- Psychologia vs coaching
#1
Ostatnio się zastanawiam nad zainwestowaniem czasu oraz środków pieniężnych w rozwiązanie, które pozwoli mi polepszyć jakość życia, pozbyć się problemów w rozmowach z ludźmi a może nawet poznać nowych ludzi.

I teoretycznie, wszystko jest w 100% jasne: trzeba zapisać się na terapię do psychologa.

Ale czy na pewno?

Kilka lat temu byłem na terapii poznawczo-behawioralnej i mam wrażenie, że zaprowadziło mnie to donikąd. Nie byłe w stanie uwierzyć w te wszystkie afirmacje i obiektywność, która według mnie wcale obiektywnością nie była, ponieważ nie brała pod uwagę wszystkich czynników.
Przykład:
Pracowałem wtedy w kawiarni i pamiętam, że mówiłem pani psycholog o tym, że nie za dobrze mi idzie sprzedawanie tych jebanych drogich kaw za miliony monet, co miało świadczyć o moim upośledzeniu społecznym.
W owym czasie mieliśmy coś takiego jak konkurs na "najlepszego sprzedawce" i za najlepsze wyniki sprzedażowe można było otrzymać jakieś śmieszne bonusy pieniężne na koniec miesiąca, żeby nie było , że Łomże, a akurat dalej Grolsche mogły wpaść.
I pani psycholog zapytała, jakie miejsca zajmuję w tych konkursach, bo może to stanowić dobre proxy rzeczywistej sytuacji mojej jako sprzedawcy kaw. I jak się zastanowiłem, to wychodziło na to, że szło mi naprawdę nieźle, tzn byłem w czołówce. Ale czy to naprawdę miałoby świadczyć o mnie jako dobrym sprzedawcy, a co za tym idzie, kimś kto potrafi rozmawiać, być społecznym normalsem przynajmniej jeśli chodzi o te kontakty z klientami? Wszystkie czynniki na to wskazywały, ale jestem przekonany, jakkolwiek zjebanie by to nie brzmiało, że nie, że byłem najgorszy, a to był zbiega okoliczności z tymi wynikami. I nawet jeśli obiektywne argumenty wskazywałyby na daną okoliczność, to nie byłem w stanie w nią uwierzyć.

k...a, ja nie chcę, żebyś mi mówiła że jest dobrze, bo nie jest. Chcę wiedzieć jak mam zrobić, żeby było lepiej.

I powiem szczerze, że nie wierzyłem w nic, co mówiła mi terapeutka, w żadne obiektywne myśli, ogląd sytuacji, po prostu wiedziałem lepiej jak jest. Może to kwestia "fałszywych przekonań", a może to kwestia bycia sobą przez wiele lat i po prostu dobrej wiedzy o sobie i swojej sytuacji i tego, jak inni mnie postrzegają.

W każdym razie nie jestem pewien, czy jest sens rozpoczynać nową terapię poznawczo behawioralną, skoro nie jestem w stanie zaufać terapeucie a co najgorsze, zaufać obiektywnym czynnikom.

Jednocześnie chciałbym zapłacić za jakąś pomoc, a celów tej pomocy upatrywałbym w trzech punktach:
1. Poprawienie relacji z ludźmi (bardzo ogólnikowy cel, wiadomka)
2. Powiększenie grona bliskich osób, co wiązałoby się ze stworzeniem długotrwałych relacji
3. Zwiększenie liczby rozmów z ludźmi

Czy te 3 cele można osiągnąć w inny sposób, niż poprzez ogólną terapię poznawczo-behawioralną, lub innego nurtu?
A może warto rozejrzeć się za czymś w stylu "hybrydy" psychologa i "kołcza" od relacji? Coś w stylu:

Ja: dziś rozmawiałem z W. i rozmowa wyglądała tak: xxxxxxx
Kołcz: Tu zjebałeś, tutaj było ok, tam powinieneś zrobić inaczej. Na następny zainicjuj rozmowę z W. na temat A, B i C, nagraj to gówno i przynieś do mnie, to razem przeanalizujemy.

Ale jednocześnie mógłbym też opowiedzieć o tym jak się czuję, czyli jakieś typowe psychologiczne rzeczowe pierdololo byłoby też ważnym elementem takiej terapii.

W ogóle jest coś takiego na rynku?
Miałoby to większy sens niż klasyczna terapia?
Czy to co piszę jest jakieś idiotyczne?
Odpisz
#2
(13 Sie 2019, Wto 22:03)karmazynowy książę napisał(a): Ja: dziś rozmawiałem z W. i rozmowa wyglądała tak: xxxxxxx
Kołcz: Tu zjebałeś, tutaj było ok, tam powinieneś zrobić inaczej. Na następny zainicjuj rozmowę z W. na temat A, B i C, nagraj to gówno i przynieś do mnie, to razem przeanalizujemy.

Ten ktoś by Ci mówił co według niego było ok lub nie tak. Albo byś mu musiał bardzo zaufać, albo byś miał wątpliwości co do słuszności tego, co mówi. Dla mnie to brzmi trochę jak uzależnienie działań w życiu od kogoś, kto w sumie miałby za Ciebie decydować. Jeśli to miało być spore przerysowanie i nie załapałam, to izwini.
Bo w sumie, jak nie uwierzyłeś terapeutce, gdy mówiła, że coś jest ok, to... jednak czegoś takiego byś chciał? Tylko żeby to się trochę bardziej pokrywało z Twoją perspektywą?
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Czereśnia:
  • Szary
Odpisz
#3
(13 Sie 2019, Wto 22:15)Czereśnia napisał(a):
(13 Sie 2019, Wto 22:03)karmazynowy książę napisał(a): Ja: dziś rozmawiałem z W. i rozmowa wyglądała tak: xxxxxxx
Kołcz: Tu zjebałeś, tutaj było ok, tam powinieneś zrobić inaczej. Na następny zainicjuj rozmowę z W. na temat A, B i C, nagraj to gówno i przynieś do mnie, to razem przeanalizujemy.

Ten ktoś by Ci mówił co według niego było ok lub nie tak. Albo byś mu musiał bardzo zaufać, albo byś miał wątpliwości co do słuszności tego, co mówi. Dla mnie to brzmi trochę jak uzależnienie działań w życiu od kogoś, kto w sumie miałby za Ciebie decydować. Jeśli to miało być spore przerysowanie i nie załapałam, to izwini.
Bo w sumie, jak nie uwierzyłeś terapeutce, gdy mówiła, że coś jest ok, to... jednak czegoś takiego byś chciał? Tylko żeby to się trochę bardziej pokrywało z Twoją perspektywą?
W pewnym stopniu jest to sytuacja przerysowana, ale nie do końca, ponieważ w mojej opinii stanowi dobre podsumowanie powyższego wywodu. Przedstawiony sposób komunikacji pozwalałby:
1. Dowiedzieć się dlaczego ludzie mogą odbierać mnie jako rozmówce w negatywny sposób
2. Dowiedzieć się, w jaki sposób mógłbym poprawić rozmowę, by była może ciekawsza dla rozmówcy, bardziej zajmująca
3. Dostać polecenia następnych kroków, które stanowiłyby dobry materiał "szkoleniowy" i były podstawą wskazania postępów jak i elementów, nad którymi należy dalej pracować

Oczywiście wiadomo, że nie wyglądałoby to tak, jak na przykładzie który podałem, tylko stałaby za tym wszystkim głębsza analiza
Odpisz
#4
Coaching nie daje żadnych gotowych odpowiedzi, tylko nakierowuje ciebie na wydobywanie odpowiedzi z siebie. Z tego powodu tradycyjny coaching nie jest metodą pracy z zaburzeniami lub deficytami w umiejętnościach społecznych jako takich. Polecam książkę "coaching w sytuacji kryzysu", tam są przedstawione różnice między terapią a coachingiem oraz jest opisane, czym jest coaching kruyzysu - połączenie metod interwencji kryzysowej z coachingiem.
Odpisz
#5
Nie dziwie Ci sie problemu ze sorzedaza. Jak ja mialem drozyzne slabej jakosci wpychac ludziom to bylo mi zwtczajnie zbyt glupio aby siew to mocno angazowac. Czulem sie jak oszust sprzedajacy garnki emerytom nawet jesli sami chcieli cos kupic.

W mopku tez bardziej chcialem dawac tym ludziom telefon do terapii uzaleznien niz jakikolwiek alkohol XD

Ja nie lubie coachingu to nie wiem. Wole jakis fajny artykul naukowy czy o swiecie przeczytac.

A z placeniem za dobre rady pewnie skonczylbym z syndromem stokholskim i placil za expienie mna w zyciu
Odpisz
#6
zawsze możesz poszukać psychoterapeuty, które jest też kołczem.
Odpisz
#7
Sky is the limit
Lecimy po swoje
Żeby mieć trzeba chcieć
Motywacja to atrakcja
DYNAMIKA MOI DRODZY DYNAMIKA



Dziękuję bardzo, wyślę fakturkę.
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis Rival:
  • dziwożona, Shiro
Odpisz
#8
Was sie uczy przezorny zawsze ubezpieczony, tfuu a mnie i to w komunizmie uczono, ze kto nie ryzykuje ten nie pije szampana
Odpisz
#9
A co jeżeli terapeuta miał rację, a to Ty hiperbolizujesz? Boję się trochę, byś nie wpadł w jakąś matnię dążenia do nieosiągalnej doskonałości. Ale ja się nie znam, więc w sumie nie powinienem nic mówić. Pozdrawiam.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Szary:
  • Shiro
Odpisz
#10
Inwestuj w cuksy od druida, teraz na topie chyba pregabalina.
Sam się cały czas zastanawiam.
Cytat:"Dowiedzieć się, w jaki sposób mógłbym poprawić rozmowę, by była może ciekawsza dla rozmówcy, bardziej zajmująca
Tyle lat na forum i nie wiesz, ze to nie twój problem, ze nie jesteś ciekawy, tylko drugiej strony? Toć niemal credo każdego terapeuty.
Cytat:Dostać polecenia następnych kroków, które stanowiłyby dobry materiał "szkoleniowy" i były podstawą wskazania postępów jak i elementów, nad którymi należy dalej pracować
Tyle lat na forum i nie wiesz, ze terapeuta nie może żyć i podejmować decyzji za ciebie ani brać odpowiedzialności za to, co robisz? To nie rodzic ani nie przyjaciel, żeby dawać tego typu autorytarne instrukcje!

(14 Sie 2019, Śro 13:31)Rival napisał(a): Sky is the limit
Lecimy po swoje
Żeby mieć trzeba chcieć
Motywacja to atrakcja
DYNAMIKA MOI DRODZY DYNAMIKA

Przecież podejście każdego, kto wyrwał się z fobii/ma lżejszą fobię i pisze o tym na forum jest identyczne....
To już sam nie wiem, to wyżej to był sarkazm czy nie?   :Stan - Różne - Zaskoczony:
Odpisz
#11
(13 Sie 2019, Wto 22:03)karmazynowy książę napisał(a): Kilka lat temu byłem na terapii poznawczo-behawioralnej i mam wrażenie, że zaprowadziło mnie to donikąd. Nie byłe w stanie uwierzyć w te wszystkie afirmacje i obiektywność, która według mnie wcale obiektywnością nie była, ponieważ nie brała pod uwagę wszystkich czynników.
Przykład:
Pracowałem wtedy w kawiarni i pamiętam, że mówiłem pani psycholog o tym, że nie za dobrze mi idzie sprzedawanie tych jebanych drogich kaw za miliony monet, co miało świadczyć o moim upośledzeniu społecznym.
W owym czasie mieliśmy coś takiego jak konkurs na "najlepszego sprzedawce" i za najlepsze wyniki sprzedażowe można było otrzymać jakieś śmieszne bonusy pieniężne na koniec miesiąca, żeby nie było , że Łomże, a akurat dalej Grolsche mogły wpaść.
I pani psycholog zapytała, jakie miejsca zajmuję w tych konkursach, bo może to stanowić dobre proxy rzeczywistej sytuacji mojej jako sprzedawcy kaw. I jak się zastanowiłem, to wychodziło na to, że szło mi naprawdę nieźle, tzn byłem w czołówce. Ale czy to naprawdę miałoby świadczyć o mnie jako dobrym sprzedawcy, a co za tym idzie, kimś kto potrafi rozmawiać, być społecznym normalsem przynajmniej jeśli chodzi o te kontakty z klientami? Wszystkie czynniki na to wskazywały, ale jestem przekonany, jakkolwiek zjebanie by to nie brzmiało, że nie, że byłem najgorszy, a to był zbiega okoliczności z tymi wynikami. I nawet jeśli obiektywne argumenty wskazywałyby na daną okoliczność, to nie byłem w stanie w nią uwierzyć.

k...a, ja nie chcę, żebyś mi mówiła że jest dobrze, bo nie jest. Chcę wiedzieć jak mam zrobić, żeby było lepiej.

I powiem szczerze, że nie wierzyłem w nic, co mówiła mi terapeutka, w żadne obiektywne myśli, ogląd sytuacji, po prostu wiedziałem lepiej jak jest. Może to kwestia "fałszywych przekonań", a może to kwestia bycia sobą przez wiele lat i po prostu dobrej wiedzy o sobie i swojej sytuacji i tego, jak inni mnie postrzegają.

W każdym razie nie jestem pewien, czy jest sens rozpoczynać nową terapię poznawczo behawioralną, skoro nie jestem w stanie zaufać terapeucie a co najgorsze, zaufać obiektywnym czynnikom.

Jednocześnie chciałbym zapłacić za jakąś pomoc, a celów tej pomocy upatrywałbym w trzech punktach:
1. Poprawienie relacji z ludźmi (bardzo ogólnikowy cel, wiadomka)
2. Powiększenie grona bliskich osób, co wiązałoby się ze stworzeniem długotrwałych relacji
3. Zwiększenie liczby rozmów z ludźmi


Czy te 3 cele można osiągnąć w inny sposób, niż poprzez ogólną terapię poznawczo-behawioralną, lub innego nurtu?
A może warto rozejrzeć się za czymś w stylu "hybrydy" psychologa i "kołcza" od relacji? Coś w stylu:

Ja: dziś rozmawiałem z W. i rozmowa wyglądała tak: xxxxxxx
Kołcz: Tu zjebałeś, tutaj było ok, tam powinieneś zrobić inaczej. Na następny zainicjuj rozmowę z W. na temat A, B i C, nagraj to gówno i przynieś do mnie, to razem przeanalizujemy.

Ale jednocześnie mógłbym też opowiedzieć o tym jak się czuję, czyli jakieś typowe psychologiczne rzeczowe pierdololo byłoby też ważnym elementem takiej terapii.

W ogóle jest coś takiego na rynku?
Miałoby to większy sens niż klasyczna terapia?
Czy to co piszę jest jakieś idiotyczne?

Co do tych trzech punktów, które podkreśliłam - mam takie same cele, bardzo bym tego chciała. Ale na chcianiu się na razie kończy.


[size=small]Kołcz[/size][size=small]: Tu zjebałeś, tutaj było ok, tam powinieneś zrobić inaczej. Na następny zainicjuj rozmowę z W. na temat A, B i C, nagraj to gówno i przynieś do mnie, to razem przeanalizujemy.
[/size]

Co do tego to w moim mniemaniu jest to beznadziejny pomysł. To tak jak chłopcy szukający idealnego i skutecznego w 100% sposobu na podryw. Każdy człowiek jest inny, nie da się wymyślić scenariusza rozmowy w taki sposób żebyś miał pewność, że każda osoba będzie zadowolona.

Powiem Ci coś na bazie własnych doświadczeń. Taki zwykły, prozaiczny przykład. Idę do kuchni w pracy, siedzi tam jedna osoba. Jesteśmy już we dwie/ dwoje. Nawiązuje się jakaś rozmowa, small talk. A ja, zamiast nawiązywać bliższą relację cały czas myślę tylko o tym, co mam powiedzieć, by ta osoba była zadowolona, co powiedzieć, żeby ją zainteresować, rozśmieszyć itd. Przez to skupienie na sobie nie jestem w stanie poznać tej osoby, a co za tym idzie -> pogłębić relacji.

Myślę, że ciągłe skupienie na tym co się powie, jak się poprowadzi rozmowę itd. nie doprowadzi do pogłębienia relacji z kimkolwiek.

| [size=small]Przedstawiony sposób komunikacji pozwalałby:[/size]

[size=small]1. Dowiedzieć się dlaczego ludzie mogą odbierać mnie jako rozmówce w negatywny sposób[/size]
[size=small]2. Dowiedzieć się, w jaki sposób mógłbym poprawić rozmowę, by była może ciekawsza dla rozmówcy, bardziej zajmująca[/size]
[size=small]3. Dostać polecenia następnych kroków, które stanowiłyby dobry materiał "szkoleniowy" i były podstawą wskazania postępów jak i elementów, nad którymi należy dalej pracować |[/size]

To jest właśnie straszne smutne. Że zamiast się wyluzować, pokazać swoją prawdziwą osobowość uciekamy się do sztucznych rozmów mających na celu "zadowolenie" tej drugiej osoby. To jest tak bardzo bezsensowne, że aż szkoda słów. Ale znam to z eutanazji xDDDDD

Teraz jeszcze taka kwestia:
- masz dziewczynę
- masz jakichś znajomych
- nie raz przychodziłeś na spotkania forumkowe.

W mojej ocenie zachowujesz się wręcz jak normals, miło i ciekawie się z Tobą rozmawia. Czy sposób w jaki rozmawiasz z innymi ludźmi znacząco różni się od sposobu w jaki rozmawiasz ze swoimi bliższymi znajomymi czy dziewczyną? Czy tu przypadkiem nie chodzi o wyluzowanie i poczucie bezpieczeństwa, a co za tym idzie - "odblokowanie" i chęć mówienia o wszystkim co przyjdzie Ci do głowy bez konieczności ciągłej kontroli samego siebie bo "co on/a o mnie pomyśli, źle wypadnę"?

Bo jeśli odpowiedź jest twierdząca to szkoda kasy na jakichś kołczów, lepiej zainwestować w dobrą psychoterapię i poprawić poczucie własnej wartości.
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis ewl:
  • Inika, Szary
Odpisz
#12
Słyszałaś o jakieś terapii poprawiającej poczucie własnej wartości?   :Stan - Różne - Zaskoczony: Jak tak to, "dej namiary, mam choro głowe"   :Stan - Uśmiecha się - Szeroko:
Swoją drogą mine by chyba wystarczyła dziewczyna i bycie programistą 15k, żeby czuć się wartościowym i znacznie wyżej na drabinie społecznej niz inni. No ale mówią, że to sky is the limit.
Odpisz
#13
(14 Sie 2019, Śro 22:09)Zasió napisał(a): Swoją drogą mine by chyba wystarczyła dziewczyna i bycie programistą 15k, żeby czuć się wartościowym

Gwarantuję ci że aż tak dużo by to nie zmieniło. Gdybyś miał to i to, to i tak po jakimś czasie byś się przyzwyczaił do takiego życia i w końcu znowu coś by ci brakowało. Spełnianie marzeń jest fajne, ale gdy się je osiągnie to dają zadowolenie tylko przez krótki czas.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Asperaas:
  • moc.awruk
Odpisz
#14
Ja swego czasu słuchałem sporo podcastów pewnego pana z USA. Tak mi nakładł do głowy że wiele moich psychicznych barier uległo zburzeniu... Szkoda że już nie nagrywa...
Odpisz
#15
Cytat:A half a millennium ago, da Vinci wrote: “I have been impressed with the urgency of doing. Knowing is not enough; we must apply. Being willing is not enough; we must do.” Da Vinci was an artist, engineer, mathematician, inventor, scientist, musician, architect, writer – a Renaissance man, sure. But a doer. My kind of guy.


be a doer Potrzebny i po prostu ćwicz

super proste ja wię
Odpisz
#16
(14 Sie 2019, Śro 12:09)Kra_Kra napisał(a): Coaching nie daje żadnych gotowych odpowiedzi, tylko nakierowuje ciebie na wydobywanie odpowiedzi z siebie. Z tego powodu tradycyjny coaching nie jest metodą pracy z zaburzeniami lub deficytami w umiejętnościach społecznych jako takich. Polecam książkę "coaching w sytuacji kryzysu", tam są przedstawione różnice między terapią a coachingiem oraz jest opisane, czym jest coaching kruyzysu - połączenie metod interwencji kryzysowej z coachingiem.

Przecież od samego początku podkreślam, że nie chodzi mi o tradycyjny kołczing. Nawet jeśli części osób może on pomóc, bo czemu nie, z jakiegoś powodu kołcze całkiem spoko zarabiają. Chodzi mi o połączenie kołczingu z psychologią, czyli kołczing, ale podparty głęboką wiedzą, a może i nawet certyfikatami psychoterapii.

(14 Sie 2019, Śro 12:31)Shiro napisał(a): Nie dziwie Ci sie problemu ze sorzedaza. Jak ja mialem drozyzne slabej jakosci wpychac ludziom to bylo mi zwtczajnie zbyt glupio aby siew to mocno angazowac. Czulem sie jak oszust sprzedajacy garnki emerytom nawet jesli sami chcieli cos kupic.

W mopku tez bardziej chcialem dawac tym ludziom telefon do terapii uzaleznien niz jakikolwiek alkohol XD

Ja nie lubie coachingu to nie wiem. Wole jakis fajny artykul naukowy czy o swiecie przeczytac.

A z placeniem za dobre rady pewnie skonczylbym z syndromem stokholskim i placil za expienie mna w zyciu

To akurat druga strona pracy w sprzedaży. Ja też nie potrafię wciskać ludziom gówna, jestem na to zbyt uczciwy. W mojej opinii, podstawą sprzedaży jest dostarczenie drugiej stronie produktu, który stanowi dla niej realną wartość. Kreowanie potrzeb nie zawiera się w tej definicji.

(14 Sie 2019, Śro 13:28)BlankAvatar napisał(a): zawsze możesz poszukać psychoterapeuty, które jest też kołczem.

Właśnie tak bym chciał. Widziałem, że nawet "poważne" poradnie zdrowia psychicznego w Warszawie, poza klasycznymi psychoterapiami, świadczą usługi coachingu.
Z Twojej perspektywy Blank, jako osoby wykształconej w tej działce, odrzucenie klasycznej psychoterapii na rzecz takiego mixu ma sens? Dostrzegasz plusy takiego rozwiązania? Jak w "branży" postrzegacie osoby, które mają wykształcenie psychologiczne i certyfikaty do prowadzenia psychoterapii, ale zajmują się coachingiem?


(14 Sie 2019, Śro 13:31)Rival napisał(a): Sky is the limit
Lecimy po swoje
Żeby mieć trzeba chcieć
Motywacja to atrakcja
DYNAMIKA MOI DRODZY DYNAMIKA



Dziękuję bardzo, wyślę fakturkę.

Może gdyby ktoś mi tak mówił codziennie rano, to naprawdę by zadziałało.

Albo nie.

(14 Sie 2019, Śro 14:04)Szary napisał(a): A co jeżeli terapeuta miał rację, a to Ty hiperbolizujesz? Boję się trochę, byś nie wpadł w jakąś matnię dążenia do nieosiągalnej doskonałości. Ale ja się nie znam, więc w sumie nie powinienem nic mówić. Pozdrawiam.

Myślę, że każdy z nas w jakiś sposób próbuje dążyć do ustalonej przez siebie doskonałości.
A jeśli nie, to dlaczego?
Według mnie nie dążenie do niej jest sytuacją patologiczną.
Stagnacja.

(14 Sie 2019, Śro 19:16)Zasió napisał(a): Inwestuj w cuksy od druida, teraz na topie chyba pregabalina.
Sam się cały czas zastanawiam.

Właśnie rzuciłem paroksetynę


(14 Sie 2019, Śro 19:39)ewl napisał(a): [size=small]Kołcz[/size][size=small]: Tu zjebałeś, tutaj było ok, tam powinieneś zrobić inaczej. Na następny zainicjuj rozmowę z W. na temat A, B i C, nagraj to gówno i przynieś do mnie, to razem przeanalizujemy.
[/size]

Co do tego to w moim mniemaniu jest to beznadziejny pomysł. To tak jak chłopcy szukający idealnego i skutecznego w 100% sposobu na podryw. Każdy człowiek jest inny, nie da się wymyślić scenariusza rozmowy w taki sposób żebyś miał pewność, że każda osoba będzie zadowolona.

No właśnie, czy naprawdę jest to beznadziejny pomysł?
Ja podchodzę do tego w ten sposób:
Oczywiście, że nie ma jednej, sprawdzonej recepty na rozmowę. Jest coś niemierzalnego, jakieś wyczucie społeczne, które sprawia, że rozmowy przebiegają dobrze, a druga strona rozmowy jest zadowolona z jej przebiegu. Chce więcej. I częściej.

Ale czy naprawdę wskazanie błędów w rozmowie komuś, kto nie jest specjalistą, nie pomoże mu w nawiązywaniu kontaktów?
Wydaje mi się, że każdy z nas popełnia jakieś gafy, mówi coś głupiego co jakiś czas, a może nawet jest w tym jakaś konsekwencja, zachowania, które odrzucają rozmówców, z których nie zdajemy sobie sprawy. I takich zachowań może być dużo, może to być cały proces popełniania błędów w kontaktach międzyludzkich, który da się skorygować. Który jest widoczny dla osób z zewnątrz, ale nie dla nas.
Oczywiście, taki rozmówca nie powiem nam szczerze, co go odrzuca. Może sam sobie nie zdaje z tego sprawy.
To tak jak w sporcie, przychodzi nowy trener i dostrzega błędy, których ani zawodnik, ani poprzedni trener nie widział. Pracują nad tym, a zawodnik zaczyna osiągać lepsze rezultaty.
Podobnie widziałbym taką relację z "kołczem"/psychologiem. Jako kimś, kto jest w stanie z boku, obiektywnie spojrzeć na sposób prowadzenia rozmowy i zachowania, które potencjalnie mogą odrzucać rozmówcę. I da wskazówki, które pozwolą uniknąć tych zachowań w przyszłości. Kurde, jasne, można mówić, że to kreowania osobowości, zatracanie tożsamości, nie bycie sobą i tak dalej. Ale wolę to od bycia sobą i nie czucia się z tym super.
Oczywiście, może się zdarzyć, że po jakimś czasie, ten zawodnik wspomniany kilka linijek wyżej zacznie popełniać nowe, całkiem inne błędy, które zakodował w nim nowy trener. I schemat się powtarza. Ale myślę, że warto spróbować.

(14 Sie 2019, Śro 19:39)ewl napisał(a): Powiem Ci coś na bazie własnych doświadczeń. Taki zwykły, prozaiczny przykład. Idę do kuchni w pracy, siedzi tam jedna osoba. Jesteśmy już we dwie/ dwoje. Nawiązuje się jakaś rozmowa, small talk. A ja, zamiast nawiązywać bliższą relację cały czas myślę tylko o tym, co mam powiedzieć, by ta osoba była zadowolona, co powiedzieć, żeby ją zainteresować, rozśmieszyć itd. Przez to skupienie na sobie nie jestem w stanie poznać tej osoby, a co za tym idzie -> pogłębić relacji.

Jasne, mam tak samo. Ale z drugiej strony, potrafię sobie wyobrazić, że nawet jeśli to skupienie na sobie i na tym, co powiedzieć, przestanie być problemem, to i tak rozmowa może nie być udana i nie doprowadzi do zacieśnienia więzi, nie będzie stanowiła podstawy jakiejś głębszej relacji. Właśnie ze względu na to, co napisałem wyżej, czyli braku umiejętności prowadzenia rozmowy w interesujący sposób. Oczywiście, mówię tutaj o sobie, być może Twoim problemem jest zbytnie skupienie się na sobie i luźniejsze podejście do rozmów rozwiąże sprawę.
Jeśli chodzi o mnie, to mam wrażenie, że problem jest głębiej.

(14 Sie 2019, Śro 19:39)ewl napisał(a): Teraz jeszcze taka kwestia:
- masz dziewczynę
- masz jakichś znajomych
- nie raz przychodziłeś na spotkania forumkowe.

W mojej ocenie zachowujesz się wręcz jak normals, miło i ciekawie się z Tobą rozmawia.

Pewnie to samo można napisać o Tobie (zastępując "dziewczynę" "chłopakiem"), a jednak masz podobne cele i przemyślenia do tych, które opisałem w tym temacie.
Więc skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?   :Stan - Uśmiecha się - Szeroko:


(14 Sie 2019, Śro 19:39)ewl napisał(a): Czy sposób w jaki rozmawiasz z innymi ludźmi znacząco różni się od sposobu w jaki rozmawiasz ze swoimi bliższymi znajomymi czy dziewczyną? Czy tu przypadkiem nie chodzi o wyluzowanie i poczucie bezpieczeństwa, a co za tym idzie - "odblokowanie" i chęć mówienia o wszystkim co przyjdzie Ci do głowy bez konieczności ciągłej kontroli samego siebie bo "co on/a o mnie pomyśli, źle wypadnę"?
Hm, było kilka takich sytuacji, że jak rozmawiałem na luzie, np. po alko, to słyszałem, że jestem pojebany. Więc to chyba nie rozwiązuje problemu   :Stan - Uśmiecha się - Szeroko:

(16 Sie 2019, Pią 20:59)Sydney napisał(a):
Cytat:A half a millennium ago, da Vinci wrote: “I have been impressed with the urgency of doing. Knowing is not enough; we must apply. Being willing is not enough; we must do.” Da Vinci was an artist, engineer, mathematician, inventor, scientist, musician, architect, writer – a Renaissance man, sure. But a doer. My kind of guy.


be a doer Potrzebny i po prostu ćwicz

super proste ja wię

nie kojarzę tego typq Da Vinci
Odpisz
#17
To chyba jakiś programista. Wiem że był jakiś kod da Vinci
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Zasió:
  • Ninkka
Odpisz
#18
@karmazynowy książę
plusy są takie, że jeśli nie jesteś pewien , co powinieneś wybrać, to ktoś inny (psychoterapeuta-couch) zdecyduje za Ciebie. Nie wiem jak podwójna specjalizacja wpływa na przebieg późniejszej interwencji tj. czy robiony jest "mix", czy ten couchopeuta wybiera jedno i się tego trzyma.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Life coaching dla nieśmiałych i fobików Janusz 0 1 688 24 Lut 2016, Śro 19:20
Ostatni post: Janusz
  Psychologia humanistyczna Whisper 8 3 810 29 Maj 2009, Pią 0:11
Ostatni post: Whisper


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.