- refleksja
#1
Ostatnim razem pisalam jak bylam w Polsce o tym, ze sobie zaczelam niezle radzic. Radze sobie naprawde calkiem dobrze. Chce Wam podsunac kilka "rzeczy", ktore mi pomagaja. Moze komus rowniez pomoga.
Jak np. pobieraja mi krew to przewaznie jest niezreczna cisza, ktora prosciutko chce biec do wywolania paniki, a ja ja wtedy ucinam nawiazujac rozmowe z pielegniarka. Gadamy i sie smiejemy. Bo kazdy lubi sie smiac trzeba tylko zainicjowac. Wtedy nie mam czasu zeby sie zestresowac bo mysli mam pochloniete czyms innym.
Druga sprawa to jest usmiech. Jak mi sie nie chce usmiechac to sobie przypominam smieszne rzeczy lub poprostu wyszukuje pozytywnych, ktore dzieja sie tu i teraz. (zawsze cos znalezc mozna).
Ludzie sa detektorami i wyczuwaja radosc i pozytywne nastawienie, a najlepsze jest to, ze sie nim odplacaja.
Tylko trzeba byc w tym szczerym inaczej nie dziala.
Kolejna sprawa to zmienic to co nas wkurza u siebie lub czego poprostu nie lubimy. To moze byc fryzura, tusza, krzywe zeby...wiele tego jest...zmienic i juz. To jest prostrze niz przewlekla swiadomosc i irytacja, ktora sie potem kumuluje i obniza pewnosc siebie. I jaki czlowiek jest dowartosciowany jak wkoncu zrobi ze soba pozadek. Jak my sie dobrze ze soba czujemy to taka aure mamy wokol.
Poprawic stosunki z ludzmi. Z rodzina, przyjaciolmi. Wyjasnic jezeli cos zalega. Jak trzeba to przyznac sie do bledu...moze trzeba komus podziekowac...
Generalnie to generalnu pozadek zrobic siebie. Wewnatrz i na zewnatrz. Trzymac sie tego i pilnowac nie popelniac bledow.
Dazyc do twgo jakimi chcemy sie widziec, byc tak naprawde. Pozdrawiam Was wszystkich...
Odpisz
#2
Amen    :Uśmiecha się:
Stay away from my vodka
Odpisz
#3
Tia... no prosze, jakie to proste.
Odpisz
#4
No prosto nie jest. Autobusem nie jezdzilam. Wiedzialam, ze sama sobie nie poradze. Nie potrafilam sie sama zglosic do lekarza. Siedzialam w poczekalni zdrowia psychicznego i trzeslam sie jak osika. Poprosilam mame, zeby to zrobilla, zeby mnie zapisala. Poprosilam o pomoc, inaczej bym nie przetrwala. Dla mnie to bylo jak koniec swiata...absolutnie...niezdolna do jakielgokolwiek dzialania. Bylo tak, zeby tylko umrzec, ale nie chcialam umrzec.....
Odpisz
#5
Jezeli ktos z was ma tak teraz, ze tego nie wytrzymuje, jest zalamany. Ja mialam takie uczucie, ze "moj swiat" sie skonczyl.....
Zacznijcie nad soba pracowac.
Z doswiadczenia: wszystko mozna przezyc i mozna uksztaltowac swiat swoj, i otoczeniie. Wszystko sie da zrobic. To jak apel brzmi. Niech bedzie...Zacznijcie nad soba pracowac. Dluga, ciezka praca ale warto.
Kazdy maly aspekt zmiany pracuje...takie "glupoty", ze czlowiek sobie nie zdaje sprawy. Wszystko co zmieniamy w sobie na lepszee, totalnie wszystko jest wazne. Byleby chciec.
Ja sobie na koniec dnia robie podsumowanie.. Dziala. Usypiam zadowolona i mam dobry sen. Zaczelam sie lubic. Bo zaczelam inaczej myslec, podpozadkowuje moje dzialanie do mysli. Najpierw je zmienilam, musialam. Teraz sie ze soba mniej Pier...le. Uwazam, ze sie ze soba cackalam. Kapitan jest jeden na tym statku..
Odpisz
#6
KASIA8844 napisał(a):Teraz sie ze soba mniej Pier...le. Uwazam, ze sie ze soba cackalam. Kapitan jest jeden na tym statku..
Dobrze powiedziane. Dla mnie to kwintesencja tego, co chciałabym zmienić.
Odpisz
#7
Supernova jezeli tak to czujesz
to predzej czy pozniej bedzie tak jak chcesz. Podswiadomosc jescsze mamy   :Uśmiecha się 2:
Pozdrawiam Cie.
Odpisz
#8
W podświadomości kodują się i utrwalają dobre i złe nawyki. Przydatne jak i zgubne reakcje. Dlatego bym tak na niej nie polegał. Na szczęście mówią, że można ją zmieniać. Tylko jak mam sobie mówić codziennie w myslach (tak radzą) jak to się dobrze czuję kiedy tak nie jest to równie dobrze mogę walić głową w ścianę. Ale podobno to blędne koło i czujesz się jak myślisz :shock:
Stay away from my vodka
Odpisz
#9
No tak jakbym nie wiedziala, ze nalezaloby nad soba popracowac.
Odpisz
#10
Odniosę się do:

Cytat:Trzymac sie tego i pilnowac nie popelniac bledow.

Tak to się nie da. Błędy będą zawsze. I mean - zawsze :] Nie popełnia błędów ten, co nic nie robi.
I właśnie ryzyko błędów powstrzymuje mnie przed działaniem, choć wiem że nie powinno.

Wątek mądry i motywujący. No cóż, do odważnych świat należy. Fobik też może się odważyć.
[Obrazek: DarthVade_ssphxhp.jpg]
Odpisz
#11
Jak chcesz tak dokladnie to napisalam PILNOWAC nie popelniac bledow. Pilnowac znaczy nie to samo co NIE ROBIC ICH.
Wiedziec, ze powinno sie nad soba pracowac, a zaczac to robic to tez dwie rozne sprawy.
Jestem przygotowana na argumenty z waszej strony...i tak bede stala przy swoim, bo wiem, ze mam racje.
Dzisiaj kolejny sukces (najgorszy moj horror), przeszlam po nimm, bylo pod gorke ale dalam rade. Malymi krokami, ogarnelam wszystko choc na poczatku bylam pewna, ze nie dam rady.
Moj system dziala. Hahahaha.
Odpisz
#12
zzz
Odpisz
#13
Dzieki, ze napisalas.
Ja nic nie wiem na temat "rozwoju osobistego". Czy chcialabys napisac o sobie cos wiecej?
Odpisz
#14
Kasiu,fajnie ze jesteś na tym forum. Większość osób tutaj narzeka i rozkłada na czynniki swoje objawy fobi i przemyślenia itd. Mało kto daje rady innym. Zresztą trudno się dziwić będąc w takim stanie,ale na tym forum potrzebne są też osoby takie jak ty które mimo wszystko walczą i dzieła się swoimi radami z innymi  :Uśmiecha się i puszcza oko: podobnie jak ty zaczęłam prace nad sobą,od tego czasu czuje się lepiej,są ciężkie dni,ale one mijają i staram się ich nie pamiętać tylko iść do przodu.nikt nie mówił ze bedzie łatwo,ale lepiej coś robic niż siedzieć z założonymi rękami i czekać nie wiadomo na co,bo bez własnej pomocy i wzięcia się za siebie nasze życie się nie zmieni,a przynajmniej nie na lepsze. Nawet najmniejsza poprawa jest sukcesem. Praca nad sobą i pokonywanie własnych słabości to wyzwanie,a czasem nawet dobra zabawa  :Uśmiecha się i puszcza oko: najtrudniej zrobić 1 krok,najważniejsze iść do przodu mimo chwil załamania,przetrawić je i iść dalej naprzód jak czolg  :Uśmiecha się i puszcza oko: pokonać siebie!
Odpisz
#15
Świetnie powiedziane    :Uśmiecha się: Dawno już zauważyłam, że o pewnych ludziach myślę jako o tych "zawsze uśmiechniętych" i tak obserwuję, że nie mają większych problemów w interakcjach z ludźmi. To trudne, ale wykonalne, a przynosi duże efekty!
Jeśli nie masz po co żyć, żyj na złość innym.
Odpisz
#16
Glucik napisał(a):Ja niestety wiem to wszystko, o czym piszesz, ale nie jestem w stanie działać... Czuję się, jakbym była zamrożona w jakiejś bryle lodu. To jest naprawdę ciężko przezwyciężyć. Czuję, jak życie przemija obok mnie, a ja nie jestem w stanie nic z tym zrobić. Czytam od dawna blogi o rozwoju osobistym, planuję, obiecuję sobie zaczać działać, ale nigdy nie udaje mi się zrealizować tych działań. Dla mnie niestety teoria to jedno, a praktyka to coś zupełnie innego, nierealnego... Cieszę się, że chociaż Ty nie jesteś pogrążona w takim marazmie.
Dokładnie - u mnie tak samo. Nie wiem czy to zwykłe lenistwo czy to jest uwarunkowane też częściowo fobią. Wiele razy próbowałem coś w sobie zmienić, działałem, ale zaprzestałem, miałem dosyć po jakimś czasie.
Odpisz
#17
Dziekuje za dobre slowo. Oczywiscie tez za poparcie "mojej" strategi. Love Sun ja sie ciesze, ze jestes na tym forum, i ze probujesz zmienic swoje zycie. Do tego wszystkiego genialnie, ze robisz postepy, czujesz roznice...i wiezysz...
Glucik i hipis - tez tak mialam. Jakby to okreslic -jedna wielka "masakryczna masakra"-to ja bylam. Bylam juz na skraju wytrzymalosci. Staralam sie bardzo,a na odwrot wychodzilo. Totalna izolacja to byl dla mnie wtedy pomysl najlepszy. Poszlam do psychologa (to tez byl problem - olbzymi). Psycholog za duzo mi nie pomogl ale przepisal mi propranolol. Potem zmienilam otoczenie. Troche probowalam nad soba pracowac, bylo lepiej ale to byla praca bardziej na zasadzie - musisz. Nie do konca mi to wychodzilo. Piszac otoczenie mialam na mysli kraj. Potem znowu otoczenie zmienilam, kraj znaczy. Bylo lepiej.Ciagle jednak popelniajac te same bledy. Skupialam sie jak to "swiata pioruny" odeprzec. No i doszlam w koncu do wniosku (tak ...w czas...bardzo w pore), ze to ja mam ze soba problem, a nie ze swiatem. To znaczy ze swiatem tez ale przez problem moj, wlasny. Ze soba. Skoncentrowalam sie na pracy z wlasna osoba ..nareszcie. No i niby to wiedzialam od poczatku ale jakby nie wiedzialam. Dlatego tak was do tego naklaniam. Zebyscie tyle czasu co ja nie zmarnowali i tyle stresu najedli.
To tak w skrocie. Tematu nie potraktowalam wyczerpujaco. Dziury sa. Naprawimy to mam nadzieje..samo wyjdzie... pozdrawiam Was.
Odpisz
#18
jaką sterta ogolnikow... zmienić siebie, zmienić cokolwiek,
az się ma ochotę pawia puścić...
ja już "zmieniałem siebie". dawno temu. tylko że to przed zmianami przyszła zmiana q myśleniu. a potem pojawiły się nowe problemy i zmiany przestały się liczyć. bo do zmian potrzebne są jakieś warunki, podstawy, fundamenty

poza tym ciągle piszesz o jakiejś walce że sobą. gdzie te zmiany na lepsze skoro ciągle walczysz?…
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#19
Zas napisał(a):ja już "zmieniałem siebie". dawno temu. tylko że to przed zmianami przyszła zmiana q myśleniu. a potem pojawiły się nowe problemy i zmiany przestały się liczyć. bo do zmian potrzebne są jakieś warunki, podstawy, fundamenty

poza tym ciągle piszesz o jakiejś walce że sobą. gdzie te zmiany na lepsze skoro ciągle walczysz?…

Jezeli zmieniales siebie to znaczy ze Ci to kiepsko wyszlo. Bo gdybys odniosl sukces to cos takiego powinno nobilitowac, dawac wiare i zwiekszac moziliwosci. A jezeli nowe problemy zaraz powoduja ze chowasz sie do nory to znaczy, ze nic sie nie zmieniles. Nie Ty, tylko okolicznosci byly chwilowo bardziej sprzyjajace.

Warunki, podstawy i fundamenty... to nie zbyt obrazowo opisane. Jak dla mnie jezeli wiesz co chcesz zmienic i jak sobie wyobrazasz swoja przyszlosc to masz fundamenty. Jezeli masz dom i wyzywienie to masz warunki. Jezeli masz czas i zrodla to to masz podstawy. Moze cos pomieszalem    :Wystawia język:
Stay away from my vodka
Odpisz
#20
To co ty tu robisz? No chyba, ze jesteś bezdomnym, głodnym i zapracowanym lumpem kradnącym internet z niezabezpieczonych sieci wi-fi, żeby się tu wpisać.

Może zmieniłem się za mało, ale właśnie, jak odnoszę wrażenie, w myśl tej opisywanej tu czesto a gęsto metody "zacznij cos robić, znajdź sobie jakiś cel, myśl pozytywniej, ple ple ple". A może jestem po prostu do niczego.
Oczywiście "zmiana" to nic złego, a nawet pożądanego - nie tylko w życiu fobika, w życiu kazdego człowieka - tylko niech nikt mi tu nie kreuje tego jako leku na całe zło pt. fobia, osobowość anankastyczna, unikająca, prokrastynacja itp.

A jeśli chodzi o okoliczności w tamtym okresie, to były zwyczajne dla samotnego, średnio zdolnego studenta-fobika. Nie wiem czy poprawkowy egzamin we wrześniu był tą wspaniałą motywacja. W dodatku z przedmiotu, na którym mi zależało.
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#21
Zas napisał(a):To co ty tu robisz? No chyba, ze jesteś bezdomnym, głodnym i zapracowanym lumpem kradnącym internet z niezabezpieczonych sieci wi-fi, żeby się tu wpisać.

Jestem tu od trzech miesiecy. To relatywnie krotko na poczynienie zyciowych zmian    :Wystawia język: Ale ze tez musze to tlumaczyc.

Moze i te zlote rady niewiele daja bo to tylko uproszczone, okrojone i na potrzeby krotkiego posta wepchniete w najmniejszy rozmiar prawdy gdzies zaslyszane i czesto bezmyslnie powtarzane przez osoby, ktore mialy lepszy dzien lub ktorym ogolnie sie najgorzej nie wiedzie. Ale jednak sa to prawdy, bo chyba od czegos trzeba zaczac?    :Uśmiecha się szeroko:
Stay away from my vodka
Odpisz
#22
Zas...Oczywiscie. Czlowieku przeciez trzeba sobie je stworzyc... warunki, podstawy, fundamenty. Dajesz od "ruchomych piaskow". Punkt wyjsciowy chyba zawsze jest "pod ziemia".
Nie pisze "zacznij cos robic". Nie pisze "znajdz sobie jakis cel".
Dla mnie to jest lek to o czym pisze, moze nie na cale zlo ale jest i sie sprawdza. To jest MOJ watek wiec smiesznie jest czytac "TYLKO NIECH NIKT MI TU NIE...."
Wyluzuj.
...i zacznij czytac teksty ze zrozumieniem. Pozdrawiam.
Odpisz
#23
Ależ czytam. To były rady dla ans. Ja, z dwoma ostatnimi akapitami przede wszystkim, w większości się nie zgadzam.
A w dążeniu do tego, jaki chcę być, przeszkadza mi także fobia.

A krwi nigdy nie pobierali mi an tyle długo, by doszło do niezręcznej ciszy...    :Uśmiecha się: Poza tym jestem zajęty patrzeniem, jak wypełnia się fiolka...
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#24
Z ktorymi dwoma?...konkretnie?!
Wow, jaki jestes dzielny...
Przytaczam pierwsze lepsze przyklady. Przeciez to nie jest wazne jak dlugo pobieraja mi krew. No, dlugo no i co z tego. Tobie krotko no i co z tego. Chodzi tylko o niezreczne sytuacje.
Akademicka rozmowa jest raczej z Toba niemozliwa. Wiec moze napisz cos o sobie. Moze latwiej nam bedzie. Jezeli masz ochote dalej ciagnac ten "niby" dialog. Moze przerodzi sie w dialog przwdziwy...
No i oczywiscie: wyluzuj!
Pozdrawiam.
Odpisz
#25
Z dwoma ostatnimi z pierwszego posta.

I jaki tam dzielny. Po prostu piszę o swoim sposobie na ciszę. Czas mija szybko gdy wczuwam się w panią pielęgniarkę, a potem juz tylko dziękuję i do widzenia - tak, zgoda - z uśmiechem na ustach.
Ale fakt, raz ze cztery czy pięć pełnych probówek mi brali, to faktycznie było cicho. Ale udawałem, że mnie nie ma. No i pytanie "czy dobrze sie czuję" na chwilę przerwało milczenie. Zresztą, ja chyba i tak wolę sie patrzeć na krew, i tak bym nie gadał ani się nie śmiał jak dziad do stetoskopu.

Swoją drogą, do niedawna jakoś często mnie pytali o to, jak sie czuję, albo o to, czy sie boję. Ten wygląd licealisty...
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.