- Relacje z ludźmi
#1
Jak często spotykacie się z ludźmi w celach towarzyskich? Ja nie spotykam się prawie wcale z nikim. Kiedyś mi to nie przeszkadzało, że tak jest. Ludzie nie lubili mnie i myślałam że tak musi być, choć było mi oczywiście przykro. Myślę, że jestem osobą która odstaje od innych i to od razu widać. Chociaż teraz czasem są chwile że wszystko idzie dobrze, nawet nieźle udaje mi się porozumiec z innymi, to jednak cały czas nie potrafię zapomnieć o tym co było wcześniej. Nie wierzę w to, że ktoś mógłby mnie lubić naprawdę. I może dalej by mi to nie przeszkadzało, aż do czasu kiedy poznałam pewne osoby inne oczywiście ode mnie, otwarte, miłe. Jeszcze nikogo tak nie lubiłam chyba, ale wiem że nie mam szans walczyć o jakąś relację z nimi, bo po co im taki ktoś jak ja. Nie mam prawa nawet zawracać im głowy. Męczy mnie to strasznie, ze taka jestem, że coś tracę cały czas, szansę na jakąś znajomość. Ale nie potrafię się zmienić.
Ostatnio się zaczęłam zastanawiać nad tym co mi jest naprawdę potrzebne, czy potrzebne mi są płytkie znajomości z wieloma ludźmi. I doszłam do wniosku, że przebywanie z ludźmi często nie daje mi wcale radości, a wręcz odwrotnie. Dziwne to. Chyba że kogoś naprawdę lubię, to obecność tej osoby mnie cieszy.
Odpisz
#2
Cóż, ja też się w ogóle (ani tyci nawet!) nie spotykam z ludźmi (w znaczeniu z rówieśnikami) poza sytuacjami przymusowymi, tj. uczelnią.
Zresztą nie mam przyjaciół, żeby się z nimi spotykać. A kontakty ze znajomymi/kolegami to katorga, nie mam pojęcia, o czym przy nich rozmawiać, nie mogę swobodnie tego robić. Cały czas obliczam, kalkuluję, myślę, zamiast po prostu gadać  :Stare - Przewraca oczami 2:

Skoro jednak uciekam przed kontaktami powierzchownymi, to jak mam znaleźć przyjaciół? Od czegoś trzeba zacząć, kogoś czymś zainteresować (i nawzajem), przyciągnąć, wykazać inicjatywę i zaangażowanie. Z każdą z tych rzeczy jest u mnie tragicznie. Druga osoba nie potrafi mnie czymś zainteresować, ja nie potrafię zainteresować jej. Nawet jeśli, to trzeba angażować się, wykazać inicjatywę. Dziwne, ale jakoś zawsze na mnie spada ten obowiązek. Czemu ktoś nie chce trochę samemu staranować bramę fortecy (tj. mnie)? A może próbują, tylko ja tego nie jestem w stanie dostrzec przez zasłonę fobii i wyobcowania? Sam nie wiem.

nn napisał(a):Ostatnio się zaczęłam zastanawiać nad tym co mi jest naprawdę potrzebne, czy potrzebne mi są płytkie znajomości z wieloma ludźmi. I doszłam do wniosku, że przebywanie z ludźmi często nie daje mi wcale radości, a wręcz odwrotnie. Dziwne to. Chyba że kogoś naprawdę lubię, to obecność tej osoby mnie cieszy.
Też tak mam. W porażającej większości nie lubię ludzi. Jeszcze bardziej odrzucają mnie powierzchowne kontakty. Bo po co, skoro nie będzie to kontynuowane? Carpe diem? Nie, to nie dla mnie, ja potrzebuję jakiejś nici wzajemności.
Jak z kimś rozmawiam, co jednak ostatnio coraz rzadziej się zdarza, to najczęściej mam ochotę jak najszybciej skończyć. Z drugiej strony nie chcę kończyć, bo wiem, że znów będę miał uczucie niedosytu - 'miałem rozmowę, szansę na pogłębienie kontaktu, ale poddałem się, uciekłem'.

------------------------------------------------------------------------

W liceum ciągle dostawałem zaproszenia na jakieś imprezy, bądź po prostu informacje o klasowym spotkaniu, ale ja nie znoszę tego rodzaju imprez i fobia nie ma nic do tego. Nie zmienia to faktu, że odpada mi wiele okazji do złapania kontaktów. A także powoduje to swego rodzaju słowną inwazję ze strony zainteresowanych, którzy bombardują pytaniami w stylu: "A czemu nie chodzisz na imprezy?"; "Czemu Cię nie było?"; "Co Ty robisz, jak w ogóle nigdzie nie wychodzisz?". Tego ostatniego szczególnie nie znoszę. Przecież nie muszę się nikomu spowiadać z tego, co robię   :Diabeł:
Pierwszy Zły tego forum wita ;]

Zgroza, ugryzła mnie koza, stało się chyłkiem, że ugryzła mnie tyłkiem.
Jedyne, co człowiek wie o życiu to to, że nie wyjdzie z tego żywy.
Odpisz
#3
Ja to robie kiedy musze, tzn. kiedy odmowilam juz wiele razy i kolejny raz jest mi po prostu glupio powiedziec "nie". Najgorzej jest zawsze na poczatku takiego spotkania, nic nie mowie, kiwam glowa i udaje, ze sie dobrze bawie. Jesli to impreza alkoholowa, to jest szansa, ze rozkrece sie i czasem naprawde niezle sie bawie. Ale przewaznie sa to po prostu dosc meczace i stresujace momenty w moim zyciu, wiec staram sie ich unikac.
"Dziwna rzecz z tymi rzekami i drogami. Widzi się je, jak pędzą w nieznane i nagle nabiera się strasznej ochoty, żeby samemu też się znaleźć gdzie indziej, żeby pobiec za nimi i zobaczyć, gdzie się kończą..."
Odpisz
#4
W celach towarzyskich? Właściwie nigdy. Tyle, co w szkole, gdzie przebywam głównie w gronie kilku osób, które udało mi się jako tako poznać (przymusowo) i z którymi mogę się dogadać. Reszta klasy jest mi zupełnie obca.
Generalnie nie lubię rozmów z ludźmi, męczą mnie strasznie, bo boję się cały czas powiedzieć coś głupiego, albo że nie będę miał w pewnym momencie co mówić (skończą się tematy i zapadnie taka głupia cisza). Lubię sie trzymać jednego tematu, o którym wiem że mogę go długo drążyć - ale z drugiej strony, ile można rozmawiać ciągle o tym samym? Podobnie jak Emperor, myślę i kalkuluję zamiast po prostu gadać. Ponadto, ogólnie nie lubię przebywać z ludźmi, chyba że znam jakąś osobę naprawdę dobrze, to wtedy sprawia mi to pewną przyjemność - ale i to nie zawsze.

Na wszelkiego typu imprezach czuję się zawsze wyobcowany, mam wrażenie, że wszyscy się znają, a ja jeden jestem tu przypadkiem. Każdy z kimś rozmawia na jakiś temat, wszyscy się dogadują, a ja sobie siedzę i jem paluszki czy inne ciastka i się zastanawiam, co zrobić, żeby nie wychodzić na idiotę podpierającego ścianę, czy może raczej stół. To już wolę zostać w domu, jeśli wiem, że to będzie tak wyglądać. Zawsze się może zdarzyć, że ktoś jakoś zagada i wtedy jest jeszcze gorzej, bo jak danej osoby nie znam, to nie wiem co mówić i wydaję z siebie "yyy...yyy...yyy...", zaś jeśli ją znam to zamienię parę zdań i dana osoba sobie pójdzie, bo widzi, że niespecjalnie mam ochotę rozmawiać (co nie musi być do końca prawdą, niezbyt mogę swobodnie rozmawiać o czymkolwiek w otoczeniu sporej grupy ludzi).

Postanowiłem jakiś czas temu, że spróbuję z tym spięciem i strachem przed ludźmi jakoś powalczyć, toteż jednak pójdę na studniówkę. Już tej decyzji żałuję, ale nie mam wyjścia. Najwyżej zmyję się do domu po paru godzinach.

Emperor napisał(a):"Co Ty robisz, jak w ogóle nigdzie nie wychodzisz?". Tego ostatniego szczególnie nie znoszę. Przecież nie muszę się nikomu spowiadać z tego, co robię
Zgadzam się, to pytanie jest szczególnie irytujące :?
Dzisiaj dostałem list od papieża. Pisze, że jestem niezły.
Odpisz
#5
nn napisał(a):... Jeszcze nikogo tak nie lubiłam chyba, ale wiem że nie mam szans walczyć o jakąś relację z nimi, bo po co im taki ktoś jak ja. ...
Wątpię, żeby te osoby tak myślały.

Emperor napisał(a):... Przecież nie muszę się nikomu spowiadać z tego, co robię   :Diabeł:
Nie musisz, ale oni mają prawo Cię zapytać, czemu jesteś poza grupą. Proszą Cię o odpowiedź, nie wymagają jej. Ostatecznie przeżyją to, że nie jesteś z nimi razem.

Ja za bardzo lubię gadać. Mam wrażenie, że to mógł być jeden z powodów, że nie przedłużono mi umowy o pracę. Zamiast szybko sprzedawać, opowiadałem klientom, czego potrzebują.    :Smuci się: Kurde mam taką znajomą, z nią to mógłbym na prawdę długo gadać (conajmniej 80% mówię ja  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:). Z moją terapeutką też dużo rozmawiam (na inne tematy), a chciałbym i więcej (to samo: min. 80%).
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#6
Prócz tych internetowych, nie mam żadnych relacji z ludźmi. Jedyną osobą w realu, z którą od czasu do czasu się spotkam, to stary znajomy od szklanki i nie tylko    :Wystawia język: Akurat dzisiaj się widzieliśmy i trochę żeśmy wypili 8) Pracuję, ale z dala od ludzi (nie licząc mojego ojca, pewnej pani i jednego kolesia, którzy pracują w tym schronisku), a więc pracę mam wymarzoną    :Uśmiecha się szeroko: Po pracy wracam od razu do domu przed komputer, nigdzie nie wychodzę, a więc nie muszę się z nikim zadawać. I tak szczerze pisząc, jest mi z tym dobrze, przyzwyczaiłem się do takiego życia 8)    :Wystawia język:
Odpisz
#7
Nie rzeknę nic oryginalnego: jakbym o sobie czytał. Spotkania towarzyskie to nigdy nic przyjemnego dla mnie nie było, zwłaszcza, że za niepowodzenia zawsze obwiniałem siebie (teraz mogę obwiniać fobię, swoją drogą to dosyć wygodne  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: ). W liceum łaziłem na te różne głupkowate imprezy, raz mnie koleżanka nawet na parkiet wyciągnęła ale uciekłem czym prędzej :? . Zwykle dosiadywałem się z najbliższymi mi ludźmi z klasy, mam to szczęście że posiadam dwójke wspaniałych przyjaciół (którzy w tej chwili zresztą mają o wiele więcej znajmych niż ja, ale widać cenią sobie moje towarzystwo). Dzisiaj próbowalem nawiązać rozmowę z takimi osobnikami znanymi mi z liceum, ale rozmowa się nie kleiła. Za to jak odszedłem to sobie gaworzyli w najlepsze, niezłą konsternację wprowadzam chyba swoją osobą :? . Jak nie chcą gadać niech nie gadają nie potrzebuję ich, czasem sobie myśle, że w ogóle nie potrzebuje ludzi (gówno, chce z nimi kontatków ale nie umiem ich nawiązywać, czasem jednak warto się cenić).
Odpisz
#8
Spotykam się jedynie z garstką starych znajomych, a właściwie przyjaciół, bo znajomi ode mnie raczej uciekają, ja zresztą też uciekam od znajomych. Nie lubię zawierać nowych znajomości, ponieważ nie lubię tego całego procesu otwierania się i opowiadania o sobie. A starzy przyjaciele to ludzie, którzy mnie znają od bardzo dawna i akceptują taką jaka jestem, z całym "dobrodziejstwem inwentarza", więc przy nich czuję się bezpiecznie i nie muszę udawać kogoś kim nie jestem. Nie muszę się też pilnować, co jest bardzo wygodne. Nie spotykam się z nimi zbyt często, ale to raczej z braku czasu niż z niechęci.
Jeśli chodzi o pracę, to pracuję w domu, więc nie muszę się spotykać z ludźmi. Materiał sciągam z serwera, umowę wysyłam i dostaję pocztą, to samo z rachunkiem, więc nie ma problemu, zresztą i tak pracuję dla znajomej.
Faktycznie, jedyną formą kontaktu ze światem jest dla mnie Internet, w którym na szczęście nie widać, czy trzęsą mi się ręce, ani nie słychać czy się jąkam    :Uśmiecha się: To naprawdę duże błogosławieństwo dla nieśmiałych i dla fobików... bo gdzieś tam czasem lubię wymienić poglądy
Odpisz
#9
Anomalia napisał(a):(...)Jeśli chodzi o pracę, to pracuję w domu...

Niektórzy to mają dobrze    :Smuci się: Ja nie utrzymywałem nigdy żadnych kontaktów towarzyskich, ani w szkole podstawowej ani w średniej ani na studiach.
Ciężko mi jest mówić komuś o swoim życiu, bo poza tym co muszę robić są jeszcze zainteresowania :? No i mam obawy czy komuś nie wydadzą się dziwne, przynajmniej gdy mówię komuś o tym osobiscie. Zresztą ja nigdy nigdzie nie wychodzę, więc na pytanie kogoś czy byłeś już gdzieś tam zawsze pada ta sama odpowiedz.
Odpisz
#10
Smutne rzeczy piszesz Leon. W takim razie jak wyglądało twoje życie w czasach studenckich( jeśli mogę spytać) ?? sama zaczęłam dosyć niedawno studia i jestem trochę ciekawa, masz może jakieś rady dla świeżej studentki?
Odpisz
#11
Michał napisał(a):Nie musisz, ale oni mają prawo Cię zapytać, czemu jesteś poza grupą. Proszą Cię o odpowiedź, nie wymagają jej. Ostatecznie przeżyją to, że nie jesteś z nimi razem.
Wiem, ale nie zmienia to faktu, że irytuje mnie to pytanie. Normalnie nikt nie pyta drugiej osoby, co ona robi. Jeśli chce, to mu powie, albo wyjdzie to przypadkiem, np. "o, muszę iść TO zrobić".
Ja zawsze jestem na tyle specyficzny, że zwykli ludzie zadają mi takie pytania, których nie zadaliby "normalnym" kolegom.

Michał napisał(a):Ja za bardzo lubię gadać. Mam wrażenie, że to mógł być jeden z powodów, że nie przedłużono mi umowy o pracę. Zamiast szybko sprzedawać, opowiadałem klientom, czego potrzebują.    :Smuci się:
Oj, nienawidzę takich sprzedawców (z całym szacunkiem dla Ciebie). Idę do sklepu kupić sobie coś konkretnego, a tu wyskakuje pajac i p*eprzy mi o "możliwościach" i "atrakcyjnych ofertach" :?
Ja sobie myślę "weź facet spie... stąd" albo "zamknij jadaczkę sukin...", a ten mi mówi, co ja powinienem kupić, a co nie   :Diabeł: Sam wiem najlepiej; szkoda, że wielu ludzi nie trzyma się tej zasady i kupuje to, co jakiś pajac im wybierze. Inna sprawa, że porażająca większość nie zapoznaje się z kupowanym sprzętem wcześniej i stąd ta uległość.
Tyle o nachalnych sprzedawcach.

LEON napisał(a):Niektórzy to mają dobrze    :Smuci się: Ja nie utrzymywałem nigdy żadnych kontaktów towarzyskich, ani w szkole podstawowej ani w średniej ani na studiach.
Ciężko mi jest mówić komuś o swoim życiu, bo poza tym co muszę robić są jeszcze zainteresowania :? No i mam obawy czy komuś nie wydadzą się dziwne, przynajmniej gdy mówię komuś o tym osobiscie. Zresztą ja nigdy nigdzie nie wychodzę, więc na pytanie kogoś czy byłeś już gdzieś tam zawsze pada ta sama odpowiedz.
Mam tak samo, też mam dziwaczne zainteresowania (origami anyone? Leonie, coś mi kiedyś mignęło, że lubisz takie zabawy 8)), też nie utrzymuję towarzyskich kontaktów.
Nie wiem, skąd Wy bierzecie tych przyjaciół? Kupujecie na rynku? Powiedzcie, gdzie to jest, to się poczęstuję i jak zużyję, wyrzucę  :Stare - Przewraca oczami 2:
W sumie to ja nie odważyłbym się określić jakąkolwiek osobę, z którą utrzymywałem kontakty, przyjacielem. Za duże słowo.
Pierwszy Zły tego forum wita ;]

Zgroza, ugryzła mnie koza, stało się chyłkiem, że ugryzła mnie tyłkiem.
Jedyne, co człowiek wie o życiu to to, że nie wyjdzie z tego żywy.
Odpisz
#12
LEON napisał(a):
Anomalia napisał(a):(...)Jeśli chodzi o pracę, to pracuję w domu...

Niektórzy to mają dobrze    :Smuci się:
Taaa... dopiero drugi miesiąc. Wcześniej... szkoda gadać.

LEON napisał(a):Ciężko mi jest mówić komuś o swoim życiu, bo poza tym co muszę robić są jeszcze zainteresowania :? No i mam obawy czy komuś nie wydadzą się dziwne, przynajmniej gdy mówię komuś o tym osobiscie.
No właśnie... Ludzie są tak strasznie "tolerancyjni"...
Odpisz
#13
witam na forum   :Uśmiecha się:
Mam dziwne odczucie jakbym czytał o sobie wszystko co piszecie, wszysto co do joty, mnie nawet na impreze nigdy nikt nie zaprosil, dlugo by wyliczac zreszta nie bede juz nic dodawl od siebie wszystko napisalscie, napisze tylko ze mi z tym zle... ale jak zaczac dzialac
Odpisz
#14
Emperor napisał(a):Wiem, ale nie zmienia to faktu, że irytuje mnie to pytanie. Normalnie nikt nie pyta drugiej osoby, co ona robi. Jeśli chce, to mu powie, albo wyjdzie to przypadkiem, np. "o, muszę iść TO zrobić".
Ja zawsze jestem na tyle specyficzny, że zwykli ludzie zadają mi takie pytania, których nie zadaliby "normalnym" kolegom. ...
Ja to bardziej traktowałem jako troskę (zainteresowanie) o kogoś.

Emperor napisał(a):... Oj, nienawidzę takich sprzedawców (z całym szacunkiem dla Ciebie). Idę do sklepu kupić sobie coś konkretnego, a tu wyskakuje pajac i p*eprzy mi o "możliwościach" i "atrakcyjnych ofertach" :?
Ja sobie myślę "weź facet spie... stąd" albo "zamknij jadaczkę sukin...", a ten mi mówi, co ja powinienem kupić, a co nie   :Diabeł: Sam wiem najlepiej; szkoda, że wielu ludzi nie trzyma się tej zasady i kupuje to, co jakiś pajac im wybierze. Inna sprawa, że porażająca większość nie zapoznaje się z kupowanym sprzętem wcześniej i stąd ta uległość.
Tyle o nachalnych sprzedawcach. ...
Nie zrozumiałeś mnie chyba. Ja im pomagałem. Oczekiwano ode mnie wysokiej efektywności przy prędkości sprzedaży. Lać klientów, przyjdą następni, a jak się szybko obsłuży, to więcej się sprzeda... Najczęściej ytali o radę, to im tłumaczyłem. Potrafię odróżnić klienta, który przychodzi i mówi proszę to, to i to. od klienta, który mówi, eee... tego, no ja bym chciał... Nigdy nikomu nie polecałem złego, w/g moich przekonań, produktu.
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#15
Emperor napisał(a):Nie wiem, skąd Wy bierzecie tych przyjaciół? Kupujecie na rynku? Powiedzcie, gdzie to jest, to się poczęstuję i jak zużyję, wyrzucę  :Stare - Przewraca oczami 2:
W sumie to ja nie odważyłbym się określić jakąkolwiek osobę, z którą utrzymywałem kontakty, przyjacielem. Za duże słowo.

Jednego znam jeszcze od czasów przedszkolnych i tak się trzymaliśmy siebie przez spory kawał czasu. Drugi pojawił się w liceum, zgadałem się z nim początkowo z powodu zainteresowań, potem się okazało, że przeżywa podobne rozterki jak ja, więc było o czym pogadać   :Uśmiecha się puszczając oko:. Od niego dowiedziałem się o istnieniu czegoś takiego jak fobia społeczna, chociaż nie jestem do końca przekonany, że on na nią cierpi (co do siebie nie mam całkowitego przekonania w tym względzie, co dopiero u kogoś innego). W każdym razie tworzymy trzyosobową kompanię ludzi niezbyt przystosowanych    :Wystawia język: . Ze słowem "przyjaciel" należy postępować ostrożnie, wydaje mi się jednak, że mogę ich określać tym mianem. Swoją drogą nieposiadanie przyjaciół ma tę jedną zaletę, że trzeba wtedy więcej liczyć na siebie i ma sie twardszy tyłek po prostu  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: . Nie wiem czy to jest do końca zdrowe, gdy ktoś taki jak ja przyjaźni się z osobami, które też nie do końca mają wszystko poukładane  :Stare - Przewraca oczami 2: .
Odpisz
#16
Odpowiem na główne pytanie tematu.
Jak często spotykacie się z ludźmi w celach towarzyskich?

Wcale :?
Emperor napisał(a):[...]A także powoduje to swego rodzaju słowną inwazję ze strony zainteresowanych, którzy bombardują pytaniami w stylu: "A czemu nie chodzisz na imprezy?"; "Czemu Cię nie było?"; "Co Ty robisz, jak w ogóle nigdzie nie wychodzisz?". Tego ostatniego szczególnie nie znoszę. Przecież nie muszę się nikomu spowiadać z tego, co robię
Znam to    :Uśmiecha się: Ostatnie pytanie też mnie denerwuje, ale koledzy znaleźli sobie odpowiedź - kujon, cały czas się uczy, mama nie pozwala mu wychodzić...

Jeśli chodzi o mój rozkład znajomości (rozmów) to:
45% - kolega którego znam od gimnazjum
35% - kolega, który po otrzymaniu linka do fobii napisał coś w stylu 'nie wiedziałem że ktoś to opisał... Ja się przeprogramowałem i tobie też to radzę zrobić...'
20% - reszta kolegów

Jest dobrze, tylko że to co napisałem odnosi się do szkoły bo poza nią panuje cisza (zawsze).
Odpisz
#17
Moje spotkania ze znajomymi to też minimum. Jak już naprawdę muszę to pójdę, ale wole czas spędzić w domu, jak siedzieć przy stole i nie wiadomo gdzie patrzyć, o czym tu rozmawiać, a już nie mówiąc o tym, że nie lubię jeść w otoczeniu osób których "nie znam" (jak moja klasa). Dla mnie też bardzo kłopotliwym pytaniem jest: "Co ty robisz jak nie wychodzisz z domu?", gdyż nie wiem czemu ale tego typu pytania są kierowane pod moim adresem, albo złośliwe "kiedy kolejne spotkanie klasowe?" <co mnie to interesuje, pytają się, bo widzą, że mnie to stresuje.
Odpisz
#18
Lena88 napisał(a):Smutne rzeczy piszesz Leon. W takim razie jak wyglądało twoje życie w czasach studenckich( jeśli mogę spytać) ?? sama zaczęłam dosyć niedawno studia i jestem trochę ciekawa, masz może jakieś rady dla świeżej studentki?

 :Stare - Przewraca oczami 2: Nie zauważyłem Twojego pytania.
Jak wygląda moje życie w czasach studenckich?
Siedzę w domu i piszę na forum, pisze prace zaliczeniowe dla innych, robię wszystko żeby jakoś zabić czas wolny albo śpię.
Rada moja to:
Jak najszybciej wdrożyć się w towarzystwo (choć nie za wszelką cenę) poznawać interesujących ludzi, jak najbardziej uczęszczać na kółka zainteresowań, bo dzięki temu ma się lepszy kontakt z wykładowcami i poznaje się wartościowych ludzi. Nie koniecznie organizacje studenckie takie jak ZSP bo to strata czasu w większości. Warto poznać kogoś z akademika, bo wtedy poznaje się jego współlokatorów. A i to czego bałem się zrobić: pojechać na stypendium gdzieś zagranicę, koniecznie!!

A miałem napisać, że jest taki wątek studencki w forum fobia    :Uśmiecha się:
Odpisz
#19
nie spotykam się kompletnie z nikim... wszystkie znajome osoby, jakie posiadałam i z którymi się trzymałam np. w szkole, a była ich garstka, odrzuciłam w momencie, kiedy skończyłam z nauką parę lat temu... nie mam w realu blisko siebie osób znajomych, które rozumiałyby mnie... z kolei nie szukam ich, bo i tak mieszkam w takim miejscu, że trudno byłoby znaleźć kogoś, a więcej mogłoby wyniknąć z tego złego niż dobrego, poza tym lęk jest zbyt silny, nie wyłażę z domu nawet gdzieś dalej sama nigdy... mam nadzieję kiedyś się wynieść stąd, obym jak najszybciej w stanie była, bo tu nic dobrego mnie nie czeka z pewnością, a osobiście nienawidzę tego miejsca...
Odpisz
#20
[...]
Odpisz
#21
ehh fobia ...ja jak narazie ograniczam kontakty z ludzmi do minimum nawet przestalem sie spotykac z moja jedyna bliska przyjaciólka z ktorą mogę o wszystkim porozmawiac ...kumpla tez unikam od jakiegos czasu ..co prawda on mieszka w innym miescie i tylko od czasu do czasu przyjezdza do Warszawy ale nawet na gg juz tak czesto nie rozmawiamy    :Smuci się: moje kontakty z ludzmi ograniczyly sie praktycznie do moich rodzicow i brata , ktory jest dla mnie wielką podporą .. bez niego juz dawno bym sie załamał . No ale niestety teraz i on nie moze mi pomoc ....wiec zostala wizyta u specjalisty i psychoterapia.
Odpisz
#22
KKB napisał(a):Jedynego przyjaciela stracilem wypierdzielajac go z mojego domu. Nie moglem wytrzymac jago ciaglego towarzystwa.

Ehh skąd ja to znam    :Smuci się:
Odpisz
#23
No jest chyba coś w tym, że z jednej strony brakuje nam towarzystwa, a z drugiej jak ono się pojawi, to po poewnym czasie mamy go dość i to tak na maksa dość. Znaczy nie wiem jak to u Was jest, ale ja mam strasznie silną potrzebę izolacji, bo wtedy się czuję bezpiecznie, a z drugiej strony czasem mi brakuje towarzystwa, ale jak się już w nim znajdę, to się czuję taka wyobcowana, taka inna, niepasująca do reszty, na zasadzie "co ja tu robię w ogóle?". Też tak macie?
Odpisz
#24
Anomalia, no, ja tak mam. "Co ja tu robię w ogóle?", "Po co ja tu właściwie przyszedłem". Nawet mi jedna znajoma kiedyś powiedziała na imprezie: "po co tu przyszedłeś, skoro wygląda na to, że wcale cię to nie bawi". Nie miałem dobrej odpowiedzi na to pytanie. Oczywiście akurat ona pytała życzliwie, a nie że chciała się mnie pozbyć    :Uśmiecha się:. Chociaż.

Właściwie doszło do tego, że tylko się na nich gapiłem w końcu chyba. Jak na okazy w zoo. Nie chciałem już w tym uczestniczyć. Nie chciało mi się chodzić do zoo, bo tam ciągle to samo i śmierdzi łajnem. Nie ma kontaktu ze zwierzętami, bo one są za kratami. Psy lubię. Nie są za kratami. I one mnie chyba też lubią.

Szukałem odpowiedzi wspólnie z takim jednym kumplem. Nazywał się Alkohol. Ale niczego nie znaleźliśmy. Zaczął mi chyba w końcu działać na nerwy, więc zacząłem go unikać. Nie dogadujemy się po prostu. Teraz spotykamy się już bardzo rzadko. Właściwie nie pamiętam kiedy się ostatnio spotkaliśmy.
Dobra nauka, dobrze podana.
Odpisz
#25
Mam podobnie. Czasami mam ochote z kims wyjsc, pogadac, ale jak juz to zrobie, siedze i zastanawiam sie jak dlugo to potrwa. To nie znaczy, ze sie nudze, po prostu, jak za dlugo przebywam z ludzmi, zaczynaja mnie denerwowac.
"Dziwna rzecz z tymi rzekami i drogami. Widzi się je, jak pędzą w nieznane i nagle nabiera się strasznej ochoty, żeby samemu też się znaleźć gdzie indziej, żeby pobiec za nimi i zobaczyć, gdzie się kończą..."
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Brak więzi, integracja z ludźmi skejciara 9 668 12 Maj 2018, Sob 11:58
Ostatni post: niesmialytyp
  Relacje ze znajomymi z klasy, wpadki na każdym kroku zosia54 2 1 257 27 Paź 2013, Nie 15:51
Ostatni post: MejbiMajonez
  Nie radzę sobie z ludźmi, problemy z nawiązaniem kontaktu Skrzaciak 1 1 474 24 Mar 2012, Sob 13:00
Ostatni post: rewolucjonista


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.