Relacje  - "Zauroczenie" w każdym kto zwróci na mnie uwagę
#1
Cześć. Ciekawi mnie czy ktoś z was też ma podobny problem. Otóż u mnie wygląda to tak, że każdy (no, prawie każdy) najmniejszy kontakt z drugim człowiekiem wywołuje u mnie tak silne emocje, że od razu odbieram to jako uczucie zauroczenia, zakochania. Myślę w kółko o tej osobie i tworzę w głowie jakiś jej wyidealizowany obraz, snuję fantazje o naszych przyszłych rozmowach itp. Nie jest to więc uczucie zakochania w tej osobie, bo przecież nawet jej nie znam, co najwyżej może mnie pociągać fizycznie. Dopiero mając bliższy kontakt, rzeczywiście rozmawiając z kimś moje odczucia się zmieniają i najczęściej jestem wtedy zawiedziona, bo "hej, dlaczego nie jesteś taki, jak w mojej wyobraźni?". Wiem jak okropnie to brzmi.

Kiedyś terapeuta powiedział mi, że te silne uczucia, które odczuwam przy prawie każdym bliższym kontakcie z człowiekiem wynikają z tego, że nie było w moim życiu zbyt dużo bliskich, albo w ogóle jakichkolwiek, relacji. Dlatego jak już ktoś się do mnie odezwie/uśmiechnie/pomoże w czymś to przykładam do tego duże znaczenie. Pewnie dużą rolę odgrywa tu też moja niska samoocena, stąd ta potrzeba podobania się komuś i zatrzymania w swoim życiu każdego, kto się w nim pojawił.

Czytałam kiedyś o jakichś badaniach na temat związku pomiędzy strachem/lękiem a naszymi uczuciami w stosunku do osoby, która nam się podoba. Nie pamiętam niestety szczegółów tych badań. Ciekawi mnie jednak czy fobia społeczna też ma jakiś wpływ na to, co tutaj opisałam.
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis asleep:
  • mardybum, piotrer09
Odpisz
#2
(22 Gru 2017, Pią 22:15)asleep napisał(a): Cześć. Ciekawi mnie czy ktoś z was też ma podobny problem. Otóż u mnie wygląda to tak, że każdy (no, prawie każdy) najmniejszy kontakt z drugim człowiekiem wywołuje u mnie tak silne emocje, że od razu odbieram to jako uczucie zauroczenia, zakochania. Myślę w kółko o tej osobie i tworzę w głowie jakiś jej wyidealizowany obraz, snuję fantazje o naszych przyszłych rozmowach itp. Nie jest to więc uczucie zakochania w tej osobie, bo przecież nawet jej nie znam, co najwyżej może mnie pociągać fizycznie. Dopiero mając bliższy kontakt, rzeczywiście rozmawiając z kimś moje odczucia się zmieniają i najczęściej jestem wtedy zawiedziona, bo "hej, dlaczego nie jesteś taki, jak w mojej wyobraźni?". Wiem jak okropnie to brzmi.

Kiedyś terapeuta powiedział mi, że te silne uczucia, które odczuwam przy prawie każdym bliższym kontakcie z człowiekiem wynikają z tego, że nie było w moim życiu zbyt dużo bliskich, albo w ogóle jakichkolwiek, relacji. Dlatego jak już ktoś się do mnie odezwie/uśmiechnie/pomoże w czymś to przykładam do tego duże znaczenie. Pewnie dużą rolę odgrywa tu też moja niska samoocena, stąd ta potrzeba podobania się komuś i zatrzymania w swoim życiu każdego, kto się w nim pojawił.

Czytałam kiedyś o jakichś badaniach na temat związku pomiędzy strachem/lękiem a naszymi uczuciami w stosunku do osoby, która nam się podoba. Nie pamiętam niestety szczegółów tych badań. Ciekawi mnie jednak czy fobia społeczna też ma jakiś wpływ na to, co tutaj opisałam.

Tak dokladnie. Jedyna roznica u mnie ze nawet nie dowiaduje sie ze ta osoba nie jest jak w mojej wyobrazni :   :Uśmiecha się szeroko: . Ale to chyba jest juz next level oszukiwania sie.

I na pewno sie to wiaze z brakiem osob bliskich.
Odpisz
#3
Jasne, ostatnio się zajarałem dziewczyną bo dostarczyła mi pizzę    :Uśmiecha się szeroko:

Ogólnie to często tak galopuję myślami, ale zacząłem się na tym łapać i mówię do siebie "Marian, jaki ty jesteś głupi". Czasem parafrazuję. Zazwyczaj pomaga, zaczynam się poważnie zastanawiać czy to co właśnie myślałem rzeczywiście ma sens/mogłoby się wydarzyć, dochodzę do wiadomych wniosków, trochę mi smutno przez parę chwil i koniec. Przynajmniej dopóki znowu tej osoby nie spotkam albo z nią nie porozmawiam. Może nie jest to najlepsza metoda, ale skutkuje. Nie lubię tego całego wybiegania myślami w przód, uważam że może to popsuć kontakt z niektórymi osobami - tak jak mówisz, wyobrażenia różnią się od rzeczywistości.
“Being afraid something is true is accepting the possibility. Accepting the possibility is the first step to believing.”

― Terry Goodkind, Wizard's First Rule
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis Medestin:
  • piotrer09, asleep
Odpisz
#4
W zależności, co kto powie na mój temat wzrasta moja miłość do niego. Jak ktoś mi powie, że jestem przystojny (raczej się nie zdarza xD), to normalnie mógłbym się z nim ożenić. Nic z tego dobrego nie wynika, ranię tylko samego siebie i jeszcze nie udało mi się stworzyć udanego związku z kimkolwiek. Ta jedna cecha to pewnie wierzchołek góry lodowej moich problemów ale na pewno mi w tym nie pomaga.

Bardzo lubię, jak ktoś zwróci na mnie swoją uwagę ale to się dzieje tak sporadycznie w moim życiu, że bardziej mam kompleksy, że jestem dla ludzi jak powietrze a jak dziewczyna się na mnie spojrzy na ulicy to od razu myślę że byłaby fajną dziewczyną.
2+2=4-1 thats 3 QUICK MATHS
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Shiro:
  • asleep
Odpisz
#5
Czasami zdarza się że mam podobnie - tylko nie chodzi o zakochanie ale o moją uwagę, na to że ktoś na mnie zwrócił swoją uwagę - miewam takie dziwne przemyślenia,są podobne do Twoich.Zdarza się to o tyle rzadko, o ile ktoś na zwróci tą swoją uwagę na mnie.
Podobnie jak ty kiedy pojawia się kontakt choćby mały z drugiej strony, zajmuje to moją uwagę.Powód pewnie ten sam co u Ciebie,w moim przypadku interakcja z innymi ludźmi jest bardzo ograniczona,zatrzymuje się najczęściej na poziomie takim jakim to jest wymagane i nie posuwa się dalej.Bo po co sobie komplikować?
Dlatego kiedy ktoś robi gest czy podejmuje kroki które są ponad tą minimalną granicę,zadaję sobie od razu mnóstwo pytań,dlaczego,po co,z jakiego powodu itp. 
Często zastanawiam się czy inne osoby mają podobnie,te ''normalne''.I doszedłem do wniosku że nie,lub w bardzo ograniczonym zakresie.Bo jak można poświęcać sporo czasu na zastanawianie się nad uśmiechem czy krótką rozmową.
Co do budowania obrazu kogoś innego w wyobraźni - mam akurat zupełnie inaczej jak Ty.
Żeby taką osobę zobrazować np Ciebie czy kogokolwiek np z forum zakładam że; tak naprawdę nic o tej osobie nie wiem,to co napisze mimo że może wydawać się dla nas ''dużo'' do obrazu osoby jest tak naprawdę niczym itd. Robię coś w stylu listy możliwości/wariantów.Na koniec mogę stwierdzić jaki jest moim zdaniem najbardziej prawdopodobny.Są wyjątki od reguły,stwarzam sobie osobowości na podstawie zdjęć - ale robię to głównie dla własnej przyjemności.
"Doprawdy, nie imponują mi zbytnio ludzie, którzy oświadczają: „Spójrzcie na mnie! Jestem tak wspaniałym tworem, że wszechświat musiał mieć jakiś cel”. Nie, wspaniałość tych ludzi wcale mnie nie olśniewa."         

Bertrand Russell 

"Życie bez muzyki byłoby pomyłką"

"Sam siebie zgaszę, aby się nie wypalić. Trzeba umrzeć dumnie, skoro żyć dumnie już dłużej nie można."

Friedrich Nietzsche


[Obrazek: f7bd42dc4bac0a8e9241ab83862ba67c.jpg]
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis Lonely Boy:
  • asleep, Shiro
Odpisz
#6
Terapeuta wyczerpał temat. Tez w sumie mam podobnie, tylko nie nazwałbym tego uczucia zauroczeniem ani tym bardziej zakochaniem (przeżywałem je i to nie jest to samo), raczej uczucie takiej czystej wdzięczności, zwrocilas/es na mnie uwagę w sferze w której przez wiele lat była pusta, nieprzyzwyczajony organizm reaguje, pojawiają się silne pozytywne emocje, czuje sympatię i wdzięczność, no i oczywiście idealizuję Cię.
Przedziwne czasy, znowu śnił mi się internet chyba
Prostokąt piszcząc o poranku pilnie serce wzywał
Szepce, że cała okolica silnym deszczem spływa

A ja tęsknie za czasem w którym nikt mych myśli nie przerywał
[-] 3 użytkowników polubił(o) wpis consciousness:
  • Nelyssa, asleep, Kaspar Hauser
Odpisz
#7
U mnie podobnie - ciekawość dlaczego ktoś zwrócił na mnie uwagę. Ostatnio tak było, że właśnie ktoś na mnie zwrócił uwagę, myślałem potem głównie o tym co się stało, że stałem się obiektem czyichś przemyśleń i czy ta osoba ma oczy, że uwagę poświęca na mnie
Did you really think that you could fix me?
Odpisz
#8
Kurna. Nie jestem sam. Może nie każdy, ale zdarza się to dość często. W sumie to ja pewnie nawet nie będę potrafił tego odróżnić od prawdziwego zauroczenia, jeżeli się przytrafi.
Nostalgicznie wplotę Cię w monolog
Po godzinach trwania w nocnej ciszy
Zanim ruszę w podróż Mleczną Drogą
Zniknę w łapach Wielkiej Niedźwiedzicy
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Szary:
  • asleep
Odpisz
#9
(22 Gru 2017, Pią 23:01)Szary napisał(a): Kurna. Nie jestem sam. Może nie każdy, ale zdarza się to dość często. W sumie to ja pewnie nawet nie będę potrafił tego odróżnić od prawdziwego zauroczenia, jeżeli się przytrafi.

Kazde sie zacznie tak samo wiec nie bedzie prawdziwego    :Uśmiecha się puszczając oko:.
Odpisz
#10
(22 Gru 2017, Pią 22:15)asleep napisał(a): te silne uczucia, które odczuwam przy prawie każdym bliższym kontakcie z człowiekiem wynikają z tego, że nie było w moim życiu zbyt dużo bliskich, albo w ogóle jakichkolwiek, relacji. Dlatego jak już ktoś się do mnie odezwie/uśmiechnie/pomoże w czymś to przykładam do tego duże znaczenie.

Tak jest, to dość logiczne. Pytanie, czy chcesz aby tak pozostało, czy wolałabyś to zmienić. Jeśli to drugie, to możesz albo czekać, aż Ci przejdzie ze starości, albo wchodzić w to interesowanie się całą sobą, ale nie w swoich myślach tylko w rzeczywistości - czynić kroki do rozwinięcia znajomości, tak, na tej drodze jest wiele rozczarowań, a pewnie i trzeba dać sobie mocno złamać serce, ale wychodzi się z tego dużo silniejszym.

Inna sprawa: to co praktykujesz (fantazjowanie, pisanie scenariuszy rozmów, odczuwanie silnych emocji) to też pewnego rodzaju uzależnienie. Twój mózg odczuwa przyjemność, więc przy następnej okazji znowu skorzysta i wytworzy sobie kolejne obrazy. Daj mózgowi inne przyjemności, by nie musieć sięgać po te.
Here I stand. I cannot do otherwise.

Anatomy is destiny.

https://emigracyjneopowiesci.wordpress.com
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis dziewczyna z naprzeciwka:
  • asleep
Odpisz
#11
@asleep Znaczy, że co, zauraczasz się w każdym, kto do Ciebie podejdzie albo powie dzień dobry?

No to witaj skarbie, milo Cię poznać    :Uśmiecha się szeroko:
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Niered:
  • Omul
Odpisz
#12
Mam podobnie. Kiedy ktoś mi okaże trochę ciepła, powie coś miłego, to ja już wielce "zakochana"    :Wystawia język: i tak samo idealizuję taką osobę. Pomaga mi myślenie, że:

1. to żałosne, że dla tej osoby jestem nikim a ja ją postrzegam tak, jak wygłodzony psiak postrzega smakowitą kość
2. to egoistyczne i przedmiotowe patrzenie na tę osobę - nie jestem nią zainteresowana dla niej samej tylko dlatego, że MNIE doceniła, że JA ją zainteresowałam - i teraz postrzegam tę osobę jako narzędzie do podbudowania własnego ego.

Te dwa punkty pomagają mi nabierać dystansu do sytuacji, a w efekcie do w miarę sprawnego wygaszenia tych myśli    :Uśmiecha się:
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis Kra_Kra:
  • asleep, piotrer09
Odpisz
#13
Mam podobnie, tylko jeśli chodzi o płeć przeciwną. Kiedyś wystarczyło, żeby jakaś dziewczyna się do mnie uśmiechnęła. Układałem sobie w głowie różne scenariusze, jak by wyglądała rozmowa i znajomość z tą osobą, a właściwie, to nie układałem, ale same się układały... Idealizowanie osób, z którymi jakiś kontakt miałem też było normą. Dalej jest, ale wystarczy trochę dłużej pogadać w realu, by to znikło.
Kim jestem?

Jestem gównem.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Caveman27:
  • piotrer09
Odpisz
#14
(23 Gru 2017, Sob 1:56)dziewczyna z naprzeciwka napisał(a): Inna sprawa: to co praktykujesz (fantazjowanie, pisanie scenariuszy rozmów, odczuwanie silnych emocji) to też pewnego rodzaju uzależnienie. Twój mózg odczuwa przyjemność, więc przy następnej okazji znowu skorzysta i wytworzy sobie kolejne obrazy. Daj mózgowi inne przyjemności, by nie musieć sięgać po te.

Nie pisz tak o tym co mam w glowie bo mi glupio    :Smuci się: . Kiedys mialem strasznie skrzywiony mozg w ten sposob i ciagle sobie fantazjowalem. Teraz mi juz przeszlo troche na starosc. Nie mniej jednak ciarki przechodza jak ktos tak pisze o mechanizmie moich brudow w glowie...
Odpisz
#15
@Niered No to już chociaż wiem, że działa to tylko w realu :')

Wirtualny kontakt daje pewien dystans; nie czuję obecności tej drugiej osoby, co daje mi większą swobodę do wyrażania siebie bez uczucia bycia ocenianą, większą pewność siebie i kontrolę nad emocjami, mniejszy lęk przed odrzuceniem niż jakbym rozmawiała na żywo.

@Kra_Kra Sama często próbuję na to patrzeć tak bardziej racjonalnie, też mówię sobie, że to co robię jest żałosne i że nie znam tej osoby, więc to "zauroczenie" nie jest prawdziwe, może to być co najwyżej zaciekawienie daną osobą. Jednak jeśli interesuje mnie ta osoba tylko dlatego, bo pierwsza się do mnie odezwała, zwróciła na mnie uwagę i właśnie podbudowała ego, to tak jak mówisz - jest to dość egoistyczne, przynajmniej w moim przypadku. Takie przemyślenia jednak zamiast mnie czegoś nauczyć, bardziej mnie dołują i powodują odcinanie się kompletnie od ludzi. Choć kilka razy pomogły mi nie myśleć ciągle o tej osobie, skupić się na czymś innym. Dzięki za rady    :Uśmiecha się:
Odpisz
#16
Jakiś miesiąc temu jadąc autobusem miałem sytuacje, kiedy to pewna koleżanka którą znam z widzenia ( całkiem ładna    :Uśmiecha się: ) zapytała czy "Można ?". Ja odpowiedziałem "Pewnie", i w mojej szalonej głowie zaczeły pojawiać się pytania "Czemu chce siedzieć koło mnie ?". Cóż może i odpowiedź była prosta, ponieważ byłem pierwszą lepszą osobą koło której było wolne miejsce... Ale i tak w czasie jazdy snułem sobię plany na przyszłość    :Uśmiecha się:. Co z tego, że nie zamieniliśmy ani słowa. Niestety daty dnia nie pamiętam dokładnie, ale wiem że winien byłem ją zapamiętać    :Obraził się:.
"Przestaliśmy szukać potworów pod naszymi lóżkami, gdy zrozumieliśmy że one są w nas..."
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis Mieczysław:
  • asleep, Shiro
Odpisz
#17
Na mnie jak dziewczyna patrzy się w autobusie, co najgorsze się uśmiechnie to zawsze mam w głowie "Jezu, pewnie mam coś na głowie albo ona wie, że nie wyłączyłem żelazka ale nie może mi powiedzieć o tym wprost, bo magia jest zakazana"

Raz w gimnazjum miałem sytuację, że usiadłem koło mega ładnej dziewczyny, trochę młodszej ale taka 9/10. Byłem mega przeorany i patrzałem na jej odbicie przez szybę, bo jakbym spojrzał się na nią siedząc koło niej, byłoby głupio. I ona zauważyła, że się na nią w ten sposób patrzę, bo też się spojrzała na tą szybę. Ja mega przeorany, ona się uśmiecha ładnie i tak zerkaliśmy ciągle na siebie. Wysiadamy na tym samym przystanku i ona wchodzi do jakieś klatki. Tak staje, odwraca się i patrzy w moją stronę. A ja jak najgorszy stulejarz po prostu sobie poszedłem cały przerażony, że dziewczyna się na mnie patrzy xD
2+2=4-1 thats 3 QUICK MATHS
[-] 3 użytkowników polubił(o) wpis Shiro:
  • Claudia, asleep, mardybum
Odpisz
#18
(24 Gru 2017, Nie 18:08)jjartist napisał(a): Kiedys mialem strasznie skrzywiony mozg w ten sposob i ciagle sobie fantazjowalem. Teraz mi juz przeszlo troche na starosc. Nie mniej jednak ciarki przechodza jak ktos tak pisze o mechanizmie moich brudow w glowie...

Ale to przecież nic złego ani wstydliwego    :Uśmiecha się: Tylko często bywa uciążliwe w życiu. Jednak można to fantazjowanie wykorzystać w pozytywnym celu, np. pisząc.
Here I stand. I cannot do otherwise.

Anatomy is destiny.

https://emigracyjneopowiesci.wordpress.com
Odpisz
#19
Kiedyś dosiadlem się do dziewczyny w autobusie, byla bardzo ładna, idealna wręcz, ale że jestem z natury zamulem, to nie wiedzialem jak zagaić. Czulismy się oboje chyba niezręcznie, ale jakoś dalo się wytrzymać. Najciekawsze bylo jak wyszedłem z autobusu, to ona szła kawalek za mną, a jak się obrocilem zrobila momentalnie w tył zwrot i przeszła przez ulicę. Bylo ciemno i nikt inny nie wysiadal chyba, pewnie się bała.


@asleep dobra nie tlumacz się, wszyscy na Ciebie działali, tylko ja nie. Nie podoba Ci się grzywka mojego szczura.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Niered:
  • asleep
Odpisz
#20
(25 Gru 2017, Pon 3:11)dziewczyna z naprzeciwka napisał(a):
(24 Gru 2017, Nie 18:08)jjartist napisał(a): Kiedys mialem strasznie skrzywiony mozg w ten sposob i ciagle sobie fantazjowalem. Teraz mi juz przeszlo troche na starosc. Nie mniej jednak ciarki przechodza jak ktos tak pisze o mechanizmie moich brudow w glowie...

Ale to przecież nic złego ani wstydliwego    :Uśmiecha się: Tylko często bywa uciążliwe w życiu. Jednak można to fantazjowanie wykorzystać w pozytywnym celu, np. pisząc.

Nie wiem czy to ten sam rodzaj fantazjowania. Niby wymyslilem pare rzeczy w pracy jednak znacznie bardziej.... naturalne(?) bylo tamto fantazjowanie na ktore zalozylem sobie juz embargo :   :Uśmiecha się szeroko:
Odpisz
#21
To wszystko wynika z bardzo zanizonej samooceny. Dlatego tak bardzo docenia się(i przecenia) fakt, że ktoś zwrócił na nas uwagę.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis araya:
  • anonimowy_kuba
Odpisz
#22
(25 Gru 2017, Pon 13:40)araya napisał(a): To wszystko wynika z bardzo zanizonej samooceny. Dlatego tak bardzo docenia się(i przecenia) fakt, że ktoś zwrócił na nas uwagę.

Tak, niska samoocena również ma na to niemały wpływ. Kto nie lubi, jak jakaś osoba pozytywnie wpływa na ego, jak przez dłuższy czas tego sie nie doświadczało?

Ja myślę, że równie ważnym czynnikiem mającym znaczenie w takim a nie innym odbieraniu takich sygnałów, ma również niedoświadczenie w kontaktach społecznych(lub ewentualnie jakieś błędy poznawcze). Pewne odruchy, które przychodzą naturalnie ludziom z większą inteligencją społeczną i z większym obyciem w społeczeństwie, mogą sprawić, że taka osoba, która prowadzi mało interakcji między ludźmi, zareaguje diametralnie inaczej niż przewiduje nadawca komunikatu.    :Wystawia język:

Co do głównego pytania, to ja mam raczej coś odwrotnego. Poddaję wątpliwości każdą oznakę sympatii wobec mojej osoby i zawsze doszukuję się drugiego dna. Dopiero jak ktoś wybitnie sprawi, że intencje tej osoby wydadzą mi się szczere(albo po dogłębnych konsultacjach z kimś (; ), to dopiero wtedy jakoś staram się to sobie jakoś przetrawić.     :Uśmiecha się nerwowo:
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis Ketina:
  • anonimowy_kuba, chris95
Odpisz
#23
(22 Gru 2017, Pią 22:15)asleep napisał(a): Otóż u mnie wygląda to tak, że każdy (no, prawie każdy) najmniejszy kontakt z drugim człowiekiem wywołuje u mnie tak silne emocje, że od razu odbieram to jako uczucie zauroczenia, zakochania.
Podam przykład: ekstrawertyczna, miła dziewczyna, którą znam z miejsca pracy (ale rzadko widuję, bo całkiem inny dział) widzi mnie poza pracą i od razu szeroko się uśmiecha i macha do mnie - od razu trafia to do mnie w mocny, pozytywny sposób i staje się dla mnie znacznie bardziej atrakcyjna. Szczęście, że jest w stałym związku (małżeńskim) i nie zaczyna się to rozwijać w mojej głowie do niebezpiecznych, obsesyjnych rozmiarów    :Uśmiecha się szeroko: (jestem konserwatystą) Nie potrafię teraz znaleźć przykładów, ale myślę, że jakby taki sygnał miał miejsce od potencjalnej kandydatki na partnerkę, to mógłbym zacząć mocno o niej myśleć. Dla mnie takie przejawy sympatii ekstrawertyków są pewnie znacznie mocniejsze w odbiorze niż intencje nadawcy.

(26 Gru 2017, Wto 7:55)Ketina napisał(a): Co do głównego pytania, to ja mam raczej coś odwrotnego. Poddaję wątpliwości każdą oznakę sympatii wobec mojej osoby i zawsze doszukuję się drugiego dna.
Dawno temu (jakieś 10 lat temu) miałem sytuację, że na imprezie pewna dziewczyna chciała mnie "nauczyć tańczyć". Nie wzbraniałem się przed tym na szczęście, ale podczas całej imprezy miałem takie myśli, że "to nie możliwe, żeby sprawiało jej to przyjemność, pewnie sobie robi jaja, bo to nie możliwe, żeby ktoś mnie trochę polubił" i podszedłem do sprawy na luzie na zasadzie "dobrze się baw, nie wyobrażaj sobie za dużo". Znałem ją trochę z widzenia, po tej sytuacji spotykałem ją nie raz w autobusie i wydawało mi się, że może zachęca mnie do znajomości, ale w mojej głowie mieszały się myśli "za dużo sobie wyobrażam", "mam fobię, więc lepiej to uciąć teraz niż żeby się na mnie poznała". Z perspektywy czasu wydaje mi się, że ta dziewczyna faktycznie była mną zainteresowana i żałuję, że nie próbowałem rozwijać znajomości, bo bardzo miło spędziłem z nią czas, a ona przez brak reakcji z mojej strony także musiała się źle czuć...

(24 Gru 2017, Nie 13:51)Kra_Kra napisał(a): to żałosne, że dla tej osoby jestem nikim
(24 Gru 2017, Nie 19:36)asleep napisał(a): mówię sobie, że to co robię jest żałosne
Moim zdaniem powinnyście przynajmniej uważać z określaniem swoich myśli jako "żałosne". Jeśli macie takie myśli, to one nie są żałosne, tylko są co najwyżej nieracjonalne. Słowo "żałosne" niesie za sobą ogromny wstyd za samego siebie.
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis anonimowy_kuba:
  • piotrer09, asleep
Odpisz
#24
(26 Gru 2017, Wto 17:11)anonimowy_kuba napisał(a): Moim zdaniem powinnyście przynajmniej uważać z określaniem swoich myśli jako "żałosne". Jeśli macie takie myśli, to one nie są żałosne, tylko są co najwyżej nieracjonalne. Słowo "żałosne" niesie za sobą ogromny wstyd za samego siebie.

To, co mówisz ma sens. Jednak czuję ten wstyd. Trudno mi też znaleźć jakiś złoty środek; mówiąc sobie teksty w stylu "to nieracjonalne, nie jesteś zakochana, nie znasz tej osoby, nie przypisuj wszystkiemu dodatkowych znaczeń" nie widzę żadnych efektów. Dopiero uświadomienie sobie, że to, co robię jest "żałosne" i myślenie o tym, że mogę swoim zachowaniem się upokorzyć (np. gdy dana osoba widzi, że zachowuje się przy niej inaczej niż przy innych i może domyślić się, że to przez to, że mi się podoba) jest w stanie sprowadzić mnie na ziemię. Niby to, że ktoś mi się podoba nie powinno być dla mnie powodem do wstydu, jednak to uczucie jest chyba wpisane w moją egzystencję.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis asleep:
  • Kra_Kra
Odpisz
#25
(26 Gru 2017, Wto 17:11)anonimowy_kuba napisał(a): Moim zdaniem powinnyście przynajmniej uważać z określaniem swoich myśli jako "żałosne". Jeśli macie takie myśli, to one nie są żałosne, tylko są co najwyżej nieracjonalne. Słowo "żałosne" niesie za sobą ogromny wstyd za samego siebie.
Akurat moje zdanie wyrwałeś z kontekstu (nawet nie przytoczyłeś w całości tylko część, co zmienia diametralnie sens). Mi chodziło o zastosowanie takiej techniki celowego zohydzenia sobie tych konkretnych intensywnych myśli/fantazji o kimś obcym, by uwolnić się od nich. W tym kontekście jest to (dla mnie) użyteczne i skuteczne. Nie myślę o całościowym gnojeniu samej siebie xD - tylko co najwyżej deprecjonowanie tych konkretnych myśli.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Kra_Kra:
  • asleep
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Kto was rozumie? Tomashek 89 13 942 Wczoraj, Pią 13:44
Ostatni post: Conrad
  Złośliwy mężczyzna.Kto sie czubi....? Niewiadoma1 1 114 12 Wrz 2018, Śro 21:18
Ostatni post: bajka
  Nie lubie ludzi,denerwują mnie i stresują.. Kaja101 11 438 21 Sie 2018, Wto 20:59
Ostatni post: Acj
  Pomocy Czy "koleżanka" z pracy próbuje mnie upokorzyć ? Milka001 7 345 10 Sie 2018, Pią 20:00
Ostatni post: fort
  Patrzenie na ludzi wywołuje u mnie lęk związany z wyglądem.. ;[ Niewiadoma1 24 874 30 Lip 2018, Pon 21:34
Ostatni post: Promyk
  Dlaczego nikt mnie nie zauważa nika32 28 3 808 01 Cze 2018, Pią 9:45
Ostatni post: Proxi
Sad Fobia społeczna  Jak przełamać strach/lęk przed facetami którzy na mnie patrzą ? Ewelona123 39 1 606 19 Lis 2017, Nie 3:26
Ostatni post: dziewczyna z naprzeciwka
  Dlaczego ludzie mnie nie rozumieją ? Phoebe 16 6 634 15 Gru 2014, Pon 18:12
Ostatni post: gigi88
  "Ludzie mnie wkurzają" Artur Król 4 3 479 13 Sie 2009, Czw 19:33
Ostatni post: stap!inesekend
  Ludzie odrzucają mnie przez moją fobię Trawnik 49 7 715 15 Wrz 2008, Pon 18:22
Ostatni post: Jędrek


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.