- Rozmowy z kilkoma osobami
#1
Nie wiem czy był tu taki temat, ale zaryzykuję.

Jak u was wygląda sytuacja gdy jesteście w szerszym gronie i rozmówców jest kilku? Ja sama lepiej się czuję rozmawiając z jedną osobą, bo nie muszę wtedy "walczyć" o czyjąś uwagę, choć czasami różnie z tym bywa, bo rozmowa z różnych powodów może się nie kleić.

Za to w grupie nie potrafię rozmawiać. Po prostu siedzę i słucham. Jeśli ktoś mówi ciekawie, to wtedy z automatu włącza się u mnie bierny tryb. Jeśli chodzi o aktywne uczestniczenie w rozmowie, to nie potrafię...ludzie zwykle rozmawiają na takie tematy, że nie bardzo mam coś do powiedzenia, a nawet jeśli mam czy chciałabym jakiś temat zarzucić, to nie robię tego z obawy przed tym że zostanę zignorowana, bo już mi się tak kilka razy zdarzyło, co było dla mnie mocno przykre i dołujące.

Głupio jest mi też jak brat zaczyna ze mną rozmowy na temat filmów itd. i w większości tytułów o jakich on mówi, nie znam i strasznie jest mi głupio wtedy za co chwila mówić że nie oglądałam/nie znam, a nawet jak przytaknę że niby wiem o co chodzi, to w rzeczywistości przecież nie wiem i nie pociągnę tematu dalej    :Obraził się:
A co do innych tematów, które ludzie poruszają...dzieci - nie mam i nie przepadam, piłka nożna - nie znam się nie lubię, wakacje - nie jeżdżę itd.

Czuję się głupia i nudna.
Odpisz
#2
Wygląda identycznie, szczególnie ostatnie zdanie do mnie trafia bo też nigdy nie jeżdżę na wakacje, a za granicą byłem tylko raz, na kilkudniowej wycieczce w czasach szkolnych (i niezbyt mi się podobało). Sport również mnie nie interesuje. Na polityce się nie znam, co najwyżej mam swoje opinie dotyczące niektórych spraw. "Życiowe" tematy typu dzieci, związki, załatwianie różnych spraw - niewiele przesadzę pisząc, że wegetuję zamiast żyć, więc czego można się spodziewać przy tak niewspółmiernym braku doświadczeń.

Czy lepiej w cztery oczy czy w grupie, ciężko powiedzieć. Tak źle i tak niedobrze, jak sama zauważyłaś. Dużo zależy jaka to grupa, bo jeśli jest w niej jakiś perorujący osobnik (tudzież kilku) to nie mam nawet ochoty próbować. W innych sytuacjach, gdy jest to spokojniejsza rozmowa, czasami coś zarzucę, ale zazwyczaj ostrożnie dobieram słowa i nie rozwijam wypowiedzi, nie lubię skupiać na sobie uwagi bo czuję się wtedy nieswojo. Brakuje mi takiej spontaniczności, mówienia co przyjdzie do głowy, bez zastanawiania się, jak robi to większość normalnych ludzi.

Dziwi mnie trochę, że nawet w stosunku do brata czujesz wstyd, ale nie mam rodzeństwa więc może po prostu nie wiem jak to jest.

Już po samej wypowiedzi można wywnioskować, że nie jesteś głupia, ale nudna? Nie ma się co oszukiwać, gdy wygląda na to, że nie masz o czym rozmawiać z ludźmi, to zapewne tak właśnie o Tobie myślą. Pytanie co Ty sama myślisz o sobie? Czy problemem jest to, że rzeczywiście nic Cię nie interesuje i w żadnym temacie nie masz za wiele do powiedzenia? Czy raczej nie potrafisz się otworzyć przy ludziach lub uważasz, że nie jest to towarzystwo, które pozytywnie zareaguje na tematy interesujące dla Ciebie?
Odpisz
#3
Nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio zdarzyło mi się przebywać w większej grupie ludzi. Nie umiem się przełamać ani do przebywania w dużej grupie ani do gadania w takiej sytuacji, ponieważ im więcej ludu tym większy stres i unikam takich przygód. A jak już się trafi taka sytuacja i chciało by się coś powiedzieć to brakuje odwagi. Zabranie głosu wiąże się ze zwróceniem na siebie uwagi większej ilości oczu, a to skutecznie odstrasza. Rozmowa w cztery oczy również nie jest prostym zadaniem, bo i tu i tam jest ten dyskomfort, dystans, ale z jedną osobą to jeszcze jakoś idzie, jeśli ją znam i wiem, że co powiem zostanie między nami. Poza tym mam problem z zaufaniem - złe doświadczenia - a to utrudnia nawiązywanie znajomości i w ogóle rozmowę, ponieważ po głowie krążą wtedy same złe scenariusze, a otwieranie się, dzielenie się czymkolwiek z kimś, kogo nie jest się pewnym wydaje się bez sensu i chce wtedy zachować wszystko dla siebie, ponieważ daje mi to jakieś poczucie bezpieczeństwa. Chociaż wiadomo, że ludzie są różni, ale... No właśnie, zawsze jest to "ale".
Odpisz
#4
Uczestnictwo w rozmowie z liczniejszą grupą ludzi jest dla mnie jedną z najbardziej przytłaczających i niepożądanych sytuacji. Odczuwam przy tym tak duży dyskomfort i niemoc, że nie potrafię wykrztusić z siebie słowa. Zwykle moja obecność w tego typu konwersacjach ogranicza się do potakiwania i głupiego uśmiechania się, mimo że, to o czym się mówi, mnie zazwyczaj ani nie śmieszy, ani nie zajmuje.
Najbardziej optymalną liczbą "dyskutantów" są dla mnie trzy osoby, wtedy - w przeciwieństwie do rozmowy we dwoje - ciężar dyskusji jest bardziej rozłożony, przez co nie czuję aż takiego skrępowania, ani odpowiedzialności, gdy nastanie niezręczna cisza.
"Ale dla mnie nie ma ani poniedziałku, ani niedzieli: są tylko dni popychające się w bezładzie."
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Apeiron:
  • mardybum
Odpisz
#5
W grupie (nawet - a może zwłaszcza - "koleżanek") zawsze czuję się jak piąte koło u wozu i nawet jeśli chcę coś powiedzieć, to zostaję zakrzyczana. To dość deprymujące, a z drugiej strony nie mówiąc nic czuję się jak dziwadło i tylko czekam na nieśmiertelne "A ty co tak cicho siedzisz? Powiedz coś".
"Czy ja tylko nie jestem przypadkiem zupełnie zwykła, mała, pospolita smutna świnia?"
Witkacy, "Pożegnanie Jesieni"
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis kartofel:
  • mardybum
Odpisz
#6
Mam identycznie. W rozmowie z jedną osobą dotrzymuje jej kroku. Im więcej osób, tym trudniej mi jest się odezwać.
Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie...
Odpisz
#7
W takiej sytuacji staję się po prostu powietrzem, postacią w tle, posągiem. Rozmowy trwają dla mnie za szybko i jeśli padnie coś na interesujący mnie temat, nie zdążę wrzucić swoich trzech groszy, bo właśnie zmienili temat na inny. Głupio byłoby do starego tematu wrócić. Mogę rozmawiać, jak na razie, tylko o tym czym się interesuję i tak się składa, że to o czym gadają w ogóle mnie nie interesuje. Lepiej byłoby w grupie spędzić czas na dworze na jakiejś aktywności fizycznej. Wtedy wszyscy robimy to samo. Mogę być tym, który łapie się tylko jednej osoby w grupie i z nią gada.
Odpisz
#8
z jedną osobą absolutnie nie, z 3,4,5. w większej grupie już tworzą się grupki, czasami jestem poza (byłam), wiec sobie po prostu szłam (może tylko towarzyszyło mi uczucie "poza")
Odpisz
#9
(30 Cze 2017, Pią 15:13)Cora napisał(a): Głupio jest mi też jak brat zaczyna ze mną rozmowy na temat filmów itd. i w większości tytułów o jakich on mówi, nie znam i strasznie jest mi głupio wtedy za co chwila mówić że nie oglądałam/nie znam, a nawet jak przytaknę że niby wiem o co chodzi, to w rzeczywistości przecież nie wiem i nie pociągnę tematu dalej    :Obraził się:
A co do innych tematów, które ludzie poruszają...dzieci - nie mam i nie przepadam, piłka nożna - nie znam się nie lubię, wakacje - nie jeżdżę itd.

Czuję się głupia i nudna.

Ja zależnie od grupy ludzi, w grupie, która mnie zna od piaskownicy i już zakwaterowali mnie do szufladki z napisem "nie ma nic do powiedzenia/nieinteresujący/nudny/małomówny" trudno mi rozmawiać aktywnie, dziś np. byłem od 21 - 1 i właściwie zamieniłem z jedną osobą tylko kilka-naście zdań", druga, która jest z rodziny mnie przytłacza nie wiem jak, ale po prostu (z nią to nawet jeden na jeden nie daje rady, ani po alko, ale z alko to zależy), natomiast w innej grupie ludzi, którą nie znam od piaskownicy, a poznałem (SAM) w liceum, jestem często liderem, kimś kto jest uważany za osobę z poczuciem humoru, kogoś kto potrafi coś zorganizować, sam wysuwam tematy do rozmowy.

Główny powód takiej sytuacji jest to, że w tej pierwszej grupie ludzie sobie coś wymyślili i zakwaterowali do szufladki o której mówiłem, w drugiej nie. W pierwszej z uwagi na to nie zwracają na mnie uwagi podczas rozmowy, w drugiej poświęcają uwagę. Więc jednoznacznie nie mogę uznać, czy jestem nieśmiały czy nie, czy małowygadany czy nie, to dziwne.
Odpisz
#10
Radek, mój brat ma tendencję do bycia aroganckim, przemadrzalym, krytykujacym i patrzacym z góry w rozmowie,toteż nie potrafię z nim rozmawiać swobodnie, zacinam się, zastanawiam się nad kazdym słowem itd. W obawie przed krytyką albo krzywym spojrzeniem.

Raczej to drugie. Wiesz jak ludzie gadają o dzieciach i takich przyziemnych tematach, to słabo wyskakiwac z tematem x serialu czy filmu itd. Może gdybym była duszą towarzystwa, to by mnie wysluchali, a tak no to...

Choć ja tu mówię bardziej o rodzinie, bo nie mam obecnie kontaktu z jakimiś "obcymi". W sumie to na wykladach z teorii na prawku. Tyle że tam praktycznie każdy jest w "parkach" bo przyszedl na kurs ze swoim friendem. A pojedyncze osoby nie przejawiają chęci do nawiazania jakiegokolwiek kontaktu, po wykładzie każdy rozchodzi się w swoją stronę i ani czesc ani uj wam w tylki. Choć ostatnio taki chlopak przy którym dwa razy siedziałam, słowem się do mnie nie odezwal, a ostatnio siedział z inna dziewczyna z powrotem wracali razem rozmawiając w najlepsze. Może to głupie, ale zrobiło mi się wtedy przykro.
Pomyslam sobie że pewnie dziewczyna mu się podoba i to dlatego. Poczułam sie wtedy brzydka, ze do mnie by tak facet nie zagadal.

Ale wracajac do tematu, to o wile latwiej rozmawiać z kimś w formie pisanej. Nawet nie chodzi o to że nie jest to dla mnie stresujące, ale łatwiej mi wyrazac swoje mysli, opinie. No i na internetach jednak latwiej spotkać ludzi z którymi będziemy nadawać na tych samych falach.
Odpisz
#11
Mi o wiele latwiej rozmawia sie w cztery oczy, mam wtedy poczucie wiekszej kontroli nad sytuacja. Widze jak ta osoba reaguje na to co mowie. Kiedy pojawia sie wieksza grupa mam z tym problem i zazwyczaj milcze. Jesli juz sie odezwe to w mojej glowie zaczyna sie to: "boze co oni sobie pomysleli", "moze jak patrzylam na ta konkretna osobe to ci z boku sie smiali albo robili dziwne miny". Druga sprawa jest taka, ze czesto towarzyszy mi uczucie, ze jakos nikt nie chce mojego towarzystwa. Mialam nawet okazje uslyszec cos czegos raczej slyszec nie mialam, a brzmialo to mniej wiecej tak "po co ona z nami tu jest skoro i tak tylko patrzy i nic nie mowi". Tak wiec podbudowalo mnie to tylko w tym przekonaniu bycia niepotrzebnym i nieatrakcyjnym towarzystwem. I te same problemy mam nawet piszac z jakas osoba czy tez wlasnie zamieszczajac ten post na forum (kiedys mialam spora tendencje do usuwania takich postow). I choc jest to mniej stresujaca forma wypowiedzi to nawet jesli cos 50 razy poprawie i sprawdze przed wyslaniem to i tak potem bede sie martwic jak to zostalo odebrane.
[Obrazek: c6cac5552f3509f2gen.jpg]
"The hardest ones to love
are the ones that need it most"
Odpisz
#12
Cytat:Główny powód takiej sytuacji jest to, że w tej pierwszej grupie ludzie sobie coś wymyślili i zakwaterowali do szufladki o której mówiłem, w drugiej nie. W pierwszej z uwagi na to nie zwracają na mnie uwagi podczas rozmowy, w drugiej poświęcają uwagę. Więc jednoznacznie nie mogę uznać, czy jestem nieśmiały czy nie, czy małowygadany czy nie, to dziwne.

Zaryzykuję stwierdzeniem że część z nas tak ma. Część z nas zapewne poza fobią ma też introwertyczne usposobienie i przy takim zestawie, po prostu pisząc skrótowo, nie dogadamy się z każdym. Powiem na swoim przykładzie, bo tak mi łatwiej chyba będzie ująć o co chodzi - też mam takie "rozdwojenie jaźni". W towarzystwie osoby/osób wśród których dobrze się czuje, jestem wygadana, żartuję, jestem sobą. Nie wiem na czym to dokładnie polega, jaki jest "model" takich ludzi, bo niekoniecznie są to wygadane osoby, zarówno są to ekstra jak i intro. To tak instynktownie jest wyczuwalne :   :Uśmiecha się szeroko: Od takich osób czuć taką pozytywną aurę, że jest przyjaźnie w stosunku do mnie nastawiona, jest otwarta na mnie.

Z drugiej strony są ludzie w towarzystwie, których wychodzi ze mnie zlękniony fobik. Są to osoby, które albo są ucieleśnieniem naszych lęków - są krytyczne, prześmiewcze, wyniosłe itd. albo po prostu coś jest nieprzyjemnego w tych ludziach. Jakiś dystans i chłód. Coś co sprawia, że w ich towarzystwie nie czuję się swobodnie, odczuwam dyskomfort i wręcz boję się odezwać.

Tak że to jakich ludzi spotykamy też ma bardzo duże znaczenie.

Piekna bestia, to co usłyszałaś przypadkiem od tego towarzystwa jest bardzo przykre, wiem jak czasami czyjeś słowa potrafią zaboleć, tak że aż potem zostają w głowię i wydaje nam się że każdy tak o nas uważa i jeszcze bardziej takie słowa nas wpędzają w izolacje. Łatwo się mówi, ale trzeba po prostu olać takie osoby, widocznie nie jest to towarzystwo warte zachodu.
Odpisz
#13
(02 Lip 2017, Nie 15:28)Cora napisał(a):
Cytat:Główny powód takiej sytuacji jest to, że w tej pierwszej grupie ludzie sobie coś wymyślili i zakwaterowali do szufladki o której mówiłem, w drugiej nie. W pierwszej z uwagi na to nie zwracają na mnie uwagi podczas rozmowy, w drugiej poświęcają uwagę. Więc jednoznacznie nie mogę uznać, czy jestem nieśmiały czy nie, czy małowygadany czy nie, to dziwne.

Zaryzykuję stwierdzeniem że część z nas tak ma. Część z nas zapewne poza fobią ma też introwertyczne usposobienie i przy takim zestawie, po prostu pisząc skrótowo, nie dogadamy się z każdym. Powiem na swoim przykładzie, bo tak mi łatwiej chyba będzie ująć o co chodzi - też mam takie "rozdwojenie jaźni". W towarzystwie osoby/osób wśród których dobrze się czuje, jestem wygadana, żartuję, jestem sobą. Nie wiem na czym to dokładnie polega, jaki jest "model" takich ludzi, bo niekoniecznie są to wygadane osoby, zarówno są to ekstra jak i intro. To tak instynktownie jest wyczuwalne :   :Uśmiecha się szeroko: Od takich osób czuć taką pozytywną aurę, że jest przyjaźnie w stosunku do mnie nastawiona, jest otwarta na mnie.

Z drugiej strony są ludzie w towarzystwie, których wychodzi ze mnie zlękniony fobik. Są to osoby, które albo są ucieleśnieniem naszych lęków - są krytyczne, prześmiewcze, wyniosłe itd. albo po prostu coś jest nieprzyjemnego w tych ludziach. Jakiś dystans i chłód. Coś co sprawia, że w ich towarzystwie nie czuję się swobodnie, odczuwam dyskomfort i wręcz boję się odezwać.

Tak że to jakich ludzi spotykamy też ma bardzo duże znaczenie.

Piekna bestia, to co usłyszałaś przypadkiem od tego towarzystwa jest bardzo przykre, wiem jak czasami czyjeś słowa potrafią zaboleć, tak że aż potem zostają w głowię i wydaje nam się że każdy tak o nas uważa i jeszcze bardziej takie słowa nas wpędzają w izolacje. Łatwo się mówi, ale trzeba po prostu olać takie osoby, widocznie nie jest to towarzystwo warte zachodu.

Ci ludzie to moja najbliższa rodzina i osoby, którym życzę dobrze, więc nie ma tu mowy o "olaniu ich", widzę się z nimi tak z raz/dwa razy w tygodniu czasami co dwa tygodnie, zależy jak leży.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Nieśmiałość  Rozmowy telefoniczne z osobami poznanymi w internecie nothingman 20 1 096 03 Wrz 2018, Pon 19:54
Ostatni post: MaSyk
  Rozmowy telefoniczne... RoseLedger 4 659 12 Paź 2017, Czw 16:33
Ostatni post: Urfe
  Rozmowy z osobami, których widzimy praktycznie codziennie/często - tematy do rozmów. EasyPeasy 25 2 026 11 Lip 2017, Wto 17:11
Ostatni post: IwillPrevail
  Brak tematów do rozmowy z ludźmi whiskydrinker 65 26 657 31 Gru 2015, Czw 15:18
Ostatni post: approx
  Czy z rozmowy można czerpać przyjemność? helpme 39 5 314 22 Wrz 2015, Wto 21:04
Ostatni post: OtoJa
  Brak tematów do rozmowy Kondzik123 53 33 645 30 Sty 2013, Śro 9:48
Ostatni post: shalafi
  Czy mentalnie przygotowujecie się do rozmowy ? nord 12 1 345 20 Mar 2010, Sob 18:24
Ostatni post: anikk


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.