- Ruminacje
#1
Wypełniają moje codzienne życie, regularnie powodując utratę czasu, stres, spadek samooceny itp. itd.

Przykład:
Pakuję ubrania i inne niezbędne rzeczy, w celu wyjazdu na weekend do innego miasta. Jestem spięty, bo muszę zdążyć na autobus/pociąg. I wtedy atakują. "Czy na pewno spakowałem wystarczającą ilość rzeczy? Nie powinienem brać za dużo, w końcu to tylko dwa dni. Ale, cholera, to też się może przydać. I to. I to. Lepiej to spakuję... Nie, tego lepiej nie, nie przyda mi się i będę mieć za ciężką torbę. Ale jak nie wezmę, a nuż będzie mi to potrzebne i będę żałować że nie wziąłem... Generalnie nie jestem zadowolony z pakowania, ale jakoś dopiąłem tę torbę. Co wziąłem, to wziąłem, trudno. Cholera, kosmetyczka z łazienki! Zabiorę wychodząc. No to ostatni rzut oka na pokój, czy wszystko wziąłem... ("rzut oka" trwa około pięciu minut i obejmuje gapienie się po kilka razy w te same miejsca, w myśl idiotycznej zasady, że nie mogę ufać swoim własnym oczom).".

Inne przykłady: sprawdzanie po kilka razy czy zamknąłem samochód i wyłączyłem światła (bo gdy upewniałem się po raz pierwszy, mogło mi się tylko wydawać, że widzę to co widzę, i należy sprawdzić to ponownie), czytanie po kilkanaście/kilkadziesiąt razy e-maila wysyłanego np. do szefowej (czy nie ma błędów ortograficznych, gramatycznych, czy nie jest obcesowy), golenie się kilka razy dłużej od przeciętnego człowieka (bo bokobrody nie są dostatecznie dobrze zgolone, muszą być najkrócej jak tylko się da, idealnie, do skóry).

Wspólny mianownik wielu podobnych sytuacji: ukończenie czynności w ostatniej chwili, tuż przed "deadlinem", stresując się, że nie zdążę.

Znacie to? Proszę o opinie. Jak sobie z tym radzić?
[Obrazek: DarthVade_ssphxhp.jpg]
Odpisz
#2
Też chciałbym wiedzieć, jak sobie radzić...
I nie wiedziałem, że ma to taką nazwę.
Człowiek naraża się na łzy, gdy raz pozwoli się oswoić.
Odpisz
#3
Może nie mam tego tak zaawansowanego, ale np kiedyś w zimie jak wyjeżdżałem na delegację do Warszawy to jak się pakowałem to co jakiś czas dorzucałem kolejną paczkę chusteczek bo a nóż złapie mnie katar a nie będzie pod ręką jakiegoś sklepu    :Wystawia język: A walczę z takimi zachowaniami po prostu olewając te myśli jak przyjdą, stawiam sprawę tak, że co ma być to niech będzie, nie zabiorę czegoś potrzebnego, trudno.
Odpisz
#4
Mam i wielu neurotyków to ma, a kto nie poznał na własnej skórze, pewnie kojarzy ze świetnej sceny z "Dnia świra". AFAIK to najczęściej jest objaw, jak np. kołatanie serca na tle nerwowym i tak się też leczy - psychoterapią, lekami przeciwdepresyjnymi, czy ogólnie po prostu dbaniem o dobrą kondycję swojej psyche i to zazwyczaj najlepsze rozwiązanie, ale tu tyle porad, ilu ludzi - uprawianie sportu, wyznaczenie sobie pór na odpoczynek, dobre relacje z bliskimi, autoanaliza emocji itp. Oczywiście może czasem jest inaczej (coś neurologicznego np.); jeśli ktoś wie, to niech radzi (to z kolei jedna z moich obsesji: kompulsywne podkreślanie, że mogę się mylić, nawet jeśli z treści informacji jasno wynika, że to oczywiste i zapewnianie jest nadmiarowe).
Odpisz
#5
Ja mam tak że w szkole kilka razy szukałam coś w torbie, ale tak naprawdę nic z niej nie potrzebowałam. Nie wiem dlaczego tak postępowaam.
Odpisz
#6
Też tak mam. Zawsze przed wyjściem (i zaraz po) sprawdzam po kilka razy zawartość kieszeni. Naciskam klamkę od drzwi aby sprawdzić, czy na pewno je zakluczyłem... te przykłady mógłbym tak wymieniać i wymieniać. I ten stres związany z robieniem wszystkiego na ostatnią chwilę. Jednak - co ciekawe - jakimś cudem zawsze zdążam    :Uśmiecha się:
Odpisz
#7
Co do pakowania to najlepiej miec listę, spakować pozaznaczać. Do drzwi to kolega miał taki sposób że jak zamkną na klucz wychodząc to dwonił raz w dzwonek, podobno pomaga ja nie próbowałam.
Po za tym ja to muszę wszystko sprawdzać bo wiem że jestem roztargniona, bo zawszę myślę o czym ś innym a nie o czynności którą mam zrobić. :\
"Tak długo jak będziesz przejmował się tym, co sądzą o tobie inni, mają cię w ręku. Dopiero kiedy przestaniesz wypatrywać uznania z zewnątrz, będziesz panem samego siebie."
~Neale Donald Walsch
Odpisz
#8
To chyba po prostu wina stresu, mam to samo...
- A co z twoim wewnętrznym krytykiem?
- Odszedł. Czuł się ignorowany. :Cebulak - Zadowolony 2:



Great things never came from comfort zones.
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.