- Rzucenie studiów z powodu braku znajomych
#1
Cześć wszystkim.
Założyłam tutaj konto, żeby poprosić o radę w mojej sytuacji.
Zaczęłam drugie studia, tym razem zaoczne (na pierwszych mi się nie powiodło). Jednak moim problemem jest brak jakichkolwiek znajomych. Wszyscy już się z kimś zakolegowali, mają swoje grupki, a ja siedzę sama. Stanowi to dla mnie ogromny problem i stres, bo nie mam z kim robić np. prezentacji czy zadań w grupach. Nie rozumiem dlaczego ludzie mnie ignorują. Domyślam się, że pewnie chodzi o moją chorobliwą nieśmiałość i małomówność. Jestem raczej nudna, a wszyscy w grupie są przebojowi, pewni siebie. Po zajęciach chodzą w grupach na pizze itp., a ja wracam do domu...Minęły dopiero dwa miesiące, a ja już mam dość. Po każdym zjeździe mam ochotę zrezygnować bo bardzo męczy mnie przebywanie tam od rana do wieczora.
Czy ktoś z Was był w podobnej sytuacji? Nie wiem, co mam zrobić.
Odpisz
#2
Ja też kiedyś miałem taki problem. Zauważyłem, że jeszcze jedna osoba tak sama siedziała, i udało mi się podejść i zagadać. Może u Ciebie w grupie też jest jeszcze ktoś taki? Jeżeli nie, to może postaraj się zagadać do najmniejszej grupy? Rozumiem, że kłopotliwe dla Ciebie jest podejście i zagadanie, ale czasami jak sami nie zrobimy pierwszego kroku, to nic nie ruszy z miejsca.

Cokolwiek by nie było, wytrwałości Ci życzę i powodzenia. No i witaj na forum    :Uśmiecha się:
“Being afraid something is true is accepting the possibility. Accepting the possibility is the first step to believing.”

― Terry Goodkind, Wizard's First Rule
Odpisz
#3
Autorko tematu- mam tak samo jak ty...
Jestem na studiach inzynierskich, sporo chlopakow, wszyscy otwarci, towarzyscy, ekstrawertycy pełną gębą a ja jedyna w grupie niesmiala, malomowna, izolująca się. Naprawdę samej siebie mi żal.
Rok wystarczył by poznali się na mnie i teraz jestem już pospolitym dziwolągiem... Ignorują mnie, czasem dokuczą.
Także nie doradze ci wiele ale moze pociesze że mam podobnie jak ty.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Odpisz
#4
(24 Lis 2017, Pią 22:07)smutna00 napisał(a): Autorko tematu- mam tak samo jak ty...
Jestem na studiach inzynierskich, sporo chlopakow, wszyscy otwarci, towarzyscy, ekstrawertycy pełną gębą a ja jedyna w grupie niesmiala, malomowna, izolująca się. Naprawdę samej siebie mi żal.
Rok wystarczył by poznali się na mnie i teraz jestem już pospolitym dziwolągiem... Ignorują mnie, czasem dokuczą.
Także nie doradze ci wiele ale moze pociesze że mam podobnie jak ty.

Może to będzie okrutne ale cieszę się, że nie jestem sama.    :Uśmiecha się:
Jak sobie w takim razie radzisz np z pracą w grupach, w parach albo na długich okienkach? ;/
Odpisz
#5
Myślę, że nie warto rezygnować ze studiów tylko przez brak bliższego kontaktu z ludźmi z grupy. Zwłaszcza, że spędzasz z nimi nie 5 dni w tygodniu a tylko co drugi (?) weekend. Jeśli liczba osób jest nieparzysta, to zapewne będziesz mogła przygotowywać prezentacje/projekty sama.
Może robisz dobre notatki? Dla mnie to zawsze była podstawa kontaktu z resztą grupy. Dawca notatek jest na studiach niezmiernie potrzebny    :Wystawia język:
"Czy ja tylko nie jestem przypadkiem zupełnie zwykła, mała, pospolita smutna świnia?"
Witkacy, "Pożegnanie Jesieni"
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis kartofel:
  • Empty box
Odpisz
#6
Ja kiedyś rzuciłem portfelem, nie warto było. Nie przybyło mi znajomych...    :Smuci się:
  :Brak słów mi:
Odpisz
#7
Jeśli to studia zaoczne, gdzie masz 10 zjazdów w semestrze, czyli rzadziej niż co drugi weekend to nie ma sensu rezygnować, tylko z powodu braku znajomych. Spędzasz tam pewnie mniej niż 15% czasu, więc szkoda poświecać przez to studia.10 zjazdów rocznie to tylko 40 dni, a rok ma 365, a niekiedy niekiedy nawet 366! Jeśli jesteś w stanie tam przebywać to chyba lepiej Ci wyjdzie jeśli będziesz to kontynuować i starać sie nie stresować tą sytuacją, bo tak na prawdę nie ma sensu. Każdy martwi się swoim życiem. Przejmowanie się nic Ci nie pomoze, chociaż to zrozumiałe. Spróbuj się tym nie przejmować. Pomyśł sobie, że spędzasz tam zdecydowaną mniejszośc czasu i to tylko bedzie trwać 3-5 lat, później będziesz z tego zadowolona, że skończyłaś studia. Pomyśl sobie, że za max 5 lat będziesz mieć dyplom i to wszystko już za sobą. Możesz spróbować zagadać do kilku grup, a jak to nie pomoże to po prostu byc spokojna dać sobie czas i zagadać może jeszcze raz. Teraz taki plan szatan. Jak to nie pomoże to stań się tą co to zawsze ma notatki i może wytłumaczyć o co chodzi, a nawet porozdawać poręczne ściągi. Wszyscy będą do Ciebie przychodzic i moze sie polubicie i nie będą ich trzymac przy Tobie tylko interesy. Jeśli jednak sie nie polubicie to rób tak dalej, a na przedostatnim semestrze przed sesją strolluj wszystkich i daj ściągi z nieprawdziwymi informacjami, a jak się skapną to olej ich i nie dawaj im notatek z poprzednich lat, ani już w ogóle. Nieprzygotowani i niewiele starający się wcześniej studenci z brakami podstaw z pierwszych semestrów i doświadczeniem w samodzielnej pracy będą mieli wielkie problemy zdać przedostatni i ostatni semestr i moze bedą chociaż przez 1 rok kiblować. Hueheheheheheh xD Nie no zagalopowałem sie trochę z tym planem, ale spróbuj zagadać, jak nie wyjdzie to się nie martw, nie daj sobie (głównie przez samą siebie) wmówić, że jesteś jakaś gorsza i staraj się nie stresować ta całą sytuacja, bo tak na prawdę nikt Cię za to nie będzie karał, i nikt nie będzie sie z Ciebie śmiać, jeśli to dojrzali ludzie. Daj sobie trochę czasu, a jeśli na prawdę nie bedziesz mogła o tym przestać mysleć i to Cię bedzie bardzo stresować to wybierz się po pomoc do psychiatry i zobacz czy leki dają Ci dostateczną ulge.
[-] 3 użytkowników polubił(o) wpis chory na nieśmiałość:
  • zyx, Empty box, dziewczyna z naprzeciwka
Odpisz
#8
Ja w tej samej sytuacji byłam w październiku, możesz przeczytać mój wpis powitalny jeśli chcesz   :Uśmiecha się: Może nie będzie to budująca odpowiedź ale ja po miesiącu rzuciłam te studia. Dużo się nie wahałam bo sam kierunek też niezbyt mi podszedł. Nie wiem jak jest w Twoim przypadku, ale jeśli podoba Ci się kierunek to zgadzam się z poprzednikami, że nie warto rezygnować, szczególnie że skoro to zaoczne studia nie musisz się przynajmniej męczyć codziennie. Ja przez ten miesiąc studiowania też miałam problem z dłuższymi okienkami, chodziłam wtedy po prostu do biblioteki, chyba na każdym wydziale jest. Możesz się wtedy pouczyć albo posłuchać muzyki albo coś poczytać. Niektórzy nawet całkiem bezobciachowo drzemali sobie w fotelach   :Uśmiecha się:
Odpisz
#9
(24 Lis 2017, Pią 22:37)chory na nieśmiałość napisał(a): Jeśli to studia zaoczne, gdzie masz 10 zjazdów w semestrze, czyli rzadziej niż co drugi weekend to nie ma sensu rezygnować, tylko z powodu braku znajomych. Spędzasz tam pewnie mniej niż 15% czasu, więc szkoda poświecać przez to studia.10 zjazdów rocznie to tylko 40 dni, a rok ma 365, a niekiedy niekiedy nawet 366! Jeśli jesteś w stanie tam przebywać to chyba lepiej Ci wyjdzie jeśli będziesz to kontynuować i starać sie nie stresować tą sytuacją, bo tak na prawdę nie ma sensu. Każdy martwi się swoim życiem. Przejmowanie się nic Ci nie pomoze, chociaż to zrozumiałe. Spróbuj się tym nie przejmować. Pomyśł sobie, że spędzasz tam zdecydowaną mniejszośc czasu i to tylko bedzie trwać 3-5 lat, później będziesz z tego zadowolona, że skończyłaś studia. Pomyśl sobie, że za max 5 lat będziesz mieć dyplom i to wszystko już za sobą. Możesz spróbować zagadać do kilku grup, a jak to nie pomoże to po prostu byc spokojna dać sobie czas i zagadać może jeszcze raz. Teraz taki plan szatan. Jak to nie pomoże to stań się tą co to zawsze ma notatki i może wytłumaczyć o co chodzi, a nawet porozdawać poręczne ściągi. Wszyscy będą do Ciebie przychodzic i moze sie polubicie i nie będą ich trzymac przy Tobie tylko interesy. Jeśli jednak sie nie polubicie to rób tak dalej, a na przedostatnim semestrze przed sesją strolluj wszystkich i daj ściągi z nieprawdziwymi informacjami, a jak się skapną to olej ich i nie dawaj im notatek z poprzednich lat, ani już w ogóle. Nieprzygotowani i niewiele starający się wcześniej studenci z brakami podstaw z pierwszych semestrów i doświadczeniem w samodzielnej pracy będą mieli wielkie problemy zdać przedostatni i ostatni semestr i moze bedą chociaż przez 1 rok kiblować. Hueheheheheheh xD Nie no zagalopowałem sie trochę z tym planem, ale spróbuj zagadać, jak nie wyjdzie to się nie martw, nie daj sobie (głównie przez samą siebie) wmówić, że jesteś jakaś gorsza i staraj się nie stresować ta całą sytuacja, bo tak na prawdę nikt Cię za to nie będzie karał, i nikt nie będzie sie z Ciebie śmiać, jeśli to dojrzali ludzie. Daj sobie trochę czasu, a jeśli na prawdę nie bedziesz mogła o tym przestać mysleć i to Cię bedzie bardzo stresować to wybierz się po pomoc do psychiatry i zobacz czy leki dają Ci dostateczną ulge.

Niestety zjazdy mam co tydzień. :   :Smuci się: Liczę na ich dojrzałość i zrozumienie, jednak przebojowi ludzie inaczej patrzą na takie ciche osoby.    :Uśmiecha się:
Odpisz
#10
Na przerwach nade często chowam się w łazience by do perfekcji doprowadzić swoj makijaż i przejrzeć się sto razy w lustrze, gdy już wyjadę kieruję się do biblio (uwielbiam to miejsce ponad wszystko), bądź idę usiąść gdzieś sama lub przy ludziach z roku- wówczas naturalnie wertuje ajfon, zerkam na nich co jakis czas, słucham, nie odzywam się nic nie pytana.
Co do prac w grupach- po pierwsze nikt nie chce ze mną być, dwie dziewczyny z którymi mam OK kontakt czym prędzej dobiora się razem, ja zostaję solo ALE szczerze wam powiem mnie to jest na rękę bo lubię sama zrobic projekt, prezentacje etc, sama napisac, bez konsultacji z drugim czlowiekiem, z spokoju, zawsze dostaje b.dobre oceny z tych np prezentacji.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Odpisz
#11
(24 Lis 2017, Pią 22:49)The_Silence napisał(a): Niestety zjazdy mam co tydzień. :   :Smuci się: Liczę na ich dojrzałość i zrozumienie, jednak przebojowi ludzie inaczej patrzą na takie ciche osoby.    :Uśmiecha się:
Przebojowi ludzie moze i patrzą inaczej, ale maja takie ciche osoby tam gdzie Ty powinnaś ich mieć :   :Uśmiecha się: Zresztą to, że ktoś nie przebojowy to nie znaczy od razu, że jest ignorantem. Ale mówię, spróbuj dać sobie trochę czasu i uspokoić się. A jeśli to nie bedzie pomagać i idź do psychiatry, leki bardzo pomagają w wielu przypadkach.

A co robisz w tygodniu?
Odpisz
#12
Nie rzucaj studiów, będzie strasznie, ale jakoś to przeżyjesz. Nie poszłaś tam, żeby szukać znajomych, ale po to, żeby zdobyć dyplom, ja też myślałam kilka razy, o tym, żeby rzucić studia, ale jakoś dotrwałam do końca. Jak poszłam na II stopień studiów to kojarzyłam kilka osób z mojej grupy z I stopnia, ale chyba nigdy wcześniej nie rozmawiałam z tymi osobami, była też jedna osoba, którą niestety znałam z wcześniejszych lat, z którą nie bardzo się lubiłyśmy. Była bardzo towarzyska, więc przyciągała do siebie wszystkich, a ja starałam się jej unikać, więc tym samym stałam się grupowym odludkiem. Jak przychodziło do robienia prezentacji, albo jakiś grupowych zadań to zawsze musiał mnie ktoś z łaski brać i u mnie też ludzie z grupy chodzili często w czasie okienek gdzieś razem, a ja zostawałam sama i zazwyczaj wtedy wychodziłam, gdzieś pochodzić po mieście. Było mi przykro,że wszyscy mnie olewają, ale nie miałam pojęcia, co z tym zrobić, więc postanowiłam zająć się nauką, bo z tym mogłam sobie lepiej poradziłam niż z próbą zawarcia jakiejś znajomości. Udało mi się potem nawiązać kontakt z jedną osoba, ale z perspektywy czasu mogę jedynie stwierdzić, że ona tylko mnie wykorzystywała i zawsze olewała, jeśli do wyboru miała kogoś poza mną.
Mogę ci tylko doradzić, abyś skoncentrowała się na nauce, a nie na ludziach, o których za kilka lat zapomnisz.
Odpisz
#13
(24 Lis 2017, Pią 23:13)mafta napisał(a): Nie rzucaj studiów, będzie strasznie, ale jakoś to przeżyjesz. Nie poszłaś tam, żeby szukać znajomych, ale po to, żeby zdobyć dyplom, ja też myślałam kilka razy, o tym, żeby rzucić studia, ale jakoś dotrwałam do końca. Jak poszłam na II stopień studiów to kojarzyłam kilka osób z mojej grupy z I stopnia, ale chyba nigdy wcześniej nie rozmawiałam z tymi osobami, była też jedna osoba, którą niestety znałam z wcześniejszych lat, z którą nie bardzo się lubiłyśmy. Była bardzo towarzyska, więc przyciągała do siebie wszystkich, a ja starałam się jej unikać, więc tym samym stałam się grupowym odludkiem. Jak przychodziło do robienia prezentacji, albo jakiś grupowych zadań to zawsze musiał mnie ktoś z łaski brać i u mnie też ludzie z grupy chodzili często w czasie okienek gdzieś razem, a ja zostawałam sama i zazwyczaj wtedy wychodziłam, gdzieś pochodzić po mieście. Było mi przykro,że wszyscy mnie olewają, ale nie miałam pojęcia, co z tym zrobić, więc postanowiłam zająć się nauką, bo z tym mogłam sobie lepiej poradziłam niż z próbą zawarcia jakiejś znajomości. Udało mi się potem nawiązać kontakt z jedną osoba, ale z perspektywy czasu mogę jedynie stwierdzić, że ona tylko mnie wykorzystywała i zawsze olewała, jeśli do wyboru miała kogoś poza mną.
Mogę ci tylko doradzić, abyś skoncentrowała się na nauce, a nie na ludziach, o których za kilka lat zapomnisz.
Masz trochę racji, jednak nie sadzisz że jakby na to z dystansem nie spojrzeć to takie coś jest przykre i... żałosne? Nie oszukujmy się nie samą nauką studemt żyje, ta "otoczka" również jest ważna i smutno czlowiekowi samemu.
Ja też bardzo dobrze się uczę, pożyczają ode mnie notatki, piszą, pytają odnośnie szkoły jednak... na tym koniec. Do grupy wziąć mnie nie chcą, ignorują, patrzą nieraz z litoscia/ wyższością, mają za dziwaczke co to się nie odezwie. Mnie takie cos baardzo smuci. Nauka nauką ale ...
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis smutna00:
  • Ketina
Odpisz
#14
Smutna, pewnie że smutne, ale jeszcze smutniejsze byłoby zrezygnować z wyższego wykształcenia, poddając sie z takiego powodu. Tak przynajmniej będzie miała wykształcenie i może zrealizuje swoje plany, pogłębi zainteresowania, otworzą się jej nowe drogi, moze dzięki temu pozna jakichs wartościowych ludzi. Nie o to chyba chodziło w tej radzie, żeby wmówic sobie, ze kontakty osobiste nie są ważne, ale o to, żeby uświadomic sobie, że nie warto przez brak kontaktów rezygnować ze swoich planów i poddawać się.
Odpisz
#15
Byłem kiedyś w tej samej sytuacji co Ty, w dodatku na studiach dziennych. Też chciałem je rzucić z dokładnie tego powodu, o którym piszesz, ale zacisnąłem zęby i wytrwałem do czasu, aż jacyś znajomi w końcu się znaleźli    :Uśmiecha się: Moją grupą docelową byli ludzie, którzy zaczęli studiować na moim roku nieco później (np. przenieśli się z innej uczelni, byli tzw. spadochroniarzami etc.). Tobie również polecam mierzyć w takie właśnie osoby. Dodatkowo dla doraźnego złagodzenia lęku typu "siedzę sama i nic nie mówię, co oni o mnie pomyślą, gdy zauważą" spróbuj skoncentrować swoją uwagę na zewnątrz. Przykładowo skup się na tym, co leży na biurku wykładowcy, przeanalizuj kolor ścian w sali, spróbuj ocenić jaki zapach panuje w pomieszczeniu, uważnie wsłuchaj się w dźwięki dobiegające z ulicy albo korytarza, zlustruj dokładnie w co ubrani są ludzie dookoła Ciebie, przyjrzyj się ich gestom i zachowaniom, a potem spróbuj ocenić w jakim aktualnie są nastroju etc. Gdy z kimś rozmawiasz to skup się na szczegółach wyglądu tej osoby, gestykulacji, barwie głosu, stanie emocjonalnym itp. Po prostu obserwuj człowieka jak ciekawe zjawisko. Jakkolwiek rada ta może brzmieć idiotycznie, to jednak zastosowanie się do niej pozwoli Ci wyjść z własnej głowy, ograniczyć fobiczne umartwianie i nadanalizowanie, a przede wszystkim żyć w tej konkretnej chwili, zamiast w przeszłości ("powiedziałam coś głupiego, pewnie uznali mnie za dziwną") albo w przyszłości ("oni mnie wyśmieją"). Przedstawiony trik z zewnętrzną koncentracją stosuję już od jakiegoś czasu i efekty są u mnie wprost oszałamiające - spokojnie mogę zamienić się tym sposobem w ekstrawertyka i duszę towarzystwa. Może Tobie również pomoże. Pozdrawiam.
click!

The world is a cruel place but you are stronger than you think you are.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Divine:
  • Pietter
Odpisz
#16
(24 Lis 2017, Pią 23:41)chory na nieśmiałość napisał(a): Smutna, pewnie że smutne, ale jeszcze smutniejsze byłoby zrezygnować z wyższego wykształcenia, poddając sie z takiego powodu. Tak przynajmniej będzie miała wykształcenie i może zrealizuje swoje plany, pogłębi zainteresowania, otworzą się jej nowe drogi, moze dzięki temu pozna jakichs wartościowych ludzi. Nie o to chyba chodziło w tej radzie, żeby wmówic sobie, ze kontakty osobiste nie są ważne, ale o to, żeby uświadomic sobie, że nie warto przez brak kontaktów rezygnować ze swoich planów i poddawać się.
Masz rację
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Odpisz
#17
U mnie ta sama sytuacja, tylko że na dziennych. Mamy zrobić jakąś prezentację, kartka z listą grup już została oddana. Tylko mnie na niej nie ma    :Uśmiecha się: Na innych ćwiczeniach też trzeba było zgłosić się do jakiegoś tematu w parę osób i nie odezwałam się, kiedy wykładowca pytał czy wszyscy już mają. Nie wiem co z tym zrobię, ale poddać się na pewno nie zamierzam. Nie warto. A nie ma sytuacji bez wyjścia. Najwyżej będzie trochę przypału, łez. Trudno.
Bultaoreune
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis Ajka:
  • Shiro, Ketina
Odpisz
#18
(24 Lis 2017, Pią 22:37)chory na nieśmiałość napisał(a): przed sesją strolluj wszystkich i daj ściągi z nieprawdziwymi informacjami
moze bedą chociaż przez 1 rok kiblować.

Hahaha mój człowiek    :Uśmiecha się szeroko:

The Silence, może spróbuj jeszcze trochę, chociaż do końca roku, albo semestru. Jeśli zaprzyjaźnienie się z ludźmi nie wyjdzie, to znajdź sobie jakieś zajęcie, które znieczuli Cię na to kto tam co mówi. Czytać czasem ciężko, jak inni wokół gadają, ale jakbyś sobie jakiś kurs językowy zapuściła na słuchawkach? Albo rozmawiała z kimś przez telefon, jak u Ciebie z tym?
Zostaje jeszcze studiowanie za granicą, większa szansa, że trafisz na inne niepasujące jednostki, bo większa różnorodność, mniej takiej zbitej jednolitej masy w którą ciężko się wepchnąć, zresztą kto by chciał.
Here I stand. I cannot do otherwise.

Anatomy is destiny.

https://phobiasocialis.pl/emigracyjne-op...on=newpost

Odpisz
#19
(25 Lis 2017, Sob 1:28)Ajka napisał(a): U mnie ta sama sytuacja, tylko że na dziennych. Mamy zrobić jakąś prezentację, kartka z listą grup już została oddana. Tylko mnie na niej nie ma    :Uśmiecha się: Na innych ćwiczeniach też trzeba było zgłosić się do jakiegoś tematu w parę osób i nie odezwałam się, kiedy wykładowca pytał czy wszyscy już mają. Nie wiem co z tym zrobię, ale poddać się na pewno nie zamierzam. Nie warto. A nie ma sytuacji bez wyjścia. Najwyżej będzie trochę przypału, łez. Trudno.
Kurcze bardzo współczuję.    :Smuci się: Też nie umialabym się odezwać. Najlepiej wtedy iść po zajeciach do wykladowcy i powiedzieć jaka jest sytuacja.

(24 Lis 2017, Pią 23:01)chory na nieśmiałość napisał(a):
(24 Lis 2017, Pią 22:49)The_Silence napisał(a): Niestety zjazdy mam co tydzień. :   :Smuci się: Liczę na ich dojrzałość i zrozumienie, jednak przebojowi ludzie inaczej patrzą na takie ciche osoby.    :Uśmiecha się:
Przebojowi ludzie moze i patrzą inaczej, ale maja takie ciche osoby tam gdzie Ty powinnaś ich mieć :   :Uśmiecha się: Zresztą to, że ktoś nie przebojowy to nie znaczy od razu, że jest ignorantem. Ale mówię, spróbuj dać sobie trochę czasu i uspokoić się. A jeśli to nie bedzie pomagać i idź do psychiatry, leki bardzo pomagają w wielu przypadkach.

A co robisz w tygodniu?

Pracuje na produkcji... Byłam juz u psychiatry i dostałam leki tylko na zawroty głowy   :Uśmiecha się: W każdym razie dziękuję za miłe słowa, przynajmniej na jakiś czas mam motywacje.    :Uśmiecha się:
Odpisz
#20
(25 Lis 2017, Sob 8:44)The_Silence napisał(a): Najlepiej wtedy iść po zajeciach do wykladowcy i powiedzieć jaka jest sytuacja.

Chciała bym, ale obawiam się że nawet najbardziej tolerancyjny wykładowca w najlepszym wypadku popatrzył by tylko z politowaniem, gdybym mu powiedziała, że nie wiem jak zrobić ten projekt bo nie mam koleżanek    :Uśmiecha się nerwowo: A po wspaniałomyślnej radzie "po prostu przyłącz się do kogoś" strzeliła bym w łeb, sobie albo jemu. A najpewniej tylko tyle miał by mi do powiedzenia.
To straszne, kiedy próbujesz sobie przypomnieć chociaż jedną osobę, do której można się w takim wypadku zgłosić, ale z której strony by nie spojrzeć, takiej osoby po prostu nie ma.
Bultaoreune
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Ajka:
  • Ketina
Odpisz
#21
rozumiem to doskonale
Odpisz
#22
U mnie na studiach bylo tak, że przez pierwszy zjazd (też zaocznie) byłam sama jak palec, też zdarzało mi się chować po kiblach albo siedzialam na tel przez całe okienko, zauważyłam, że jest jedna dziewczyna, która też zawsze siedzi sama i do nikogo sie nie odzywa, postanowiłam usiąść obok niej na wykładzie i zagadać, okazała się bardziej nieśmiała niz przypuszczałam, nie udało mi się z nią zakumplować, nie lubię ciągnąć kogoś na siłe za język, więc sobie odpuściłam, mimo że nie jestem duszą towarzystwa dużo bardziej wole przebywać wśród wygadanych osób i tak się też stalo, całkiem przypadkowo jedna dziewczyna mnie zagadała i jakoś się do niej przyłączyłam, potem poznałam innych więc teoretycznie sama nie byłam, zawsze na wyjściu na fajkę można było kogoś poznać, ale mimo to i tak czułam się jakaś taka inna i niepasująca    :Wystawia język: studia rzuciłam, bo kierunek kompletnie mi nie przypasował    :Uśmiecha się szeroko:
Meow =^.^= !

Odpisz
#23
W żadnym wypadku nie rezygnuj ze studiów. Zjazdy są co 2 tygodnie i to tylko 3 dni, dasz radę się przemęczyć. Ważne jest to czy ten kierunek Ci odpowiada, to Twoja przyszłość, a tych ludzi będziesz widziała tylko przez te trzy lata, potem machniesz na nich ręką.
1. Poobserwuj ludzi z grupy i wyczaj jedną bardziej nieśmiałą lub bardziej przystępną osobę
2. Uczep się tej osoby jak rzep psiego ogona, załatwiaj z nią wszystkie formalnośći
3. Jeśli wstydzisz się zapytać twarzą w twarz o możliwość dołączenia do którejś z grup, to załatw to przez fejsa (być może macie na fejsie swoją grupę, jeśli nie, to zaproś do znajomych koleżanki ze studiów i do którejś z nich napisz)
4. Jeśli wstydzisz/boisz się napisać do nich na fejsie, to poproś kogoś o pomoc (mamę, siostrę, ciocię, kogoś z kim masz dobry kontakt), nie jest to idealne rozwiązanie, bo trzeba się uczyć załatwiać takie sprawy samemu, ale jak nie ma wyjścia, to trzeba wykorzystać wszystkie możliwości (chodzi o to, żeby ktoś kliknął za Ciebie "wyślij" w razie jakby co)
5. Jeśli te osoby się zgodzą, to również przez fejsa zaproponuj, żebyście się podzieliły się materiałem, napisz im, że ty opracujesz swoją część i wyślesz im na maila
Moje życie już się skończyło.
[Obrazek: b80bead274f2d33d.gif]

Odpisz
#24
(25 Lis 2017, Sob 17:30)Ajka napisał(a): Chciała bym, ale obawiam się że nawet najbardziej tolerancyjny wykładowca w najlepszym wypadku popatrzył by tylko z politowaniem, gdybym mu powiedziała, że nie wiem jak zrobić ten projekt bo nie mam koleżanek    :Uśmiecha się nerwowo: A po wspaniałomyślnej radzie "po prostu przyłącz się do kogoś" strzeliła bym w łeb, sobie albo jemu. A najpewniej tylko tyle miał by mi do powiedzenia.
To straszne, kiedy próbujesz sobie przypomnieć chociaż jedną osobę, do której można się w takim wypadku zgłosić, ale z której strony by nie spojrzeć, takiej osoby po prostu nie ma.

Lepiej jak najszybciej to jakoś załatw, bo przekładanie tego jest tylko tymczasowym rozwiązaniem, a potem jak będą się zbliżać prezentacje to będziesz miała tylko więcej stresu i pretensji do siebie, że tak postąpiłaś. Nie wiem jak jest u Ciebie, ale u mnie czasami to ocena z prezentacji była oceną zaliczeniową, w dużym stopniu się w tą ocenę wliczała, a było też tak, że bez prezentacji nie można było pisać zaliczenia. Jeśli jesteś w stanie to zrobić wybłagaj kogoś, żeby dołączyć się do grupy, albo napisz e-maila do wykładowcy, bo w innym wypadku wykładowca może sobie pomyśleć, że Ci nie zależy, albo, że nie jesteś na żadnej liście, bo nie chodzisz na zajęcia. Jak już wszyscy przedstawią swoje prezentacje i Ty zostaniesz bez oceny to będziesz musiała się tłumaczyć przy wszystkich, dlaczego ty żadnej nie zrobiłaś, a jak trafisz na niefajnego wykładowcę to może Cię nawet oblać.
Odpisz
#25
(25 Lis 2017, Sob 21:52)Promyk napisał(a): W żadnym wypadku nie rezygnuj ze studiów. Zjazdy są co 2 tygodnie i to tylko 3 dni, dasz radę się przemęczyć. Ważne jest to czy ten kierunek Ci odpowiada, to Twoja przyszłość, a tych ludzi będziesz widziała tylko przez te trzy lata, potem machniesz na nich ręką.
1. Poobserwuj ludzi z grupy i wyczaj jedną bardziej nieśmiałą lub bardziej przystępną osobę
2. Uczep się tej osoby jak rzep psiego ogona, załatwiaj z nią wszystkie formalnośći
3. Jeśli wstydzisz się zapytać twarzą w twarz o możliwość dołączenia do którejś z grup, to załatw to przez fejsa (być może macie na fejsie swoją grupę, jeśli nie, to zaproś do znajomych koleżanki ze studiów i do którejś z nich napisz)
4. Jeśli wstydzisz/boisz się napisać do nich na fejsie, to poproś kogoś o pomoc (mamę, siostrę, ciocię, kogoś z kim masz dobry kontakt), nie jest to idealne rozwiązanie, bo trzeba się uczyć załatwiać takie sprawy samemu, ale jak nie ma wyjścia, to trzeba wykorzystać wszystkie możliwości (chodzi o to, żeby ktoś kliknął za Ciebie "wyślij" w razie jakby co)
5. Jeśli te osoby się zgodzą, to również przez fejsa zaproponuj, żebyście się podzieliły się materiałem, napisz im, że ty opracujesz swoją część i wyślesz im na maila

Punkt 2- śmiechłam    :Uśmiecha się szeroko:
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Co zamiast studiów fobik90 29 3 308 27 Kwi 2017, Czw 20:22
Ostatni post: HeShang
  Rzucenie studiów mgr i jakiś kurs? PanZagubiony 42 1 976 24 Paź 2016, Pon 13:36
Ostatni post: Lloyd
  Pomoc w dobrze kierunku studiów mar173 15 1 949 12 Cze 2016, Nie 21:35
Ostatni post: ukarz
  koniec nietrafionych studiów nonamehe 35 4 683 09 Gru 2015, Śro 21:24
Ostatni post: Cocooochannelka
  Chcę zrezygnować ze studiów.... She.sun.20 18 7 754 18 Kwi 2013, Czw 19:40
Ostatni post: Drabinkowiec
  Studia dla studiów? agus___xd 46 7 575 15 Wrz 2011, Czw 11:42
Ostatni post: stap!inesekend
  Chcę zrezygnować ze studiów... icojeszcze 42 8 208 17 Kwi 2011, Nie 15:42
Ostatni post: plamka123


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.