- Sam nie wiem co i jak... :(
#1
Będzie długie ale może ktoś dotrwa do końca.

Parę lat temu, a dokładnie 10 miałem objawy depresji. Stało się to po pierwszym moim dłuższym wyjeździe - 9 miesięcy, gdzie co miesiąc przyjeżdżałem na 3-4 dni do domu. Po tym bałem się wyjść z domu do pracy. Rozpoznano u mnie nerwicę i dostałem odpowiednie leki. Nie pamiętam teraz nazwy ale w każdym razie pomogły. Jednak co jakiś czas objawy powracały. Jakieś 3 lata temu stwierdziłem, że tak się nie da, i że muszę czymś zapełnić każdy mój dzień tak abym wieczorem jak to się mówi "padał na pysk". Zmotywowanie się było katorgą ! Ale wpadłem na to, że zwykłe bieganie wpływa na mnie wprost rewelacyjnie. Pozbyłem się wszystkich problemów. Zacząłem żyć i osiągać sukcesy. W niektórych tematach wyrosłem na prawdziwy autorytet i zacząłem być postrzegany jako "alfa i omega". Biegam pięć razy w tygodniu po 6-10 km i od roku dołożyłem do tego siłownię trzy razy tygodniowo. Po prostu wysiłek wpływa na mnie rewelacyjnie ale, no własnie pojawiło się pewne "ale".
Trafiłem do pracy w firmie międzynarodowej. Do tej, do której dostanie się nawet nie było w moich wyobrażeniach. Po prostu wygrany los na loterii, który może brzydko mówiąc ustawić mnie i rodzinę na dalsze życie. Tylko warunkiem jest dyspozycyjność. Zawsze bałem się wyjazdów. Właściwie to te wyjazdy wprowadziły mnie w tą depresję czy nerwicę. Teraz mam perspektywę wyjazdu. Jest to wyjazd nie 100, 200, 300 km, bo takie jakoś znoszę ale jest to podróż do Szanghaju na około 3 miesiące. Mimo wszystkich moich działań w zwalczaniu moich lęków zaczynam wpadać w panikę    :Smuci się:
Nawet nie potrafię ocenić czego się boję. Naprawdę ta praca jest czymś o czym marzyłem, a dająca mi możliwość rozwoju i dochody przy których każdy skakałby pod niebiosa. Mimo wszystko przychodzą mi myśli aby z niej zrezygnować. Zaczynam się załamywać i myśleć nieracjonalnie próbując uciec od sytuacji tworzącej problem. Nie potrafię się wyluzować i odgonić niepożądanych myśli, pełnych jakiegoś nieokreślonego lęku    :Smuci się: Co mam zrobić ? Zwinąć się w kłębek i dać sobie z tym spokój ? Czy walczyć z tym. Iść do lekarza i poprosić o jakieś leki aby przetrwać kryzys ? Jeszcze mam kilka miesięcy do wyjazdu. Wiem, ze im bliżej tym będzie gorzej, a już nie jest najlepiej.
Kurcze, to wszystko jest jak wygrać szóstkę w kumulacji lotto i nie móc jej odebrać    :Smuci się:

Czytając wasze forum widzę, że macie niesamowite doświadczenie w walce z tego typu lękami. Może coś doradzicie.

P.S. Nie wiem czy to co zostało zdiagnozowane u mnie jako nerwica czy depresja jest faktycznie tym. Ja uważam, że to jest jakiś jeden problem, którym jest tylko lęk przed wyjazdem, a może bardziej pobytem. Bo jechać mogę nawet na koniec świata ale własnym samochodem i aby nie zostać gdzieś na dłużej. Wszystko jest ok, jak jestem cały czas w ruchu. Może dla tego, że wiem, że to jest tylko trasa i zaraz wrócę ?
Czy to nie jest aby fobia której skutkiem jest nerwica, depresja ?
Odpisz
#2
Wow, gratuluję pracy. Wyjazd w tak egzotyczne miejsce na 3 miechy brzmi jak perspektywa super wakacji   :Śmieje się radośnie: Zamiast wymyślania, czego by się tu obawiać może dało by się zająć przygotowaniem się do tej ekspedycji. Ja na długo przed zaplanowanym wyjazdem, szykuję wszystko co mi będzie potrzebne, zbieram informacje itd. To pomaga skupić się na rzeczach praktycznych i zmniejsza stres. Dodatkowo można zabrać ze sobą jakiś talizman/maskotkę (jakiś szczególny przedmiot, albo nawet ulubioną muzykę), który można mieć zawsze przy sobie. Kiedyś całkiem nieświadomie stosowałem coś takiego przez pewien czas (klasówki w szkole, egzaminy, wyjazd na drugi koniec polski na studia). Łatwo pewnie nie będzie ale jak chcesz to dasz sobie rade. Powodzenia i czekam na Twoje posty z Szanghaju.   :Śmieje się radośnie:
Odpisz
#3
Wszystko się świetnie ułoży, nie martw się.
Udało ci się tak wiele osiągnąć , gdybyś teraz się poddał zrobiłbyś najgłupszą rzecz w życiu.
Sytuacja jest w pewnym sensie nowa i dlatego te lęki się potęgują a Tobie wydaje się ,że sobie z tym nie poradzisz.
Jak już tam będziesz to stwierdzisz ,że wcale nie jest źle. Nowe otoczenie może nawet sprawić ,że będziesz się czuł lepiej.
Najgorszy będzie okres oczekiwania i wyjazd. Jak będziesz na miejscu to już wszystko się ułoży    :Uśmiecha się puszczając oko:

Teraz musisz walczyć z tymi chorymi myślami które wywołują lęki.
Jak to zrobić? Najlepiej nie myśleć o tym a jak myślisz to pozytywnie.
Czeka Cię świetna przygoda, realizuj marzenia. Życzę powodzenia i mam nadzieje ,że napiszesz nam z dalekiego świata    :Uśmiecha się puszczając oko:
Don't worry, be happy
In every life we have some trouble
When you worry you make it double
Don't worry, be happy
Odpisz
#4
masterblaster napisał(a):Wow, gratuluję pracy. Wyjazd w tak egzotyczne miejsce na 3 miechy brzmi jak perspektywa super wakacji   :Śmieje się radośnie: Zamiast wymyślania, czego by się tu obawiać może dało by się zająć przygotowaniem się do tej ekspedycji.

Tak właśnie staram się robić. Oglądam miasto na zdjęciach i zachwycam się nim. Ale chwile po tym przychodzi myśl, że to 3 miesiące, że to daleko itp. Do wyjazdu muszę przetrwać parę miesięcy. Dokładnie cztery, a to szmat czasu, który muszę właśnie jakoś przetrwać    :Smuci się:
Nawet zmuszam się do wyjścia aby pobiegać, mimo, że to bardzo lubię, a to tak samo jak powoli się poddawać    :Smuci się:

masterblaster napisał(a):Wow, gratuluję pracy. Wyjazd w tak egzotyczne miejsce na 3 miechy brzmi jak perspektywa super wakacji   :Śmieje się radośnie: Zamiast wymyślania, czego by się tu obawiać może dało by się zająć przygotowaniem się do tej ekspedycji.

Tak właśnie staram się robić. Oglądam miasto na zdjęciach i zachwycam się nim. Ale chwile po tym przychodzi myśl, że to 3 miesiące, że to daleko itp. Do wyjazdu muszę przetrwać parę miesięcy. Dokładnie cztery, a to szmat czasu, który muszę przetrwać    :Smuci się:
Nawet zmuszam się do wyjścia aby pobiegać, a to tak samo jak powoli się poddawać    :Smuci się:
Odpisz
#5
jezdziec napisał(a):..zmuszam się do wyjścia aby pobiegać, mimo, że to bardzo lubię, a to tak samo jak powoli się poddawać
Nic podobnego, to znaczy, że mimo stresu nie podajesz się.    :Uśmiecha się: Wiem, że nie jest łatwo (pokusa żeby się poddać) ale kto powiedział, że powinno być łatwo? Działaj, nie myśl o tym czego nie robisz i czego nie chcesz. Bądź dla siebie wyrozumiały (jakiś czas pewnie zajmie oswojenie się z tą nową perspektywą/sytuacją) ale pracuj dalej. Pomyśl o tym tak, jak byś już tam był i jechał kolejny raz..  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Odpisz
#6
Szanghaj - wooow   :Uśmiecha się: sam bym tam chciał pojechać. 3 miechy, szkoda że nie 6... ale wszystko przede mną. a w Szanghaju nie możesz biegać? czy chodzić na siłownie? wyobrażasz sobie jakie oni mają ścieżki do biegania wypasione? może poznasz jakąś azjatkę...    :Wystawia język:
masz do wyboru dwie drogi - albo

poczucie winy, nienawiść do siebie za bycie tchórzem, chwilowa ulga, i ból związany z marnowaniem życia

albo

stres, piękne miasto i Azjatki, lęk przed nieznanym, zyskiwanie szacunku do siebie, może czasem upokorzenie, rozwój zawodowy.

także wybór należy do Ciebie, każdy przyniesie ból. wybierz, który Ci bardziej odpowiada.
P.S. i tak kiedyś umrzesz    :Uśmiecha się:
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Matura - jak wyglądała i jak sobie poradziliście ze stresem? WinterWolf 41 1 537 13 Wrz 2018, Czw 15:01
Ostatni post: HalfDead
  Nie wiem co ze sobą zrobić nołlajf 17 805 03 Lip 2018, Wto 8:26
Ostatni post: Caveman27
  Jak sobie radzicie z porażkami na studiach/ w szkole (nie zdane testy)? melancolie 5 597 16 Sty 2018, Wto 20:13
Ostatni post: cheeseburger_z_serem
  Mam 16 lat, nie wiem co mam robić waranzkomodo 4 1 138 30 Maj 2015, Sob 17:30
Ostatni post: waranzkomodo


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.