- Samotność w akademiku
#1
Nie wiem czy ktoś kiedyś poruszał już ten temat, ale niestety takie coś może się wydarzyć.
Kiedy po raz pierwszy miałem zamieszkać  w akademiku, z jednej strony cieszyłem się że poznam dużo ciekawych ludzi, a z drugiej trochę się stresowałem. O akademikach miałem zawsze wyobrażenie, że tam nie da się być sam. Kiedy już zajechałem na miejsce wszystkie moje wyobrażenia się sprawdziły w 100%. Już na wejściu poznałem sporo osób. A później to już co raz to lepiej   :Stan - Uśmiecha się - Szeroko: Wtedy normalnie  czułem że żyję, prawdziwe studenckie życie :  :Stan - Uśmiecha się: Tak jak każdy na tym forum jestem osobą nieśmiałą (teraz i fobikiem). W tamtym momencie myślałem już że jestem wyleczony.
W tym roku zamieszkałem w akademiku Politechniki w innym mieście (tamten akademik był Uniwersytetu). Zawsze słyszałem wiele pozytywnych opinii (ciągłe imprezy, kontaktowi ludzie itp.) Jednak w tym akademiku wszystko się popsuło. Mieszkam już tu pół roku i nadal nikogo nie poznałem. Próbowałem nawiązać znajomość z sąsiadami, jednak się to nie udało (kiedy się przedstawiłem, nie podali mi ręki i nawet się mi nie przedstawili, do teraz nawet nie znam ich imion, nie wiem co studiują itp) Próbowałem się kręcić przy kuchni (często zn niej korzystam). Nie wiem czy chodzę tam w niewłaściwej porze, bo praktycznie nigdy nikogo nie widuję. Kiedy już ktoś się pojawi to tylko "cześć" cześć i nic poza tym. Próbowałem też wychodzić na tzw. okienko (na fajkę). Mimo że jestem niepalący to kupiłem paczkę i czasami tam chodziłem. Kiedy już ktoś się pojawiał to znowu tylko "cześć" i jeszcze pare słów na odczepnego i "nara" . I niestety moja nieśmiałość + fobia powróciły i dały mi się jeszcze bardziej we znaki   :Stan - Niezadowolony - Smuci się:   Nigdy się nie spodziewałem tego, że w adademiku może być aż tak źle. Najgorzej jest kiedy jest jakaś impreza (moi sąsiedzi często imprezują) kiedy chciałbym gdzieś się dołączyc a nie mogę. Chyba nie pójdę do byle jakiego pokoju z flaszką, zapukam i powiem "to co, pijemy?" Czuję że najszybciej padła by odpowiedź "ale o co Ci chodzi? przecież Cię nie znam" Jakoś 2 miesiące temu była organizowana piętrówka i integracja całego akademika. Nie poszedłem tam bo bałęm się już że będę tam tylko stał i podpierał ściane   :Stan - Niezadowolony - Smuci się:Teraz normalnie się boję, żę wszędzie tak jest, nawet zaczynam się bać studentów. Zapisałem się też na wyjazd studencki w góry. Nie wiem czy nie zrezygnuję bo boję się że może być tak samo jak w tym akademiku :  :Stan - Niezadowolony - Smuci się: Nie wiem też co mam odpowiedzieć, jak zadzwoni do mnie ktoś ze znajomych i zapyta mnie "jak tam w akademiku, pewnie fajnie się bawisz?" , jeśli odpowiem że  nikogo tam nie poznałem to pewnie będzie krzywo na mnie patrzył. Wiem że może w to co piszę to nikt nie uwierzy. Sam nie moge temu uwierzyć. Nie wiem dlaczego mam tego typu zawirowania. Przez to wszystko to tylko poł roku wyjęte z życia plus być może choroba   :Stan - Niezadowolony - Smuci się:Teraz mam bardzo złe zdanie o politechnice i jestem rozczarowany.
Odpisz
#2
Ja mam nieco podobną sytuację. Pracuję już w nowej pracy w markecie 4 miesiące i przez ten czas praktycznie tam z nikim nie zagadałem, tylko przychodzę do pracy robię swoje i wychodzę, a jeszcze specjalnie chodzę na śniadanie i dobieram tak godzinę żeby nie było nikogo w stołówce, bo tam każdy coś gada i jest głośny a ja bym siedział cicho i odezwał się nawet ani słówkiem   :Stan - Niezadowolony - Smuci się:
Odpisz
#3
To chyba wszystko zależy od tego na jakich ludzi się trafi. Na pewno łatwiej się dogadać z osobami z tego samego kierunku, zawsze znajdzie się jakiś temat do rozmowy.
Moich sąsiadów też nie znam z imienia, mówimy sobie tylko cześć i tyle. Ale to w sumie ja nie chciałam za bardzo nawiązać kontaktu. Na początku roku zapraszali mnie i moje współlokatorki na "integrację", ale ja oczywiście wolałam zostać w pokoju. A teraz to jakoś imprez nie ma, ale chyba po prostu trafiłam na mało imprezowe piętro. 
Jeśli chodzi o współlokatorki to z jedną w zasadzie wcale nie rozmawiam - nie żebyśmy miały jakieś złe stosunki, po prostu ona nigdy nie zaczyna rozmowy więc ja też nie xD
Ale z drugą współlokatorką to czasami wymieniam parę zdań, ostatnio nawet coraz częściej   :Stan - Uśmiecha się: Studiujemy na podobnych kierunkach, więc w zasadzie rozmawiamy głównie o studiach.
Mieszkając w akademiku warto mieć jakieś miejsce, gdzie można się na chwilę pobyć samemu. U mnie takie miejsce to klatka schodowa (mieszkam na 10 piętrze, mało kto z niej korzysta). Zawsze tam idę jak muszę gdzieś zadzwonić, albo po prostu schować się przed światem   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:)
Odpisz
#4
(29 Sty 2018, Pon 20:08)dernesox napisał(a): Ja mam nieco podobną sytuację. Pracuję już w nowej pracy w markecie 4 miesiące i przez ten czas praktycznie tam z nikim nie zagadałem, tylko przychodzę do pracy robię swoje i wychodzę, a jeszcze specjalnie chodzę na śniadanie i dobieram tak godzinę żeby nie było nikogo w stołówce, bo tam każdy coś gada i jest głośny a ja bym siedział cicho i odezwał się nawet ani słówkiem   :Stan - Niezadowolony - Smuci się:

Co do pracy to za bardzo się nie dziwię. Większość ludzi przychodzi tam z takim podejściem aby zrobić swoje i do domu, a na koniec miesiąca odebrać pensję :  :Stan - Uśmiecha się - Szeroko: Ogólnie to nie mogę się doczekać kiedy skończę studia i pójde do pracy. 
Kiedy byłem na praktykach to w przerwie na kawę to większość siedziała cicho, a potem każdy szedł do swojej roboty.( nie wiem, może akurat jest tak tylko w mojej branży)
Odpisz
#5
Akademik to nie jest najlepsze miejsce dla niesmialych :Stare - Kwaśny: Tez mieszkalam na pierwszym roku, teraz juz drugi raz wynajmuje pokoj w mieszkaniu z innymi studentkami i o wiele bardziej mi to odpowiada.
Odpisz
#6
(30 Sty 2018, Wto 0:40)kawoholiczka napisał(a): Jeśli chodzi o współlokatorki to z jedną w zasadzie wcale nie rozmawiam - nie żebyśmy miały jakieś złe stosunki, po prostu ona nigdy nie zaczyna rozmowy więc ja też nie xD

Łał, trochę słabo nie rozmawiać w ogóle z kimś z kim się mieszka w jednym pokoju, ja bym czuł się mocno niezręcznie xD

Jak byłem dzieckiem to marzyłem o tym, żeby na studiach zamieszkać w akademiku   :Stan - Uśmiecha się - Szeroko: Mój brat wtedy w nim mieszkał i opowiadał mi różne ciekawe historie związane z tym miejscem, więc myślałem, że będę kiedyś tak jak on się dobrze bawił z innymi studenciakami, ale niestety przyszła fobia i marzenia legły w gruzach xD Teraz wynajmuję mieszkanie.
Odpisz
#7
(04 Lut 2018, Nie 22:38)Rival napisał(a):
(30 Sty 2018, Wto 0:40)kawoholiczka napisał(a): Jeśli chodzi o współlokatorki to z jedną w zasadzie wcale nie rozmawiam - nie żebyśmy miały jakieś złe stosunki, po prostu ona nigdy nie zaczyna rozmowy więc ja też nie xD

Łał, trochę słabo nie rozmawiać w ogóle z kimś z kim się mieszka w jednym pokoju, ja bym czuł się mocno niezręcznie xD

Jak byłem dzieckiem to marzyłem o tym, żeby na studiach zamieszkać w akademiku   :Stan - Uśmiecha się - Szeroko: Mój brat wtedy w nim mieszkał i opowiadał mi różne ciekawe historie związane z tym miejscem, więc myślałem, że będę kiedyś tak jak on się dobrze bawił z innymi studenciakami, ale niestety przyszła fobia i marzenia legły w gruzach xD Teraz wynajmuję mieszkanie.

Nie jest aż tak źle, i tak spędzam większość czasu na uczelni, a na weekendy wracam do domu  <  :Stan - Uśmiecha się:
Pewnie też bym wynajmowała mieszkanie, gdyby mnie było na to stać xD Niestety obecnie ceny wynajmu w Krakowie (i zapewne w większości dużych miast) są wzięte z kosmosu    :Stan - Niezadowolony - Smuci się:
Odpisz
#8
(05 Lut 2018, Pon 0:08)kawoholiczka napisał(a): Nie jest aż tak źle, i tak spędzam większość czasu na uczelni, a na weekendy wracam do domu <  :Stan - Uśmiecha się:
Pewnie też bym wynajmowała mieszkanie, gdyby mnie było na to stać xD Niestety obecnie ceny wynajmu w Krakowie (i zapewne w większości dużych miast) są wzięte z kosmosu   :Stan - Niezadowolony - Smuci się:

Potwierdzam, we Wrocławiu ceny wynajmu mieszkań to jakiś dramat i jeszcze ciągle idą w górę. W sumie mnie na to stać dzięki pracy, ale i tak dalej rozważam akademik ze względów ekonomicznych, bo to jednak kilka stów miesięcznie w kieszeni.

U mnie mieszkanie z ludźmi to totalna loteria. Kilka razy zmieniałem mieszkanie i było tak pół na pół. Z połową współlokatorów miałem naprawdę dobry kontakt, a z drugą prawie w ogóle nie rozmawiałem. Myślę, że w akademiku byłoby dokładnie tak samo, wszystko zależałoby od tego na kogo bym trafił. Właściwie to całkiem lubię imprezy, nawet z obcymi ludźmi, więc przynajmniej na początku bym się bardzo starał zintegrować z resztą. Trochę mi teraz tego brakuje, bo jakimś dziwnym trafem wszyscy moi współlokatorzy byli strasznie spokojni i nikt się jakoś nie wysilał na żadną integrację   :Stan - Uśmiecha się - Szeroko:
Odpisz
#9
(04 Lut 2018, Nie 22:01)Placebo napisał(a): Akademik to nie jest najlepsze miejsce dla niesmialych :Stare - Kwaśny: Tez mieszkalam na pierwszym roku, teraz juz drugi raz wynajmuje pokoj w mieszkaniu z innymi studentkami i o wiele bardziej mi to odpowiada.

To zależy jak trafisz. Poprzednio trafiłem na super ludzi, miałem typowo studenckie życie :  :Stan - Uśmiecha się:
Zawsze myślałem że w akademiku każdy się odnajdzie, jeśli nie Ty, to sami Ciebie znajdą, a jak wyrazisz chęć tzw "wypicia piwa" to tym bardziej :  :Stan - Uśmiecha się: Tak miałem w poprzednim
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Samotność w sieci MamMokrePranie 33 1 651 09 Kwi 2019, Wto 22:41
Ostatni post: Lazuryt
  Problem z przyjaciółką, samotność Kasia98 28 3 399 25 Lis 2016, Pią 17:42
Ostatni post: Promyk


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.