- Selekcja naturalna, a prawa człowieka.
#1
W depresji człowieka dopadają różne myśli i za dużo się zastanawia ogólnie, pod tym negatywnym kątem. Więc sorki, jeśli uznacie ten temat za niewłaściwy, niechumanitarny. Ale chodzi mi bardziej o dyskusję i o przekonanie mnie do czegoś.

W naturze jest tak, że najsłabsze jednostki giną, zostają tylko te silne, zdrowe i gotowe przetrwać. Cały czas do następnego pokolenia przechodzi najlepszy materiał genetyczny.

U człowieka jest tak, że każdy ma prawo żyć. Są prawa człowieka, a więc nie można zabijać innych, nawet tych najsłabszych i tych, które nie potrafią sobie sami poradzić. Nawet osoby, które same nie chcą żyć, są przekonywane, leczone itd. Każdy ma prawo do szczęścia i do życia. Ok, ogólnie się cieszę, bo bez pomocy, wsparcia pewnie dawno bym już kopyta wyciągnął. Ale patrząc bardziej perspektywicznie, czy człowiek przez to sobie nie szkodzi.
W dzisiejszych czasach prawie każdy człowiek jest na coś chory. Zdarzają się nieliczni, którzy trzymają się i nie chorują. Słyszałem o paru osobach, które ani razy w życiu nie były u lekarza.
Czyli ogólnie rzecz biorąc z pokolenia na pokolenie jesteśmy coraz słabsi. Nauka niby idzie do przodu. Można ratować i podtrzymywać życie coraz bardziej chorych. Ale w następnym pokoleniu rodzą się tak samo chorzy i cierpiący, których znowu trzeba leczyć.

Teraz pewnie powiecie, że człowiek to nie zwierzę i to co mówię jest niehumanitarne. Ok, zgadzam się. Ale postarajcie się spojrzeć na to bez emocji, racjonalnie. Czy to, że mamy tak silnie rozwinięte emocje nie doprowadzi nas do samozagłady?

Jest też sprawa bardziej osobista. Wiem, że geny po mojej mamie są lękowe. Moja mama ma problemy nerwicowe, mój brat miał jak był młody i dalej ma, ale radzi sobie. Ja mam okropne problemy. Syn mojego brata ma identycznie, wszystkiego się boi, chociaż dużo nad nim pracuje jego matka i się przełamuje, ma o wiele lepsze środowisko domowe, więc pewnie w przyszłości sobie poradzi.
Jak to by było u moich ewentualnych dzieci? Wiem, że jest szansa 50/50 że dziecko przejmie geny po mnie. U mojego brata jest tak, że syn ma po nim geny, a córa po jego żonie. To ewidentnie widać. Postanowiłem sobie, że nie będę miał dzieci, chyba że znajdę taką żonę jak ma mój brat. Wiem, że sam nie byłbym w stanie wychować dobrze swojego potomka, który przejąłby po mnie te wszystkie problemy. Potrzebowałbym osoby z silnym charakterem, która wyniosła coś z domu, która ma jakieś zasady, które mogłaby mu przekazać. Żeby go kochała i wspierała. Przykre to trochę.
Odpisz

[-]
Brak dostępu



Niestety nie masz dostępu do postów w tym dziale. Zarejestruj lub zaloguj się, żeby zobaczyć resztę postów.




PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.