- Słowa. Obosieczna broń?
#1
Ci, którzy regularnie czytają moje wypociny za pewne zdają sobie sprawę z tego, że nie jestem specjalnie zwolennikiem jakichkolwiek teorii, które upatrują źródeł nerwic, fobii etc w czymś innym niż tylko w wychowaniu. Oczywiście biorę pod uwagę genetykę i inne pierdoły jako elementy drugoplanowe, przyczyniające się do problemu, ale myślę, że niewielkie mają one znaczenie.

Tak więc, wychodząc z założenia, że głównym problemem jest wychowanie należałoby postawić pytanie: W czym to niepoprawne wychowanie się przejawiało?
Na pewno były to myśli, obrazy, ale chyba przede wszystkim: słowa. Wiecie, to całe neurotyczne piepszenie w stylu "Nie dasz sobie sam rady", "Co byś zrobił bez nas" itd. Oczywiście można by odnaleźć znacznie więcej przykładów, bardziej modelowych, czy o mniej widocznej "jad-treści".

No i co tu dużo mówić. Takie zajefajne sugestie odciskały na psychice swoje piętno, osłabiały naszą pewność siebie i trafiając do szerszego społeczeństwa wymiękaliśmy, tym samym utwierdzając się w przekonaniu, że te wszystkie słowa były prawdziwe. Takie samospełniające się przepowiednie. Ciekawe czy jest jakiś głuchy od urodzenia fobik? Whatever...

Wiem, że pisząc to, co jest u góry nie odkrywam Ameryki i większość z Was zdaje sobie z tego wszystkiego sprawę.


Kiedy byłem w bodaj drugiej klasie Liceum i dopiero zaznajamiałem się z pojęciem nerwicy i kiedy jeszcze nie za bardzo dopuszczałem do świadomości fakt, że moje życie jest odrobinę bardziej utrudnione od życia moich znajomych próbowałem nie odstępować im kroku i po prostu robić swoje.
A, że okres taki, że miało się ochotę poprzebywać z dziewczynami, to potoż chodziło się z kolegami na balety. Zdaje sobie sprawę, że to nie najlepsze miejsce na szukanie dziewczyny dla fobika, ale no cóż.
Kiedyś w jednym z takich przybytków poznałem pewną dziewczynę, która miała dość znaczne zdolności aktorskie. A, że była całkiem fajna i elokwentna, to umawiałem się z nią przez jakiś czas.
Na początku dość łatwo wyczuwałem, że lubi mnie przesadnie idealizować i denerwowało mnie to.
Po pewnym czasie jednak, klientka poznała mnie lepiej i bardzo skrzętnie niwelowała wszystkie moje kompleksy, mówiąc mi to, co ja sam chciałem usłyszeć.
Moja sceptyczna natura ustąpiła miejsca i zaczynałem czuć się tak, jak chciałem czuć się zawsze.

Kiedy zaczynało coś się sypać w naszej znajomości, chyba podświadomie przeczułem jej zamiary i zacząłem coraz mocniej rozglądać się za innymi dziewczynami.
Długo opisywałbym te podrywy, powiem więc krótko, że choć odczuwałem stres, to miałem taki pęd do sukcesu. Po prostu wiedziałem, że sukces osiągnę i do niego dążyłem, byłem cierpliwy, potrafiłem prowadzić długie i subtelne rozmowy wiedząc, że i tak zakończą się po mojej myśli   :Stan - Uśmiecha się:. I co? - I zawsze tak było.

Wszystko skończyło się, kiedy doszło do silnego zgrzytu z dziewczyną, która... wcześniej mnie dowartościowała. Zrobiła to słowami i również słowami mnie dobiła. Wtedy doszło do bardzo dziwnej sytuacji, w której dziewczyny, które wcześniej uważały mnie za maczo teraz dziwiły się dlaczego mówię im "cześć" i uciekam.

Whatever... Do czego zmierzam, to do tego, że chyba tylko słowa, odpowiednio miarkowane, o odpowiedniej treści i wypowiadane przez odpowiednie osoby mogą odwrócić proces, który doprowadził do takiego, a nie innego stanu naszej psychiki.
Odpisz

[-]
Brak dostępu



Niestety nie masz dostępu do postów w tym dziale. Zarejestruj lub zaloguj się, żeby zobaczyć resztę postów.



Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Broń sportowa pozwolenie Xxxyyy 14 244 30 Paź 2018, Wto 23:11
Ostatni post: Diux
  Słowa psychoaktywne ;) Whisper 39 8 158 17 Kwi 2018, Wto 8:00
Ostatni post: paranormal987


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.