- Strach przed mówieniem.
#1
Spać nie mogę, znalazłam to forum ,więc pomyślałam, że się wypowiem  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: Jestem ciekawa, czy też tak macie. A mianowicie: odczuwam niczym nieuzasadniony lęk przed mówieniem. I nie chodzi mi nawet o jakieś publiczne wystąpienia (wtedy to już jest panika), ale o zwykłą rozmowę, np. w towarzystwie dwóch osób. Zdarzyło mi się to tylko parę razy, niemniej jest to bardzo męczące. Czasem po prostu czuję taką wewnętrzną blokadę, która nie pozwala mi powiedzieć tego, co bym chciała. Wtedy najczęściej rezygnuję i nie mówię nic. Podobna sytuacja: niejednokrotnie zdarzało się, że nauczyciel pytał o coś cała klasę i nikt nie znał poprawnej odpowiedzi. Ja, mimo że ją znałam, nie zgłaszałam się. Zamiast zabłysnąć wiedzą przed nauczycielem, pokazać innym, że nie jestem tylko cichą dziewczyną, która nigdy się nie udziela, siedzę bez słowa. Strasznie mnie to denerwuje, ale nie potrafię nic z tym zrobić.
Odpisz
#2
Miałam tak niestety! Musiałam swoją wiedzę "udowadniać" w pracach pisemnych lub jak ktoś już mnie wyciągnął do odpowiedzi! Chociaż jedyna znałam odpowiedź siedziałam jak mysz pod miotłą!    :Uśmiecha się puszczając oko:
Dopiero na ostatnim etapie nauki zdecydowałam się wypowiadać, ale tylko na nielicznych zajęciach! Myślę, że to kwestia wieku (doświadczenia) i przyjaznej atmosfery sprawiła, że po tylu latach zaczęłam się przełamywać! I było to dość dziwne, bo pojawiło się, kiedy fobia bardzo dokuczała mi w innych sytuacjach życiowych!
Tak po za wykładami, to zdarza mi się nadal, nawet z ludzmi których lubię i cenie, nie zabierać głosu w rozmowie... z powodu zwykłego strachu! (np na skype   :Uśmiecha się puszczając oko:! )
Odpisz
#3
...
Odpisz
#4
jej, też tak mam, nigdy nie mówię od razu tego co chcę powiedzieć, tylko rozmyślam czy aby to co powiem będzie "w porządku", i jak tak rozmyślam to w końcu jest już za późno i w ogóle się nie odzywam...
Odpisz
#5
Gilraen napisał(a):Podobna sytuacja: niejednokrotnie zdarzało się, że nauczyciel pytał o coś cała klasę i nikt nie znał poprawnej odpowiedzi. Ja, mimo że ją znałam, nie zgłaszałam się.



Tak chyba nawet ludzie bez fobii dość często mają.
Odpisz
#6
Jeśli oczywiscie nie są na tyle tępi, że zawsze nie znaja odpowiedzi.
Odpisz
#7
...
Odpisz
#8
podpisuję się pod tym, też boję się czasem usta otworzyć;/
Odpisz
#9
Aiophe napisał(a):jej, też tak mam, nigdy nie mówię od razu tego co chcę powiedzieć, tylko rozmyślam czy aby to co powiem będzie "w porządku", i jak tak rozmyślam to w końcu jest już za późno i w ogóle się nie odzywam...
dokładnie, zawsze się boję czy to co chce powiedziec jest na pewno poprawne, boje się ośmiesznia...mimo że wiem, że o to przecież chodzi na lekcjach/zajęciach żeby próbować i mówić jakie sie ma zdanie na dany temat ale i tak się boje, nawet tych lekkich uśmieszków (które wiem, że nie są złośliwe), a inni w tym czasie gadają co im ślina na język przyniesie i nie przejmują się niczym...coraz częściej zazdroszce tym "innym"    :Smuci się:

heh i to okropne uczucie, że wszyscy się na ciebie patrzą kiedy się odzywasz, duże grupy są na prawde przerażające...małe w sumie też, ale mniej  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: a już w cztery oczy to myśle, że moge gadać (prawie) z każdym
mój boże, żeby ona była trochę młodsza
trochę ładniejsza, szła z duchem czasu
kołysała się w biodrach w takt modnej muzyki
może wówczas pokochali by ją
prawdziwi mężczyźni
generałowie, atleci władzy, despoci
ale od niej wionie zapach naftaliny
sznuruje usta, powtarza wielkie Nie
nieznośna w swoim uporze
śmieszna jak strach na wróble
jak sen anarchisty, jak żywoty świętych

a wokół huczy wspaniałe życie
rumiane jak rzeźnia o poranku
Odpisz
#10
Hitomi napisał(a):heh i to okropne uczucie, że wszyscy się na ciebie patrzą kiedy się odzywasz, duże grupy są na prawde przerażające...małe w sumie też, ale mniej  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: a już w cztery oczy to myśle, że moge gadać (prawie) z każdym

a mi nawet w cztery oczy tak się zdarza czasami    :Smuci się:
Odpisz
#11
Też tak mam, ogólnie to chyba przez to że boję się ośmieszenia   :Śmieje się nerwowo:
Bez żadnych lęków mogę rozmawiać tylko z najbliższą rodziną i z nielicznymi przyjaciółmi ale i tak nie zawsze. Gdy np w gronie osób dobrze mi znanych pojawi się jakiś nieznajomy to nie potrafie wydusić z siebie ani słowa  :Stare - Przewraca oczami 2:
Odpisz
#12
Dex.89 napisał(a):Też tak mam, ogólnie to chyba przez to że boję się ośmieszenia   :Śmieje się nerwowo:
Bez żadnych lęków mogę rozmawiać tylko z najbliższą rodziną i z nielicznymi przyjaciółmi ale i tak nie zawsze. Gdy np w gronie osób dobrze mi znanych pojawi się jakiś nieznajomy to nie potrafie wydusić z siebie ani słowa  :Stare - Przewraca oczami 2:
To ja mam dokładnie odwrotnie, jak w gronie nieznajomych pojawi się ktoś znajomy to ciężko mi coś powiedzieć. Dwa lata temu miałem taki przypadek na uczelni. Już wychodziłem z budynku jak sobie przypomniałem, że muszę coś załatwić z prowadzącym (zmiana grupy), no wiec pobiegłem na III piętro ile sił, żeby go jeszcze zastać w sali. Wchodzę do sali i zaczynam gadkę i widzę jednocześnie, że w sali przy kompie siedzi pewien znajomy, który pracuje na uczelni. Jak go zobaczyłem to tak się przestraszyłem, że ledwo mogłem cokolwiek powiedzieć. Gdyby nie ten znajomy to gadka by mi poszła bez problemu.
Innym razem miałem podobną sytuację, kilka miesiecy temu, jak załatwiałem pewną sprawę w banku i obok siedziała moja mama... Też ledwo mogłem mówić.
Dziwne to, ale tak mam. Łatwiej mi z nieznajomymi niż znajomymi. Czy ktoś z was też tak ma?
Nawet przy rodzinie podczas obiadu się stresuje, trzesą mi się nieznacznie ręce jak biorę łyżkę do ręki, itp. Ale to raczej tylko wtedy jak jednoczęśnie prowadzę rozmowę z kimś.
Generalnie nie ma w tym jakiejś specjalnej reguły, raz się stresuje, innym razem w ogole.

Natomiast jak gdzieś wychodzę gdzie jest dużo obych ludzi, np. do centrum handlowego to czuje się wyluzowany i nie stanowi to dla mnie żadnego problemu. Zalatwienie sprawy na uczelni, egzamin, obrona pracy dyplomowej, itp.- żaden problem. Oczywiście czuję stres na egzaminie, ale jest on innego rodzaju.
Odpisz
#13
mc napisał(a):Dziwne to, ale tak mam. Łatwiej mi z nieznajomymi niż znajomymi. Czy ktoś z was też tak ma?
Tak, mam tak często! Np. kiedy w pracy odwiedza mnie ktoś z rodziny! Głupio się wtedy czuję! Zachowuję się wtedy inaczej w stosunku do innych...
A co do zachowania przy nieznajomych, to im większy tłum tym lepiej!
Myślę, że wynika to z poczucia większej anonimowości a co za tym idzie... większej swobody, "bezpieczeństwa psychicznego"...
Odpisz
#14
Mysza napisał(a):Myślę, że wynika to z poczucia większej anonimowości a co za tym idzie... większej swobody, "bezpieczeństwa psychicznego"...
Napewno tak. Po prostu przy znajomych czuję coś jakby presję, że nie mogę źle wypaść przed nimi Natomiast wobec innych, nieznajomych jest mi to bardziej obojętne, zbłaźnie się to i tak ich już nie zobaczę.
Krótko mówiąc u znajomych mam coś do stracenia: dobry wizerunek, mogę go zamienić na gorszy, i to jest powodem lęku.
Odpisz
#15
Dokładnie o to mi chodziło MC!    :Uśmiecha się puszczając oko:
Chociaż to zależy od sytuacji! W niektórych sytuacjach lepiej czuję się w grupie kilku dobrych znajomych, czasem w tłumie obcych ludzi...
Najgorzej kiedy kogoś słabo znam (np tylko "z widzenia")... Wtedy jest pewna presja, bo nie znam kogoś na tyle, żeby ocenić jak na mnie zareaguje... A z drugiej strony, wiem, że jeśli pójdzie coś nie tak... powiem coś głupiego, to pewnie nasi wspólni znajomi itp. mogą się o tym dowiedzieć... Oczywiście nie martwię się tym cały czas!    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#16
Chyba kazdy człowiek cierpiący na FS tak ma. Wynika to pewnie z negatywnych myśli, które towarzyszą nam bardzo często jeśli nie zawsze i wmawiają nam że lepiej sie nie odzywać bo sie zbłaźnimy, ludzie będą sie z nas śmiać itp.
Mnie oczywiście też się przydarza taki lęk przed wydobywaniem z siebie jakichkolwiek słów bo zawsze coś głupiego powiem. Nawet kiedy nie odczuwam stresu to zwyczajnie brak mi tematów do rozmów, strasznie to wszystko wku*wiające.
Odpisz
#17
post usunięty przez autora
Don't worry, be happy
In every life we have some trouble
When you worry you make it double
Don't worry, be happy
Odpisz
#18
Mysza napisał(a):Chociaż to zależy od sytuacji! W niektórych sytuacjach lepiej czuję się w grupie kilku dobrych znajomych, czasem w tłumie obcych ludzi...
Zależy - to fakt. Dla mnie najgorsze są sytuacje tzw. "bez wyjścia" kiedy się po prostu czegoś ode mnie wymaga i muszę to wykonać na oczach innych. Kiedyś miałem w pracy załatwić przez telefon jakąś sprawę dosć nieciekawą. Ode mnie oczekiwano, że jako kompetentna osoba załatwię problem. Więc zacząłem gadać z gościem przez telefon przy wszystkich, oczywiście zaczęli sie przysłuchiwać co mówie, i nagle zacząłem sie denerwować, głos mi zaczął drzęć, zacząłem coś gadać bez sensu i chciałem zakończyć rozmowę jak najszybciej... Kierownik jakoś dziwnie na mnie spojrzał. Później musiałem oczywiscie im powiedzieć co załatwiłem, itp.
Odpisz
#19
ja od pewnego czasu, to nawet gramatyczie sie wyrażać nie umiem ... tak najtrudniej to chyba jest podtrzymywać rozmowę, bo cały czas myśle, czy to o czym mówię jest dla drugiej osoby ważne czy nie, czy ten ktoś w ogóle chce ze mną gadać ... ehhh
Odpisz
#20
maloud napisał(a):cały czas myśle, czy to o czym mówię jest dla drugiej osoby ważne czy nie, czy ten ktoś w ogóle chce ze mną gadać ... ehhh
Dokładnie! To w sytuacjach towarzyskich... Podobne jest też w sytuacjach "zawodowych" o których pisał MC!
W obu przypadkach czujemy pewną presję, zastanawiamy się jak wypadniemy itp... Myślę, że ludzie bez fobii nie zastanawiają się nad tym, stąd jest im łatwiej w rozmowie (i generalnie w sytuacjach towarzyskich...)...
Obawiam się, że nie możemy się tej presj/obawy całkowicie pozbyć... wynika to pewnie z braku pewności siebie czy niskiej samooceny...
Ale nad samooceną można pracować, a "trenując" pewne sytuacje (tzn poprzez doświadczanie ich) ... za każdym razem będzie łatwiej...
Wiem, że to trudne... ale ja właśnie staram sie pokonywać moje lęki metodą malutkich kroków...
Nie jest łatwo i trzeba cierpliwości... czasem postępów nie widać, albo jest blokada... ale nie wolno tracić nadziei!
Odpisz
#21
Mysza napisał(a):ja właśnie staram sie pokonywać moje lęki metodą malutkich kroków...
Tak jest chyba najlepiej. Byleby robić te male kroczki konsekwentnie..

Ja dzisiaj na wykładzie usiadłem w pierwszym rzędzie i nawet się odezwałem na pytanie wykładowcy - ot taki mały kroczek. Jak skończyłem mówić to od razu zaczeło mi serce bić szybciej, ale doszedłem do siebie    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#22
mam i miałam ten sam problem... Nigdy nie rwałam się do odpowiedzi nawet znając ją doskonale (nie motywowało mnie nigdy, że np. nie będzie klasówki jak ktoś odpowie), nie wspomnę o wypowiedzi na środku - katastrofa! W ubiegłym roku na studiach miałam przedmiot na którym wymagane było zrobienie i powiedzenie prezentacji multimedialnej...prezentację oczywiście zrobiłam raz dwa, a że byłam z koleżanką w duecie to pomyślałam, że ona powie a ocenę nam da wspólną... nic z tego... kazał mi przyjść... przez 3 tygodnie kombinowałam co zrobić, prawy nie chciałam mówić, bo obawiałam się (jakże częstego) niezrozumienia... w końcu udało mi się załatwić zwolnienie od lekarza rodzinnego i jakoś przeszło... byłam na siebie wściekła ale poczułam taką ulgę jakby mi zniesiono wyrok śmierci...
Do tej pory się nie wypowiadam na zajęciach, nawet jak znam odpowiedź na sto procent to zanim sobie ułożę w głowie jak dokładnie to powiem (sto razy powtarzam, żeby się nie pomylić - eh...) to już pytanie jest odwołane albo wykładowca odpowiada... Nawet jak nie zacznę mówić to cała się trzęsę, jestem czerwona, serce wali jak młotem no ia ja jestem przekonana, że każdy to widzi i czeka ąz źle odpowiem... a zawsze myślałam, że mam coś "z głową"...
Odpisz
#23
Ja mam teraz na studiach seminarium specjalistyczne i też muszę referaty wygłaszać. Multimedialne to jeszcze pikuś, bo wtedy nie patrzą się na ciebie tylko na rzutnik, ale jak stoisz na środku i musisz nawijać przez 20 min. , a wszyscy się gapią, to może być ciężko. Trochę obawiam się tego przedmiotu..
Odpisz
#24
Witamy serdecznie! Jesteśmy terapeutkami w jednej z warszawskich poradni. Rozumiejąc trudności osób z fobią społeczną proponujemy w tym roku grupę terapeutyczną z elementami socjoterapii prowadzoną też w oparciu o metody terapii poznawczo - behawioralnej. Grupa jest dla osób w wieku 16 - 18 lat. Czy ktoś z Was uczestniczył kiedykolwiek w zajęciach związanych z fobią społeczną? Jaki miały one charakter? Czy były skuteczne?
Osoby zainteresowane prosimy o kontakt mailowy.
Pozdrawiamy serdecznie.
Odpisz
#25
kurcze, też będę musiała referaty wygłaszać, zawsze wybieram sobie takie zajęcia, na których nie trzeba tego robić, ale tym razem to mi się chyba nie uda    :Smuci się:
najbardziej wkurzające jest to, że innym takie wygłoszenie referatu nie sprawia najmniejszego problemu i uważają takie zajęcia za proste do zaliczenia, a mnie normalnie skręca na samą myśl o tym..
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.