- strach przed pracą
#1
dzień dobry
mam taki problem, że nie do końca mam fobie społeczną, nie odcinam się od świata ale często odczuwam lęk przed kontaktem z ludźmi, zwłaszcza nowo poznanymi, tak samo przy wizytach u lekarza, jakiś formalnych wizytach np w urzędzie miasta, albo jak trzeba coś załatwić..no i praca, mam już 20 lat, studiuje i nadal mieszkam z rodzicami ponieważ nie mogę się przemóc do pracy, jedyne pracy które podejmowałam były dorywcze przy jakiś zbiorach owoców albo jakaś koleżanka załatwiła mi kilku dniową pracę
przed każdą pracą się boję dlatego jedyne prace które podejmuję to są dorywcze bo wtedy nie trzeba przechodzić rozmowy kwalifikacyjnej ani wysyłać cv
no i mam ten problem,że dostałam mandat ostatnio i rodzice mi go nie spłacą więc chcąc nie chcąc znalazłam pracę na 5 dni przy festiwalu, ale już teraz odczuwam paniczny strach i boję się na nią iść, poniekąd mam dobrą motywację bo spłata mandatu ale wiem, że gdyby nie to, nie poszłabym albo nawet bym nie zadzwoniła pomimo, że praca nie wymaga żadnej wiedzy i nic nie stoi na przeszkodzie
zwykle jak szukam pracy to mam 1000 wymówek w głowie, a to że nie mam książeczki, doświadczenia, nie mam czasu, będzie dużo ludzi
głównie boję się kontaktu z pracodawcą i z kolegami z pracy, czy da się to jakoś załagodzić? jakieś pomysły? wiele razy już uciekłam przed samą rozmową kwalifikacyjną bo tak bardzo się bałam,a w przyszłości przecież muszę mieć jakąś pracę, nie chce już mieszkać z rodzicami i być na ich utrzymaniu
może ktoś jakieś sposoby zna myślenia, jakieś ćwiczenia które bym mogła robić przed tym spotkaniem o prace czy pierwszym dniu w pracy? bo cv też mi trudno wysyłać ale przynajmniej tu robię jakieś postępy, gorzej potem z odebraniem telefonu nieznanego.....
pozdrawiam wszystkim fobików serdecznie    :Uśmiecha się:)))
Odpisz
#2
Ja mam podobny problem    :Uśmiecha się puszczając oko: Mam 21 i również mieszkam z rodzicami, studiuję. Pracowałam rok temu, nie była to praca wymagająca. I myślę, że ciężko byłoby mi się przemóc, żeby pójść do jakiejś "lepszej" pracy, też dlatego, że czuję, że nie poradziłabym sobie tam. I tak przeglądałam ostatnio oferty pracy i a to nie mam książeczki sanepid, a to za daleko, a to cośtam, wiadomo    :Uśmiecha się szeroko: Kiedyś znajomy powiedział coś, co ostatnio pomogło mi pójść na rozmowę kwalifikacyjną - mianowicie, że jak już pójdziesz do tej pracy i Ci się nie spodoba to w każdej chwili możesz wyjść, nikt Cię nie zmusi, żebyś została. I to sprawia, że czuję się choć trochę lepiej. Bo wiadomo, że od razu umowy się nie podpisuje, a nawet jak już to śmieciową i w każdej chwili można ją zerwać.
Odpisz
#3
@leliana, książeczkę sanepidowską można wyrobić za niecałą stówkę, przynajmniej tak było kiedyś. A jeśli chodzi o umowę, to nawet z tej o pracę można na okresie próbnym można zrezygnować nawet z 3 dniowym okresem wypowiedzenia, jak dość szybko to zrobisz    :Uśmiecha się szeroko:
Odpisz
#4
@melancolie
Na jakim festiwalu będziesz pracowała? Ja bym nie dał rady, zbyt dużo nowych ludzi i jeszcze te tłumy, które będą ode mnie czegoś chciały...

Ja obecną pracę znalazłem przez wysłanie mailem CV do agencji pracy. CV było bardzo ubogie, ale i tak babka była bardzo zadowolona, że taki frajer jak ja będzie dla nich pracował. Po 2 godzinach miałem już załatwioną rozmowę kwalifikacyjną, która tylko musiała się odbyć. Teraz z perspektywy czasu wydaje mi się, że gdybym nie wiadomo jak się tam zbłaźnił, zapomniał języka w gębie, czy zaczął się jąkać to i tak by mnie przyjęli. Takie rozwiązanie miało jeszcze tą zaletę, że nie musiałem chodzić i szukać tej pracy. Praca choć marna, zawsze jest.
Kim jestem?

Jestem gównem.
Odpisz
#5
(18 Sie 2017, Pią 11:24)Caveman27 napisał(a): @melancolie
Na jakim festiwalu będziesz pracowała? Ja bym nie dał rady, zbyt dużo nowych ludzi i jeszcze te tłumy, które będą ode mnie czegoś chciały...

Ja obecną pracę znalazłem przez wysłanie mailem CV do agencji pracy. CV było bardzo ubogie, ale i tak babka była bardzo zadowolona, że taki frajer jak ja będzie dla nich pracował. Po 2 godzinach miałem już załatwioną rozmowę kwalifikacyjną, która tylko musiała się odbyć. Teraz z perspektywy czasu wydaje mi się, że gdybym nie wiadomo jak się tam zbłaźnił, zapomniał języka w gębie, czy zaczął się jąkać to i tak by mnie przyjęli. Takie rozwiązanie miało jeszcze tą zaletę, że nie musiałem chodzić i szukać tej pracy. Praca choć marna, zawsze jest.

Festiwal się nazywa Bella Skyway w Toruniu, nie jest niby znany ale ludzi jest setki na ulicach i trochę się boję ale będę sprzedawać akcesoria dla dzieci głównie, a takiego aż szału nie ma na to badziewie ,poza tym mam nadzieję, że nie będę sama na stoisku. To tylko 6 godzin pracy więc chyba dam radę.
A jaką pracę dostałeś/na jakim stanowisku?
Odpisz
#6
(18 Sie 2017, Pią 11:24)Caveman27 napisał(a): @melancolie
Na jakim festiwalu będziesz pracowała? Ja bym nie dał rady, zbyt dużo nowych ludzi i jeszcze te tłumy, które będą ode mnie czegoś chciały...

Ja obecną pracę znalazłem przez wysłanie mailem CV do agencji pracy. CV było bardzo ubogie, ale i tak babka była bardzo zadowolona, że taki frajer jak ja będzie dla nich pracował. Po 2 godzinach miałem już załatwioną rozmowę kwalifikacyjną, która tylko musiała się odbyć. Teraz z perspektywy czasu wydaje mi się, że gdybym nie wiadomo jak się tam zbłaźnił, zapomniał języka w gębie, czy zaczął się jąkać to i tak by mnie przyjęli. Takie rozwiązanie miało jeszcze tą zaletę, że nie musiałem chodzić i szukać tej pracy. Praca choć marna, zawsze jest.

To co to za praca jest? W biurze?
Odpisz
#7
@melancolie @araya
Przy produkcji pracuję.    :Smuci się: Ale praca jest!
Kim jestem?

Jestem gównem.
Odpisz
#8
Też mam teraz taką okazję, ale moja niechęć do fabryk jest tak wielka, że chyba się nie przemogę.
Odpisz
#9
A ja zaczynam świrować    :Obraził się: Od czwartku mam zacząć pracę, będę współpracować głównie z dwoma dziewczynami, młode są w zbliżonym do mnie wieku, więc teoretycznie powinnam z nimi złapać kontakt, ale to właśnie teoretycznie, bo w praktyce tego nie wiem, nie wiem jakie mają charaktery i jaki będą mieć do mnie stosunek i tego się boję    :Obraził się: Boję się że po prostu się z nimi nie dogadam. Boję się że nie będę za bardzo miała o czym z nimi rozmawiać przez co nie będę się zbytnio odzywać na skutek czego będą mnie traktować jak powietrze, a to z kolei sprawi, że będą mieć jakieś nieprzyjemności, będą mnie izolować, wytykać błędy, zarzucać brak zaangażowania czy że nie sram tęczą i nie chodzę z uśmiechem na ustach przez cały czas. No generalnie boję się powtórki z rozrywki, że znowu będę w otoczeniu osób do których nie będę potrafiła się wpasować i będę takim dziwakiem z innej bajki    :Smuci się:
Odpisz
#10
Z doświadczenia: rozmawiaj z nimi o czymkolwiek. Niech nawet będzie to na siłę, niech rozmowa słabo się klei, niech potem gnębią Cię myśli typu "chyba powiedziałam coś głupiego", ale bez względu na wszystko rozmawiaj. Nie mam tu nawet na myśli jakichś głębokich albo żywiołowych konwersacji, wystarczy od czasu do czasu powiedzieć coś w rodzaju "tak, zgadzam sie z tobą" albo zadawać pytania odnośnie rzeczy, o których mówią inni. Jeśli będziesz postępować w ten sposób to z czasem zaakceptują Twoją obecność, w efekcie czego sama poczujesz się swobodniej.
click!

The world is a cruel place but you are stronger than you think you are.
Odpisz
#11
Dzięki za radę, choć pewnie to będzie trudne do zrealizowania. Nie lubię tak na siłę do kogoś zagadywać, męczące to jest dla mnie. Eh.
Odpisz
#12
Rozumiem, bo często mam tak samo    :Uśmiecha się: Tu właśnie o to chodzi, aby zmusić się w imię "wyższego dobra".
click!

The world is a cruel place but you are stronger than you think you are.
Odpisz
#13
Szkoda tylko że to "wyższe dobro" musi się w pewnym stopniu sprowadzać do zakładania maski i to tylko z powodu tego że społeczeństwo ma jakieś "ale".

Przyszła szefowa powiedziała pół żartem że jak jestem młoda to, pewnie energiczna, ja na to tylko odwzajemniłam uśmiech, bo co miałam powiedzieć?    :Smuci się:

Im więcej o tym myślę, tym bardziej się boję    :Smuci się: O ile w poprzedniej więcej jednak spędzałam czasu sama i mogłam wtedy odetchnąć, o tyle tutaj już tak nie będzie...to jest praca z dziećmi, więc trzeba być raczej bardziej otwartym, wygadanym, towarzyskim i milusińskim czyli niemal kompletne przeciwieństwo mojej osoby - małomównego, apatycznego mruka... (aż mi się przypomniały słowa jednego dzieciaka, że wyglądam na znudzoną    :Dumny z siebie: )
To znaczy nie jestem taka w bardzo dużym nasileniu, bo posiadam poczucie humoru itd. ale generalnie jestem dosyć specyficzna, "hermetyczna", nie z każdym się dogadam. No i po prostu, to nie jest praca dla mnie, nie pasuje do mojego charakteru, predyspozycji i zainteresowań, a nie jako jestem przymuszona tam iść pracować na 3 miesiące    :Smuci się:
Odpisz
#14
@Swango dlaczego jesteś przymuszona, by tam iść? Może być Ci trudno rozluźnić się i czuć się dobrze w pracy, która jak sama określasz "nie jest dla Ciebie". Jednak warto pójść chociaż na te kilka dni, żeby się przekonać jak to wszystko wygląda. Może po tym czasie trochę się oswoisz, będziesz wiedzieć co i jak i zostaniesz na dłużej.
Nie wiem na czym dokładnie polega twoja praca, ale jak masz ciągły kontakt z innymi pracownikami to raczej lepiej utrzymywać z nimi dobre stosunki bo różnie mogą odebrać bycie cichym i trzymanie się z boku. I też może być tak, że jak ty będziesz się izolować to i inni będą zachowywać dystans w stosunku do Ciebie.
Popieram Divine, dobrze jest odpowiadać cokolwiek albo pytać o coś, na pewno pytania związane z pracą są bezpieczne i jak jesteś nowa to są też poniekąd mile widziane, będziesz mogła stworzyć iluzję, że jesteś entuzjastycznie nastawiona    :Wystawia język i opuszcza oko:.
Ja na początku pracy byłam strasznie zamknięta, prawie nic nie mówiłam, dopiero po kilku dniach się wyluzowałam. Nie ze wszystkimi ludźmi się dogaduję, ale nie przeszkadza mi już to aż tak jak na początku. Po prostu każdy jest inny, z jednymi złapiesz jakiś wspólny temat, z innymi nie.
Odpisz
#15
Jestem przymuszona ponieważ tą pracę załatwiła mi znajoma mojego ojca, a ja się przez swój brak jaj generalnie w nią wkopałam, bo zamiast powiedzieć odpowiednio wcześniej że nie chce, no to teraz mam. Tyle tylko dobrze że w innej placówce.

Chcę się móc zachowywać naturalnie, a nie na siłę ubierać maskę i udawać mega towarzyską, bo mnie to wykończy. To znaczy - jak będę mieć coś do powiedzenia, okazje, to powiem, a jeśli nie, to nie. Chyba nie muszę kłapać nonstop jak mi radzicie?
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Moja pierwsza praca - moje pierwsze problemy Gacek 21 2 084 02 Paź 2018, Wto 19:36
Ostatni post: Gacek
  Praca z ludźmi a lęki społeczne? Wasze doswiadczenia Milka001 7 446 03 Sie 2018, Pią 20:50
Ostatni post: blair
  Praca w Kawiarni Cytrynek 1 294 02 Sie 2018, Czw 12:23
Ostatni post: BlankAvatar
  Praca za granicą - gdzie najlepiej? wallizka 8 449 28 Lip 2018, Sob 11:42
Ostatni post: arahja7
Wink Kelnerka w restauracji/Praca w sieciówce Cytrynek 3 263 24 Lip 2018, Wto 23:00
Ostatni post: Cytrynek
  Praca przy kompletacji zamówień inferno 7 390 21 Lip 2018, Sob 18:07
Ostatni post: inferno
  Pytanie do nieśmiałych i niepewnych siebie osób zwłaszcza dziewczyn-PRACA Przewrażliwiona002 26 1 112 18 Lip 2018, Śro 21:57
Ostatni post: amlepi
  Praca w hotelu na recepcji smutna00 8 411 23 Cze 2018, Sob 22:56
Ostatni post: Ninja
  Praca  Praca zdalna. Czy ktoś z was zmieni rynek pracy zdalnej? takatam 127 6 340 13 Maj 2018, Nie 18:50
Ostatni post: goldbaby
  Praca w Biedronce smutna00 35 1 514 13 Maj 2018, Nie 12:12
Ostatni post: Noele


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.