- Strach przed uczeniem się.
#1
Przed każdym kołem/repetą/zaliczeniem przeżywam koszmar. Boję się otworzyć książkę, zacząć się uczyć. Przeraża mnie myśl że czegoś nie zrozumiem, że jest to zbyt trudne, że jestem zbyt głupia. Potrafię cały weekend uciekać od tego. Najczęściej objadam się, oglądam telewizję aby o tym zapomnieć. Nawet ja się uczę cały czas coś podjadam, instynktownie próbuje skojarzyć naukę z czy przyjemnym. Przez naukę wpadłam w kompulsywne jedzenie, z próbami wymiotowania. Niestety studiuję taki kierunek który nie pozwala na załamania, bo może to skończyć się zawaleniem roku. To powoduje że jeszcze bardziej się boję. Tym razem czeka mnie szczególnie ważna repeta obliczeniowa czego szczególnie nie lubię, strach jest silniejszy niż zwykle. Od dwóch dni piję zomiran w dużych dawkach, jestem na wpół przytomna, czas mija a ja nie mogę zacząć się uczyć. Coraz częściej myślę o dziekance, znalezieniu pracy i leczeniu. Boję się jednak że przyjdzie taki czas że będę winić się za tą decyzję, będzie mi się wydawało że źle zrobiłam. tak jest z KAŻDĄ moją decyzją, nie potrafię ich podejmować.... Drugą sprawą jest to że dostaje stypendium naukowe, które miałam przeznaczyć na leczenie, gdy wezmę dziekankę przepadnie w tym roku.... Pomimo problemów bardzo dobrze się uczę, ale to wygląda w ten sposób: dwa dni paniki, szprycowania się lekami jak mam, objadania, płaczu, a potem okres kiedy nie wiem skąd to się wzięło, jest ok. Całe swoje studenckie życie spędzam na panice, myśleniu o uczeniu, w końcu na nauce. Nie robię nic innego. Wykańcza mnie to. Jestem do tego zbyt ambitna albo nic albo wszystko....Mam w środę wizytę u psychiatry ale do tego czasu będę przeżywała koszmar Ma ktoś podobny problem, jak sobie z tym poradził? PROSZĘ O POMOC!
Odpisz
#2
Patrz, z jednej strony piszesz, że się boisz że będziesz za mało mądra na to co przeczytasz w książce i nie dasz rady się nauczyć, a z drugiej że nawet Ci idzie nieźle, a wyniki masz bardzo dobre. Jak godzisz te dwa fakty sobie głowie? Ktoś umniejszał Twojej mądrości/zdolności w przeszłości (w jakikolwiek sposób)?
Odpisz
#3
Wiem że jest to trudne do wytłumaczenia. Gdybym powiedziała znajomym że wzięłam dziekankę z powodu problemów z nauką to by mnie wyśmiali. Nikt nie umniejszał moich zdolności.... Zawsze dobrze się uczyłam, moja mama nawet nie chodziła na wywiadówki bo wiedziała że wszystko w porządku. Jestem zbyt ambitna aby sobie odpuścić dlatego uczę się do upadłego walcząc z napadami paniki, używając do tego różnej maści leków, piję litry kawy, tigerów aby dać radę. Zajmuję mi to o 5 razy więcej czasu niż innym, po muszę walczyć z ciągłym lękiem. Kiedy wydaję mi się że jest już ok on nagle powraca i znów się miotam, wpadam w histerie. Najprościej w świecie zaczyna mnie to przerastać. Mam obsesję na punkcie wykształcenia, potrafię tylko się uczyć i tak naprawdę chyba stąd ten lek przed nie powodzeniem, bo przecież chodzi o sens mojego życia....naukę. Nie widzę dla siebie innej drogi, bo na normalne zdrowe kontakty z ludźmi powoli przestaję liczyć. Gdybym miała znajomych, przyjaciela mogłabym im 1. o tym powiedzieć 2. odpuścić wiedząc że moje życie nie polega tylko na zdobywaniu jak najlepszego wykształcenia bo są jeszcze ludzie wokół mnie. W rzeczywistości nie ma nikogo. w rodzinie też nie mam wsparcia.
Odpisz
#4
Ale nie musisz tego mi tłumaczyć. To Ty masz zrozumieć.

A może Twój organizm (czyli Ty, ale tego nie wiesz; więc załatwia to podświadomość) ma już dość tego wysiłku na granicach możliwości? Próbuje na siłę sobie wziąć troszkę spokoju?

A może jednak jakieś niuanse były? Mama bardzo dobrze wykształcona, mówiła o tym, wysuwała jakieś przypuszczenia, że: może moja jedyna córka, w której pokładam całe nadzieje zostanie prezydentem? Ale to temat na terapię. xD Mogą być różne powody. Jeden podajesz sama. Inny, podobny, to np. udowadnianie sobie własnej wartości poprzez osiąganie perfekcji w jakiejś dziedzinie.
Odpisz
#5
Ja nie wiem czy to coś podobnego. Ale zawsze mam tak, że jeśli czuję awersję do jakiegoś przedmiotu do nauczenia się (nie dlatego że jest za trudny, ale po prostu spotkało mnie np na zajęciach coś nieprzyjemnego, możliwe, że tylko moim zdaniem, albo po prostu było dużo stresu) to nie mogę się tego nauczyc. Po prostu nie mogę się zmusic, nie potrafię zrobic niczego jeśli to jest konieczne. I też czas mija i mija, egazmin się zbliża, ja zaczynam się bac, że go nie zdam, ale i tak nie otworzę książki.
Odpisz
#6
Cytat:udowadnianie sobie własnej wartości poprzez osiąganie perfekcji w jakiejś dziedzinie.
z tym
Cytat:ma już dość tego wysiłku na granicach możliwości
i z tym masz chyba rację.
Mój ojciec, o którym celowo nie wspomniałam (uważam się za półsierotę pomimo że mieszka w moim rodzinnym domu) zaczął dostrzegać we mnie człowieka z krwi i kości dopiero po tym jak zaczęłam odnosić sukcesy na uczelni. Jego motto życiowe: Powiedz mi jakie masz wykształcenie powiem Ci kim jesteś, znam od dawna. Sam nie skończył studiów wyższych, ale spotkał na tej drodze tyle przeszkód(według niego), że ten fakt nie zmniejsza jego wielkości. Jest to bufon dla którego nawet profesor nadzwyczajny nie byłby naukowym autorytetem. Mama natomiast powtarza mi, że muszę skończyć studia aby dobrze zarabiać, usamodzielnić i odseparować od niestety toksycznego ojca. Poza tym sama chce mieć dobrą pracę aby zabrać mamę z domu i zapewnić jej normalne życie. Jakby to zebrać wszystko do kupy to nic dziwnego że w końcu sfiksowałam na punkcie nauki   :Uśmiecha się:
Ta nasza "pogawędka" spowodowała że się trochę rozluźniłam, strach się zmniejszył przed nawałem nauki, który mnie czeka. Dzięki!

Sugar, też tak mam. Tym razem czeka mnie kolokwium z zadań, a ja już dawno temu wmówiłam sobie że nie jestem umysłem ścisłym. I to siedzi we mnie do dziś. Dlatego strach w tym wypadku jest tym większy. Aby zostać dobrze zrozumianą, dodam ze nie poszłam na kierunek ścisły, raczej przyrodniczy, takie obliczeniowe sprawy to epizody.

// Proszem. Miło mi, że niechcący pomogłem. xD
Michał.
Odpisz
#7
Czy naprawdę nie ma tutaj nikogo z takim problemem? Ciekawi mnie co pomaga z niego wyjść, czy są na to jakieś sposoby, a może jedynym wyjściem jest wzięcie urlopu dziekańskiego aby głowa trochę "odpoczęła"?
Jak by tak się dobrze zastanowić moja terapia będzie trwała latami jeśli będę chciała rozwiązać wszystkie swoje problemy socjofobia, jak nie osobowość unikająca, kłopoty z nauką, kompulsy i Bóg jeden wie co jeszcze:?
Odpisz
#8
ghostgirl napisał(a):Czy naprawdę nie ma tutaj nikogo z takim problemem? Ciekawi mnie co pomaga z niego wyjść, czy są na to jakieś sposoby, a może jedynym wyjściem jest wzięcie urlopu dziekańskiego aby głowa trochę "odpoczęła"?


Przede wszystkim psychoterapia + coś na uspokojenie , na pewno lekarz Ci zapisze.
Myślę , że sam urlop sam w sobie to nie rozwiązanie jest problemu tylko odłożenie go na później...

U mnie występuje podobny mechanizm w " albo wszystko albo nic " z tym , że skończyło się to tym ,że nie mam nic,..
Odpisz
#9
Cześć.

Moim zdaniem to chyba prokrastynacja połączona z perfekcjonizmem...

Zobacz: http://pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja

Przyczyny chyba pokrywają się dość dobrze z tym co napisałaś.

Od siebie napiszę, że przeżywałem coś podobnego przez pierwszy rok studiów. U mnie tylko było to pewnie słabsze i ogólnie nauka słabo mi szła (do zadowolenia wystarczy 3.0    :Wystawia język: ). Kierunek na którym jestem nie należy chyba do najłatwiejszych, więc dochodziło do tego jeszcze ogólne zdołowanie, kiedy widziałem jak inni znajomi (oczywiście z innych kierunków i uczelni) mogli imprezować, mało co się uczyć i potem zdawać egzaminy.

Teraz powtarzam pierwszy rok, dzięki czemu mam trochę mniej roboty niż rok temu i idzie już lepiej. Ponadto wiem, że jedną z najgorszych rzeczy jest wpadanie w panikę, bo wtedy wpadamy w błędne koło. Wiem - łatwo powiedzieć, ale jakoś z czasem jest coraz lepiej.

Zapomniałem dodać: u mnie dochodzi jeszcze obsesyjno-kompulsywne zaburzenie osobowości, czego objawem jest m.in.:
# pochłonięcie przez szczegóły, regulaminy, inwentaryzowanie, porządkowanie, organizowanie lub schematy postępowania,
# perfekcjonizm (przeszkadza w wypełnianiu zadań),
# nadmierna sumienność z zaniedbaniem przyjemności i relacji interpersonalnych.

Więcej o tym: http://pl.wikipedia.org/wiki/Osobowo%C5%...nkastyczna

O tym dowiedziałem się dopiero na wiosnę i dzięki tej świadomości próbuję zmieniać swoje postępowanie.

---
pozdrawiam,
xterm
Odpisz
#10
Niesamowite...Wszystko się zgadza. Nawet do głowy by mi nie przyszło, że mój problem można nazwać. Tylko rokowania niezbyt optymistyczne.
Byłam u lekarza. Zdiagnozował osobowość unikającą. Za tydzień mam pierwszą wizytę u terapeuty. Na pewno poruszę ten problem. Dzięki xterm!
Odpisz
#11
Ja to miałem w ten sposób, że bałem się raczej sytuacji w której ta wiedza będzie egzekwowana. Czyli np. nieszczęsne ustne egzaminy    :Obraził się:
Wtedy naprawdę miałem problemy z wzięciem książki do ręki, bo wciąż myślałem o gapiącym się na mnie profesorze i ewentualnej pustce w głowie.
A strachu przed uczeniem bezpośrednio nie odczuwam. Owszem uczyłem się kiepsko, nigdy nie mogłem "przysiąść". Ale to wynikało z innych rzeczy na pewno.
Może to prokrastynacja, choć niektórzy twierdzą, że to zwykłe lenistwo    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#12
Hm. Znów trafiam na opis prokrastynacji. Czytam wpisy użytkowników i poraz kolejny analizuję swój problem. Znów mnie dopada. Usiłuję z nim walczyć, ale czuję, że znowu przegrywam. już sobie bigosu na studiach narobiłem. Jak mam się uczyć to wszystko odkładam. Każda inna czynność jest dobra. Posptrzątanie mieszkania i takie tam w sumie bzdury. Kiedy zaczynam już coś robić (nawet jeśli nie idzie mi tak źle) to ciągle mam poczucie, że to za mało i w ogóle nawet nie opłacało mi się tego wykonać.
Generalnie jeśli chodzi o naukę to zachowuję się jakby ksiażki parzyły. Nawet mi się nie chce na nie patrzeć. Teraz też nic nie robię.

Ostatnimi czasy z moją fobią jest nieco lepiej jednak pewne rejony problemow pozostają nie zmienione. Zacząłem się zastanawiać czy nie powinienem iść jednak na jakąś konsultację do psychologa. Strasznie mi ciężko się z tym zmierzyć bo nie mam milych doświadczeń z psychologiem z liceum, ale być może to jedyna droga żeby zacząć żyć normalnie? Jak uważacie?
Odpisz
#13
Ja uważam, że życzę Ci, żebyś trafił na dobrego psychologa. (to tak nie wprost napisałem co i jak)
Odpisz
#14
Musisz powiedzieć sobie coś w tym stylu : chcę zaliczyć i dostać dobry stopień , ale jeśli mi się nie uda to wciąż mogę być szczęśliwa , a potem w to uwierz    :Uśmiecha się: Fajnie jakbyś przestała się oceniać z powodu tych ocen , wiesz oddzielać osiągnięcia bądź odwrotnie od poczucia twojej wartości , a ja też mam taki problem , ale jest lepiej . Zmienisz nastawienie a nauka nawet może stać się przyjemna , skończ z czymś takim jak muszę zdać , powinnam zdać bo to do niczego dobrego nie prowadzi .
Odpisz
#15
gorzej jak kogoś w życiu oceniali tylko po szkolnych osiągnięciach, jak miał kolegów tylko dlatego że nie mieli od kogo innego przepisać pracy domowej albo ściągnąć, poza tym osiągając same życiowe porażki...
Odpisz
#16
bocian napisał(a):gorzej jak kogoś w życiu oceniali tylko po szkolnych osiągnięciach, jak miał kolegów tylko dlatego że nie mieli od kogo innego przepisać pracy domowej albo ściągnąć, poza tym osiągając same życiowe porażki...

dokładnie. Ja tak właśnie się czuję. Najważniejszy dla mych rodziców był posprzątany pokój, "pomóc mamie" i dobre oceny. Nie ważne że np. mogłem być dobrym człowiekiem. Jeśli był bałagan i nieuctwo to cały czas podkreślano jakie to niewłaściwe i jakie ze mnie zero. Wszystko dla mojego dobra. Ok. Myślę, że rodzice mnie kochają, ale niestety efekty tej miłości bywały różne. Ot cały problem...
Odpisz
#17
Realitydream napisał(a):Myślę, że rodzice mnie kochają, ale niestety efekty tej miłości bywały różne.
Tiaaa... Nie ma to jak wciąż pokutujące błędy rodzicó.
Ja myślę, że lęku nie mam, ale, gdy nie wszystko się układa po mojej myśli, to nie mogę się skupić na nauce, ciągle myślę o tym czymś... ech.
Odpisz
#18
I jak tam wizyta u terapeuty Ghostgirl?
Może znasz już jakieś techniki wspomagające leczenie prokrastynacji? Bo mnie znowu dopada i coś trzeba z tym robić...
Odpisz
#19
Mnie tak dopadła, że sparaliżowała mi życie...    :Smuci się:
Odpisz
#20
Sesja się zbliża wielkimi krokami, a ja się boję otworzyć książkę. Próbuję sobie uświadomić, czego dokładnie się boję, ale nie wiem, łatwiej mi omijać książki i notatki. Do dzisiejszego zaliczenia zaczęłam się uczyć na 2h przed zajęciami, całą noc nie spałam i co chwilę postanawiałam, że już za 5 min zaczynam. Cudem się udało, i mam wrażenie, że wszystko się cudem udaje, bo może 3 rzeczy w ciągu 5 lat powtarzałam, mam raczej dobre wyniki. Dla mnie pierwsze zaliczenie to tak jakby ostateczność, bo drugie jest zazwyczaj ostatnie z ostatnich i bym umarła ze stresu, jakbym wiedziała, że później już możliwości nie ma. A i tak nie mogę się zmotywować i zaczynam w zupełnie ostatniej chwili i strasznie mnie to męczy.
Odpisz
#21
Ooo, też tak miewałem (miewam choć teraz już nie z nauką). Tak, że jak tylko spojrzałem na książki, to ogarniał mnie lęk, że nie zdążę (a przecież odwlekanie sprawiało tylko, że mam jeszcze mniej czasu), że się nie nauczę, że coś tam. W sumie do dziś mam tak jak muszę coś koniecznie zrobić, czy to mail napisać, czy coś innego - wystarczy, ze sobie o tym przypomnę i już zdenerwowanie wzrasta.
Odpisz
#22
Jas, ja tak samo. Czasem zdarza mi się od razu zareagować, jeśli chodzi o maila na przykład, czy inną szybką do zrobienia rzecz, ale zdarza się to bardzo rzadko 8) Jednak jestem pewna, że jakoś powoli to zwalczę. W końcu im szybciej się coś zrobi, tym szybciej ma się to z głowy    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#23
Witaj Ghostgirl,

Czytając tego posta aż podskoczyłem z "radosci", albowiem twoje problemy są niemalże wierną kopia moich i nie spotkałem wczesniej na tym forum osoby, która mialaby takie problemy. krótko mówiac: Witaj w Klubie. Co do mnie to lęk przed odkrywaniem dziewiczych obszarów wiedzy czasami uniemozliwia mi jakakolwiek lekturę, "bo jestem za głupi bo tego nie przyswoję" itd. Z tego powodu miałem poważne problemy na studiach. wyszedłem już na prostą, ale z kilkuletnim poślizgiem niestety. Chociaż z drugiej strony na początku miałem świetne wyniki, mam tez na swoim koncie dwie konferencje naukowe (wygłoszenie referatów). Niemniej jednak później się strasznie załamuję "bo to co było to byl przypadek". Jesli chodzi o przeciwdziałanie to chodzę na psychoterapię (w nurcie behawioralno-poznawczym, która sie nadaje do tego rodzaju problemów jak zadna inna) no i biore leki. Oczywiscie tak jak wazna jest pomoc profesjonalna, tak też dobrze miec wokół siebie grono znajomych, którzy popychają tudzież inspiruja do czegoś (gdyby nie terror jednej mojej koleżanki nie wyglosilbym referatu na konferencji- zagroziła mi zerwaniem znajomości- podzialalo) W tym momencie jestem coraz blizej końca i planuję sobie dalsza ścieżke edukacji i pracy (doktoranckie, podyplomowe) aczkolwiek mam swiadomość, ze jeszcze nie raz mnie moje negatywne myśli przycisną. Niemniej jednak najwazniejsze to nie poddawać się i a pieriod!!

Aha i jeszcze jedno ghostgirl jesli studiujesz na państwowej uczelni to na pewno powinna działać przy niej taka placówka jak Biuro Osób Niepełnosprawnych. Są tam psychologowie którzy, jesli się do nich zgłosisz zapewne pomogą Ci w zaadoptowaniu procesu edukacyjnego do Twoich problemów. Jesli byś chciala więcej informacji napisz do mnie na priva albo na gg. Zapraszam.
Odpisz
#24
xterm napisał(a):I jak tam wizyta u terapeuty Ghostgirl?
Może znasz już jakieś techniki wspomagające leczenie prokrastynacji? Bo mnie znowu dopada i coś trzeba z tym robić...
Zdecydowałam się jednak na urlop. Terapię na oddziale dziennym zaczynam 23 lutego. Na pewno poruszę problem prokrastynacji. W tej chwili znikł, bo od około 3 miesięcy uczę się tylko pro forma, nie związana była z tym żadna presja odkąd podjęłam decyzję o urlopie. Na pewno napiszę tutaj o radach jakie da mi psycholog, mam nadzieję, że pomoże to innym borykającym się z tym problemem.
Odpisz
#25
Ghost girl powodzenia i koniecznie daj znać jak Ci idzie!    :Uśmiecha się: Mój problem jest bardzo podobny... jak zobaczyłam tą definicje w wikipedii to się mocno zdziwiłam, nie wiedziałam że taka 'przypadłość' istnieje. Myślałam że to mój osobisty dziwny szkolny problem. To ciągnie się ze mną od gimnazjum a teraz jestem na 2 roku w szkole policealnej. Nie poszłam na studia m.in. właśnie dlatego, że 'bałam się' uczyć do matury, chociaż oceny miałam zawsze bardzo dobre, eh    :Smuci się: Wciąż planuję, że pójdę na studia. Ale najpierw musiałabym wyjść z tego... podobnie jak koleżanka mogę dodać, że cierpię na kompulsywne jedzenie - masakra! Jeśli dodać do tego lekką fobię, osobowość unikającą a na dzień dzisiejszy nie wiem czy nie jakąś depresję... nic dziwnego, że nie mam już siły    :Smuci się: Obawiam się, że również nie dam rady bez psychoterapii...
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  strach przed pracą melancolie 14 1 602 30 Sie 2017, Śro 21:42
Ostatni post: Swango
  Lęk przed szkołą i samotność. sputnik535 6 1 410 10 Maj 2016, Wto 14:29
Ostatni post: Empiria
  Lęk przed lekcjami W-F Osami 11 3 199 02 Lis 2015, Pon 15:18
Ostatni post: RedIsABeautiful
  lęk przed czytaniem referatów, odpowiedziami ustnymi metx 2 942 01 Lis 2015, Nie 0:09
Ostatni post: metx
  [Szkoła]-wygłaszanie referatów przed klasą Tonks 3 923 09 Wrz 2015, Śro 0:10
Ostatni post: karmazynowy książę
  Boję się ludzi, z którymi się uczę Nika_i_tyle 12 1 619 31 Sie 2015, Pon 8:57
Ostatni post: fonia
  Stres przed szkołą Atellian 3 996 27 Sie 2015, Czw 0:19
Ostatni post: Kamelia
  wielokrotnie zwolniono mnie z pracy - lęk przed kolejną aurencja 18 7 461 13 Sie 2015, Czw 20:28
Ostatni post: verti
  Stres przed powrotem do szkoły Kawaii17 5 1 156 25 Lip 2015, Sob 2:12
Ostatni post: Kateusz
  Lęk przed wystąpieniami publicznymi, czy coś... niebieskiewlosy 2 799 02 Kwi 2015, Czw 20:13
Ostatni post: Zasió


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.