- "Święto Zmarłych"-wszyscy na nas patrzeli
#1
No właśnie szanowni fobicy,jak wam minęła sobota :?
Bo mi całkiem całkiem...
Dobrze że przed wyjściem wziąłem leki i nie ubrałem swetra tylko kurtke cieńką założyłem i ruszyliśmy z rodzinką na cmentarz
Byłem już tam 30min przed rozpoczęciem
Co ważne ani nie padało(musiałbym trzymać w ręku parasol i spanikowałbym gdyby ktoś zobaczył że go źle trzymie) ani nie było słońca(ufff czoło miałem suche)
Postaliśmy,pomodliliśmy i wyszliśmy a ja czym prędzej udałem sie ku ciasnej furtki w pobliżu które znajdował sie mój zamknięty na klucz rower
Jak wyprółem to jak kula armatnia mijając wszystkich dookoła
W domciu pogadaliśmy jakoś z rodziną lecz ja oczywiście prawie milczałem przy tym uśmiechają się i szepcząc po nosem
Krewni pojechali a ja poczułem sie jak ryba w wodzie


A jak było u was,byliście aby    :Uśmiecha się szeroko:
Odpisz
#2
...czuć z Twojego posta jakąś dziwną, małą przyjemność...

Moja sobota jak co roku, tata podjeżdża pod dom (z pracy czy skąd tam), włazimy rodzinką do środka(jak na razie tylko tata/mama/ja/brat) i jedziemy na jeden cmentarz. Oczywiście full ludzi tak więc ciągły stress z mojej strony.
Do d*py, po co ja to piszę...
Odpisz
#3
Nienawidzę tego święta   :Diabeł:
A spędziłem go jak zwykle: starzy na siłe niemal zapędzili mnie do auta, potem pół dnia staliśmy w korkach wpadliśmy na cmętarz, ja sobie postałem a oni pogadali z napotkanymi znajomymi, pomodliliśmy się i do domku 8) Jak dla mnie to strata czasu.
Generalnie to kazałem już moim starszym w razie czego spalić moje zwłoki żeby nie musieli przechodzić ze mną tego cyrku    :Zaniemówił:
Odpisz
#4
Ja mam 15 minut piechotką, a zawszę kluczę, żeby tylko jak najmniej czasu tam spędzić. Rozwala mnie takie wspólne stanie przy grobie bliskich; ludzie skaczą sobie do oczu cały rok, a tu niby tacy zgodni, skupieni i melancholijni sie pozują. Ja wolę tak wpaść w czasie roku, podlać kwiatki lub posprzątać, zresztą dziadków/ babciów nie pamiętam bardzo. Skutecznie unikam również pocmentarnego, całorodzinnego spędu u babci, zbyt duże natężenie krewniaków.
Odpisz
#5
a mi brakowalo tego kontaktu z rodzina, zwlaszcza ze niedawno odszedl moj Dziadek...

tutaj gdzie mieszkam jakos sie nie obchodzi az tak tego swieta, a nawet jesli, to i tak nie mam tu nikogo na tych dziwnych cmetarzach, wygladajacych na Szuflandie ...

jak co kazda sobote zalalam pale i bylo tak oo..
'żyć z ludźmi to raczej obowiązek psi'
Odpisz
#6
a ja pojechałem na cmentarze w ramach rehabilitacji psychicznej i nawet dobrze to zadziałało na szajbę. Ubrałem się lekko, żeby się nie spocić, a że fobię mnie oszczędziła więc zmarzłem. Hahahaha, jakie to fajne uczucie jak jest zimno kiedy się przebywa w epicentrum ludzi   :Uśmiecha się:
"Na tarczy krew! Dowód zwycięstwa i zadanych ran!"
Odpisz
#7
ja uwielbiam to święto, a właściwie tą atmosferę...kiedyś zawsze wieczorem spacerowaliśmy po cmentarzu i szukaliśmy grobów jakiś znajomych czy dlaszej rodziny. Jakoś zawsze towarzyszyła mi jakaś zaduma podczas tego dnia, ale w tym roku wszystko działo sie tak szybko... :? ciągły pośpiech z jednego miejsca na drugie...dopiero w niedziele jak wróciłam z wioski mogłam spokojnie poszlajać się po cmentarzu.
Szkoda, że większość ludzi pamięta o swych zmarłych tylko ten jeden dzień w roku, a jedynym symbolem tej pamięci jest przystrojenie grobu i prześciganie się, kto postawi na grobie ładniejszą chryzanteme albo zapali większą ilość lampionów...
[Obrazek: aMBO9.png]
Odpisz
#8
Byłam na cmentarzu z rodzicami, osobiście nie mając się nad kim modlić i tego nie czyniąc. Dzień minął tak sobie, nie lepiej i nie gorzej od innych.
Odpisz
#9
nie poszłam na "oficjalną" mszę podczas, której stoi się na środku cmentarzu pod ostrzałem wzroku rodziny i osób z ów miejscowości - zgroza zgroza zgroza. po raz pierwszy ją opuściłam - podczas wcześniejszych świąt dusiłam się ale twardo stałam   :Obraził się:/ w tym roku dopiero późnym wieczorem, incognito, wybrałam się pomodlić. to święto mnie odrzuca właśnie przez te "spotkania" na cmentarzach eh    :Smuci się:
"Uwaga Człowiek! Dziękuję, pójdę inna drogą."
Odpisz
#10
...
Odpisz
#11
hehehehehee, ja podobnie zrobiłem tylko w innym miejscu. Wszedłem do szkoły pewnym, szybkim krokiem i wyskoczyłem z prędkością światła    :Wystawia język:
"Na tarczy krew! Dowód zwycięstwa i zadanych ran!"
Odpisz
#12
Ja spędziłam dobrze pół tego święta a drugie pół fatalnie. Na cmentarzu było ok. Gorzej u rodziny mojego męża. Teście zaprosili nas i jeszcze jedną parę na poczęstunek. Długo już mnie tam nie było i strasznie przeżyłam tą nasiadówę. WIELKI STÓŁ, PETARA Z LAMPY NAD STOŁEM CZYLI PEŁNA JASNOŚĆ I ONI NA PRZECIWKO. Ledwo udało mi się wziąć parę kęsów jednego dania i to wszystko. Punkt kulminacyjny: mama przychodzi z flaszką wina i chwali się że to ode mnie. Kieliszki napełnione i je wznieść w górę a ja nic. Ledwo podniosłam dwoma łapami i sukces że trafiłam do paszczy...    :Płacze:

I co w tym momencie sobie pomyśleli?

Chciało mi się ryczeć i spadać gdzie pieprz rośnie.

Kilka dni później mąż wieczorem zagadał mnie o tamten dzień. PĘKŁAM i opowiedziałam mu wszystko. Gadaliśmy do 4 rano...

Nie wiem czy mi to pomogło czy nie. Mam mieszane uczucia...

Pozdrawiam Was cieplutko
czas zrzucic kajdany....
Odpisz
#13
Ja też pozdrawiam, Kochana    :Buzi:
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Gdy wszyscy się na Ciebie patrzą... magulon 96 24 990 28 Sty 2014, Wto 14:06
Ostatni post: ten który jest


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.