- Sytuacje lękowe.
#1
mam pomysł może bedzięmy opisywac sytuacje w ktorych pojawil sie lęk , co nam ktos powiedzial a rreszta bedzie starala sie przyjrzec tej sytuacji z boku i tym samym miec bardziej racjonalne niz emocjonalne podejscie ?
to ja zaczne : ostatnio gdy bylem na imprezie i stałem obok znajomych ktorzy rozmawiali ze soba jeden sie odwrocil i powiedzial zebym sobie usiadl kolo nich .Nie wiem czemu ale poczulem jakby mnie zatakowal i litowal sie nad mna wiec odpowiedzialem " nie , postoje sobie" a on sie odwrocil spowrotem do reszty i widzialem jak pukał sie w głowie , od razu pomyślałem sobie ze uważa mnie za idiote itd . Nie bardzo rozumiem moich reakcji w takich sytuacjach
Odpisz
#2
Pukał się w głowę, bo to nienormalne, że jesteś z ludźmi, ono siedzą, a Ty stoisz. Wydaje mi się, że było dla niego dziwne, że nie chcesz usiąść. I jestem pewna, że wcale nikt się nad Tobą nie litował, tylko Ty z jakiegoś powodu myślisz, że zasługujesz na litość, a nie na to, żeby ktoś Ciebie lubił i akceptował. Niepotrzebnie tak to odebrałeś.
Odpisz
#3
Najprawdopodobniej się nie litował (potencjalnie, bo tą sytuację to bym musiał widzieć).

Nie widzę nic dziwnego/nienormalnego w tym, że ktoś (z przyczyn sobie tylko znanych, a ma do nich prawo) woli postać nawet obok siedzącej grupy znajomych niż z nimi usiąść. Jeśli (w ogóle) pukanie się w głowę miało związek z Twoją reakcją, to świadczy o braku kultury tamtej osoby (przecież zdawał sobie sprawę z tego, że jesteś obok i jest prawie pewne, że to zobaczysz). Dla mnie nie wiadomo, czy te sprawy były ze sobą powiązane.

* * *

Ciekawy wątek, na pewno może pomóc nawet w poprawie stanu zdrowia (terapii). U mnie problem polega na tym, że nie zawsze w momencie pojawienia się lęku jestem w stanie zastanawiać się nad czymś, czy w ogóle zdać sobie sprawę, że właśnie pojawił się lęk, to raz. A dwa to po fakcie nie jestem w stanie sobie przypomnieć, kiedy, z jakiego powodu lęk się dokładnie pojawił. Nie piszę tu oczywiście o sytuacjach, gdy np. wydziela się adrenalina
[Obrazek: bgz24n.gif][Obrazek: cutehamster.gif]
Odpisz
#4
Mi jest ciezko wracac do tych moementow w ktorych czulem lek bo nie jest to mile uczucie i przypominyanie sobie tego tez nie jest . ALe mysle ze warto bo mozna z czyjas pomoca zauwazyc ze nie bylo tak zle jak sie wydaje .
Odpisz
#5
To ciekawe, bo dla mnie to nie jest jakaś bardzo krępująca sytuacja. Choć pewnie wielu ludzi takich jak my (ułaaa, jak to brzmi) chociażby pomyśli coś na temat tej sytuacji, a nie potraktuje ją mechanicznie.
Człowiek naraża się na łzy, gdy raz pozwoli się oswoić.
Odpisz
#6
nie piszesz o tym czy nagle po odwróceniu pukał się w głowę. Może to z innego powodu?
/ \ / \ / \
No to z moich przygód to co mi się przypomina to 2 głupie, ale może warte opisania.

Pierwszy jak i drugi wydarzył się w szkole. Pierwszy był związany z prezentacjami. Opowiadać tego nie będę tylko samo wydarzenie. Zbliżał się czas przygotowań, miałem pokroić jakieś ciasto na widoku klasy. Nie wiem czemu wpadłem w dziwny strach przed krojeniem. Nie pamiętam już dokładnie. Poszedłem do szkolnego kibla i zaczęły lecieć k*rwy. Jakoś się ogarnąłem i poszedłem kroić. Jakoś pokroiłem, niektórzy mieli bekę z moich umiejętności władania narzędziem jednostronnie naostrzonym (na polski nożem). I to tyle.

Drugie wydarzenie dotyczy mojego braku kultury. Była to głupota jak teraz o tym myślę, ale za to wywalono mnie z lekcji. Nie wiem czemu byłem chamski. Po prostu, a jak się już stało nie mogłem wytrzymać z strachu o następne lekcje. Potem sobie przypomniałem, że następna lekcja jest z tym samym nauczycielem. Ostry strach, ale kolega mnie lekko pocieszył, że nie będzie mnie się czepiać. Poszedłem na tą lekcję głową w dół jak skazaniec. Przesiedziałem w strachu, że na mnie patrzy. Cudem nie sprawdzał listy. Jakoś przebolałem. Potem koledzy mówią mi żebym poszedł jego przeprosić. Nie zrobiłem tego, powiedziałem że jest już za późno. Dzień dobiegał ku końcowi. Jeszcze godzina wychowawcza. Masakra. Wychowawczyni zawołała mnie do biurka. Pytała mnie o moją wersję wydarzeń (powiedziałem prawdę) i dlaczego to zrobiłem. Tu był problem, powiedziałem że nie wiem czemu i jest mi przykro. Usiadłem. Potem wychowawczyni powiedziała o tym że kilka osób zostanie wyrzuconych za oceny i za zachowanie (to raczej tyczyło się mnie). Potem wychowawczyni spytała dlaczego są skargi na naszą klasę. Usłyszałem kilka ciekawych rzeczy ( i raczej to było o mnie) typu "teraz niektórzy pokazują jacy są naprawdę" itp itd. Byłem ostro wkur***ny, uspokoiłem się i olałem to wszystko. Następnego dnia postanowiłem przeprosić nauczyciela i zrobiłem to.

najlepsze jest w tym że w czasie strachu ze wszystkiego robię nie wiadomo co, jakby to była śmierć albo coś nie uleczalnego. Dopiero po jakimś czasie dochodzę do rzeczy że przesadzam po całej linii. To tyle może jeszcze mi się przypomni. To mój najdłuższy post : )
Odpisz
#7
Właściwie to cały przekrój życia, przykłady,

- wychodzę z bloku i idę chodnikiem, boję się że spotkam sąsiadów, mam wrażenie że coś zawiniłam i że są wrogo nastawieni (chociaż "czuję" albo "jestem przeświadczona" jest lepszym określeniem niż mam wrażenie)

- przechodze koło rozchichotanej grupki młodzieży, jak w banku oczekuję że zaraz do mnie zagadają, zaczepią i wyśmieją

- że nowo poznani znajomi z pracy w końcu obrócą się przeciwko mnie i zrobią to chamsko, że przy mnie, a nie za plecami, będą ciąć na mnie gruchę, taką sytuację już miałam, ale do tej pory nie wiem co im zawiniłam

- zakupy, czy aby to jak zagadam babę ze sklepu albo na kasie, nie jest nieuprzejme? dlaczego ona krzywo patrzy? nie odpowiedziała, widać zrobiłam coś źle, jestem czemuś winna, ale to przecież normalne że ludzie są wobec mnie wrodzy, zaczynam sobie przypominać

- właściwie to obawiam się już wszystkiego, a życie mi pokazuje, że nawet płakać nie można ani wylać swoich żali, bo to łączy się z wrogością innych ludzi (bo czegoś tam się nie zrobiło), to też przykład z życia, nic tylko podciąć sobie żyły...

ok, sorry za ten grobowy klimat. Wiem że zawsze trzeba mieć nadzieję, na lepsze tak, tak, tylko czemu nigdy nic się nie zmienia.

Chętnie porozmawiałbym z kimś w cztery oczy, kto tematy FS rozumie.

Wracając, tych przykładów mogłabym podać setki. Im bardziej jestem świadoma FS, tym bardziej ona się urzeczywistnia w autentycznej wrogości wszelkich ludzi w moim życiu, i to już nie tylko że mi się coś wydaje, tylko autentycznie zdarzają się takie sytuacje. To jest przerażające : |
Odpisz
#8
Ciesteczkowy musisz wiedziec ze twoje zachowanie ktore jest spowodowane fobia np ze jestes bezczelny( tez mi sie tak zdarzalo na lekcjach przez )innych odbierane jest tak jakbys chcial taki byc przeciez sa osoby bezczelne ktore nie maja lęków .


frezja tylko to sa przyklady twoich uczuc jesli pamietasz to postaraj sie pdac jakies sytuacje ktore sie rzeczywiscie wydarzyly ze kims gadalas i ci powiedzial ze jeestes glupia albo sie z ciebie smial albo cokolwiek co spowodowalo lek ale sie wydarzylo naprawde.
Odpisz
#9
Sytuacja z wczoraj. Większa impreza rodzinna, weszłam do pokoju ostatnia i jak zwykle ogarnęła mnie panika, więc zamiast usiąść koło matki, usiadłam przy innym stole z ludźmi, z którymi właściwie nie wiedziałam o czym rozmawiać. Przesiedziałam całą imprezę zestresowana, myśląc tylko o tym, żeby jak najszybciej stamtąd uciec, nie byłam nawet w stanie niczego przełknąć. Kiedy już wyszliśmy, zostałam zjechana z góry na dół za to, że mogłam chociaż udawać, że nie jestem znudzona, bo wyglądałam jakbym siedziała tam za karę. Niestety, już o mnie w rodzinie krążą legendy, bo nikomu nie przyjdzie do głowy, że mogę się bać(zresztą wcale nikogo za to nie winię), ale zawsze podsumowuje się mnie jako arogancką albo kompletnie znudzoną.
Odpisz
#10
pawel91 - to są przykłady zdarzeń które dziś wywołują lęk, a które autentycznie się wydarzyły.

Najgorsza była ta sytuacja w pracy. Kiedy w pewnym momencie zorientowałam się, że nie jestem tam mile widziana przez moich współpracowników. Kiedy ni stąd ni zowąd, koleżanka z pracy zaprasza z namaszczeniem inną osobę na piwo (wszyscy z pracy byli zaproszeni) i robi to przy mnie, wiedząc że mnie nikt nie zaprosił, robi to z premedytacją. What the fuck?? zaczynam się zastanawiać. I wtedy pojawia się wielki lęk, bo zdaję sobie sprawę, że ludzie z którymi na codzień żartowałam, mają coś do mnie i są na tyle wredni, żeby zapraszać innych przy mnie, olewając to że mogę to usłyszeć i poczuć się zraniona.

Jakiś czas później wręczam kierowniczce rezygnację z pracy, słysząc, jak te moje tzw. koleżanki z pracy, które na pewno słyszały o czym rozmawiam z kierowniczką, cieszą się z tego i wiwatują... A potem jak wracam do pokoju gdzie miałam z nimi spędzić następne 10 godzin, one nie wspominają o tym ani słowem, tylko wymieniają się między sobą porozumiewawczymi spojrzeniami. No nie, to dopiero ch...wa sytuacja. Przepraszam za wyrażenie, ale tak właśnie było.

Dlaczego tak wobec mnie postąpili?
Tu też to co Mojzi napisała - ja się bardzo stresuję w różnych sytuacjach i zamykam w sobie bo jestem przerażona, a najwyraźniej mam taką aparycję, że ludzie odbierają mnie jako arogancką i taką co zadziera nosa. A ja po prostu jestem przerażona. Albo dlatego, że nie potrafię asertywnie zawalczyć o swoje, że inni zaczynają mnie wykorzystywać i upokarzać w "wyrafinowany, utajony" sposób, aż w końcu wybucham złością. No i po czymś takim, oczywiście wszyscy w pracy po cichu się ode mnie odwracają - bo przecież oni znali się wcześniej i lepiej, i bóg wie co ta złośliwa pinda o tej sytuacji im naopowiadała. Taka to sytuacja lękowa.

Szczerze mówiąc, obawiam się już wspólnej pracy, bo najwyraźniej ludzie tak odczytują moje sygnały że jestem arogancka, i najwyraźniej często znajdują się tacy co zechcą się pastwić nad ludźmi, i wykorzystać sytuację by obrócić grupę przeciwko. Więc to chyba można nazwać zaklętym kręgiem w tym przypadku. FS powoduje takie reakcje ludzi, które to FS jeszcze wzmacniają.
Odpisz
#11
nie mialem jeszcze takiej sytuacji, to raczej mnie sie boja    :Uśmiecha się:
Odpisz
#12
Ciasteczkowy - uważam, że w sytuacji z nauczycielem naprawdę świetnie sobie poradziłeś, skoro rozwiązałeś cały konflikt.

Mojzi - świetnie Cię rozumiem, mam tak sam   :Aniołek: Pomyśl następnym razem, że część innych osób też czuje się na takiej imprezce jak na zesłaniu. Pewnie też się wiercili, przeklinali w duchu Ciotkę Idalię, która znowu narzeka, Wujka Zdzisia, który się przechwala i nóżki w galarecie na stole, które są niejadalne   :Uśmiecha się: A cenny czas ucieka w gronie ludzi, których się nie wybiera, no cóż..   :Uśmiecha się puszczając oko:

Z niechęcią inszych w stosunku do nas zwykliśmy też przesadzać. Jeśli nawet niektórzy nieprzychylnie o nas myślą to jest to magrinesik ich zainteresowania, bo i tak głównie myślą o sobie, w każdej sytuacji, tak jak my:] Nawet, powiedzmy obgadując innych, robią to z powodów typu znudzenie, obrona siebie, dopasowanie się do grupy. Naprawdę im zwisamy, w większym lub mniejszym stopniu. Dlatego mogą też łatwo zmienić swoją chwilową opinię w nowej sytuacji. I szybko zapominają, co kto gdzie na jakiej imprezce, bo nie dotyczy to ich bezpośrednio.

Frezja, już wcześniej pisałam, że miałam podobne sytuacje w pracy i na stażu. Tam też raczej obowiązuje walka o swoje przetrwanie i zdrowie psychiczne, więc akapit powyżej wypisz wymaluj pasuje do tych warunków (generalnie zainteresowanie każdego tylko sobą).

Nie chcę wyjść na przemądrzałą, (choć taka zdecydowanie jestem   :Uśmiecha się: oki, bywam   :Uśmiecha się puszczając oko: ) ale przypisujemy innym nasze nieakceptowane emocje. Wypieramy je i projektujemy na otoczenie. Moim zdaniem pisząc o narastającej wrogości "wszelkich ludzi w Twoim życiu" piszesz tak naprawdę o swojej narastającej wrogości. To część FS. Spodziewając się najgorszego zaczynamy robić "dziwne" rzeczy, na skutki nie trzeba długo czekać. Samo alienowanie się z grupy jest przez nią odbierane niekorzystnie i tępione.

Jeśli uda Ci się zmienić przekonanie o wrogości ludzi, zastąpić je wiarą w przyjazność spotykanych osób, wszystko się odwróci. Sama mam z tym problem...   :Uśmiecha się: Ale powoli do przodu... i jakoś to działa.
Chodzi o to, żebyś wiedziała, że będziesz cierpieć i że cię to nie zabije.
Odpisz
#13
Ostnica, dużo racji jest w tym co piszesz. Projektuję, to na pewno, czasem nazywam to samospełniającą się przepowiednią : /

Co masz na myśli pisząc "mojej narastającej wrogości"? To że ja jestem wrogo nastawiona? bo nie do końca zrozumiałam.

U mnie to działa tak, że na początku znajomości bywa nawet w miarę dobrze, ale po jakimś czasie zaczyna sie komplikować. Przy kolejnych spotkaniach mam poczucie, że robię coś źle, że czemuś zawiniłam, że coś komuś zrobiłam i teraz inni są do mnie nastawieni z dużą ostrożnością i zniechęceniem. Nie wiem, może przez te moje wrażenia faktycznie dochodzi do tego, że swoim zachowaniem i wątpliwościami daję tej wrogości innych szansę na urośnięcie, bo zachowuję się w taki czy inny sposób - nie że ja jestem wobec nich wroga, tylko że się boję, i mam niewiadomego pochodzenia poczucie winy. Czy to może prowokować wrogość innych? : | Czasem każdy wali jakąś głupotę albo mówi coś co inni nie akceptują, ale zawsze im jest to puszczane płazem, natomiast jak ja coś takiego zrobię, to pusczają, ale psy na mnie.

Może gdybym wierzyła w przychylność innych i ich przyjacielskość, nie miałabym takich wątpliwości, potem "innych" zachowań, nawet jeśli znajomość byłaby dłuższa i może wtedy było by OK. Może może, postaram się w to wierzyć.

Z tą wrogością to jednak nie do końca tylko że ja coś projektuję. Przykład, jakieś dwa lata temu miałam najgorszy chyba okres w swoim życiu, bez pracy, znajomości, kasy, z pogłębiającym się złym samopoczuciem, po jakiś rozterkach z płcią przeciwną i poczuciem że droga prowadzi tylko w dół. Pamiętam wtedy jeden dzień, kiedy jak nigdy nic szłam sobie chodnikiem, parę razy ktoś na mnie wpadł, i jeszcze po tym spojrzał gniewnie, jakiś przypadkowy przechodzień splunął w moją stronę, a w spożywczaku (typu społem) sprzedawczyni się na mnie wydarła przy wszystkich, bo raczyłam ją zapytać czy ten ser co wzięła jest najtańszy? To był naprawdę chyba najgorszy dzień mojego życia. Nie miałam wytatuowane na twarzy "nienawidzę wszystkich ludzi", po prostu było mi źle, smutno, samotnie i chciałam przeniknąć przez miasto niezauważona. Więc jak można wytłumaczyć takie rzeczy? Dzisiaj jak ktoś przypadkowy jest dla mnie opryskliwy to zaraz wraca mi to wrażenie i ja po prostu się już tego boję.

Chcę wierzyć że ludzie są przyjaźni, byłoby mi łatwiej gdyby spotykało mnie takie coś na codzień : \

Tak czy owak, przyjmuję Twoje słowa do siebie i będę im chołdzić i sobie klepać na okrągło, bo tkwić tu nie ma sensu.
Odpisz
#14
frezja napisał(a):Co masz na myśli pisząc "mojej narastającej wrogości"? To że ja jestem wrogo nastawiona? bo nie do końca zrozumiałam.
Użyłam skrótu myślowego, bo chodziło mi o fragment wcześniejszej wypowiedzi:
frezja napisał(a):Im bardziej jestem świadoma FS, tym bardziej ona się urzeczywistnia w autentycznej wrogości wszelkich ludzi w moim życiu, i to już nie tylko że mi się coś wydaje, tylko autentycznie zdarzają się takie sytuacje.

Tak jak piszesz:
frezja napisał(a):Projektuję, to na pewno, czasem nazywam to samospełniającą się przepowiednią : /
A w sumie chodzi mi o to, że gdy mówimy o cechach innych ludzi, to tak naprawdę mówimy o swoich, nieuświadomionych. Wszyscy to mamy, jak jeden mąż. A ja pisząc o Twojej wrogości piszę też o sobie   :Uśmiecha się:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Projekcja_(psychologia)
Chodzi o to, żebyś wiedziała, że będziesz cierpieć i że cię to nie zabije.
Odpisz
#15
czyli z tego co mówisz wygląda na to, że to ja jestem wrogo nastawiona do innych?
Odpisz
#16
jakiś przypadkowy przechodzień splunął w moją stronę - to hardcorowe jakos sobie tego nie moge wyobrazic jestes pewna ze ktos splunal na ciebie a nie tak poprostu ja czesto pluje bo mam ciagle katar , albo jak sie wydarla w sklepie mozesz napisac co dokladnie krzyczala? bo napisalas ze sie wydarla tylko ale nie rozumiem jak mogla sie wydrzevc za to ze sie zapytalas o cos
Odpisz
#17
Ja miałam sytuację, że odbierałam zamówione leki w aptece, było ich sporo, więc chwilę by jej zajęło wklepanie ich do komputera. Farmaceutka mówi, że to leki na recepty (no też mi odkrycie), no to przytakuję i czekam aż przyniesie leki, w końcu i tak receptę trzymałam ręką w torbie. A ona powtarza znów, że to NA RECEPTĘ. Nie wiedziałam, o co jej chodzi, więc mówię, że myślałam, że recepty później się daje. A ona i babka obok: ha ha hah hah.
Nie mam pojęcia, o co chodziło, czy już pytać nie można...

Innym razem wsiadam do autobusu przednimi drzwiami, a kierowca "Idź dalej". Nie jestem dzieckiem, ale dobra, poszłam dalej mimo że na następnym wysiadałam. Jednak tam była taka bramka i nie mogłam wyjść, pytam czemu nie mogę otworzyć, a on, że głupia jestem  :Stare - Przewraca oczami 2: Ktoś mi tę bramkę otworzył, podziękowałam, wysiadłam i ryczałam cały wieczór.

Lęk pojawił się po fakcie, że jestem nieudacznikiem, a w trakcie najczęściej w takich:

Zajęcia informatyczne, kobieta tłumaczy, co trzeba zrobić, a do mnie nic nie dociera. Nikogo nie znam, a jak próbuję zapytać, to odpowiedź jest zdawkowa. Siedzę więc i udaję, że coś robię. W końcu sprawdza efekty, wyjść mogą ci co skończyli, ciągle ktoś się zbiera do wyjścia. Podchodzi do mnie, a tam nic. Mówi jeszcze raz, co zrobić i wraca do innych. Ja nadal nic nie wiem i ogarnia mnie straszny lęk.
Odpisz
#18
anikk , dlaczego sądzisz że jestem głupia i do niczego się nie nadajesz? Każdy człowiek na tej ziemi się myli , każdy popełnia błędy , mniejsze większe to normalne. Ważne żeby się tym nie przejmować i wyciągać wnioski. Dlaczego sama skazujesz się na płacz i cierpienie? Ludzie robią gorsze rzeczy od Ciebie , głupsze (obejrzyj sobie chociażby Rozmowy w Toku), i Ci sami ludzie są z siebie zadowoleni. To Ty kreujesz siebie , nie kto inny , Ty i tylko Ty masz prawo do wybrania jakim czlowiekiem chcesz być. Pozdrawiam.
Po prostu nie bierz sobie za dużo do bani   :Uśmiecha się:
Odpisz
#19
ten smiech w aptece to mysle ze to byl raczej serdeczny smiech niz szyderczy ze sie zamyslilas i nie ogarnelas tego ze recepte masz wyjac ludzie sie smieja z takich zeczy jaks ktos czegos nie ogarnie ale nie mysla ze ktos jest glupi . Co do autobusu to mysle ze on raczej to powiedzial dlatego ze sie wkurzyl bo myslal ze ty go chccesz wkurzyc ze robisz jakies fochy bo ci kazal isc dalej , nie powiedzial przeciez ze" jestes glupia bo nie umeisz otworzyc drzwi" tylko tak jakby sam poczul sie zaatakowany zastanow sie nad tym .Na informatyce zaloze sie ze sama nie zostajesz na koncu tylko inni tez , ja tez nie ogarniam excela teraz wsyztskich funkcji bo tego jest pelno . A ty zamiast sie skupic na zadaniu to sie gotujesz ze wszyscy juz wychodza albo robia zadanie chociaz nawet nie wiesz czy dobrze je robia . Czy cos z tego ma dla ciebie sens?Pozdrawiam


ps: ZielonaMila chyba nie ogarnia tematu fobi za bardzo" to ty kreujesz siebie jako czlowieka" moze racja ale takie zbyt filozoficzne i kazdemu mozna to powiedziec nie wazne czy ma fobie czy nie . Pytasz sie czemu sama sie skazuje na cierpienie ? jakby to bylo takie proste, to sa uczucia nad ktorymi nie panujesz nie mozna tego wylaczyc tak od razu
Odpisz
#20
Frezja, opisany przez Ciebie Twój najgorszy dzień skojarzył mi się z książką "Sekret". Tam było coś o tym, że swoim negatywnym nastawieniem przyciągamy więcej negatywnych wydarzeń. Nie wiem, na ile można w to wierzyć, ale może przeczytaj to sobie, jeśli nie znasz. Pomijając sekciarsko - marketingową otoczkę jest tam kilka rzeczy, na które można zwrócić uwagę.

Anikk, do tej sytuacji w aptece nie przywiązywałabym wagi. Tutaj zgadzam się z Pawłem91. Ja niedawno miałam podobną sytuację w dziekanacie. Weszłam i poprosiłam o indeks i dziwię się, że babka patrzy na mnie dziwnym wzrokiem. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że nie podałam nazwiska, roku i kierunku studiów, roześmiałam się i dokończyłam babka też się roześmiała i coś tam zaczęła gadać : > A w pierwszej chwili też zrobiło mi się głupio.

Co do tej sytuacji z kierowcą, to nie dziwię się, że było Ci przykro, ale to wyłącznie wina tego gbura. Co za chamidło wredne :[

Na temat sytuacji na informatyce nie wypowiadam się, bo sama też wolniej kojarzę, gdy jestem w grupie x(

Cytat:To Ty kreujesz siebie , nie kto inny , Ty i tylko Ty masz prawo do wybrania jakim czlowiekiem chcesz być.
Teoretycznie to prawda, ale w praktyce trudno zmienić myślenie i nagle zacząć olewać wiele rzeczy.
Admin na urlopie
Odpisz
#21
pawel91 napisał(a):Ciesteczkowy musisz wiedziec ze twoje zachowanie ktore jest spowodowane fobia np ze jestes bezczelny( tez mi sie tak zdarzalo na lekcjach przez )innych

Opowiesz o tym?: )

ostnica napisał(a):Ciasteczkowy - uważam, że w sytuacji z nauczycielem naprawdę świetnie sobie poradziłeś, skoro rozwiązałeś cały konflikt.

Ta nie było to aż tak trudne    :Wystawia język:

anikk napisał(a):Innym razem wsiadam do autobusu przednimi drzwiami, a kierowca "Idź dalej". Nie jestem dzieckiem, ale dobra, poszłam dalej mimo że na następnym wysiadałam. Jednak tam była taka bramka i nie mogłam wyjść, pytam czemu nie mogę otworzyć, a on, że głupia jestem Rolling Eyes Ktoś mi tę bramkę otworzył, podziękowałam, wysiadłam i ryczałam cały wieczór.

Warto było płakać z takiego powodu : ) Ja bym się cieszył że ktoś chciał mi pomóc a nie na odwrót : >
Odpisz
#22
Zazwyczaj jak nauczyciel mi zadawal pytanie i nie oznalem odpowiedzi to udawalem ze mam gdzies te lekcje i nauczyciela i sie smialem i mowilem cos w stylu dobra nie wiem daj se spokoj i pamietam kiedys jak mi powiedziala ze gadam caly czas smieje sie bezczelnie itd i sobie myslalem ze mnie uwaza za prostaka jakiegos co cwaniakuje a tak naprawde jest glupi    :Wystawia język i opuszcza oko: no ale to tylko moje mysli wkoncu mogla sie wkurzyc .
Odpisz
#23
frezja napisał(a):czyli z tego co mówisz wygląda na to, że to ja jestem wrogo nastawiona do innych?
Taką wysnułam tezę, bo jaka rzeczywiście jesteś, nie wiem. Posłużyłam się swoim doświadczeniem, bo u mnie to działa dokładnie w ten sposób. Mówię czasem "nikt mnie nie lubi", a to ja nie lubię ludzi, w tym sensie, że niechętnie z nimi przebywam i szukam tylko okazji, żeby zwiać z towarzystwa. Nie chodzi o przytyk, tylko podpowiedź jakiegoś rozwiązania, u mnie to praca nad nastawieniem.
Chodzi o to, żebyś wiedziała, że będziesz cierpieć i że cię to nie zabije.
Odpisz
#24
Ostnica, wiem że to nie przytyk    :Uśmiecha się puszczając oko: myślę to może być zbyt daleko idąca generalizacja, idąc tym tropem można powiedzieć, że większość ludzi którzy mają FS i boją się wrogości otoczenia, sami są wobec niego wrodzy i jemu niechętni (co zachodzi czasem, ale to w jakimś dalszym stadium jako ODPOWIEDŹ na nieprzyjazne reakcje otoczenia), a to bardzo duże słowa taka definicja projekcji i mogą mocno namieszać - bo nie mamy pojęcia co jest nieuświadomione, natomiast zakładając jak tutaj że to my jesteśmy wrodzy, w czasie gdy rzeczywiście tak nie jest... to można sobie narobić niezłego bałaganu. U mnie tak nie jest, myślę u niewielu osób to się sprawdza, a na pewno nie można zakładać że tak jest.

Fobia często rodzi się właśnie w autentycznych zdarzeniach, kiedy inni są autentycznie wobec nas wrodzy, a nie na odwrót.

Mówiąc projekcja miałam na myśli to, że spodziewamy się jakiegoś zachowania innych, w czasie gdy to zachowanie jest całkiem inne, natomiast nasze postępowanie może nieświadomie prowokować otoczenie do takich wrogich reakcji, można czymś nieświadomie emanować (może to też być sposób chodzenia, patrzenia się, wszystko), że akurat to nas bardziej czepiają się jakieś osiedlowe kmiotki, niż wszystkich pozostałych osób itd.

A że jestem dociekliwa, to w danej wikipedowskiej podane są też takie właśnie rodzaje projekcji:
"Projekcja komplementarna — projekcja cechy nie posiadanej przez siebie przy świadomości własnej cechy prowadzącej do projekcji.
Przykład. Osoba przestraszona postrzega innych jako groźnych lub osoba uległa spostrzega innych jako dominujących."

więc nie można wrzucać do jednego wora, że każda cecha innych którą im przypisujemy, jest naszą nieuświadomioną - to może prowadzić do dużego poplątania.

Luna - znam temat Sekretu i tamten dzień pasuje do tych prawideł aż za dobrze. Mimo wszystko coś w tym jest, i taka projekcja o której tu piszemy, może właśnie na podobnych zasadach funkcjonuje.
Odpisz
#25
Obecnie jest jeden a brzmi nauczycielka od dydaktyki jutro mam z nią zajęcia po raz 4 i przezywam to wciąż tak samo.A ona ubzdurała sobie mnie i wiecznie się czepia tylko Asia , Asia , Asia a mi w końcu serce stanie...A najgorsze ze nie mogę się zmusić na zajęcia do niej i znowu mi się dostanie po raz 4 bo ostatnie zajęcia poprosiłam kolegę cioci i wypisał mi usprawiedliwienie a ona ma bzika na punkcje obecności, i się jutro do mnie doczepi.
Zanim napiszesz i będziesz chciał się umów najpierw przeczytaj moje posty, a jak nie to wynoś się.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Mowa ciała, a sytuacje zagrożenia Sensej 2 784 19 Kwi 2012, Czw 22:14
Ostatni post: heroin
  Niezręczne sytuacje szelest85 17 4 448 26 Lis 2008, Śro 19:17
Ostatni post: Sosen


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.