- Szukam specjalisty od uzależnień od leków NFZ
#1
Jeżeli już taki temat był, to Administrator może mój skasować. Szukam terapeuty od uzależnień (od leków psychotrowych) nie tylko alkoholu czy narkotyków. Z tego co wyczytałam w sieci, jeśli samemu bardzo powoli odstawia się benzodiazepiny, wskazane jest by w tym czasie chodzić też na terapię do specjalisty od uzależnień. Nawet, taki psychoterapeuta powinien współpracować z naszym psychiatrą. Moja prośba jest taka więc: czy znacie sprawdzone osoby (najlepiej na NFZ) i ośrodki (również najlepiej nieodpłatne), gdzie można odstawiając benzo równocześnie chodzić na spotkania grupowe, czy indywidualne? Prywatnych ośrodków jest w brud, i specjalistów. Inna sprawa. są ośrodki dla uzależnionych od leków, ale zanim się tam dostanę muszę być czysta od długiego czasu.... Jeśli o kimś wiecie, lub o jakimś miejscu, będę bardzo wdzięczna za info, możecie napisać do mnie na priv. Dziękuję <3
"Nigdy nie oceniaj wysokości góry, dopóki nie osiągniesz jej szczytu. Wtedy zobaczysz, jak była niewysoka." -
Dag Hammarskjöld
Odpisz
#2
(13 Sie 2018, Pon 18:42)alette napisał(a): Jeżeli już taki temat był, to Administrator może mój skasować. Szukam terapeuty od uzależnień (od leków psychotrowych) nie tylko alkoholu czy narkotyków. Z tego co wyczytałam w sieci, jeśli samemu bardzo powoli odstawia się benzodiazepiny, wskazane jest by w tym czasie chodzić też na terapię do specjalisty od uzależnień. Nawet, taki psychoterapeuta powinien współpracować z naszym psychiatrą. Moja prośba jest taka więc: czy znacie sprawdzone osoby (najlepiej na NFZ) i ośrodki (również najlepiej nieodpłatne), gdzie można odstawiając benzo równocześnie chodzić na spotkania grupowe, czy indywidualne? Prywatnych ośrodków jest w brud, i specjalistów. Inna sprawa. są ośrodki dla uzależnionych od leków, ale zanim się tam dostanę muszę być czysta od długiego czasu.... Jeśli o kimś wiecie, lub o jakimś miejscu, będę bardzo wdzięczna za info, możecie napisać do mnie na priv. Dziękuję <3

up... Czy na tym forum nie ma osób, które były/są uzależnione od benzodiazepin? Szukałam i znalazłam kilka miejsc, i nie trzeba płacić za terapię tam, jeszcze nie wiem czy warto się tam wybrać, bo niestety ja bardzo ufam takim specjalistom, a to przecież też tylko ludzie, przy jednych czujemy się dobrze przy innych nie. No i nie chcę żeby mi jeszcze bardziej pokręcili w głowie niż jest jest w niej pomieszane teraz    :Wystawia język i opuszcza oko:

Więc taki to ośrodki w których pracują terapeuci od uzależnień od leków( może o nich słyszeliście? Może tam byliście?):
http://www.uzaleznienia.siemianowice.pl/...-leczenia/
https://swiatprzychodni.pl/osrodki/stowa...ku-gracze/
https://nowydworek.com/osrodek/oferta/
http://wotuiw.opole.pl/index.php/przebieg-terapii
http://www.zapowiednik.pl/warunki-przyjecia/
http://www.promaind.pl/view/oferta.html
http://www.terapia-cisowa.pl/index.php?id=terapia
https://www.sotstarejuchy.pl/homepage/o-terapii-program
http://terapia-24.pl/uzaleznienie-od-alkoholu.php
http://terapia.franciszkanie.pl/?page_id=210
https://radzimowice.pl/
https://www.leczenie-uzaleznien.com/nfz/
http://versusmed.com.pl/leczenie/turnus-...h-od-lekow
http://www.terapie-uzaleznien.com.pl/oferta/leki
http://www.fundacja-arka.org.pl/main_kadra
http://punkt.szpzlo.pl/terapia-uzaleznie...ubstancji/
http://www.osrodekodwykowy.pl/terapia-pobytowa
http://www.odnowa24h.pl/kontakt/

Na razie tyle znalazłam, nie wiem czy leczenie tam nest faktycznie bezpłatne? Bardzo proszę Was, jeśli byliście w którymś z tych miejsc, napiszcie jak tam jest i czy warto się tam udać?

Pozdrawiam i mam nadzieję, że ktosik mi w końcu odpisze    :Buzi:
"Nigdy nie oceniaj wysokości góry, dopóki nie osiągniesz jej szczytu. Wtedy zobaczysz, jak była niewysoka." -
Dag Hammarskjöld
Odpisz
#3
(16 Sie 2018, Czw 21:25)alette napisał(a): Czy na tym forum nie ma osób, które były/są uzależnione od benzodiazepin?
Ech, chyba jestem uzależniony, ale od dawek terapeutycznych w dolnym zakresie. Nie stało się to nigdy takim problemem, żebym szukał z tego powodu pomocy. Raczej w bilansie korzyści i szkód wychodzi na zero.
Świadomość tego, że benzo jest ślepą uliczką, motywuje mnie do samokontroli i innego leczenia przeciwlękowego (pregabalina, hydroksyzyna).

I chyba mam to szczęście, że alprazolam wywoływał na mnie zerowe działanie. Pamiętam z wieku nastoletniego napady lęku/dysforii, kiedy alprazolam był jak kawałek skrobi, dopiero hydroksyzyna po jakimś czasie uspokajała.
Dobrze działały dłużej działające klorazepan i bromazepam. Na szczęście na tyle się to utrzymuje w organizmie, że aż tak nie ciągnie do kolejnych dawek.
Odpisz
#4
Ja żarłem cloranxen(najsłabsza o ile mi wiadomo bezodiazepamina na Polskim rynku) w dawce 5-10mg przez 12-15 bitych lat z rzędu.
Ten lek pomimu szeregu swoich wad bardzo dobrze u mnie znosił lęki w owym czasie nie było chyba żadnej rozsądnej chemii by go zastąpić.
Lekarz w końcu powiedział że może by tak spróbować pregrabaliny, byłem bardzo sceptycznie nastawiony ale lek ten w moim przypadku okazał się strzałem w dziesiątkę.
Benzo odstawiłem z dnia na dzień, miałem wielkie obawy co do tego co się może stać biorąc pod uwagę inne eksperymenty na mnie z lekami(np.neuroleptykami, trójpierścieniowymi, jakimiś wynalazkami z d*py wziętymi jak Coaxil czy Amitryptilina itd.).
Ostatecznie okazało się że zupełnie nic się nie stało...
Ale jak ktoś łyka szybkodziałające benzo o krótkim czasie półtrwania - np. Lorafen czy Clonazepan to może być znacznie gorzej i trzeba stopniowo zmniejszać sobie dawkę, jest opcja podstawienia stopniowo słanszym benzo ten mocniejszy.
Wydaje mi się że specjalista nie jest aż tak wymagany przy odstawieniu.
Pozdtawiam
Odpisz
#5
Klonazepam nie ma krótkiego okresu półtrwania.

@alette, powodzenia! Dobrze, że szukasz pomocy. Nie mogę za bardzo pomóc, bo nie mam w tym temacie doświadczenia.
Odpisz
#6
Na odstawienie benzosów - stopniowe, konsekwentne zmniejszanie dawki + pregabalina. Amen.
Odpisz
#7
(20 Sie 2018, Pon 17:32)trash napisał(a): Na odstawienie benzosów - stopniowe, konsekwentne zmniejszanie dawki + pregabalina. Amen.

Dzięki Wam wielkie za odpowiedzi. Niestety odstawianie powolne Alproxu jest paskudne. Ja chciałabym to odstawić z 7mg w ciągu, 3 miesięcy. Bo mnie już to męczy, zamiast 7 mg (wg tabelki tyle mam tera brać) brałam 5 mg przez dwa tygodnie, i chociaż mam relanium, nie brałam go więcej niż 5 mg. I doprowadziło to do tego, że zaczęło być ze mną źle, z moją chęcią do życia, motywacją, nic mnie nie cieszyło. Nie było mowy o wychodzeniu z domu. Chyba, że robiłam to tak, , że zażywałam wszystkie Alproxy na raz. Czyli całe 5 mg. W końcu miałam już dość, i zaczęłam brać więcej. I tak to teraz jest, jeden dzień dużo, trzy dni 5 mg, i znowu 1 dzień dużo. To bez sensu. Wymyśliłam dwie opcje, jak mogę odstawić ten lek: 1. (niezalecana przez terapeutów uzależnień)przemęczyć się przez 2 tygodnie, i być na zerze. 2. Schodzić stopniowo, choć widzę, że przestałam być konsekwentna, i myślę, że wiem dlaczego, im bardziej redukuję dawkę Alproxu, powinnam brać więcej Diazepamu. Wada: Relanium sprawia, że ciągle śpię, mam trudności z koncentracją. No i mam już dość psychotropów wybitnie    :Złości się: Zgodnie z logiką powinnam obniżać, stopniowo Alprox przez kolejnych kilka miesięcy i brać do tego to relanium... Nie tylko 5 mg. Jeśli to się uda, i będę brać już tylko relanium, pozostanie mi odstawianie tego leku.... Eh, zanim będę mogła pracować nad swoimi irracjonalnymi przekonaniami podczas terapii poznawczo behawioralnej, najpierw muszę odstawić zupełnie psychotropy i przejśc terapie uzależnień.... A one z tego, co czytałam nie trwają krótko. To się wpakowałam. Zła jestem na samą siebie straszliwie - kilka lat temu brałam tylko SSRI, i tylko zaburzenie lękowo - depresyjne było moją zdiagnozowaną chorobą. A teraz mam dodatkową - uzależnienie od środków psychotropowych.
[color=rgba(0, 0, 0, 0.45)]trash [/color]o tym leku nie słyszałam wcześniej, znalazłam taki artykuł w sieci: https://www.znanylekarz.pl/pytania-odpow...bezpieczne

Tak pomyślałam sobie, że - skoro psychiatrzy od dawna tak leczą u swoich pacjentów lęki, fobie, połączone z depresją, lub nie, że zapisują antydepresant, plus benzodiazepinę (doraźnie), i polecają udać się do psychologa, - to, jak wiele ludzi zamiast nie wybierać recept, udaje się na psychoterapię? I stąd przyszedł mi go głowy taki pomysł, by stworzyć tutaj anonimową ankietę, nawet dla niezarejestrowanych osób, mających fobię społeczną, ilu z nich jest uzależnionych od leków psychotropowych? Co o tym myślicie? Można też stworzyć ankietę, także anonimową, ile osób podjęło się psychoterapii i ich fobia społeczna teraz nie jest na tyle uciążliwa, że osoby te mogą w miarę normalnie i szczęśliwie funkcjonować w społeczeństwie, nie mają specjalnych problemów w kontaktach interpersonalnych. Przyznam, że wyniki bardzo mnie interesują.
"Nigdy nie oceniaj wysokości góry, dopóki nie osiągniesz jej szczytu. Wtedy zobaczysz, jak była niewysoka." -
Dag Hammarskjöld
Odpisz
#8
Co do pregabaliny: przyjmuję ten lek (ze wskazania przeciwlękowego, nie na padaczkę czy ból neuropatyczny). Mogę potwierdzić, że zmniejsza "chcenie" na benzo. Jednocześnie ma trochę inny niż benzodiazepiny farmakologiczny mechanizm działania. W osobnym wątku na forum wrzuciłem link do stosunkowo świeżego artykułu po polsku. Pregabalina może pomóc w redukcji dawek benzo, a sama ma dużo mniejszy potencjał uzależniający.

Mówisz o problemie z samokontrolą i konsekwencją przy schodzeniu z dawki.
Mieszkasz z kimś zaufanym? Pewnym rozwiązaniem jest, żeby np. ktoś z rodziny czy inny rozumiejący Twój problem miał "w sejfie" i wydzielał dawki - tyle, ile trzeba według harmonogramu odstawienia i o tej porze, o której trzeba.
Ja np. mam Sedam przechowywany przez ojca, kontroluję się, żeby nie przekroczyć 1,5 mg dziennie. Leżą też dwie "dyżurne" tabletki (po 3 mg) w razie jakiegoś ataku lęku czy autoagresji. Ale sam fakt, że muszę po nie pójść do taty, ogranicza nadużywanie.

(20 Sie 2018, Pon 21:19)alette napisał(a): Eh, zanim będę mogła pracować nad swoimi irracjonalnymi przekonaniami podczas terapii poznawczo behawioralnej, najpierw muszę odstawić zupełnie psychotropy i przejśc terapie uzależnień....

Samo w sobie branie leków psychotropowych nie wyklucza terapii. Łączenie jednego z drugim to chyba najczęstszy model.
Ale zgoda, trzeba by najpierw zejść z tak dużych dawek benzodiazepin i przeczekać objawy abstynencyjne.

Z ankietą fajny pomysł. Tylko uzależnienie uzależnieniu nierówne (podobnie jak psychotrop psychotropowi). Czasem też wieloletnie branie "znośnych" dawek benzodiazepin można zaakceptować na zasadzie mniejszego zła. Gdy ktoś wiele lat się leczył i zaczyna mu się układać, znalazł pracę, ustabilizował się życiowo, to nie zawsze celowe jest obciążanie tej osoby trudem odstawiania benzo.

A w ogóle możesz założyć wątek na forum i zdawać skrupulatnie relację z tego, jak realizujesz harmonogram odstawiania. Będziemy Cię kontrolować.    :Uśmiecha się: Pod warunkiem, że to odstawianie będzie zaprogramowane przez psychiatrę albo właśnie jakiegoś specjalistę leczenia uzależnień. Trzymaj się!
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Żółwik:
  • alette
Odpisz
#9
(21 Sie 2018, Wto 7:06)Żółwik napisał(a): Co do pregabaliny: przyjmuję ten lek (ze wskazania przeciwlękowego, nie na padaczkę czy ból neuropatyczny). Mogę potwierdzić, że zmniejsza "chcenie" na benzo. Jednocześnie ma trochę inny niż benzodiazepiny farmakologiczny mechanizm działania. W osobnym wątku na forum wrzuciłem link do stosunkowo świeżego artykułu po polsku. Pregabalina może pomóc w redukcji dawek benzo, a sama ma dużo mniejszy potencjał uzależniający.

Mówisz o problemie z samokontrolą i konsekwencją przy schodzeniu z dawki.
Mieszkasz z kimś zaufanym? Pewnym rozwiązaniem jest, żeby np. ktoś z rodziny czy inny rozumiejący Twój problem miał "w sejfie" i wydzielał dawki - tyle, ile trzeba według harmonogramu odstawienia i o tej porze, o której trzeba.
Ja np. mam Sedam przechowywany przez ojca, kontroluję się, żeby nie przekroczyć 1,5 mg dziennie. Leżą też dwie "dyżurne" tabletki (po 3 mg) w razie jakiegoś ataku lęku czy autoagresji. Ale sam fakt, że muszę po nie pójść do taty, ogranicza nadużywanie.

(20 Sie 2018, Pon 21:19)alette napisał(a): Eh, zanim będę mogła pracować nad swoimi irracjonalnymi przekonaniami podczas terapii poznawczo behawioralnej, najpierw muszę odstawić zupełnie psychotropy i przejśc terapie uzależnień....

Samo w sobie branie leków psychotropowych nie wyklucza terapii. Łączenie jednego z drugim to chyba najczęstszy model.
Ale zgoda, trzeba by najpierw zejść z tak dużych dawek benzodiazepin i przeczekać objawy abstynencyjne.

Z ankietą fajny pomysł. Tylko uzależnienie uzależnieniu nierówne (podobnie jak psychotrop psychotropowi). Czasem też wieloletnie branie "znośnych" dawek benzodiazepin można zaakceptować na zasadzie mniejszego zła. Gdy ktoś wiele lat się leczył i zaczyna mu się układać, znalazł pracę, ustabilizował się życiowo, to nie zawsze celowe jest obciążanie tej osoby trudem odstawiania benzo.

A w ogóle możesz założyć wątek na forum i zdawać skrupulatnie relację z tego, jak realizujesz harmonogram odstawiania. Będziemy Cię kontrolować.    :Uśmiecha się: Pod warunkiem, że to odstawianie będzie zaprogramowane przez psychiatrę albo właśnie jakiegoś specjalistę leczenia uzależnień. Trzymaj się!

Żółwik dzięki wielkie za odpowiedź. Ja nie lubię testować na sobie nowych leków... Spotkałam się niedawno z moim psychiatrą i on ciągle proponuje mi branie wenlafaksyny, mam receptę i nie wybieram jej. Postanowiłam odstawiać alprox o 0,25 mg co dwa trzy tygodnie, bo czuję, że za szybko to odstawiam. Bo jest fatalnie, w tym sensie, że biorąc 4 czy 5 mg na dobę, już nie jestem tamtą szczęśliwą kobietą ( tzn szczęśliwa i mega naćpaną), ulotniły się moje wcześniejsze zainteresowania, tak kochałam robić zdjęcia, teraz mnie to nie interesuje, lubiłam czytać książki, już nie interesuje mnie to, no są maleńkie wyjątki. Kochałam oglądać filmy, chodzić do kina, teraz już mnie to nie interesuje, gł. dlatego, że uwielbiam filmy psychologiczne, dramaty, a odstawiając psychotropy zdecydowanie lepiej oglądać komedie np Żywot Briana. Zmuszam się do tego by jeździć na rowerze stacjonarnym ( bo nie trzeba wychodzić z domu) Nie mam teraz pracy więc dużo sprzątam, czasem do przesady... No tamta moja radość życia, kiedy pochłaniałam 20 mg alprazolamu prysnęła. Mój psychiatra uważa, że biorąc Wenlafaksynę poczuję się lepiej i szybciej i łatwiej będzie mi odstawiać Alprox. Więc poczytałam o tym leku sporo i zraziłam się do niego. Co do pregabaliny, moja koleżanka, uzależniła się od tego leku i łyka go już ok 15 lat.... I nie może przestać... Nie chcę tak skończyć.

Ojej to moja pięta Achillesa Żółwik... Nie jestem konsekwentna w odstawianiu alproxu... O ile to tylko pójście do sklepu, wyjazd do miasta, ok 4 - 5 mg wystarczy, czasem nawet 2 mg o dziwo. Jeśli mam spotkać się z obcą osobą i porozmawiać o czymś ważnym, być na spotkaniu rodzinnym, iść do dentysty, czy innego specjalisty, to już biorę 7-8 mg, rok temu to brałabym pewnie z 15 mg?
Tak    :Uśmiecha się pogodnie: Rodzice mogą mi leki wydawać. Nie myślałam o tym wcześniej. Porozmawiam z rodzicami. Zobaczę co z tego wyjdzie...

Żółwik, napisałam do jednego ośrodka, do którego przyjmują osoby uzależnione od benzodiazepin, które już nie biorą leków. Odpowiedzieli mi, że powinnam udać się do swojego psychiatry, by on zdecydował czy wymagam leczenia fobii społecznej czy leczenia z uzależnienia... Więc mam mętlik w głowie. Jakąś terapię muszę podjąć. Niedaleko mnie prywatnie raz w tygodniu przyjmuje psychoterapeuta pozn - beh. zamierzam się z tym, by do niego zadzwonić, ma dobre opinie. Do Warszawy dość mam daleko, a tam jest jedno miejsce, gdzie fobicy społeczni, jeśli mogą pozwolić sobie finansowo mogą spróbować terapii: http://www.iuip.eu/pawel-holas/
Ten doktor ma bardzo duże doświadczenie w pracy z fobikami społecznymi.

Żartowniś z Ciebie, ha    :Uśmiecha się pogodnie: Mam tutaj zdawać relację jak mi idzie odstawienia tego paskudztwa    :Uśmiecha się puszczając oko: Mam zacząć prowadzić tutaj mój pamiętnik odstawiania alproxu??    :Uśmiecha się z humorem: Byście się nie raz przerazili, jakie mam czasem myśli, bo bywa bardzo niekolorowo czasami. Nie chcę też zrażać nikogo z forum, kto odstawia leki. Bo humory mam czasem, jak baba w ciąży    :Uśmiecha się puszczając oko:

Do roku czasu będę już mieszkać w mieście, z moim ukochanym. On często mi mówi, że muszę dać sobie czas, biorąc pod uwagę, przez jak wiele lat zażywałam ogromne dawki alproxu. Uważa również, że terapia pozn - beh. jest dla mnie bardziej odpowiednia niż pobyt w zamkniętym ośrodku, takim jak np Monar, czy San Damiano. Ciekawe, co mój psychiatra mi doradzi... Bo przecież ja te dziadoskie leki zaczęłam brać i biorę, z powodu tego, że: nigdy wcześniej nie nauczyłam się być asertywną wobec obcych ( co innego jeśli chodzi o relacje z bliskimi), nie nauczyłam się akceptować siebie ( teraz się uczę), prosić o pomoc, dopiero teraz się uczę, że czasem to jedyne wyjście.... Prowadząc ze sobą coś w rodzaju dialogu sokratejskiego, odkryłam wiele ze swoich przekonań, które są nieprawdziwe, i powodują mój lęk społeczny. Napisałam więc inne, nagrałam je na mp3 i słucham ich - to bardzo mi pomaga.
Nie wiem, już nawet wolę chodzić na zajęcia z jogi, brrrr, czy stosować aromaterapię, czy felinoterapię, ale nie chcę pchać się w kolejną chemię! Mimo, że wiele osób próbując mi pomóc w odstawianiu, proponuje mi różne leki... Ja się po prostu nie chcę uzależnić od kolejnego leku...

Pozdrawiam Was Cieplutko    :Uśmiecha się puszczając oko:
"Nigdy nie oceniaj wysokości góry, dopóki nie osiągniesz jej szczytu. Wtedy zobaczysz, jak była niewysoka." -
Dag Hammarskjöld
Odpisz
#10
(09 Lis 2018, Pią 19:37)alette napisał(a): Z ankietą fajny pomysł. Tylko uzależnienie uzależnieniu nierówne (podobnie jak psychotrop psychotropowi). Czasem też wieloletnie branie "znośnych" dawek benzodiazepin można zaakceptować na zasadzie mniejszego zła. Gdy ktoś wiele lat się leczył i zaczyna mu się układać, znalazł pracę, ustabilizował się życiowo, to nie zawsze celowe jest obciążanie tej osoby trudem odstawiania benzo.

[color=rgba(0, 0, 0, 0.45)]Żółwik[/color] Po prostu jestem ciekawa ile osób jest w Polsce uzależnionych od benzodiazepin. Masz rację, uzależnienie nie równe uzależnieniu. Ale zgadzasz się z tym, ze tak ogólnie, albo jest się uzależnionym albo nie? Alkoholik nie pijący przez lata, wciąż jest osobą uzależnioną od alkoholu. Z materiałów naukowych wynika, że dotyczy to każdego rodzaju uzależnienia.
Czy mógłbyś mi napisać, jakie to są te "znośne dawki"? Nie znam osobiście nikogo, kto brałby ciągle, przez wiele lat benzodiazepiny i nie czuł potrzeby brania ich więcej i więcej... oraz biorąc benzodiazepiny ułożyło mu się w życiu, i ustabilizował się życiowo. To bardzo mnie zastanawia, co napisałeś. Od jakiegoś czasu, wyznaję zasadę, że życie zbudowane na benzodiazepinach, to domek z kart. Bo przecież benzodiazepiny działają tak, że z upływem czasu, organizm potrzebuje większych i większych dawek. W artykule Prof. Ashton można przeczytać, że ludzie, którzy przez kilkanaście lat zażywali benzo, odstawili, po latach zaczęli żyć bez tego leku, gorzko wspominają czasy, kiedy brali te leki...
"Nigdy nie oceniaj wysokości góry, dopóki nie osiągniesz jej szczytu. Wtedy zobaczysz, jak była niewysoka." -
Dag Hammarskjöld
Odpisz
#11
(09 Lis 2018, Pią 19:37)alette napisał(a): Nie wiem, już nawet wolę chodzić na zajęcia z jogi, brrrr, czy stosować aromaterapię, czy felinoterapię, ale nie chcę pchać się w kolejną chemię! Mimo, że wiele osób próbując mi pomóc w odstawianiu, proponuje mi różne leki... Ja się po prostu nie chcę uzależnić od kolejnego leku...

Jeśli się uda bez wprowadzania innego leku, to będzie idealnie. Doceniam podejście.

(09 Lis 2018, Pią 19:37)alette napisał(a): Co do pregabaliny, moja koleżanka, uzależniła się od tego leku i łyka go już ok 15 lat.... I nie może przestać... Nie chcę tak skończyć.

Oj, to chyba bierze od samego pojawienia się tego leku w Europie. Tak, pregabalina ma potencjał uzależniający. Nie jest to „cudowny” zamiennik benzo. Ostatnio coraz więcej o tym wiadomo.

Paweł Holas raz był na wykładzie otwartym w Rzeszowie i opowiadał o technice mindfulness. Zrobił na mnie dobre wrażenie.    :Uśmiecha się:

Pozdrawiam również!

(09 Lis 2018, Pią 20:38)alette napisał(a): Ale zgadzasz się z tym, ze tak ogólnie, albo jest się uzależnionym albo nie? Alkoholik nie pijący przez lata, wciąż jest osobą uzależnioną od alkoholu. Z materiałów naukowych wynika, że dotyczy to każdego rodzaju uzależnienia.
Czy mógłbyś mi napisać, jakie to są te "znośne dawki"? Nie znam osobiście nikogo, kto brałby ciągle, przez wiele lat benzodiazepiny i nie czuł potrzeby brania ich więcej i więcej... oraz biorąc benzodiazepiny ułożyło mu się w życiu, i ustabilizował się życiowo. To bardzo mnie zastanawia, co napisałeś. Od jakiegoś czasu, wyznaję zasadę, że życie zbudowane na benzodiazepinach, to domek z kart. Bo przecież benzodiazepiny działają tak, że z upływem czasu, organizm potrzebuje większych i większych dawek. W artykule Prof. Ashton można przeczytać, że ludzie, którzy przez kilkanaście lat zażywali benzo, odstawili, po latach zaczęli żyć bez tego leku, gorzko wspominają czasy, kiedy brali te leki.

Nie znam się aż tak, żeby stwierdzić, czy uzależnienie jest stanem zero-jedynkowym. Jak to stwierdzić np. przy domniemanym uzależnieniu od kofeiny? Czy jeśli ktoś po jednym dniu bez kawy czuje się źle, a w drugim też, a w trzecim już mu przechodzi, jest uzależniony? Być może tak, jak mówisz, jest w przypadku substancji silnie wpływających na układ nagrody.

Ja od siedmiu lat biorę (pod kontrolą lekarza) bromazepam według zasady "kiedy trzeba" i wydaje mi się, że kiedyś zjadałem go więcej. Teraz jestem bardziej zrównoważony i nie przeżywam bardzo ostrych lęków, mimo wszystko lata terapii dużo pomogły.
Co najważniejsze, żyję, skończyłem studia, zacząłem pracę.

Nie podam arbitralnie tzw. "znośnej dawki", bo to byłoby ryzykowne i nieodpowiedzialne. Trochę jakby pytać, czy jedna lampka wina dziennie jest znośna (albo pięć kaw).

Dodam, że nie jestem pacjentem, któremu na początku lekkomyślnie lekarze zapisali benzodiazepiny. Pierwszy raz zacząłem je dostawać w leczeniu szpitalnym, gdy już moje problemy były zaawansowane i trudne do opanowania.
Odpisz
#12
A już nie przesadzajcie z tymi uzależnieniami.
Wiadomo że Pregabalina czy nawet SSRI uzależniają, o benzo nie wspominając.
A co ma zrobić osoba z lękami jak nic innego nie pomaga? Czytać biblię i się biczować, uprawiać jogę, albo pić śmieszne ziółka?
Czasami wybera się mniejsze zło i tyle, trzeba jakoś dalej żyć...
Są ludzie co muszą brać insulinę czy leki kardiologiczne(są od tych substancji uzależnieni) do końca życia i co mają niby zrobić?
Jak ktoś szama Klonazepam w końskiej dawce i leczy się u 10 psychiatrów żeby związać koniec z końcem to ma Problem ale ile takich osób może być?

P.S.
Założycielka tematu @alette traci dla mnie wiarygodność po opowiastce o wymyślonej koleżance rzekomo uzależnionej od 15 lat od Pregabaliny    :Smuci się:

Pozdrawiam
Przed rozmową ze mną skonsultuj się z lekarzem bądź farmaceutą    :Wystawia język:
Odpisz
#13
@Phobos gorzkie przywitania osób nowych (tutaj bardziej w znaczeniu nie aż tak aktywnych...) na forum to Twoje hobby?

(09 Lis 2018, Pią 19:37)alette napisał(a): Mam tutaj zdawać relację jak mi idzie odstawienia tego paskudztwa Mam zacząć prowadzić tutaj mój pamiętnik odstawiania alproxu??
Jeśli przyniosłoby Ci to ulgę, albo po prostu masz taką chęć, to pewnie    :Uśmiecha się:
Mamy nawet dział od takich spraw:
https://phobiasocialis.pl/nasze-blogi--34f.html
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Kiwi:
  • kanli
Odpisz
#14
@Kiwi
I co że jak ktoś nowy to pewnie samom prawdę niesie ?    :Smuci się:

Mało to Trolli na wszelkiego rodzaju forach siejących dezinformację...
Na wspomnianej Elektrodzie ludzie poraz 1000-ny zakładają wątki z tym samym pytaniem zamiast sobie poszukać...i jeszcze się potem dziwio że ich odsyłajo. <lol>

Pozdro
Przed rozmową ze mną skonsultuj się z lekarzem bądź farmaceutą    :Wystawia język:
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Wrocław - psychiatra NFZ amlepi 0 121 01 Wrz 2018, Sob 20:41
Ostatni post: amlepi
  Fobia społeczna  PSYCHOTERAPIA PRZEZ NFZ? coquinmr 7 1 016 25 Mar 2018, Nie 23:26
Ostatni post: marcinnn
  szukam psychiatry Dawid 1 1 556 25 Mar 2018, Nie 23:14
Ostatni post: Szokun
  Szukam terapi Katowice 2 3 452 07 Mar 2018, Śro 21:53
Ostatni post: patka
  Szukam terapii (Trójmiasto) annette 26 12 171 21 Gru 2017, Czw 6:16
Ostatni post: eeyore
  psycholog nfz lublin veronicatak 4 715 13 Lis 2017, Pon 13:53
Ostatni post: nico
  Szukam psychoterapeuty z Częstochowy KonradM 0 1 503 25 Cze 2016, Sob 22:28
Ostatni post: KonradM
  Szukam dobrej przychodni, Specjalistów ! Fox23 0 1 088 12 Lis 2015, Czw 23:25
Ostatni post: Fox23
  Szukam terapii grupowej w Warszawie Miestwin 15 1 963 30 Paź 2015, Pią 23:30
Ostatni post: Zas
  [KRAKÓW] szukam terapeuty Ajrisz 2 2 721 22 Sie 2015, Sob 2:30
Ostatni post: Zas


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.