- "tęsknie, choć wiem - nie powinienem...
#1
...zostałem sam jak stoję"    :Smuci się:
nadeszła dla mnie wiekopomna chwila - chwila zwierzeń  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: .
wszystko zaczęło się gdzieś tak w listopadzie/grudniu. uczęszczałem wtedy na kurs grafiki komputerowej. wracając z owego kursu w autobusie widywałem pewną dziewczynę, którą kilka razy spotkałem wcześniej na przestrzeni 2-3 lat, a która bardzo mi się podobała. w końcu się przemogłem i wysłałem jej wiadomość na naszej-klasie   :Diabeł: . musze tu wspomnieć, że w tym okresie paliłem bardzo dużo zioła, praktycznie codziennie przez ok. 2 miesiące. otóż po wysłaniu jej wiadomości i spaleniu blanta miałem straszne wahania nastroju, bo z jednej strony chciałem z nią się spotkać a z drugiej mysli w stylu: "po co to zrobiłeś?", "nic z tego nie będzie" itd. nie dawały mi spokoju. ku mojej radości ewelina, bo tak ma na imię ta piękność, odpisała. zaczęliśmy wysyłać sobie smsy, czasmi gadałem z nią w autobusie, aż w końcu zaproponowałem spotkanie. zgodziła się wpaść do mnie    :Uśmiecha się szeroko: . ja, jako dobry gospodarz po krótkiej rozmowie postanowiłem poczęstować ja marijuaną (passion#1, cannabis indica - kto palił, wie jak to potrafi przymulić  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: ). ależ to był błąd! po skopceniu mj wpadłem w taki natłok myśli, który połączony z fobią nie pozwalał mi normalnie rozmawiać...zestresowałem się jak nie wiem co. po takim obrocie spraw, myślałem że wszystko spieprzyłem, więc zaproponowałem ewelinie, że ją odprowadze do domu. całą drogę starałem się skupić, by nie zamulić i prowadzić jakiś dialog. kiedy już się żegnaliśmy, byłem przkonany, że już na zawsze, jednak ona dalej chciała się spotykać    :Wystawia język: . wpadała do mnie od czasu do czasu, piliśmy wino, graliśmy razem na konsoli, nawet kilka razy na noc została    :Uśmiecha się szeroko: . to był chyba najszczęśliwszy okres w moim dotychczasowym życiu, miałem się do kogo przytulić, z kim porozmawiać, itd. jednak przed walentynkami wszystko się zjebało    :Płacze:. zrobiłem jej kartkę w photosopie, kupiłem kwiaty i poszedłem do niej dokładnie w piątek 13 lutego  :Diabeł:. już wtedy wiedziałem, że coś jest nie tak...mimo wszystko obiecała wpaść do mnie w sobote, tj. w walentynki. czekałem na to jak na zbawienie, jednak nie przyszła   :Smuci się: . nie odbierała telefonów, nic - zero kontaktu. to co wtedy przeżywałem (a częściowo jeszcze nawet dzisiaj) to była istna mordęga i katusze dla mojej i tak już zrytej psychiki. po pewnym czasie okazało się, że wyjechała sobie gdzieś na całe ferie, nic mi nie mówiąc...nie chce nawet myśleć co tam robiła, bo centralnie odechce mi się pisać. gdy wróciła, to jednka postanowiła mnie odwiedzić - zaproponowałem jej wyjście do kina na "maraton filmowy" - zgodziła się. w kinie wrócił mi dobry humor, trzymaliśmy się znowu za ręce, mogłem się przytulić...po seansie poszliśmy do mnie. nie wiem co mi wtedy się stało, ale zacząłęm na nią delikatnie najeżdżać, że zachowała się nie fair w stosunku do mnie, że tak się nie robi (mówię o jej tajemniczym zniknięciu w ferie). w końcu wzbiłem się na wyżyny mojej odwagi i powiedziałem co do niej czuje. jak już się pewnie domyślacie, moje starania nie zostały docenione. ewelina wkurzyła się i poszła do domu...od teggo czasu prawie jej nie widziałem, może ze 2 razy gadaliśmy przez telefon. chyba zbyt emocjonalnie podszedłem do całej tej sprawy, a pewnie nie o to jej chodziło. ale skąd ona może wiedzieć, jak człowiek z fobią społeczną może się bardzo zaangażować, kiedy już spotyka się z obiektem (sorry dziewczyny za to określenie  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: ) swoich marzeń. najgorsze jest to, że przez długi czas nie mogłem spać, nie mogłem nic zrobić, ciągla o niej myślałem (nadal myślę)...teraz muszę się uczyć, bo na uczelni mam mały kocioł, a mam absolutny brak motywacji do czegokolwiek, a co dopiero do nauki. niedawno kupiłem sobie tablet graficzny, co zawsze było moim marzeniem, jednak teraz leży on w kartonie praktycznie nie używany...powoli staram się o niej zapomnieć, ale bardzo ciężko mi to idzie    :Smuci się: . ehh, a było tak fajnie... sam nie wiem, po co to piszę - chyba muszę się wyżalić...w poniedziałek idę do psychologa, bo nie mogę dalej tak żyć, a raczej egzystować...
why so serious?
Odpisz
#2
<tuli>
trochę Cię rozumiem, tylko że mnie chłopak po prostu rzucił a teraz do mnie wpada, gadamy na gadu, mówi że mnie kocha i że mu zależy na mnie a i tak nic z tego nie wynika, a ja nie mogę zapomnieć ciagle myślę o tym co było o każdym wspólnie spędzonym wieczorze i dobija mnie to jeszcze bardziej, bo jak byłam z nim, tak jak Ty, wierzyłam, że znalazłam kogoś kto mnie rozumie, mogłam się pożalić, przytulić itd a teraz...teraz wegetuje z dnia na dzień chwytam się wszystkiego by nie myśleć, pół nocy przeryczę codziennie drugie pół śni mi się on i wstaje podłamana, i tak cały czas, nie mam chęci do życia nic mi się nie chce...
więc w pewien sposób Cię rozumiem, w pewien sposób podzielam Twój ból
nie powiem że Ci minie bo tak pewnie nie będzie
mogę Ci tylko życzyć żebyś spotkał kobietę, która Cię doceni i zrozumie, i pokocha bez warunkowo, i pozwoli zapomnieć o tym nieszczęściu
trzymaj się, i nie poddawaj się, ona nie była Ciebie warta
pozdrawiam i tulę ciepło
Marzyć, aby chronić się przed rzeczywistością życia,
Śmiać się, żeby móc stawić jej czoła.
***
Choćby twa dusza darła się na strzępy
Choćby twe serce z bólu pęknąć miało
Ty pokaż uśmiech, bo ludzie to sępy
Spodlą, wyszydzą i jeszcze im mało
***
Bądźcie szaleni, ale zachowujcie się jak normalni ludzie. Podejmijcie ryzyko bycia odmiennymi, ale nauczcie się to robić nie zwracając na siebie uwagi.
***
Nigdy się nie tłumacz - przed przyjaciółmi nie musisz, a wrogowie i tak nie uwierzą.
Odpisz
#3
Bardzo nieładnie się zachowała, nie odzywając się, ani nawet nie mówiąc, że gdzieś wyjeżdża z całą pewnością nie kazałbyś jej przecież zostac w domu, a była by jasnośc. Nie rozumiem czemu więc nie chciała z Tobą o tym pogadac, to było rzeczywiście nieładne, i słusznie, że wyraziłeś swoje niezadowolenie. Myślę, że ona może bardzo lekko traktowała Wasz związek a może w ogóle nie uważała tego za związek.

Słusznie, że chcesz sobie z nią dac spokój bo takie sytuacje, jeśli wrócilibyście do siebie powtarzałyby się, wiadomo, że tęsknisz, ale to minie...
Odpisz
#4
najgorsze jest to, że ostatnio ewelinka wpadła do mnie pomóc mi z matmy...nie wiem dlaczego, ale próbowałem na chama się do niej przytulić pomimo jej wyraźnych oporów...po prostu myślałem, że może być tak jak dawniej, ale jednak tak nie będzie    :Smuci się:. zdenerwowała się tym niezmiernie i zawinęła się do domu. co prawda książkę mi zostawiła (ja moje wszystkie sprzedałem po zakończeniu l.o.), ale przez tydzień w związku z powyższą sytuacją jej nie ruszałem...w końcu dałem ją mojemu bratu, który chodzi z jej bratem do jednej szkoły, aby tą knige jej zwrócił...nadal jak ją gdzieś przypadkowo spotkam, tzn. eweline, nie książke  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: , to robi mi się gorąco, taki impuls przechodzi przez całe ciało i uderza do głowy    :Uśmiecha się puszczając oko:. myślałem, żeby całkowicie zerwać z nią kontakt, ale jakoś nadal łudzę się, że mimo tego wszystkiego znowu będzie dobrze...nadzieja matką głupich   :Uśmiecha się puszczając oko:. nie wiem, co mam robić...
why so serious?
Odpisz
#5
Wyrażam tęsknotę za spokojem wewnętrznym i nie chciałbym podzielać Twojego losu. Do tego stopnia byłem przezorny, że nigdy nie chciałem spotykać się z dziewczyną, bez zrozumienia zależności pomiędzy tęsknotą za wolnym krajem, a łonem natury - gdzie codzienne troski o działalność anarchistów, wymuszające postawę taką jak Twoja, nie niweczyłyby moich planów. Ograniczając przewidywania i planowanie, co do obaw związanych z zachowaniem innych, i uzależniając tak swoją realizację planów od tych czynników, musiałem walczyć o rodzinny kraj. Robiłem to, po to, by móc pozostać sobą - wrażliwym człowiekiem, dbającym swoją postawą o bezpieczeństwo innych. Dziś za poświęcenie mam stwierdzoną okresowa całkowitą niezdolność do pracy, brak wykształcenia oraz bolączki związane z zaściankowymi ludźmi. Nie potrafię znosić już policzkownia, więc jeśli nie okupię życiem do końca tego kraju - ginąc z rąk anarchistów ideologii CH.W.D.P - to potrzebuję zrozumienia i odwzajemnianego zaangażowania. Nie chcę, by nostalgia mnie dezorganizowała i niszczyła, powodując brak zaufania do samego siebie, a zatem także innych do mnie. Nie można znosić w nieskończoność, zatem tym bardziej, za wkład w trwałość naszych więzi, potrzebujemy odwzajemnionego trudu m.in. ze strony płci przeciwnej.
Powinieneś pomyśleć o kształcie otoczenia, a dopiero później planować swoje życie. Inaczej żaden z Ciebie człowiek z fs, a zwykły egoista, przejawiający nienawiść do dobra wspólnego. :?
Odpisz
#6
Jestem po ponad 3 letnim zwiazku... duzo sie wydarzylo, duzo zlego. I teraz mimo ze uplynelo prawie 6 miesiecy od rozstania, ciagle mysle o niej. Ciagle mam dola. Ciagle jej pragne.
Slowiem, wiem co znaczy nie moc spac, normalnie funkcjonowac z powodu kobiety : P.
Swoja droga, ona tez sie nazywa ewelina. Moze wszystkie eweliny sa takie same?
Odpisz
#7
glon napisał(a):Moze wszystkie eweliny sa takie same?

chyba jednak nie - mam kuzyna, którego żona właśnie ma na imię ewelina i są szczęśliwi wychowując swoją córkę    :Uśmiecha się szeroko: .

tak czy inaczej, pomimo upływu czasu i praktycznie po całkowitym straceniu nadzieji ja nadal o niej myślę...jakoś nie mogę sobie uzmysłowić, że już nigdy się do niej nie przytule, nie pocałuje, nie poczuje zapachu jej włosów, gładkiej i aksamitnej skóry, nie ujrze swojego odbicia w jej oczach...i mimo tego, iż wiem, że ona już mnie całkowicie olała i pewnie bardzo szybciutko zapomniała o tej znajomości (w którą to na początku ona sama była bardziej zaangażowana, albo tylko mi się tak wydaje?), ja nadal tęsknię    :Smuci się: . coż, mam nadzieje, że powiedzenie "czas leczy rany" jest rzeczywiście prawdziwe.

"...co mnie nie zabije wzmocni mnie, jutro też jest kolejny dzień i mogę paść w nim też, i możesz życ jak k...a albo żyć jak król, i możesz paść na glebe, żeby wstać z niej znów..." - jak zapuszcze sobie na full volume na głośnikach, to jakoś pomaga i zwiększa wolę walki o szczęście  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:.
why so serious?
Odpisz
#8
glon napisał(a):Swoja droga, ona tez sie nazywa ewelina. Moze wszystkie eweliny sa takie same?

Też jeszcze nie poznałem normalnej Eweliny    :Uśmiecha się szeroko: Imiona czasami świadczą o ludziach    :Uśmiecha się szeroko:

joker napisał(a):.i mimo tego, iż wiem, że ona już mnie całkowicie olała i pewnie bardzo szybciutko zapomniała o tej znajomości (w którą to na początku ona sama była bardziej zaangażowana, albo tylko mi się tak wydaje?), ja nadal tęsknię

Znasz takie powiedzenie, że prostytutka to zawód, a k...a to charakter? Jest taka kategoria właśnie kobiet, przeważnie w wieku 16-19 lat, które leczą kompleksy niszczeniem facetów. Robią to mniej więcej tak, że jak je poznajesz, to stopniowo zaczynają się z pozoru nakręcać, wiesz: piszą Ci eski o 6 rano przed pójściem do szkoły, udają onieśmielone jak coś powiesz, ciągle proszą Cię żebyś się z nimi umówił. I Ty wtedy myślisz sobie: jej chyba na prawdę zależy! I wtedy to Ty zaczynasz się nakręcać. I im więcej Tobie zaczyna zależeć, tym mniej zależy jej - zauważa, że się od niej uzależniłeś i rzuca Cię żeby się dowartościować. No wiesz... pewnie w podstawówce miała trądzik i chłopacy strzelali w nią żarciem z łyżki, albo ma trochę za gruby tyłek i chce sobie udowodnić, że może sobie pozwolić na niszczenie innych, w końcu leczy tym kompleksy.

Jeżeli jest fajna i chcesz sobie korzystać z jej ciała, to trzymaj ją na dystans, wtedy zniszczysz ją jej własną bronią, bo tak długo jak nie będzie mogła owinąć Cię wokół palca jej kompleksy będą rosły a nie malały. Jeżeli jednak podchodzisz do tego w sposób bardziej emocjonalny, to... przestań tak podchodzić    :Uśmiecha się:
Odpisz
#9
Cytat:Jeżeli jest fajna i chcesz sobie korzystać z jej ciała, to trzymaj ją na dystans, wtedy zniszczysz ją jej własną bronią, bo tak długo jak nie będzie mogła owinąć Cię wokół palca jej kompleksy będą rosły a nie malały. Jeżeli jednak podchodzisz do tego w sposób bardziej emocjonalny, to... przestań tak podchodzić    :Uśmiecha się:

no żeby przestać podchodzić do tego emocjonalnie, to na to raczej jest już za późno. dałem się chyba zmanipulować i ona poczuła, że ma nade mną przewagę. powoli, acz konsekwentnie zmierzam do zapomnienia, przy okazji też ją olewając i nie dając znaku życia...zobaczymy, kto dłuże j wytrzyma i pierwszy wymięknie  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: . choć podejrzewam, że mogła już przez ten czas załatwić tak ze 2 pechowców...
why so serious?
Odpisz
#10
Kochaj to człowieku    :Uśmiecha się szeroko: Tak czy inaczej Ona jest kupą i brzydko pachnie    :Uśmiecha się szeroko: Z kupą chcesz grać w gierki? Psssss. Kupę się omija szerokim łukiem    :Uśmiecha się puszczając oko:

Proszę o edycję postu pod kątem wulgaryzmów oraz o milszy dla oka styl wypowiedzi w przyszłości. Kultury trochę.


Hehe. Może być?    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#11
wiesz, hektor, łatwo ci tak mówić, bo nie jesteś w mojej sytuacji  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: . oczywiście nie twierdze, że czegoś takiego nie przeżyłeś (jeśli nie - to sie ciesz    :Uśmiecha się szeroko: , jeśli tak - wiesz o co chodzi   :Diabeł: ). staram sie o niej nie myśleć, nie karmić wspomnień emocjami i w sumie chyba idzie mi dośc dobrze. wiadomo, czasem nachodzi taka fala żalu i beznadziejności, najczęściej przed snem, no ale co zrobić  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: .
why so serious?
Odpisz
#12
Zdarzyło mi się z cztery lata temu poznać taką lachę na baletach. Na początku jej nie ufałem, ale była śliczna więc umawiałem się z nią a ta menda powoli mnie wyczuła i idealnie się do mnie dopasowała. Zachowywała się idealnie tak, jak chciałbym żeby zachowywała się moja kobieta i w końcu się w nią wkręciłem(w sensie zależało mi na niej, bo kochać nie potrafię). No i zrobiła mi mega wiksę, że aż nie powiem co konkretnie bo siara jak sku..... Ale nie bójta się - nie pozostałem jej dłużny. Przez dwa lata moi znajomi wrzucali jej martwe koty przez okno    :Uśmiecha się szeroko:
Odpisz
#13
Tak trzymać Joker, szkoda życia na zamartwianie się. I po każdym upadku można się podnieść.
Odpisz
#14
hmmm jestem w podobnej sytuacji (wątek "Pleć przeciwna po raz kojejny") tyle, że znajomość na troszke niższym poziomie zażylości ale mimo wszystko przechodzilem przez podobne kryzysy. Sluchaj nie chcę grac moralizatorskiego Wujka dobra Rada ale jednak 2 wskazowki aż sie prosza aby je tu umiescic:

1. Dobrze wiem z wlasnego doswiadczenia iż jest cos dzięki czemu mozesz o tym zapomnieć: uaktywnic swoje hobby.Ja na przyklad mam tak ze troche mnie przycisnęła moja "dobra kolezanka" ale z drugiej strony mam konferencje na ktorej bede mial referat wypadałoby sie do niej jakos przygotować ergo nie mam czasu na myślenie o zbędnych rzeczach Pasja poznawcza pozwala zapomniec o "niebieskich migdałach"

2. jesli juz poznasz jakąś wartą Ciebie dziewczynę która będzie do ciebie lgnąć to ok podejmij wyzwanie ale daj jej do zrozumienia że nie jesteś gotów na tak bliska (a więc częsta) znajomość Do tego dochodzi sie malymi kroczkami: kolezenstwo, przyjaźń no a jak dobrze pojdzie to wiadomo co potem    :Wystawia język: W tym kontekscie moja odpowiedx na pytanie czy wierze w milość od pierwszego wejrzenia jest chyba jasna    :Uśmiecha się: Zreszta uważam że dla fobika (tudzież SADysty) taka wiara jest po prostu samobojstwem

W każdym razie trzymaj sie i nie przesadzaj z psychologiem z powodu jakiejś dziewczyny...
Odpisz
#15
Ja jednak myślę, że jeżeli wina leży po stronie lachy, szczególnie jeżeli próbuje skrzywdzić Cię specjalnie, to jedyna rzecz, która może Ci pomóc to uświadomienie sobie, że ona jest kupę warta. Bo ona jest kupą i tyle. Dla mnie kobieta, której nie zależy na mnie jest kupą, a kupy omijam szerokim łukiem. Jedyny problem to swego rodzaju szok w momencie, w którym okazuje się, że ktoś kogo ceniłeś jest w istocie właśnie tą kupą. Najlepiej więc ją spłukać żeby Ci nie 'przesmradzała" życia    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#16
Hektor napisał(a):Ja jednak myślę, że jeżeli wina leży po stronie lachy, szczególnie jeżeli próbuje skrzywdzić Cię specjalnie, to jedyna rzecz, która może Ci pomóc to uświadomienie sobie, że ona jest kupę warta. Bo ona jest kupą i tyle. Dla mnie kobieta, której nie zależy na mnie jest kupą, a kupy omijam szerokim łukiem. Jedyny problem to swego rodzaju szok w momencie, w którym okazuje się, że ktoś kogo ceniłeś jest w istocie właśnie tą kupą. Najlepiej więc ją spłukać żeby Ci nie 'przesmradzała" życia    :Uśmiecha się puszczając oko:

To zależy jak sie to przeżywa. bo jesli ma to być pojedyncze stwierdzenie sądu wartosciujacego "Ona jest do bani bo..." to powiedzenie sobie tego jasno i bez ogródek moze bardzo pomóc
ale jesli to ma sie przejawiać w "szprycowaniu" sie tą myslą to znaczy ni mniej ni wiecej że ci na niej po prostu dalej zależy i tyle
Odpisz
#17
Qba napisał(a):jesli to ma sie przejawiać w "szprycowaniu" sie tą myslą to znaczy ni mniej ni wiecej że ci na niej po prostu dalej zależy i tyle

Owszem. Dlatego nie wolno powtarzać sobie tego jeżeli się w to nie wierzy. To nie ma polegać na udowadnianiu sobie czegokolwiek, bo taka kupa już sama udowodniła nam, że jest kupą. Teraz trzeba to sobie tylko uświadomić. Wtedy nie się nie żałuje, bo po prostu nie ma czego    :Uśmiecha się puszczając oko:

Najgorsze jest to, że tego typu kupy często udają, że nie są kupami przez co faceci doszukują się winy u siebie. Dlatego tak ważne jest żeby zidentyfikować taką lachę jako kupę. Kiedy świadomość jej bezwartościowości do Ciebie dotrze - przestanie Ci na niej zależeć tak, jak nie zależy Ci na kupie w sedesie i nie masz skrupułów żeby ją spłukać    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#18
Hektor napisał(a):Ja jednak myślę, że jeżeli wina leży po stronie lachy, szczególnie jeżeli próbuje skrzywdzić Cię specjalnie, to jedyna rzecz, która może Ci pomóc to uświadomienie sobie, że ona jest kupę warta. Bo ona jest kupą i tyle. Dla mnie kobieta, której nie zależy na mnie jest kupą, a kupy omijam szerokim łukiem. Jedyny problem to swego rodzaju szok w momencie, w którym okazuje się, że ktoś kogo ceniłeś jest w istocie właśnie tą kupą. Najlepiej więc ją spłukać żeby Ci nie 'przesmradzała" życia    :Uśmiecha się puszczając oko:

Najcześciej wina leży po OBU stronach...
Odpisz
#19
Najczęściej jak co?!? Bo o i ile dobrze pamiętam to mówimy tu o tym, że lacha z premedytacją bawi się kolesiem, więc nie wiem co masz na myśli.  :Stare - Przewraca oczami 2:
Odpisz
#20
Hektor napisał(a):Najczęściej jak co?!? Bo o i ile dobrze pamiętam to mówimy tu o tym, że lacha z premedytacją bawi się kolesiem, więc nie wiem co masz na myśli.  :Stare - Przewraca oczami 2:

Póki nie zmienisz języka nie dyskutuję z Tobą dalej....
Odpisz
#21
Ale o co Ci chodzi?!? Człowieku! Wyjeżdżasz z jakimś tekstem zupełnie nie na temat, ja się pytam o co Ci chodzi, a Ty mi wyjeżdżasz z kolejnym tekstem, że mam zmienić język :shock: O co kaman?!?
Odpisz
#22
panowie, dzięki za wasze wypowiedzi  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: , jednak dogadajcie sie jakoś, i wszystko będzie git. innymi słowy: spokój ma być!    :Wystawia język:

Qba napisał(a):W każdym razie trzymaj sie i nie przesadzaj z psychologiem z powodu jakiejś dziewczyny...

chciałbym, żeby to był jedyny powód moich wizyt u psychologa    :Uśmiecha się szeroko: . mam troszke więcej problemów   :Diabeł:.

myślę, że nieszczęśliwa/nieodwzajemniona miłość w fobika uderza podwójnie, jak nie potrójnie. nie dość, że wzbiłem sie na szczyt swojej odwagi, by zaproponowac jej spotkanie, to jeszcze odrzucenie, jakie mnie spotkało obniżyło jeszcze bardziej moją i tak już niską samoocenę. jak to sie mówi (hektor, myślę, że spodoba ci się to powiedzenie  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: ): "shit happens".
why so serious?
Odpisz
#23
Trzeba sobie obrzydzić obiekt westchnień (u mnie działa). Z charakteru jestem raczej płytki emocjonalnie. W tym sensie ,że nie głęboki hehe    :Uśmiecha się puszczając oko: Chodzi mi o to ,że takie zauroczenia u mnie były intensywne na początku ale szybko mijały. Powinno pomóc uświadomienie sobie wad tej osoby. Nie chodzi mi o żadne wymyślanie ich na siłę. Uważam ,że burzliwe zauroczenia to trochę brak dojrzałości emocjonalnej. Idealizujemy kogoś i dla tego tak bardzo zależy i boli, jakbyśmy tracili nie wiadomo kogo. Jakiegoś anioła czy anielice ,która zapewniłaby nam w życiu szczęście, które tak naprawdę powinniśmy znaleźć w sobie    :Uśmiecha się puszczając oko: Dochodzi jeszcze sprawa ,że i mniej sytuacji tego typu tym mniej jesteśmy na nie uodpornieni. Trudno się spodziewać by lękowiec co miesiąc miał takie perypetie ale wiadomo o co chodzi. Podobno najbardziej boli strata czegoś na czym najbardziej zależy, a skoro zależało to mamy duże oczekiwania i nadzieje w związku z tym. Może za dużo?
"God, grant me the serenity to accept the things I cannot change,
The courage to change the things I can,
And wisdom to know the difference."
Odpisz
#24
Wracając do tej lachy, o której mówiłem, to w sumie powiem Wam, że też ciężko to zniosłem. Bo ogólnie to wyglądało tak, że poznałem ją na baletach i od razu widziałem, że ściemnia. Ale był to okres, w którym wolałem niektórych rzeczy po prostu nie zauważać. A ta menda była naprawdę dobra - ona tak się we mnie wczuła, że nadzieja na to, że poznałem dziewczynę, która doskonale mnie rozumie przeważyła nad zdrowym rozsądkiem i borderlinową paranoją.
Jedyne czego mogę żałować w ch..j to że wtedy kiedy tak dbała o moje względy nie zerwałem z nią kontaktu. Bo powiem Wam szczerze, że na kontaktach z nią zbudowałem swoje poczucie wartości, nie było mowy o fobii! Chodziłem sobie z kumplem po korytarzu szkolnym i podrywałem najlepsze lachy w szkole, poznałem ich tyle, że mogłem nakichać na tę dziw... Dzięki niej wyzwoliłem swoje prawdziwe Ja. I co? - Zrobiła mnie w chu..
I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki świat stał się czarno-biały. W ułamku sekundy powróciło wszystko TO, co męczyło mnie przez całe życie. Lachy, które jeszcze kilka dni wcześniej miały mnie za maczo teraz nie mogły pojąć dlaczego omijam je szerokim łukiem. Myślały, że bawiłem się nimi a teraz udaję niedostępnego, a ja po prostu wróciłem do swojego świata.
A ta lacha? - Przestała dla mnie istnieć. Nigdy za nią nie tęskniłem Tęskniłem tylko za tym, co mi na pewien czas dała, a później odebrała.

Dlatego zadedykuje jej utwór, który odpowiada mojej opinii na jej temat:

Kocham Cię Karolinko, to mój dowód uczucia:

http://www.youtube.com/watch?v=R_ssA2X38HM
Odpisz
#25
Hektor napisał(a):Jedyne czego mogę żałować w ch.. to że wtedy kiedy tak dbała o moje względy nie zerwałem z nią kontaktu. Bo powiem Wam szczerze, że na kontaktach z nią zbudowałem swoje poczucie wartości, nie było mowy o fobii! Chodziłem sobie z kumplem po korytarzu szkolnym i podrywałem najlepsze lachy w szkole, poznałem ich tyle, że mogłem nakichać na tę dziw... Dzięki niej wyzwoliłem swoje prawdziwe Ja. I co? - Zrobiła mnie w chu..

I Ty się dziwisz, że Cię w chu.. zrobiła, kiedy sam będąc z nią "podrywałeś lachy w szkole"?
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziewczyna mnie onieśmiela i nie wiem co robić. wujoo3 7 1 974 07 Gru 2016, Śro 19:36
Ostatni post: homo_fob
  Nie wiem, czym jest miłość. 7 1 300 27 Gru 2015, Nie 0:22
Ostatni post: approx
  "Nie wiem czy cokolwiek miałoby sens" RoseLedger 33 2 508 25 Lip 2015, Sob 16:26
Ostatni post: RoseLedger
  Drogie Panie pytanie do Was..choc nie tylko knievel 59 11 972 26 Sie 2010, Czw 2:06
Ostatni post: olka


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.