- Toksyczny ojciec? To przez niego mam fobię?
#1
Witajcie

Będzie długo, ale mam nadzieje że ktoś to przeczyta i pochyli się nad moim problemem.

Przejdę od razu do rzeczy - ogólnie ujmując, by dać zarys sytuacji, mój ojciec chcąc pomóc mi znaleźć pracę "uwiesił" się na swojej wpływowej znajomej. Załatwiła mi ona pracę, która okazała się nie być do końca tym co mi mówiono i generalnie średnio mi ona odpowiadała. Gdy skończyła mi się umowa, dostałam kolejną, chciałam zrezygnować, ale ojciec mi wtedy zrobił awanturę, że już jest zaklepane i nie mogę się teraz wycofać i w jakim świetle ja go stawiam itd. zacisnęłam zęby, mimo że praca średnio mi odpowiada (opisywałam to w innym temacie). Ta jego znajoma znów miała mi coś tam znaleźć tym razem w zawodzie. Nie wiedziałam kiedy i czy w ogóle, więc się tym jakoś bardzo nie przejmowałam. No i niespodziewanie się okazało że nagrała mi spotkanie u swojej znajomej. Praca na drugim końcu najbliższego miasta, więc na dojazd musiałabym przeznaczać 2 godz dziennie, nie bardzo mi to odpowiadało. Nie wiedziałam też o co dokładnie miałoby chodzić (tzn. wiedziałam że mam się wstawić tu i tu na tą i na tą godzinę, ale nie miałam informacji o co będzie chodziło czy będzie to etat czy co. Zostało to określone że ta kobieta mi pomoże. Chyba sami przyznacie że to dosyć mgliste stwierdzenie. Oczywiście jakikolwiek sceptycyzm z mojej strony został odebrany jako brak niewdzięczności, bo ktoś inny to by skakał z radości. Jakoś nie potrafiłam skakać z radości nie znając warunków jakie mi zostaną przedstawione. Tym bardziej że to był już trzeci raz gdy ta znajoma mi coś załatwiała i za każdym razem do tej pory była również mało precyzyjna i na miejscu były jakieś niespodzianki. Mój ojciec zachowywał się tak, jakbym już miała zaklepaną robotę.

No i nadszedł ten dzień że pojechałam na te ustawione spotkanie. Podchodzę do sekretarki, mówię jej co i jak. Okazuje się że szefowej nie ma, bo jest na jakimś spotkaniu i wróci za 1,5 godziny, żebym dała numer tel. to do mnie zadzwoni jak już się zjawi. Poczekałam te 1,5 godziny, choć normalnie to w takiej sytuacji bym podziękowała. Niemniej w końcu szefowa zjawiła się na miejscu. Od progu robiąc awanturę sekretarce o to że do niej śmiała zadzwonić w trakcie jej spotkania. Na mnie nie zwróciła uwagi, mimo przywitania się. Następnie musiałam czekać kilkanaście minut, aż szefowa rozsiądzie się w swoim gabinecie. Sekretarka w końcu mnie poprosiła z zapytaniem czy mam podanie. Ja odpowiedziałam zdziwiona zgodnie z prawdą, że nie dostałam żadnej informacji, że miałam mieć jakiekolwiek podanie. Jestem już w gabinecie. Szefowa ponawia tekst o podaniu. Ja odpowiadam ponownie to samo i informuje że jestem z polecenia Pani XY i że ów Pani mówiła żebym się t wstawiła i że ponoć mi ta szefowa pomoże. Na co kobieta pyta na jak długo mam mieć te praktyki...zdziwiona po raz kolejny nie wiem o co chodzi. Kobieta oznajmia mi, że przekazano jej że się uczę i szukam praktyk na wakacje (?!). Wyprowadzam ją z błędu. W pewnym momencie nerwy dają już o sobie znać, mam już tylko w głowię żeby stamtąd jak najdalej uciec i po prostu stoję przed nią jak ostatnia sierota, nie wiedząc co powiedzieć. Mówi mi że nie ma obecnie wolnych miejsc na x stanowisko. Ja odpowiadam, że nie chodzi o stanowisko x, a y. Na koniec zapytała mnie o to jaką skończyłam szkołę. Odpowiadam. W odpowiedzi: "A co to jest?". Ponownie - podanie. Plus papiery w postaci matury i dyplomu. Nie wspominam o tym, że nie posiadam żadnego, bo czuję że to by mnie już kompletnie skompromitowało, chcę tylko stamtąd już wyjść.

Po powrocie zdaję relacje ojcu (oczywiście bez mówienia o tej fobicznej chęci ucieczki, nie rozumiałby). On uważa że kobieta miała zły dzień, więc miała prawo mnie tak potraktować. Nie powinnam oczekiwać że mnie ktoś przyjmie z otwartymi ramionami. Powinnam zawieźć te papiery jakie mam. A na koniec niby "daje" mi wybór, ale z odgrażaniem się "Szukaj w takim razie pracy sama, zobaczymy co znajdziesz).

Nie wiem, może ja źle uważam, wcale nie oczekuję, że ktoś będzie mnie po rękach całował że przyszłam na rozmowę, ale zaraz...chyba mam prawo oczekiwać jakieś elementarnego szacunku i uprzejmości? Podejrzewam że gdyby to nie była praca od tej znajomej, to reakcja by była zupełnie inna. Nie powiedziałam mu już tego, że z tego co ten potencjalny pracodawca powiedział, to wynikało, że ta znajoma taty, nie umówiła mnie z nim osobiście...
Generalnie straciłam dzień wolnego, czas, pieniądze i nerwy, a jeszcze wychodzi jakby to była moja wina...
Nie widzę sensu w składaniu tego podania, skoro nie posiadam wymaganych papierów. Zresztą nawet gdybym je miała, to nie mam gwarancji żebym dostała tą pracę (bo może będą jakieś wolne miejsca) i chyba sami rozumiecie - nie chciałabym pracować u kogoś takiego.

Zdecydowałam się szukać na własną rękę. Może jestem głupia, ale nie chcę być stawiana w takich sytuacjach. Nie chcę czuć presji i wychodzić na niewdzięczną, nawet jeśli wina nie leży po mojej stronie.

Niestety mój ojciec tego nie rozumie. Rozumiem, że chciał pomóc, ale on się zachowuje tak, że uznaje tylko swoje racje. Tak naprawdę nie słucha mnie, nie rozmawia ze mną. Wywołuję u mnie strach, bo gdy mam odmienne zdanie, to je neguje. Czy tak jak właśnie teraz. Chcę szukać czegoś sama, to on tego nie uszanuje, nie wspominając o jakimś wsparciu (dla mnie normalny rodzic by to uszanował, nie wtrącam się to twoja decyzja, bez względu na wszystko jestem przy tobie i cię wspieram, będzie dobrze), tylko takie coś jak opisałam. Z góry zakłada że sama nie znajdę że robię źle. I co najgorsze teraz się boję tego co będzie jak faktycznie będzie mi ciężko coś znaleźć? Już widzę jaką będzie miał satysfakcje.

Zastanawiam się czy nie powinnam myśleć nad wyprowadzką. To by z pewnością było piekielnie trudne dla mnie, ale coraz bardziej się duszę w we własnym domu. Czuję że nie mogę być sobą przy rodzicach i jestem takie nieporadne dzidzi, które nie ma odwagi powiedzieć że chcę decydować o sobie.
Odpisz
#2
No, takie zachowanie ze strony Twojego ojca nie jest najlepsze. Powiedz mu po prostu, że nie masz zamiaru tracić 2 godzin dziennie na dojazd, najpierw sama spróbujesz czegoś poszukać, a samo to spotkanie, które załatwiła jego znajoma to jedna wielka farsa. 0 informacji czego się spodziewać i bardzo niekulturalna kierowniczka. Powiedz mu, że czujesz na sobie presję z jego strony i nie podoba Ci sie jak Twój ojciec Cie traktuje. Nie wiem czy mu to da do myślenia, ale zrób to po to żeby o tym wiedział.
Odpisz
#3
Przepraszam, wkradł się błąd - dojazdy 2 godziny, ale W JEDNĄ STRONĘ. Co dziennie by dawało 4 godziny.

Dziękuję za radę, choć nie wiem czy do niego dotrze, bo już mu powiedziałam ostatnio że czuję presję z jego strony i zmuszanie mnie. On stwierdził że mnie do niczego nie zmusza i że to mój wybór, po czym i tak on wie lepiej.
Odpisz
#4
mówiłas ojcu, ze ta znajoma znajomej zaproponowała Ci bezpłatne (jak mniemam?) praktyki?
Odpisz
#5
4 godziny? OMG. Jeśli o nie jest jakaś dobrze płatna albo bardzo rozwijająca praca to Twój ojciec powinien to zrozumieć, ze nie chcesz poświęcać wolnego czasu i snu na zwykłą pracę, a jak nie rozumie to już jego problem. Nie powinnaś się tym kompletnie przejmować.
Odpisz
#6
Tutaj można wkleić tylko jedną scenę z jednego filmu:
https://www.youtube.com/watch?v=h9nNynd3ZoU
Odpisz
#7
Cytat:mówiłas ojcu, ze ta znajoma znajomej zaproponowała Ci bezpłatne (jak mniemam?) praktyki?

Tak, powiedziałam mu wszystko jak ta rozmowa przebiegła. On uważa że na siłę powinnam się tam pchać, bez względu na to, jak ta kobieta mnie potraktowała i że i tak za pewne nic z tego nie będzie z powodu braku papierków. Skoro ich nie posiadam, to za pewne na pracę nie mam co liczyć, a biorąc pod uwagę nieprzyjemny tekst "A co to jest" w reakcji na to jaką szkołę skończyłam, to jak dla mnie wysoce prawdopodobne, że kobieta by mnie śmiechem zabiła i generalnie z czym do ludzi.
Ponadto to ciężko mi pisać podanie w ciemno, jeżeli nie wiem na jakich warunkach miałabym pracować. Nie chcę się też w takiej sytuacji na cokolwiek deklarować, bo jeśliby mi warunki nie odpowiadały, to potem ciężko byłoby mi się wycofać i presja by była jeszcze większa. Nie chcę się pakować w coś co już teraz budzi moje zastrzeżenia.

Cytat:4 godziny? OMG. Jeśli o nie jest jakaś dobrze płatna albo bardzo rozwijająca praca to Twój ojciec powinien to zrozumieć, ze nie chcesz poświęcać wolnego czasu i snu na zwykłą pracę, a jak nie rozumie to już jego problem. Nie powinnaś się tym kompletnie przejmować.

Co do zarobków, to zapewne najwyżej minimalna, a czy praca rozwijająca? Sama w sobie nie bardzo, generalnie jako że w zawodzie, to miałabym z tego jakieś doświadczenie. Tyle że sęk w tym, że mój zawód nie jest czymś co koniecznie chciałabym wykonywać za wszelką cenę.

A jeśli chodzi o dojazd, to on uważa że tak to jest jak się nie ma samochodu i że ludzie tak dojeżdżają...

I nie wiem już sama tak naprawdę, przez niego mam wyrzuty że źle robię.

Cytat:Tutaj można wkleić tylko jedną scenę z jednego filmu:
https://www.youtube.com/watch?v=h9nNynd3ZoU
Dokładnie   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:
Odpisz
#8
nie rozumiem- ojciec wytyka "a sama se szukaj, zobaczymy", a dobrze wie, że baba zaoferowała Ci prace za darmo, żebyś jeszcze musiała jezdzić 2 h w jedną stronę i wydawać pieniądze na dojazdy. :Stare - Kwaśny: próbowałaś czegoś sama szukać?
Odpisz
#9
Może źle to opisałam.
Ona myślała że chodzi o praktyki, bo tak jej powiedziano.
Gdy to sprostowałam że chodzi o etat (choć na dobrą sprawę sama nie wiedziałam o co chodzi, bo w końcu znajoma taty nic mi nie powiedziała), to muszę napisać podanie, przy czym muszę załączyć papierki, których nie mam plus nie wiadomo czy będzie wolny etat (bez przekonania stwierdziła że MOŻE się coś znajdzie).

Obecnie mam umowę do końca czerwca i będę teraz szukać czegoś przez ten czas. Na własną rękę generalnie szukałam, głównie w zawodzie i nic z tego właściwie nie wyszło. Mam opcje pracy w zawodzie, ale to nie jest nic pewnego i byłoby to dorywcze, bądź jeszcze praca również w zawodzie w okolicy, ale tam jest sytuacja taka że gość planuje otworzyć nowy gabinet na grudzień, więc sami widzicie jak jest...
Odpisz
#10
hm, no tak, ale dalej problemem pozostają dojazdy. jeśli jednak już zdecydujesz się napisać to podanie, to nie obawiaj się, czy masz te papierki, bo wydaje mi się, że wtedy po prostu albo Cie weźmie (wiec w zasadzie wyszłoby na to, że w gruncie rzeczy jej nie interesowały papierki), albo nie (i wtedy będzie wiadomo, że chodziło o papierki, ale to przecież nie będziesz musiała jej oglądać).

i prawde mówiąc, to nie wiem, czy pisząc podanie, masz na myśli CV albo list motywacyjny? jeśli tak, to jest trochę poradników w necie, co można nawypisywać tam, jeśli się nie ma zbyt wielkiego doświadczenia.

tak czy lipa z dojazdami, przecież 4h dziennie, czyli 8h w pracy + dojazdy 4 h, 12h ... ojciec jest szalony
Odpisz
#11
przyczyna fobi spolecznej nigdy nie jest 1 rzecz, wiec bezsensu ze ojciec jest przeczyna, przyczyna fobi jest wiele czynnikow
Odpisz
#12
Ale jedno wydarzenie może zapoczątkować serię
Odpisz
#13
"Zastanawiam się czy nie powinnam myśleć nad wyprowadzką. To by z pewnością było piekielnie trudne dla mnie, ale coraz bardziej się duszę w we własnym domu."

Gdyby praca okazała się mimo wszystko ok, to miałabyś dodatkową motywację i dodatkowy pretekst by się wyprowadzić, bo chyba nie będziesz siedziała w autobusach 4 godziny dziennie.
Odpisz
#14
Cytat:i prawde mówiąc, to nie wiem, czy pisząc podanie, masz na myśli CV albo list motywacyjny? jeśli tak, to jest trochę poradników w necie, co można nawypisywać tam, jeśli się nie ma zbyt wielkiego doświadczenia.

Ja sama nie wiem, bo mi nie powiedziano...tak wiem, głupia jestem że nie zapytałam, ale jak jestem w stresie to nie myślę zupełnie, a tutaj to moje myśli koncentrowały się w okół ucieczki.

A z tą wyprowadzką...pisałam to pod wpływem emocji, tak naprawdę nie wiem czy chciałabym się wyprowadzać. Możliwe że dramatyzuję za bardzo.
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Relacje  Ojciec=Masakra Aloha123 9 862 21 Mar 2019, Czw 16:13
Ostatni post: BloodDragon
  Ojciec leży w szpitalu a ja go nie odwiedziłem. The_Visitor 41 4 981 09 Lip 2016, Sob 12:40
Ostatni post: The_Visitor
  Jestem rodzicem i mam fobie spoleczna magdalena_23 14 1 629 20 Lip 2015, Pon 21:13
Ostatni post: magdalena_23
  Ojciec mnie wykańcza kassia96 9 2 233 24 Maj 2014, Sob 22:40
Ostatni post: Niered
  ojciec, trudności z pracą główną przyczyną nerwicy lękowej panpanpan 8 3 026 20 Maj 2010, Czw 4:58
Ostatni post: skam
  Choć mam fobie..żadnemu człowiekowi już nie powiem Michal88 20 2 477 07 Kwi 2009, Wto 2:10
Ostatni post: Szwejk
  Nie mam pomysłu na tytuł... Neira 59 14 342 08 Kwi 2008, Wto 19:04
Ostatni post: Niered


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.