- Totalne zobojętnienie
#1
Witam. Od jakiegoś czasu zaczęło się dziać coś niedobrego ze mną, mianowicie mam wrażenie, że jestem całkowicie odcięty od emocji - pozytywnych i negatywnych. Mam w domu ojca alkoholika i jego odpały jakoś przestały robić na mnie wrażenie (nie tyczą się bezpośrednio mojej osoby, więc nie moja sprawa). Niby powinienem się cieszyć, że tak wszystkiego nie przeżywam, jednakże ukończyłem pierwszy rok studiów, bez poprawek i zdałem test diagnostyczny z języka, najlepiej na całym roku, otrzymując maksimum punktow z części gramatycznej (na co wykładowcy zgodnie stwierdzili, że jeszcze się to nie zdarzyło wśród osób zaczynających naukę od zera). Fakt ten jest mi tak obojętny, jak to, że zaczęły się wakacje. "Odpocząłem" jeden dzień i zacząłem przerabiać książki na drugi rok. Nic tylko się cieszyć, że taki ambitny, prawda? Otóż problem tkwi w tym, że żadna czynność nie sprawia mi przyjemności. Jeśli ktoś by mnie zapytał, jakie mam zainteresowania, to nie potrafiłbym udzielić żadnej odpowiedzi. Wszystko czego się podejmuje nie pochodzi z wnętrza mnie, tylko jest takie jakby zautomatyzowane. Sprawiam wrażenie chłodnego lub jak określiła to jedna koleżanka z pracy - zarozumiałego. W dodatku stronię od towarzystwa, nawet tutaj nie chce mi się pisać, za sprawą gigantycznej pustki w głowie i braku swobodnego przepływu myśli. Wciąż się zastanawiam skąd biorą się tematy do rozmów, co powoduje, ze dany osobnik jest czymś żywo zainteresowany i opowiada o tym z wielkim zaangażowaniem. Pisząc tego posta nie mam jasno sprecyzowanego celu i też odczuwam swego rodzaju blokadę. Z leków od miesiąca przyjmuję escitalopram (10mg) i trittico (150mg) pół tabletki przed spaniem. Wszystko co napisałem wyżej dzieje się już przed przyjmowaniem tych specyfików. Czy ktoś przechodził przez coś podobnego i może coś poradzić? Ciężko mi ostatnio wytrzymać ze samym sobą.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Ej:
  • Szary
Odpisz
#2
Tak sobie pomyślałam po przeczytaniu tego posta, że człowiek czasem odcina się od wszystkiego, co jest dla niego trudne i ucieka w taką totalną obojętność.  Może to , to ?
W ogóle to gratuluje , że wszystko Ci tak dobrze poszło. Lubisz to co studiujesz? A może nie lubisz i dlatego nie odczuwasz satysfakcji , że tak świetnie poszło ? Może to nie do końca to , co chciałeś robić w życiu? I dlatego się czujesz jak czujesz?
Jak zażywasz leki, to mniemam , że masz swojego lekarza. Może z Nim też warto porozmawiać o tym, jak się czujesz na kolejnej wizycie... mi twoje odczucia , które opisujesz przypominają to , co ja czułam mając epizody depresyjne , ale wiadomo takie rzeczy , to już tylko lekarz.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Nerwuska:
  • Żółwik
Odpisz
#3
(29 Cze 2019, Sob 20:32)Nerwuska napisał(a): Tak sobie pomyślałam po przeczytaniu tego posta, że człowiek czasem odcina się od wszystkiego, co jest dla niego trudne i ucieka w taką totalną obojętność.  Może to , to ?
W ogóle to gratuluje , że wszystko Ci tak dobrze poszło. Lubisz to co studiujesz? A może nie lubisz i dlatego nie odczuwasz satysfakcji , że tak świetnie poszło ? Może to nie do końca to , co chciałeś robić w życiu? I dlatego się czujesz jak czujesz?
Jak zażywasz leki, to mniemam , że masz swojego lekarza. Może z Nim też warto porozmawiać o tym, jak się czujesz na kolejnej wizycie... mi twoje odczucia , które opisujesz przypominają to , co ja czułam mając epizody depresyjne , ale wiadomo takie rzeczy , to już tylko lekarz.
Może faktycznie po części tak jest. Po części, bo taki jestem próbując nawiązać z kins kontakt, czy utrzymać obecne.
Dziekuję. Ciężko mi jednoznacznie stwierdzić czy lubię czy nie. Studiuję filologię hiszpańską i same przedmioty językowe sprawiają mi przyjemność (gorzej z literaturoznawczymi, jednak nie skupiam się jakoś specjalnie na nich). 
Tak, mam nowego lekarza, jednakże nie mówiłem mu o wszystkich rzeczach bo po prostu nie potrafiłem tak na gorąco tego zrobić.
Odpisz
#4
(29 Cze 2019, Sob 20:50)Ej napisał(a):
(29 Cze 2019, Sob 20:32)Nerwuska napisał(a): Tak sobie pomyślałam po przeczytaniu tego posta, że człowiek czasem odcina się od wszystkiego, co jest dla niego trudne i ucieka w taką totalną obojętność. Może to , to ?
W ogóle to gratuluje , że wszystko Ci tak dobrze poszło. Lubisz to co studiujesz? A może nie lubisz i dlatego nie odczuwasz satysfakcji , że tak świetnie poszło ? Może to nie do końca to , co chciałeś robić w życiu? I dlatego się czujesz jak czujesz?
Jak zażywasz leki, to mniemam , że masz swojego lekarza. Może z Nim też warto porozmawiać o tym, jak się czujesz na kolejnej wizycie... mi twoje odczucia , które opisujesz przypominają to , co ja czułam mając epizody depresyjne , ale wiadomo takie rzeczy , to już tylko lekarz.
Może faktycznie po części tak jest. Po części, bo taki jestem próbując nawiązać z kins kontakt, czy utrzymać obecne.
Dziekuję. Ciężko mi jednoznacznie stwierdzić czy lubię czy nie. Studiuję filologię hiszpańską i same przedmioty językowe sprawiają mi przyjemność (gorzej z literaturoznawczymi, jednak nie skupiam się jakoś specjalnie na nich).
Tak, mam nowego lekarza, jednakże nie mówiłem mu o wszystkich rzeczach bo po prostu nie potrafiłem tak na gorąco tego zrobić.

To spróbuj na kolejnym spotkaniu, na pewno warto. Z czasem jak go lepiej poznasz , to może uda Ci się bardziej otworzyć i lekarz wiadomo też potrzebuje czasu, by poznać pacjenta. A może jakiś psycholog też nie byłby złym pomysłem?
Odpisz
#5
(29 Cze 2019, Sob 20:21)Ej napisał(a): Witam. Od jakiegoś czasu zaczęło się dziać coś niedobrego ze mną, mianowicie mam wrażenie, że jestem całkowicie odcięty od emocji - pozytywnych i negatywnych. Mam w domu ojca alkoholika i jego odpały jakoś przestały robić na mnie wrażenie (nie tyczą się bezpośrednio mojej osoby, więc nie moja sprawa). Niby powinienem się cieszyć, że tak wszystkiego nie przeżywam, jednakże ukończyłem pierwszy rok studiów, bez poprawek i zdałem test diagnostyczny z języka, najlepiej na całym roku, otrzymując maksimum punktow z części gramatycznej (na co wykładowcy zgodnie stwierdzili, że jeszcze się to nie zdarzyło wśród osób zaczynających naukę od zera). Fakt ten jest mi tak obojętny, jak to, że zaczęły się wakacje. "Odpocząłem" jeden dzień i zacząłem przerabiać książki na drugi rok. Nic tylko się cieszyć, że taki ambitny, prawda? Otóż problem tkwi w tym, że żadna czynność nie sprawia mi przyjemności. Jeśli ktoś by mnie zapytał, jakie mam zainteresowania, to nie potrafiłbym udzielić żadnej odpowiedzi. Wszystko czego się podejmuje nie pochodzi z wnętrza mnie, tylko jest takie jakby zautomatyzowane. Sprawiam wrażenie chłodnego lub jak określiła to jedna koleżanka z pracy - zarozumiałego. W dodatku stronię od towarzystwa, nawet tutaj nie chce mi się pisać, za sprawą gigantycznej pustki w głowie i braku swobodnego przepływu myśli. Wciąż się zastanawiam skąd biorą się tematy do rozmów, co powoduje, ze dany osobnik jest czymś żywo zainteresowany i opowiada o tym z wielkim zaangażowaniem. Pisząc tego posta nie mam jasno sprecyzowanego celu i też odczuwam swego rodzaju blokadę. Z leków od miesiąca przyjmuję escitalopram (10mg) i trittico (150mg) pół tabletki przed spaniem. Wszystko co napisałem wyżej dzieje się już przed przyjmowaniem tych specyfików. Czy ktoś przechodził przez coś podobnego i może coś poradzić? Ciężko mi ostatnio wytrzymać ze samym sobą.
No więc ja podziwiam twoja ambicje i tez jej zazdroszczę. Z drugiej strony czy jakbyś nie był już w pełni obojętny na wszystko to czy byś w ogóle się uczył i przejmował studiami? No ale gratuluję sukcesów i tak.
To że nie cieszy cie nic i obojętność na wszystko to typowy objaw depresji. A nie myślisz że te wszystkie emocje zwłaszcza negatywne trzymasz w sobie bardzo głęboko i któregoś dnia to wybuchniesz?
Odpisz
#6
@Ej, opisz to lekarzowi mniej więcej tak, jak przedstawiłeś nam tu.

Można to interpretować jako mechanizm broniący przed przeciążeniem trudnymi emocjami (ale może to być interpretacja błędna).
Często wakacje bywają trudnym okresem dla osób z problemami natury psychicznej. Odpada rutyna i nie ma co ze sobą zrobić.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Żółwik:
  • Ninkka
Odpisz
#7
@itanimuli Sęk w tym, że nie przejmuję się właśnie tymi studiami. Uczę się bo i tak nie mam nic lepszego do roboty. Do wyboru mam jeszcze leżenie plackiem i gapienie się w sufit. Skłaniam się ku depresji, która może być efektem nieprzystosowania społecznego.
Gdzieś tam wewnątrz czuję, jak się gotuję i duszę we własnym ciele, jednak jest to ledwie wyczuwalne.

@Nerwuska Kolejna wizyta za miesiąc i przeczytam mu po prostu to co tutaj napisałem. Ogólnie zalecił mi psychoterapię ale po dwóch nieudanych mam delikatną awersję.

(29 Cze 2019, Sob 21:15)Żółwik napisał(a): @Ej, opisz to lekarzowi mniej więcej tak, jak przedstawiłeś nam tu.

Można to interpretować jako mechanizm broniący przed przeciążeniem trudnymi emocjami (ale może to być interpretacja błędna).
Często wakacje bywają trudnym okresem dla osób z problemami natury psychicznej. Odpada rutyna i nie ma co ze sobą zrobić.
Może tak być. Tłumaczę tez to sobie często w ten sposób, ze mój umysl jest w stanie ciągłej gotowości i spodziewa się ataku ze strony innej osoby - stad może wynikać obojętność. Martwi mnie, że objawia się to w stosunku do najbliżych.
Dokładnie. Nie wyobrażam sobie co bedę robil w tym czasie.

Wiecie co Wam powiem? Nawet na forumku czuję się strasznie wyobcowany. Pisałem na pw z paroma osobami, jednak nie udało mi się nawiązać jakiejś pozytywnej relacji. Wszystko to moja wina i pewnego rodzaju oporu psychicznego przed pakowaniem się w relacje. Przepraszam
[-] 2 użytkowników polubił(o) wpis Ej:
  • Lato, Szary
Odpisz
#8
@Ej a nie możesz przyspieszyć wizyty u lekarza?
Ja jak miałam najgorsze momenty w mojej chorobie to właśnie leżałam plackiem i nic nie robiłam (latem zawsze było najgorzej bo nie byłam zmuszona do chodzenia do szkoły).
Nie dziwie się że Ci się to nie podoba. Wiele osób myśli że super jest nie czuć nic a ja właśnie twierdzę że to obojętność i wewnętrzna pustka jest najgorsza
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis itanimuli:
  • Ej
Odpisz
#9
(29 Cze 2019, Sob 22:01)itanimuli napisał(a): @Ej a nie możesz przyspieszyć wizyty u lekarza?
Ja jak miałam najgorsze momenty w mojej chorobie to właśnie leżałam plackiem i nic nie robiłam (latem zawsze było najgorzej bo nie byłam zmuszona do chodzenia do szkoły).
Nie dziwie się że Ci się to nie podoba. Wiele osób myśli że super jest nie czuć nic a ja właśnie twierdzę że to obojętność i wewnętrzna pustka jest najgorsza
Poczekam jeszcze ten miesiąc, psychiatra mi wytłumaczył dokładny mechanizm działania leku (w końcu trafilem na fachowca) i działanie antydepresyjne objawia się po 2 miesiącach stosowania, a z kolei antyfobiczne po pół roku. W sumie i tak mi nie zmieni na coś lepszego bo w maju miałem za sobą epizod padaczkowy i póki nie zrobię rezonansu to nie przepisze czegoś mocniejszego.
Dokładnie. Nie ma nic gorszego od pustki, ktora rozdziera od środka i zabija przyjemność z zycia codziennego. Każdego poranka jak sie budzę to mam taką ciężką głowę, zupełnie jakby ktoś zdzielił mnie obuchem. I czas strasznie się dłuży, niezależnie czy przebywa się w pracy czy w domu.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Ej:
  • itanimuli
Odpisz
#10
Jakaś bzdura z tym, że efekt antydepresyjny pojawia się po dwóch miesiącach a antyfobiczne działanie dopiero po pół roku. Efekty leczenia już powinny być po dwóch tygodniach, bo tyle zwykle potrzebują SSRI na zadziałanie i zachodzi stopniowa poprawa - raz szybciej raz wolniej.

Ja gdy brałem taką paroksetynę czy sertralinę, to efekt przeciwfobiczny był już mocno zauważalny po dwóch tygodniach, a po miesiącu był już pełny.
Odpisz
#11
(01 Lip 2019, Pon 7:19)Piesek napisał(a): Jakaś bzdura z tym, że efekt antydepresyjny pojawia się po dwóch miesiącach a antyfobiczne działanie dopiero po pół roku. Efekty leczenia już powinny być po dwóch tygodniach, bo tyle zwykle potrzebują SSRI na zadziałanie i zachodzi stopniowa poprawa - raz szybciej raz wolniej.

Ja gdy brałem taką paroksetynę czy sertralinę, to efekt przeciwfobiczny był już mocno zauważalny po dwóch tygodniach, a po miesiącu był już pełny.
Każdy organizm inaczej reaguje na leki, to kwestia bardzo indywidualna. Z moich obserwacji wynika, że 2 tygodnie to zdecydowanie za krótki okres żeby wydawać jakiekolwiek osądy bo w tym czasie objawiają się jeszcze skutki uboczne. Pamiętam jak przyjmowałem najgorsze zło jakie wymyślili farmaceuci, czyli sertralinę. Pierwszy tydzień to koszmar na jawie był, budziłem się w nocy z ostrymi myślami samobójczymi, drugi tydzień to senność i spadek sił. Po miesiącu nastrój w miarę stabilny, jednak ogólne "spicznienie" zdyskwalifikowało ten lek.
Odpisz
#12
Różne mają psychiatrzy opinię o początku właściwego efektu leczniczego. Może zależeć od wieku pacjenta, doświadczenia lekowego i miliona innych zmiennych.
Nie ulega wątpliwości, że popularne antydepresanty są zbyt "wolne" i nie zawsze w ogóle skuteczne.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Żółwik:
  • Ej
Odpisz
#13
(01 Lip 2019, Pon 17:37)Ej napisał(a): Pamiętam jak przyjmowałem najgorsze zło jakie wymyślili farmaceuci, czyli sertralinę.
Zbyt emocjonalnie osądzasz, sertralina nie ma ogólnie złej opinii. Indywidualnie może nie podejść, to rzecz normalna.
Odpisz
#14
(01 Lip 2019, Pon 18:59)Żółwik napisał(a):
(01 Lip 2019, Pon 17:37)Ej napisał(a): Pamiętam jak przyjmowałem najgorsze zło jakie wymyślili farmaceuci, czyli sertralinę.
Zbyt emocjonalnie osądzasz, sertralina nie ma ogólnie złej opinii. Indywidualnie może nie podejść, to rzecz normalna.
Możliwe. Powołuję się tylko na swoje doświadczenia i paru innych znajomych osób, którym ten lek wyrządził więcej szkody, niż pożytku.
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.