- Trudność z wydawaniem forsy
#1
Hej,

ciekawi mnie czy któryś z naszych szanownych forumowiczów również z taką trudnością wydaje pieniądze jak ja. Bo doszedłem do wniosku, że u mnie to jest wręcz patologicznie...

Nie wiem czy można to nazwać po prostu skąpstwem, bo kiedy mam np. kupić komuś prezent, to wtedy bez problemu wydaję dużą sumę. W knajpach przy wyjściu z kimś - to samo. Najgorzej przychodzi zakup rzeczy dla siebie, wtedy zawsze sobie mówię, że to mi jest niepotrzebne, że później, że te pieniądze mogą mi się jutro przydać itp.

Nawet jak sobie na coś odłożę to później szkoda mi się tej kasy pozbyć. Wydaje mi się, że jest to związane z obawą o finansową przyszłość, chociaż nigdy nie zdarzyło mi się być totalnie bez kasy i zawsze jakieś zabezpieczenie jest...

A jak to wygląda u was?
Miej nas blisko serca
Tak, byśmy gdy ściemni się niebo
Mogli żyć nadal
W kometach i gwiazdach.
Odpisz
#2
Ja nie jestem z tych ciułających, choć w miarę ochoty i możliwości też odkładam na konkretny cel. A tak... pieniądze wydaję kiedy chcę i na co chcę, jednocześnie nie boję się, że umrę z głodu, czy że zostanę zasypana wezwaniami do zapłaty. Zdarzyło mi się być doszczętnie spłukaną, kiedy to wydatki przewyższyły pensję miesięczną i wciąż żyję  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: W związku z powyższym w mózgu mam chyba zakodowane, że i tak sobie poradzę, a nawet jeśli tak nie będzie, to obycie z ostatecznością, jaką jest wizja śmierci na wszelkie możliwe sposoby (hehe) nie pozwala mi odczuwać napięcia związanego z brakiem funduszy na życie   :Uśmiecha się:
Odpisz
#3
Mam podobnie. Tylko, że ja nie widzę w tym problemu. To kwestia osobnicza. Niektórzy zdają się być stworzeni do życia na kredyt. Zastaw się, a postaw się i takie tam. Generalnie muszę widzieć sens w tym, że coś jest k*rewsko drogie, albo że muszę nagle kupić coś drogiego, albo że muszę kupić czegoś dużą ilość. Od razu mam: zaraz zaraz pomalutku: 1. Nie da się taniej? 2. Opłaca się? 3. Potrzebne to? 4. Czy ktoś nie próbuje mnie wy**ujac? Bezmyślnie wydając mogę wydać dowolną ilość pieniędzy.
"God, grant me the serenity to accept the things I cannot change,
The courage to change the things I can,
And wisdom to know the difference."
Odpisz
#4
Ja to chyba cierpię na łatwość wydawania forsy. Wcale mnie to nie śmieszy.
click!

The world is a cruel place but you are stronger than you think you are.
Odpisz
#5
Tez tak mam, choć meni tam i na prezenty szkoda    :Wystawia język:

A generalnie zapisuję WSZYSTKIE wydatki.    :Uśmiecha się:
Mam juz dłuuuugi arkusz w excelu,
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#6
No, ja dosłownie oglądam każdą złotówkę  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko: Ale to chyba dlatego, że tych pieniędzy nie mam. Może gdy zacznę pracować, to to się zmieni.

Chociaż od dziecka mam skłonności do chomikowania i odkładania słodyczy/pieniędzy na później. Ale dobrze na tym wychodzę. Kiedy np. kupuję kosmetyki czy książki bez zastanowienia, to często potem żałuję, bo przepłaciłam, bo kupiłam coś niepotrzebnego. A kiedy każdy zakup z 5 razy przemyślę, to jestem zadowolona, bo zazwyczaj to oznacza, że kupiłam coś naprawdę potrzebnego za dobrą cenę    :Uśmiecha się:
Admin na urlopie
Odpisz
#7
Floyd, normalnie jak bym o sobie czytał. Tylko, że ja niestety jestem bardziej radykalny, bo na prezentach dla innych też skąpie    :Uśmiecha się:

Luno, chomikowanie słodyczy ma ten minus, że tracą swoją ważność. Do dziś pamiętam gorzki smak otrzymanych na gwiazdkę a jedzonych w maju czy czerwcu Delicji (które zresztą uwielbiam).

edit. I jeszcze jedno http://demotywatory.pl/4064417
Odpisz
#8
Ja wydaję bardzo, bardzo mało ogólnie. Dla siebie kupuję tylko papierosy i doładowanie do telefonu. I tyle.
Odpisz
#9
Oto kłaniam się jako kolejny skąpiec, który nowe ubrania/buty/torby kupuję dopiero w momencie całkowitego rozpadu poprzednich.
Ostatnio miałam dylemat czy kupić paczkę 10 ołówków czy może ołówek mechaniczny z wkładami. Jako że nigdy szczęścia do ołówków mechanicznych nie miałam, a i lubię od czasu do czasu porysować(do czego ołówek mech. nie bardzo się nadaje), wybrałam zwykłe ołówki...a chodziło tylko o te parę groszy różnicy...

Jedyną rzeczą na jaką się przyznaję, że wywalam dosłownie kasę, to książki.
Odpisz
#10
Myślę że to wszystko może wynikać z kiepskiej sytuacji finansowej naszych rodzin. Co prawda z pieniędzmi było tak, że na drobne wydatki nie brakowało ale bywało tak, że w ciągu tygodnia wydawałem 2 złote. Od siebie. Wtedy, czyli w czasach SP potrafiłem przeżyć dzień o jednej kajzerce wartej wtedy 30 gr. Miałem po prostu skłonność do życia "na krawędzi" jak najniższym kosztem i chipsy, słodycze i inne rzeczy postrzegałem jako zbędny wydatek. Z ubrań, sprzętów itp. korzystam aż do maksymalnego ich wykorzystania. Dzisiaj mogę swobodnie wydawać pieniądze ale przy zakupach zwykle mocno się zastanawiam bo mając pod ręką automat z półlitrową wodą za 1,60, Żabkę z 1,5 l wody za 79 gr i położoną dalej Biedronkę z wodą za 69 gr idę do tej ostatniej. W Empiku bardzo mocno rozważam zakupy i jeśli znajdę jakiś kontrargument dotyczący posiadania jakiejś rzeczy to zostawiam ją na półce. Obecnie wydaje tygodniowo z biletami ok. 30 zł kieszkonkowego.
Odpisz
#11
Obecnie to wydałem juz jakeiś 1,5k na terapie i ze... strach pisać ile na innego lekarza, i nie wiem w sumie po co...    :Smuci się:

Dlatego właściwie mam ochotę zacząć być rozrzutnym. Nadal pewnei będę wszystko skrzętnie notował, ale może wreszcie warto wydać każdy grosz? Mam wrażenie, ze nic mi w tym zasranym zyciu innego nei zostało...

W szkole miałem podobnie, raczej niewiele wydawałem...
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#12
Zas napisał(a):Obecnie to wydałem juz jakeiś 1,5k na terapie i ze... strach pisać ile na innego lekarza, i nie wiem w sumie po co...    :Smuci się:

Widzisz? Było lepiej przepić    :Uśmiecha się szeroko: Chyba lepsza terapia nawet (jeśli z kimś się pije).
To co dał nam świat niespodzianie zabrał los,
dobre chwile skradł niosąc w zamian bagaż
zwykłych trosk.
To co dał nam świat to odeszło z biegiem lat,
cóż wart jest dziś niewczesny żal,
że los wziął to co dał.
Odpisz
#13
Chyba tak.

Tzn. oczywiscie, zę nie, tylko szkoda, zę wciąż nie mam kompletnie nic od życia, co nei byłoby ucieczką albo zgranym schematem i rutyną, którą mozę generalnei lubię, ale ta jakoś uwiera...
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#14
Ja też bardzo niechętnie wydaję. Wynika to po części z musu, bo w rodzinie nigdy pieniędzy nie było i nie ma. Poza postawowymi rzeczmi jak jedzenie, środki czystości, wszelkie rzeczy, które nie są absolutnie koniecznie potrzebe i bez których mogłabym się obejść wpędzają mnie w poczucie winy. Największy problem sprawia mi kupno czegoś ekstra dla siebie, np. prezentów i nagród za osiągnięcia, rzeczy których kupna moja mama by nie zaaprobowała (nigdy też nie wspominam że je kupiłam i mam z tego powodu lekkie wyrzuty sumienia, pomimo iż to moje pieniądze). Zawsze jest jakiś głosik, który podpowiada żeby lepiej odłożyć, zostawić na czas i cel kiedy naprawdę będą potrzebne.

O ile chodzi o kupowanie rzeczy osobiście w sklepie, jak np. ubrania, książki, to nie mam aż takiego problemu, ale za to mam fobię przed kupowaniem w internecie. Zdarza się że miesiącami przymierzam się do zakupu, w obawie że nie dojdzie, będzie zepsute/nie pasujące, przepłacone. Zawsze takie zakupy to stres.

Podobnie jak Zas miałam kiedyś zwyczaj zapisywać każdy wydany i zarobiony grosz, łącznie z opisem na co poszedł i datą. Po jakimś czasie jednak mi przeszło.
[Obrazek: 406px-Twiggy_Tree_Stages.png]
Każdy ma jakiś Błękitny Zamek. Tylko że każdy go po swojemu nazywa.
- L.M. Montgomery, Błękitny Zamek
Odpisz
#15
Floyd napisał(a):A jak to wygląda u was?

Mówię o sobie oszczędny. Moi znajomi mówią o mnie skąpy.    :Uśmiecha się:
Próbuję otworzyć oczy ...
Odpisz
#16
Mam dokładnie to samo. Co jest zresztą o tyle dziwne, że mam zaoszczędzoną całkiem sporą sumę. Ale mimo to czuję jakiś lęk przed bankructwem, który kiedyś uniemożliwi mi zakup czegokolwiek. Odnoszę wrażenie, iż jest to związane z brakiem dochodów, mimo że inwestycje mogłyby mi pomóc w zarabianiu pieniędzy. Wręcz obawiam się, iż bez nich będzie to wręcz niemożliwe, więc jest to takie trochę błędne koło, bo boję się też tego, że nie będę potrafił odpowiednio wykorzystać sprzętu który zakupię i przekonam się, iż wcale nie jestem tak dobry w tym co robię, co mogłoby mieć katastrofalne skutki dla mojej psychiki.
Odpisz
#17
Ja też mam problem z wydawaniem pieniędzy. Nim się spostrzegę, już nie ma czym zarządzać    :Wystawia język:
Crows fly black
Odpisz
#18
Bardzo dobra postawa, nie próbuj tego "leczyć". Oszczędnością i pracą ludzie się bogacą.
Odpisz
#19
Cytat:i przekonam się, iż wcale nie jestem tak dobry w tym co robię, co mogłoby mieć katastrofalne skutki dla mojej psychiki.

No, tak przy okazji to ja się za nic właśnie dlatego nie mogę wziąć, boję się, że runą moje ostatnie złudzenia i wyjdzie, że nie jestem dobry w niczym.

Ja jestem bardzo oszczędny często prawie nie mam z czego żyć i wyrobił mi się taki nawyk, żeby kupić wszystko w sklepie najtaniej jak się da i tak, żebym się tym najadł i żeby starczyło mi na długo, dlatego prawie nie kupuję już warzyw i owoców, bo mi szkoda na to pieniędzy.
Jak okazyjnie mam dopływ gotówki to i tak już nie kupuję tych droższych rzeczy, a dla mnie droższe to powyżej 5 zł.
Odpisz
#20
Ja jestem na etapie realizowania zaległych marzeń z dzieciństwa oraz wieku młodzieńczego i generalnie na nic sobie nie żałuję    :Uśmiecha się:
Regularnie przepierdzielam wszystko to co zarobię + dobieram z oszczędności    :Uśmiecha się:
Odpisz
#21
A wybieliłeś się już, jak Jackson?
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#22
Podobno bardzo skromny i skąpy styl wydawania na siebie i innych jest rodzajem zaburzenia. No i w drugą stronę tak samo-zakupoholizm.
Miłość jest silniejsza niż śmierć.
[Obrazek: JRbqoRy.png]
Odpisz
#23
Jakby tak poczytać o zaburzeniach to pewnie każdy by pasował do kilkunastu..

Odpisz
#24
Zas napisał(a):A wybieliłeś się już, jak Jackson?
Nie, wręcz przeciwnie, wczoraj byłem na solarium  :Stare - Przewraca oczami 2:
Odpisz
#25
U mnie to różnie jest. Od dzieciństwa miałam tak, że jak dostałam parę zł, żeby sobie kupić coś dobrego to wolałam sobie te pieniądze zostawić. Zawsze jakoś było mi szkoda wydawać pieniędzy na jedzenie. Jak poszłam z koleżankami na lody to sobie kupiłam a tak sama to nigdy. Zostawiałam sobie te pieniądze, a jak się uzbierało to rozwalałam wszystko na ubrania i kosmetyki.    :Uśmiecha się szeroko: Raczej jestem oszczędna, ale jak wejdę do galerii handlowej to zamieniam się w zakupoholiczkę i wychodzę bez pieniędzy.
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.