- Ubiór kobiet
#1
Chciałbym poruszyć temat dosyć dziwny. Pisząc o nim właściwie zastanawiam się, czy nie staję się w tym momencie pionierem, bo o ile powszechne dyskusje na temat m.in. erotyki czy pornografii są już raczej na porządku dziennym, to rozważania, które poniżej zamieszczę, są albo wciąż absolutnym tabu, albo rzeczą najzupełniej oczywistą, o której rozmawiać nie warto. Ale mnie te rzeczy nie dają spokoju.

Jak nadmieniłem w tytule, chodzi mi o kobiecy ubiór w naszej, zachodniej kulturze. Pomijam resztę świata, czyli na przykład prymitywne plemiona afrykańskie, papuaskie i tym podobne. Sytuacje, w której przedstawiciele obu płci znajdują się w sferze prywatnej, w negliżu, także nie stanowią przedmiotu moich obecnych zainteresowań. Pomijam również skrajne sytuacje, w których panują ekstremalne temperatury: ostrą zimę, w której uzasadnione jest noszenie (przez obie płcie) ciepłej, ochronnej odzieży, a także przebywanie w porze letniej na plaży lub basenie - strój kąpielowy jest dla mnie rzeczą najzupełniej jasną i uzasadnioną. Wyjątkowo dużego upału, w którym zrzucanie zbędnych ubrań jest wyższą koniecznością, także pod uwagę nie biorę. Interesują mnie natomiast wszystkie inne sytuacje, w szczególności wizerunek kobiet w mediach (prasie, internecie, telewizji, billboardach), ale i wizerunek kobiet, które można spotkać np. w polskich miastach, w miesiącach letnich.

O co właściwie mi chodzi? Ano o to, że w bardzo wielu sytuacjach kobiety ubrane są skąpiej od mężczyzn.

1. Sytuacja galowa. Gala telewizyjna, jakieś wesele, przyjęcie czy raut. Strój męski w takiej sytuacji to niemal zawsze garnitur. Obowiązkowo biała koszula, krawat, marynarka, spodnie, eleganckie buty. Tak jest w naszej kulturze przyjęte i już. Ale nie tyle o elementy stroju mi chodzi, ile o procent zakrytego ciała. Na wierzchu pozostają bowiem tylko głowa (twarz i szyja) oraz dłonie. Czyli niezbędne minimum. Sytuacja, w której mężczyzna pokazałby się np. w koszulce bez rękawów, jakkolwiek nie uzasadniona, z pewnością nie byłaby dobrze widziana. Męski strój w takiej sytuacji musi być nienaganny, czytaj: szczelnie wszystko skrywający...
U kobiet w takiej sytuacji panuje ogromna dowolność, co właściwie jest tematem na osobną dyskusję. Najbardziej cudaczna sukienka może z powodzeniem zostać uznana za galowy ubiór. Ale mnie rozchodzi się o coś innego. A mianowicie o to, jak duży procent ciała pozostaje odsłonięty. I wszystko to uważa się za dopuszczalne. Ramiona, dekolt, plecy, pępek (no, to w sytuacji galowej może akurat nie, choć i takie wypadki się zdarzają), czy wreszcie kolana i stopy. To, co u mężczyzn nie uchodzi, u kobiet "świeci pełnym blaskiem".

2. Ubiór w miejscu publicznym w miesiącach letnich, np. na miejskiej ulicy. Wyobraźmy sobie spacerującą parę. On - patrząc od dołu: adidasy i skarpetki, bardzo rzadko sandały. Długie spodnie, rzadziej krótkie spodenki. Koszulka obowiązkowo z krótkim rękawkiem (bardzo rzadko bez), z samej swojej istoty szczelnie zakrywająca tors. A ona? Może być oczywiście ubrana podobnie jak jej partner. Ale najczęstsze, co w takiej sytuacji można zobaczyć to: gołe ramiona, głęboki dekolt, brzuch i plecy na wierzchu. Spodenki czy spódniczka tak krótkie jak się da, na samym dole np. klapki-japonki. Czasem zastanawiam się, czy coś takiego nie zahacza o ekshibicjonizm...

3. Ogólny wizerunek (młodych) kobiet w mediach. Wnioski z moich obserwacji pod tym kątem sprowadzają się do tego, że dziewczyny w bardzo wielu sytuacjach są bardziej rozebrane od facetów. Jeśli widzimy mężczyznę w samych slipkach, oznacza to, że jest w negliżu, uprawia jakiś sport albo np. bierze kąpiel. I takie przedstawianie mężczyzn to wg mnie rzadki przypadek. U kobiet - pełna dowolność. Choćby w reklamach - w dowolnej z nich (praktycznie dowolnego produktu) przedstawicielka płci pięknej może mieć odsłoniętą dowolną część ciała poza biustem (a i ten czasem już się toleruje) i okolicami intymnymi, i praktycznie zawsze zostanie to uznane za dopuszczalne.

Można oczywiście podać więcej sytuacji niż te trzy wyżej wymienione, ale na tych póki co się zatrzymam. Skupię się natomiast na wyszukaniu przyczyn takiego stanu rzeczy.

Dlaczego kobiety ubierają się w ten sposób? Pierwsze wytłumaczenie, które przychodzi mi do głowy to względy anatomiczne. A także, hmm... fizjologiczne. Sytuację, w której kobieta zamiast spodni decyduje się włożyć sukienkę lub spódnicę (który to ubiór często pozostawia niezakryte łydki, kolana, a czasem i uda), jestem w stanie zrozumieć. Kwestia chyba najbardziej mnie nurtująca - częsty w ubiorze kobiet brak rękawów, a także dekolty. Jedyne moje wytłumaczenie w tym momencie to ciężar biustu, który najlepiej równoważą same ramiączka, a rękawy czy zbyt dużo materiału w górnej części klatki piersiowej stanowią niewygodę.

Ale (niestety) bardziej skłaniam się ku następującej hipotezie: kobiety odsłaniają więcej skóry ze względu na nas, mężczyzn. Dlatego, że jesteśmy WZROKOWCAMI, a one chcą być podziwiane. Ubierają się tak z prozaicznego powodu - aby na ich widok poprawiło nam się krążenie ;> Pewnie napiszecie mi teraz (zwracam się do czytelników moich wypocin), że to oczywistość. A ja pewnie przyznam Wam rację   :Uśmiecha się i puszcza oko:...

Zdaję sobie sprawę z tego, że pisząc to wszystko, stawiam zarzut totalny, bo odnoszę się do tego, co powszechne i akceptowane. Możliwe, że mam po prostu problem z własną seksualnością    :Uśmiecha się puszczając oko: Ale powyższy temat wydaje mi się wart, jeśli nie dłuższego przedyskutowania, to chociaż chwilowego zastanowienia.
[Obrazek: DarthVade_ssphxhp.jpg]
Odpisz

[-]
Brak dostępu



Niestety nie masz dostępu do postów w tym dziale. Zarejestruj lub zaloguj się, żeby zobaczyć resztę postów.




PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.