- Udawanie poza domem
#1
Piszecie czasem że w pracy, na studiach udajecie nie-fobików.
2 pytania zatem mam: po co? jakim cudem wam się to udaje? jak jest później tj po powrocie do domu?
Jestem fobiczką i introwertyczką- nie potrafię choćby nie wiem co udawać ekstrawertyczki nawet przez jeden dzień na studiach. Wam się udaje- zazdroszczę... W nowym roku zamierzam iść do pracy i mam zamiar poudawać coby mnie nie pozjadali (jak wszędzie dotychczas) ale czarno to widzę...
Odpisz
#2
Ja nie udaję może ekstrawertyczki, ale staram się ukryć lęk, zasłaniam się udawaną pewnością siebie przez co ludzie biorą mnie za taką, która ma wszystko gdzieś. Przynajmniej tak mi się wydaje.. Jedna z dziewczyn powiedziała mi, że jestem bardzo pewna siebie, co mnie w tamtym momencie rozbawiło. Jak jest po powrocie do domu? Nijak. Przed współlokatorami i tak jestem fobiczką, która chowa się w pokoju i praktycznie ich nie mija, nawet w kuchni czy w drodze do łazienki - zawsze przed wyjściem nasłuchuję przez jakiś czas, czy nikogo tam nie ma, żeby przypadkiem kogoś nie spotkać i nie musieć mówić "cześć" - na pewno wtedy dojrzeliby mój strach.
Udawanie to błędne koło, żałuję, że zakładam tę "maskę". Ale nie potrafię inaczej, nie chce żeby ludzie widzieli mnie jako słabą i wystraszoną (choć może co niektórzy już zauważyli, że nie jestem taka "wygadana" jak na 1. roku...
Odpisz
#3
^ Mam podobnie. W pracy nie raz ktoś mi powiedział że mam na wszystko wyjebane, i ogólnie sprawiam wrażenie takie cwaniaka-luzaka. Podczas gdy w środku mam napięte wszystkie nerwy, na zewnątrz potrafię dopasować tak dokładną maskę że potrafię zmanipulować i oszukać czyjś osąd. Jednak takie granie kosztuje, i po prostu raz drugi trzeci nie udaje ci się to, pękasz i oni to widzą. Trzeba się zwolnić.

To jak bardzo jest to szkodliwe, widać gdy wracam do domu, wtedy wszystko puszcza, często pojawiają się objawy somatyczne typu ból brzucha, pojawia się ogromne rozdrażnienie i chęć rozładowania emocji, wręcz pobicia kogoś.
Więc nie warto, ale ja znam realia i wy znacie realia. W pewnych środowiskach wymaga się od ciebie zrobienia tego i tego, oni nie są do niańczenia i głaskania po głowie lękliwych dzieci.

A z introwertyzmem nie ma się co kryć, bo to jeszcze raz powtórzę, nie jest choroba, tylko naturalna preferencja.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis consciousness:
  • asleep
Odpisz
#4
(01 Lis 2017, Śro 19:54)FallenAngel napisał(a): Udawanie to błędne koło, żałuję, że zakładam tę "maskę". Ale nie potrafię inaczej, nie chce żeby ludzie widzieli mnie jako słabą i wystraszoną (choć może co niektórzy już zauważyli, że nie jestem taka "wygadana" jak na 1. roku...
Ja z kolei bardzo żałuję, że nie umiem udawać, o wiele lepiej by było, gdybym umiał (nie tylko w zwykłym funkcjonowaniu w społeczeństwie, ale też np. miałbym większe szanse na pozytywne przejście rozmowy kwalifikacyjnej). zazdroszczę tym, co umieją, a w gorszych chwilach czuję wręcz zawiść wobec nich.
Psychologiczne podejście do bliskiej osoby praktykowane codziennie przez wiele lat może dać "antypsychologiczne" efekty. Niestety wielu psychologów o tym nie wie.
Odpisz
#5
Fallen- nie mieszkasz z rodzicami tylko wynajmujesz coś tak?
Kolega wyżej: jestem introwertykiem otoczonym przez ekstrawertyków nie zliczę ile razy mi dokuczono (ignorowanie, kpiny, złośliwe prześmiewcze zdrobnienia) nie potrafię tego introwertyzmu zaakceptować tzn. gdybym mogła zażyczyć sobie by jutro wstać jako ekstrawertyk to byłabym bardzo szczęśliwa. W związku z powyższym bardzo chcę umieć udać ekstrawertyczkę na te ileś godzin pracy.
Odpisz
#6
Wydaje mi się, że każdy próbuje ukryć swoje słabe strony, a fobia społeczna nie jest czymś wartym chwalenia się. Nie nazwałbym tego udawaniem.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Pietter:
  • Placebo
Odpisz
#7
Ja jestem wyjątkowa otóż gdzie bym nie znalazła się (lo, studia, bank etc) widać jak na dłoni że ONA MA FOBIĘ a innymi słowy: jest zbyt cicha, zbyt nieśmiała, zbyt wycofana, zbyt grzeczna. Nie potrafię poudawać.
Odpisz
#8
Mi się niestety też nie udaje wielu rzeczy ukryć, ekstrawertyczki nie umiem udawać, raczej na mojej twarzy odbijają się emocje i jestem czasem szufladkowana jako zbyt wrażliwa, co może jest prawdą, ale przynajmniej nie chciałabym być tak odbierana bo mam wrażenie, że to stwarza dystans.
Wtedy myślę, sobie, że przecież teraz starałam się być kimś innym ale jednak też zostałam szybko rozpracowana przez inną osobę.
Chciałabym mieć maskę społeczną, wydaje mi się, że się przydają takie rzeczy. Ale pracuję nad tym, żeby pewne rzeczy wykształcić. Gdy stosuje się je nie całkiem wbrew sobie, nie powinny przynieść szkody tylko korzyści. Raczej okazywanie słabości w niektórych sytuacjach nie wychodzi na dobre. Może nawet nie zawsze warto mieć maskę ale na pewno chciałabym się " wyleczyć" z nadmiernej wrażliwości (czyt. nadwrażliwości).
Odpisz
#9
(01 Lis 2017, Śro 20:18)paranormal987 napisał(a):
(01 Lis 2017, Śro 19:54)FallenAngel napisał(a): Udawanie to błędne koło, żałuję, że zakładam tę "maskę". Ale nie potrafię inaczej, nie chce żeby ludzie widzieli mnie jako słabą i wystraszoną (choć może co niektórzy już zauważyli, że nie jestem taka "wygadana" jak na 1. roku...
Ja z kolei bardzo żałuję, że nie umiem udawać, o wiele lepiej by było, gdybym umiał (nie tylko w zwykłym funkcjonowaniu w społeczeństwie, ale też np. miałbym większe szanse na pozytywne przejście rozmowy kwalifikacyjnej). zazdroszczę tym, co umieją, a w gorszych chwilach czuję wręcz zawiść wobec nich.

Uwierz mi, naprawdę nie ma czego zazdrościć. Przez to udawanie można naprawdę się zagubić, czasami sama nie wiem jaka naprawdę jestem...

(01 Lis 2017, Śro 20:19)smutna00 napisał(a): Fallen- nie mieszkasz z rodzicami tylko wynajmujesz coś tak?
Kolega wyżej: jestem introwertykiem otoczonym przez ekstrawertyków nie zliczę ile razy mi dokuczono (ignorowanie, kpiny, złośliwe prześmiewcze zdrobnienia) nie potrafię tego introwertyzmu zaakceptować tzn. gdybym mogła zażyczyć sobie by jutro wstać jako ekstrawertyk to byłabym bardzo szczęśliwa. W związku z powyższym bardzo chcę umieć udać ekstrawertyczkę na te ileś godzin pracy.

Aktualnie wynajmuję z chłopakiem pokój, bo studiuję. Oprócz nas w mieszkaniu mieszkają jeszcze 2 osoby wynajmujące pokoje jednoosobowe.

(01 Lis 2017, Śro 20:05)consciousness napisał(a): ^ Mam podobnie. W pracy nie raz ktoś mi powiedział że mam na wszystko wyjebane, i ogólnie sprawiam wrażenie takie cwaniaka-luzaka. Podczas gdy w środku mam napięte wszystkie nerwy, na zewnątrz potrafię dopasować tak dokładną maskę że potrafię zmanipulować i oszukać czyjś osąd. Jednak takie granie kosztuje, i po prostu raz drugi trzeci nie udaje ci się to, pękasz i oni to widzą. Trzeba się zwolnić.

To jak bardzo jest to szkodliwe, widać gdy wracam do domu, wtedy wszystko puszcza, często pojawiają się objawy somatyczne typu ból brzucha, pojawia się ogromne rozdrażnienie i chęć rozładowania emocji, wręcz pobicia kogoś.
Więc nie warto, ale ja znam realia i wy znacie realia. W pewnych środowiskach wymaga się od ciebie zrobienia tego i tego, oni nie są do niańczenia i głaskania po głowie lękliwych dzieci.

A z introwertyzmem nie ma się co kryć, bo to jeszcze raz powtórzę, nie jest choroba, tylko naturalna preferencja.

"Jednak takie granie kosztuje, i po prostu raz drugi trzeci nie udaje ci się to, pękasz i oni to widzą. Trzeba się zwolnić." - idealnie napisane. Można też pracować dorywczo na miesiąc, na magazynie, gdzie nie wymagają od Ciebie kontaktu z klientami, mówią co masz robić, i to robisz. Obawiam się, że będę musiała tak pracować do końca życia, tzn. okresowo, na magazynie, gdyż do innej pracy się po prostu nie nadaję przez tą fobię, a dłużej niż miesiąc, może półtora na pełen etat nie wytrzymam - właśnie przez to udawanie, męczy psychicznie bardziej chyba niż sam lęk przed ludźmi..
Odpisz
#10
(01 Lis 2017, Śro 22:28)FallenAngel napisał(a):
(01 Lis 2017, Śro 20:18)paranormal987 napisał(a):
(01 Lis 2017, Śro 19:54)FallenAngel napisał(a): Udawanie to błędne koło, żałuję, że zakładam tę "maskę". Ale nie potrafię inaczej, nie chce żeby ludzie widzieli mnie jako słabą i wystraszoną (choć może co niektórzy już zauważyli, że nie jestem taka "wygadana" jak na 1. roku...
Ja z kolei bardzo żałuję, że nie umiem udawać, o wiele lepiej by było, gdybym umiał (nie tylko w zwykłym funkcjonowaniu w społeczeństwie, ale też np. miałbym większe szanse na pozytywne przejście rozmowy kwalifikacyjnej). zazdroszczę tym, co umieją, a w gorszych chwilach czuję wręcz zawiść wobec nich.

Uwierz mi, naprawdę nie ma czego zazdrościć. Przez to udawanie można naprawdę się zagubić, czasami sama nie wiem jaka naprawdę jestem...

Dla kogoś może nie, dla mnie jest co zazdrościć. Ja na 100 procent potrzebuję umiejętności udawania. Brak tej umiejętności w sporym stopniu utrudniał i utrudnia mi właściwe funkcjonowanie.
Psychologiczne podejście do bliskiej osoby praktykowane codziennie przez wiele lat może dać "antypsychologiczne" efekty. Niestety wielu psychologów o tym nie wie.
Odpisz
#11
(01 Lis 2017, Śro 22:59)paranormal987 napisał(a):
(01 Lis 2017, Śro 22:28)FallenAngel napisał(a):
(01 Lis 2017, Śro 20:18)paranormal987 napisał(a):
(01 Lis 2017, Śro 19:54)FallenAngel napisał(a): Udawanie to błędne koło, żałuję, że zakładam tę "maskę". Ale nie potrafię inaczej, nie chce żeby ludzie widzieli mnie jako słabą i wystraszoną (choć może co niektórzy już zauważyli, że nie jestem taka "wygadana" jak na 1. roku...
Ja z kolei bardzo żałuję, że nie umiem udawać, o wiele lepiej by było, gdybym umiał (nie tylko w zwykłym funkcjonowaniu w społeczeństwie, ale też np. miałbym większe szanse na pozytywne przejście rozmowy kwalifikacyjnej). zazdroszczę tym, co umieją, a w gorszych chwilach czuję wręcz zawiść wobec nich.

Uwierz mi, naprawdę nie ma czego zazdrościć. Przez to udawanie można naprawdę się zagubić, czasami sama nie wiem jaka naprawdę jestem...

Dla kogoś może nie, dla mnie jest co zazdrościć. Ja na 100 procent potrzebuję umiejętności udawania. Brak tej umiejętności w sporym stopniu utrudniał i utrudnia mi właściwe funkcjonowanie.
A bierzesz jakieś leki? Mnie właśnie leki pod tym względem znacznie pomogły (biorę Asentrę 50-tkę)
Odpisz
#12
(01 Lis 2017, Śro 23:01)FallenAngel napisał(a):
(01 Lis 2017, Śro 22:59)paranormal987 napisał(a):
(01 Lis 2017, Śro 22:28)FallenAngel napisał(a):
(01 Lis 2017, Śro 20:18)paranormal987 napisał(a):
(01 Lis 2017, Śro 19:54)FallenAngel napisał(a): Udawanie to błędne koło, żałuję, że zakładam tę "maskę". Ale nie potrafię inaczej, nie chce żeby ludzie widzieli mnie jako słabą i wystraszoną (choć może co niektórzy już zauważyli, że nie jestem taka "wygadana" jak na 1. roku...
Ja z kolei bardzo żałuję, że nie umiem udawać, o wiele lepiej by było, gdybym umiał (nie tylko w zwykłym funkcjonowaniu w społeczeństwie, ale też np. miałbym większe szanse na pozytywne przejście rozmowy kwalifikacyjnej). zazdroszczę tym, co umieją, a w gorszych chwilach czuję wręcz zawiść wobec nich.

Uwierz mi, naprawdę nie ma czego zazdrościć. Przez to udawanie można naprawdę się zagubić, czasami sama nie wiem jaka naprawdę jestem...

Dla kogoś może nie, dla mnie jest co zazdrościć. Ja na 100 procent potrzebuję umiejętności udawania. Brak tej umiejętności w sporym stopniu utrudniał i utrudnia mi właściwe funkcjonowanie.
A bierzesz jakieś leki? Mnie właśnie leki pod tym względem znacznie pomogły (biorę Asentrę 50-tkę)
Nie biorę, mam delikatny organizm, co może zwiększać podatność na wystąpienie intensywnych skutków ubocznych przy tego typu lekach.
Psychologiczne podejście do bliskiej osoby praktykowane codziennie przez wiele lat może dać "antypsychologiczne" efekty. Niestety wielu psychologów o tym nie wie.
Odpisz
#13
(01 Lis 2017, Śro 20:41)Pietter napisał(a): Wydaje mi się, że każdy próbuje ukryć swoje słabe strony, a fobia społeczna nie jest czymś wartym chwalenia się. Nie nazwałbym tego udawaniem.

O dokładnie...

No ale ja zupełnie nie potrafię udawać wśród ludzi, tj w większym gronie, widać, że mam taką przerażoną minę małego dziecka i często ktoś się mnie nawet pyta "co się dzieje".

Za to świetnie udaje w kontaktach jeden na jeden. I później odrzucam wszystkie zaproszenia w przestrzeń publiczną od takiej osoby, żeby przypadkiem nie zobaczyła jak wystraszona i ogólnie nie do życia jestem w rzeczywistości. Czyli lipa.

Chyba też zazdroszczę osobą które potrafią udawać, mimo, że niby wiem, że to w sumie też nie jest optymalne działanie i pewnie ciężko się tak funkcjonuje.

(01 Lis 2017, Śro 20:05)consciousness napisał(a): ^
A z introwertyzmem nie ma się co kryć, bo to jeszcze raz powtórzę, nie jest choroba, tylko naturalna preferencja.

Niby tak, ale jakoś ciężko mi się pozbyć przeświadczenia, że ekstrawertyzm jest hmm... bardziej punktowany społecznie    :Uśmiecha się szeroko: no i w ogóle większość badań które wpadły mi w oko wskazywały na to, że ekstrawertyzm częściej idzie w parze z wysokim poczuciem szczęścia, dobrostanu etc. Ech.
"Nikt nie lubi samotności. Ja tylko nie próbuję się z nikim na siłę zaprzyjaźniać. To prowadzi do rozczarowań" H.M.
Odpisz
#14
Ja tylko umiem udawać niewkurzonego, gdy jestem wkurzony, to jedyne, co umiem udawać.

Lęk jest emocją słabo akceptowaną społecznie, szczególnie u mężczyzn i w efekcie, ci co umieją udawać, że nie mają lęku, są znacznie lepiej postrzegani przez społeczeństwo i prędzej akceptowani w grupie.

W ogóle to odnoszę wrażenie, przeglądając fora, że całkowity brak umiejętności maskowania lęku to poważne skrzywienie psychicznie. Są bardzo sporadyczne przypadki, gdy ktoś w ogóle nie umie maskować lęku.
Psychologiczne podejście do bliskiej osoby praktykowane codziennie przez wiele lat może dać "antypsychologiczne" efekty. Niestety wielu psychologów o tym nie wie.
Odpisz
#15
Staram się udawać przed całym światem że jestem normalny, ale w moim przypadku prędzej czy później zawsze kończy się to porażką.
1
Odpisz
#16
Nie umiem udawać, widać po mnie, że jestem wystraszony, małomówny itp.
Odpisz
#17
Bywają takie dni, kiedy udaje mi się udawać    :Uśmiecha się: koleżanka, która nie ma pojęcia o mojej fobii stwierdziła ostatnio, że mam silny charakter. Niestety udawanie nie zawsze wychodzi, najczęściej porażkę ponoszę w prozaicznych sytuacjach życiowych.
So, so, Herr Doktor.
So, Herr Enemy.

I am your opus,
I am your valuable,
The pure gold baby

That melts to a shriek.
Odpisz
#18
Najlepiej mi wychodzi udawanie luzaka, staram się chodzić powoli i rozluźniony, mówić powoli, zaobserwowałem że wiele osób jest takich typowych flegmatyków ale chyba nie każdy mi wierzy i zawsze prędzej czy później mnie przejrzą
Odpisz
#19
Ja nie umiem udawać, mam osobowość unikającą i trudno mi nad niektórymi zachowaniami zapanować...

Zachowania po których widać, że coś ze mną nie tak:
- niepatrzenie ludziom w oczy
- zaburzenia ruchu
- nieumiejętność uśmiechania się do ludzi, wyrażania emocji
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

              Reklama