- Unikanie dobrych znajomych
#1
Nie wiem, czy już ktoś poruszał ten temat, być może mówię o czymś oczywistym dla nas wszystkich. Unikanie ludzi - to jasne. Ale ja czasem, mimo że chcę mieć wielu znajomych, olewam ludzi, których nawet lubię. Jest to dla mnie niepojęte    :Uśmiecha się szeroko:
Dziś znów to zrobiłam. Postanowiłam zacząć dzień optymistycznie, wreszcie wszystko zmienić (jak co jakiś czas...). Wystarczyło drobne niepowodzenie na studiach i już mam pretensje do całego świata. Potem wsiadam do autobusu, widzę kolegę - jedyną osobę, z którą dobrze gadało mi się niedawno po wielu latach (i która sama do mnie zagadała po takim czasie!) i... Udaję, że go nie widzę. Bo tak mi po prostu wygodniej. Wracam do domu i frustracja, że przegrałam kolejną okazję do kontaktu z ludźmi. Robicie tak czasem?
Odpisz
#2
tak, poza frustracja z tego powodu, bo to nie ma sensu. w koncu mam fobie spoleczna, a nie jakies widzimisie    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#3
Dawnych znajomych też staram się omijać szerokim łukiem ... kiedy mnie nie zauważą albo nie poznają czuję ulgę  :Stare - Przewraca oczami 2: Co dziwne nieraz jak spotkam kogoś przypadkiem tak że nie da się ani uciec ani schować to rozmawia mi się całkiem normalnie i nawet jakoś pewniej się czuje :shock: mimo tego unikam kontaktów jak ognia ...
Odpisz
#4
jak widze przypadkiem na uliczy albo w podobnych miejscach kogos znajomo wygladajacego to jakos specjalnie mi nie zalezy na rozmowie z nim. sam nie podchodze w takich przypadkach, chyba ze mam sprawe. pozniej nie mam z tego powodu zadnych wyrzutow sumienia, frustracji itd.
Odpisz
#5
Tu chodzi właśnie o tych znajomych, z którymi chciałoby się nawiązać kontakt, a nie ogólnie o wszystkich. Tych, których się lubi i właśnie o ich unikanie.
Odpisz
#6
To ciekawe, ja zawsze bardzo cieszyłem się ze spotkania z ludźmi, których lubię.
Odpisz
#7
kiedyś tak robiłem. takie zachowania owocują tylko zdenerwowaniem, skrępowaniem, dziwną atmosferą. teraz jak tylko widzę kogoś znajomego, to od razu się witam i zagaduję. prościej, naturalniej, przyjemniej.
Odpisz
#8
Ja nie prowokuję kontaktu, jak jest to nie jest źle. Ale nie żebym miała jakąś naglącą potrzebę.
Odpisz
#9
Ja nie tyle unikam znajomych na ulicy, co w sytuacji kiedy dobry kumpel zapyta czy bym do niego nie wpadł odpowiadam coś w stylu "no wiesz, nie mogę nic obiecać, zobaczymy jak będzie". Po czym oczywiście nie idę do niego i wyrzucam sobie pózniej "ku*wa przecież mogłem pójść a nie znowu w domu siedzieć"   :Smutny:
Odpisz
#10
hjjghk
Odpisz
#11
Unikam tylko niektóre dziewczyny z mojej klasy a tak wszystkich biorę na siema! Co tam? Irytuje mnie tylko to że niezależnie gdzie wyjdę muszę kogoś ZAWSZE spotkać. Mieszkałem w powiatowym mieście i zawsze musiałem spotkać kogoś znajomego idąc do sklepu    :Obraził się:
Odpisz
#12
BlankAvatar napisał(a):tak, poza frustracja z tego powodu
j/w  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Odpisz
#13
jhkj
Odpisz
#14
na razie to mogę unikać jedynie znajomych z gim. i podstawówki, co nie zmienia faktu, że ja nie lubię z nimi rozmawiać i vice versa. ale jeżeli już się trafi jakiś ewenement, który zagada to zazwyczaj rozmowa schodzi na tematy szkole.
Odpisz
#15
Islaja, jak uważasz, dlaczego tak robisz?
Odpisz
#16
Czupakabra napisał(a):Tu chodzi właśnie o tych znajomych, z którymi chciałoby się nawiązać kontakt, a nie ogólnie o wszystkich. Tych, których się lubi i właśnie o ich unikanie.

Otóż i to. I to tak zupełnie bez powodu.
Odpisz
#17
Unikanie znajomych to mój „ulubiony” sport, i myślę, że mógłbym być w reprezentacji Polski.
Oczywiście zależy jaki typ znajomych, jak taki co to widuję i powinni być mi teoretycznie obojętni a kultura wymaga jakiegoś zagajenia a ja akurat nie mam najmniejszej ochoty z kimkolwiek gadać ( no i po co lepiej siedzieć w domu i patrzeć w ścianę ;/żal ) to najlepszą opcją jest ściema z komórką, pisanie smsów i udawanie rozmowy przecież zwalnia człowiek z jakichkolwiek normalnych zachowań i można tylko odkiwać głową    :Uśmiecha się szeroko:
A co do znajomych (albo raczej byłych, bo ich już niewiele zostało) z którymi teoretycznie mam/miałem, dobry kontakt to notoryczne unikanie spotkań, wspólnego wyjścia czy nawet głupiej rozmowy mimo że tak naprawdę chce się tego towarzystwa, wynika pewnie z tego ze porównuję swoją sytuację do innych a tam życie w pełni (rodzina, dom, fajna praca etc) po czym człowiek czuje się zdołowany, niedopasowany i ogólnie dupowaty więc włącza się naturalny odruch obronny i zaczynam unikać takich sytuacji.
Pewnie jedyny wyjściem z takiej sytuacji jest zmiana stosunku do samego siebie, ale jak to zrobić jak jedną z przyczyn tego stosunku jest właśnie brak znajomych wiec pojawia się błędne koło.
Odpisz
#18
Inaczej - omijam starych znajomych, bo nie chcę mieć już z nimi do czynienia. Ostatnio wczoraj - nie odmachałem znajomemu idącemu po drugiej stronie ulicy. Chciałbym się kumplować z osobami, wobec których czuję respekt, od których mógłbym się czegoś nauczyć. I właśnie dlatego jednocześnie się ich panicznie boję - ich pewności siebie, wiedzy, obycia.
Odpisz
#19
Nienawidzę spotykania starych znajomych. Jak nie uda mi się w porę uciec, to rozmowa kończy się na "cześć - cześć". Męczy mnie to bablanie "co u ciebie, co studiujesz ?" zresztą czym niby sama miałabym się pochwalić... Poza tym ich zainteresowanie i tak nie byłoby szczere. Z jakiegoś powodu myślę, że prędzej wyciągnęliby ode mnie informacje żeby później w gronie tych co mnie znali i mnie odrzucili obsrać mnie że mi się to nie udało, a tamto też skazane na porażkę itp. To takie typowo ludzkie.
Odpisz
#20
doskonale Cie rozumiem też tak miewam i mi jest z tym źle    :Smuci się: przez to chyba ba tracę często naprawdę < myślę> fajne kontakty. chyba najwyższy czas to zmienić . pozdrawiam !!
Odpisz
#21
Aneczka85 napisał(a):doskonale Cie rozumiem też tak miewam i mi jest z tym źle    :Smuci się: przez to chyba ba tracę często naprawdę < myślę> fajne kontakty. chyba najwyższy czas to zmienić . pozdrawiam !!

a myślałem że ja tak tylko mam
Odpisz
#22
Nie unikam dobrych znajomych, gdy ich spotkam gdzieś na mieście. Gorzej jest z kontaktem gdy się nie widzimy    :Obraził się: Czasami napiszę pierwsza, a czasami nie potrafię sie odezwać przez miesiąc. Mam potem do siebie ogromne wyrzuty, że nie zadzwoniłam, nie napisałam, nie zainteresowałam się tak po ludzku osobą, z którą się przyjaźniłam i której płakałam w mankiet gdy było źle    :Smuci się:
Myślę, że nie było by problemu gdybym tych dobrych znajomych miała pod bokiem, w swoim małym mieście, większość mieszka we Wro albo dalej.
Od dłuższego czasu łapię się również na tym, że ktoś do mnie napisze (obojętne czy maila czy sms'a), przeczytam go i nie odpisuję cały dzień, albo i dłużej.

Co do zwykłych znajomych, to faktycznie, czasami ich unikam. Jeszcze rok temu siliłam się na rozmowę, zagadywałam, a ostatnio doszłam do wniosku, że to nie ma sensu i mówię tylko "cześć" do tego się uśmiechnę i ide dalej.
Ułatwia życie, bo już się nie spinam, że znowu ta rozmowa była taka sztuczna, albo że znowu zadawałam pytania z d*py, żeby miło było. Oczywiście, pojawiają się w głowie inne myśli, w stylu "no to teraz wyszłam na mruka/dzika", ale staram się je szybko przegonić    :Wystawia język:
Odpisz
#23
Łapię się na tym, że unikam dobrych, starych znajomych. Czuję jakąś blokadę, trudno mi nawiązać kontakt wtedy, gdy kogoś dłużej nie widzę. Jeżeli kogoś spotykam na przysłowiowym mieście to jest całkiem inaczej - staram się podejść, przynajmniej przywitać, zagadnąć itd. Najgorzej jest zadzwonić - i tak upływają dni, miesiące, a znajomi coraz bardziej się ode mnie oddalają. Myślą o mnie, że jestem niesympatyczny, nie potrafię po ludzku się zainteresować drugim człowiekiem. Nie jestem przecież skupiony na sobie - nie potrafię zrobić tego pierwszego kroku.
Także mam przez to wyrzuty sumienia, że być może kogoś przez to zraniłem, że ktoś rzeczywiście mnie polubił, a ja nie potrafię odwzajemnić przyjaźni, dobrego słowa, tylko wciąż chowam się w tej skorupie - bo tak łatwiej.
Ciężkie jest życie socjofoba    :Smuci się:
Odpisz
#24
frightened_man napisał(a):ktoś rzeczywiście mnie polubił, a ja nie potrafię odwzajemnić przyjaźni

To IMO jeden z najbardziej przygnębiających aspektów fs. Nasze wyrzuty sumienia, nasza samotność. Nienawiść do własnej niemocy przezwyciężenia tego.

Może z dobroci dla siebie zaszyć się gdzieś w górach i zająć się pisaniem, spacerami? Nauczyć się być samemu. Przecież wielu ludzi tak żyło i żyje.
Odpisz
#25
owszem, też bym chciała, Alaska, Syberia, tylko moje racjonalne myślenie jest górą, tzn. będe musiała z czegoś żyć...
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Czy macie znajomych lub przyjaciół? koncepcja 223 17 779 27 Lis 2018, Wto 7:21
Ostatni post: Phobos
  Wstydzicie się tego że nie macie znajomych? estera 381 54 197 17 Wrz 2018, Pon 13:10
Ostatni post: Kra_Kra
Rainbow Przytulanie znajomych, przyjaciół avatariks 35 3 352 07 Sie 2018, Wto 16:21
Ostatni post: nika32
  Przy znajomych gram kogoś, kim nie jestem Sointocharlotte 8 1 118 10 Sty 2018, Śro 20:55
Ostatni post: Radek
  Brak szczęścia do znajomych. Laksas 9 1 515 08 Sty 2017, Nie 13:23
Ostatni post: Nekrofil
  Przez nieśmiałość nie mam żadnych znajomych. Damian_S1 11 2 360 27 Sie 2016, Sob 21:16
Ostatni post: Mały Książę
  Macie przyjaciół albo chociaż znajomych? butterfly92 121 17 462 13 Gru 2015, Nie 23:55
Ostatni post: Zasió
  Jak zdobywacie znajomych, przyjaciół? ATLAS 4 1 448 16 Wrz 2014, Wto 0:14
Ostatni post: Windy
  "Nie mam znajomych..." - Nasze Historie MrPolish 3 2 614 26 Lip 2014, Sob 20:36
Ostatni post: Luctucor
  "Oszczędzanie" znajomych klocek 5 1 548 27 Maj 2010, Czw 16:47
Ostatni post: Embody


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.