- Upewnijcie się, że to nie schizofrenia. A fobia,lęki objaw.
#1
Radzę wszystkim, którzy tutaj są na forum, aby dobrze przemyśleli, czy ich fobia, lęki to nie skutki schizofreni. Oczywiście nikogo nie zachęcam, aby sobie szukał sam w sobie choroby na siłę. Nie oto chodzi. Aczkolwiek, jeśli na prawdę ludzie, którzy tutaj są zalogowani, lękliwce cierpią na schizofrenię, a leczą się jedynie antydepresantami, fajkami, alkoholem, tryptofanem, 5htp itp to wbijają sobie tylko gwózdz do trumny w swojej chorobie. To nie prawda, że schizofrenia to tylko powazne omamy i urojenia. Wymyslono to głownie dlatego, żeby psychiatrzy bali się tej choroby jak ognia(jak gastrolog, proktolog raka żołądka, lub jelita grubego). Taka jest prawda. Ta choroba może objawiać się znikomymi urojeniami, tylko w sensie ksobnych urojeń, prawie nerwicowych(zero omamów). Za to negatywne objawy mogą dawać tak w kość ze odechciewa się żyć. Mam tutaj głównie na myśli lęki, pustkę, mowę i myslenie. Jestem przekonany, iż jest tutaj masa ludzi chora na schizofrenię. Przy tak dużej liczbie zalogowanych osób, ktorzy cierpią na lęki sama statystyka powie, że jest tutaj masa schizofreników, a nie tylko fobików spolecznych.
Jeszcze raz uwierzcie, że ta choroba to nie tylko: omamy i widzenie Bozi i chrystusa w domu. Natomiast często powazniejsze rzeczy, ktore uniemozliwiają jakąkolwiek pracę jak w moim przypadku. W moim przypadku zostałem zaatakowany i uderzony głównie w sferze mówienia i gadki. Co więcej bez leków nie potrafie czytać książek. W ogole nic potrafię. Czytam książke i nie wiem w ogole co ja czytam. Ktoś do mnie mówi, a ja nie wiem gdzie jestem. Mysle zupelnie o czymś innym. Nawet dla moich kolegów rozmowa ze mną to dramat. Zreszta dla rodziny też. Natomiast nie mam omamów i urojeń. Ewentualnie lekkie, że mnie nie lubią i jestem inny. Zadnych omamów dzwiekowych. ani wizualnych. Natomiast powazne zaburzenia myslenia. Pozdrawiam.
"Liebowitz test > 125"
#2
Myślę, że są tutaj psychotycy, w ilości nieznacznej.
#3
Wątpie w to co piszesz. Ty masz tak, że jak nie weźmiesz leków to nie możesz czytać książek a jak ktoś do Ciebie mówi to w ogóle nie wiesz o czym i odpływasz. Ok. Ja mam podobnie jeśli chodzi o rozmowy z ludźmi tylko jest jedno wielkie "ale". Otóż jeśli rozmawiam z osobą przy której się nie stresuje - siostra, dobry kolega to wiem o czym mówię, nie stresuję się tym. Takie schizy, że nie wiem o czym mówię zdarzają mi się gdy np. umówię się z dziewczyną na randkę, gadam z kimś o wysokim autorytecie - tylko w takich sytuacjach. A tu już jest proste skojarzenie, że takich sytuacji się obawiam, boję się odrzucenia - a o to jest właśnie fobia społeczna a nie schizofrenia! Oczywiście do tego dochodzi jeszcze nerwica.

Chociaż teraz i tak nie narzekam, powoli wychodzę z fobii i teraz udaje mi się rozmawiać z kimś na kim mi zależy i nie "odpływać" trzymam się, poznaję swoje lęki i je zwalczam bo wiem, że to tylko wymysł mojej głowy. Jak dużo osób pisze an tym froum fobię można wyleczyć wyłącznie zmianą myślenia o sobie i otaczającym świecie - leki tylko pomagają się przemóc. Natomiast co do schizofrenii to jest to już poważniejsza choroba (tak właśnie choroba, natomiast fobia to "tylko" zaburzenie). Poczuj tą różnicę.
#4
U leczonych schizofreników często występuje lęk społeczny z powodu stosowania leków neuroleptycznych, których działanie jest przeważnie wymierzone przeciwko receptorom dopaminowym.

Natomiast ja nie widzę ścisłego związku między samą schizofrenią a fobią społeczną.

P. S.

Nie wkręcajmy fobikom za dużo chorób, bo Ci przeważnie są dość podatni na sugestię.
#5
zaburzenia myślenia ... a może to uszkodzenie jakichś konkretnych pól OUN ?
#6
LonLuvois napisał(a):U leczonych schizofreników często występuje lęk społeczny z powodu stosowania leków neuroleptycznych, których działanie jest przeważnie wymierzone przeciwko receptorom dopaminowym..

Bzdury chłopiesz piszesz jak rzadko który. Widzę, że jesteś następnym z tej grupy ludzi, którzy to wrzucają neurotransmitery, neuroprzekazniki do jednego wora. Mianowicie > serotonina dużo to frajda mało to deprecha, dopamina mało to lęk, dużo to pewność siebie i brak lęku. Niestety ale sympatyczny przyjacielu jesteś w błędzie. Prawdopodobnie zupelnie tak nie jest. Akurat wiele medycznych teorii głosi że to własnie za wysoki poziom dopaminy powoduje psychozy, lęki i problemy z mysleniem, mową u schizofreników. Przykładowo u siebie zaważyłem, ze kiedy wypalę kilka papierosów(ktore podnoszą dopaminę) lęki nasilają mi się.
Niestety wasze teorie ze duzo to dobrze mało to zle są bez sensu.

W dodatku ustawiliście sobie portret schizofrenika, ktory biega z siekierą po dzielnicy i głosi, ze sciga go diabeł. Niestety tak nie jest. Wielu schizoifreników to najzwyczajniej w swiecie ludzie, ktorzy stronią od wychodzenia z chałupy, czują pustkę, i czesto nie potrafią dogadać się z kolegami. Tak rodzajów innych chorób może być wiele, tak i schizofrenia może być różna.
"Liebowitz test > 125"
#7
panpanpan napisał(a):Akurat wiele medycznych teorii głosi że to własnie za wysoki poziom dopaminy powoduje psychozy, lęki i problemy z mysleniem, mową u schizofreników.

Może nie tyle wysoki poziom dopaminy jest odpowiedzialny za psychozy, co po prostu dopamina odgrywa dużą rolę przy tych zaburzeniach. Nie znaczy to, że dopamina sama z siebie jest winowajcą, ale że "pośredniczy" w tym wszystkim, dlatego blokowanie receptorów dopaminowych pomaga zniwelować psychotyczne objawy. Leki neuroleptyczne więc działają w dość prymitywny sposób, ale nie znamy lepszego sposobu, bo nie za bardzo znamy realne przyczyny biochemiczne psychoz. Leczenie neuroleptykami można porównać do wyciągnięcia bezpieczników domowych w celu wyłączenia jedynie telewizora. Cel osiągnięty, ale nadmiernym kosztem.

panpanpan napisał(a):Widzę, że jesteś następnym z tej grupy ludzi, którzy to wrzucają neurotransmitery, neuroprzekazniki do jednego wora. Mianowicie > serotonina dużo to frajda mało to deprecha, dopamina mało to lęk, dużo to pewność siebie i brak lęku.

No właśnie ja tak nie robię... Chociaż fajnie by tak było, gdyby to takie proste było.

Przede wszystkim problem polega na tym, że najpierw trzeba mniej-więcej dojść do tego czego nam najbardziej brakuje, a co działa za mocno. To wcale nie jest takie proste.

Kolejny problem polega na receptorach, jest ich mnóstwo, różne leki działają na różne receptory w różny sposób. Czasem pomagać mogą leki, które wzmacniają przekaźnictwo, a czasem te które je studzą. Dobrym przykładem są buspiron i hydroksyzyna. Pierwszy jest częściowym agonistą receptora 5HT1a, drugi natomiast jest antagonistą receptora 5HT2. Oba działają na receptory serotoninowe, pierwszy zwiększa przekaźnictwo w "jedynce" a drugi zmniejsza w "dwójce". A jak działają? - Oba są anksjolitykami, skutecznymi głównie w przypadku lęku uogólnionego. Zupełnie odwrotny mechanizm działania(choć na inne receptory serotoninowe), a profil leczniczy bardzo zbliżony.

Co się tyczy nerwic to najskuteczniejsze i najprostsze są substancje GABAergiczne, tylko, że prawie wszystkie uzależniają. To też w sumie jest takie proste rozwiązanie jak z neuroleptykami, ale na nic więcej w ciągu najbliższych lat bym nie liczył. Niech w końcu wprowadzą na rynek jakiś GABAergiczny, nieuzależniający anksjolityk, to będzie można pozwijać wszystkie fobiczne fora raz na zawsze    :Wystawia język:
#8
Czyli co najlepiej brac na to ustrojstwo?
#9
Na fobię? To co dają    :Wystawia język:
#10
Zgadzam się z pierwszym i którymś tam postem, że wiele osób na tym forum na pewno cierpi na zaburzenia psychotyczne, w ogóle o tym nie wiedząc. Może niekoniecznie na schizofrenię, ale zaburzenia schizofrenopodobne. Ja też myślałam, że jestem nieśmiała i i mam fobię społeczną. Jedno i drugie to bzdura, bo wcale nie jestem nieśmiała, a lęki społeczne mam z powodu izolacji psychicznej, autyzmu, czyli cech charakterystycznych dla zaburzeń z grupy schizofrenicznych. Nie wiem nawet, czy mam nerwicę, bo to też już praktycznie wykluczam. A są objawy schizofreniczne czy z schizoidalne itp. zbliżone do nerwicy.
#11
^ A jak do tego doszłaś, że nie masz fobii a to jednak coś innego?
#12
Schizofrenika to takiego jednego mam na oku tutaj, Ci co tu dłużej przebywają to pewnie wiedzą o kim mowa. Więcej jest natomiast paranoików, ale odbierani są jako dziwacy, a to przecież też psychoza. Jednego psychotyka bardzo trudno zidentyfikować, bo nie wiele się udziela, ale ma dość silne zaburzenia logicznego myślenia.
#13
To powiedz kto - niech nie zyje w nieswiadomosci.

Ja tam twierdze ze nie ma twardej granicy miedzy ch. psychicznymi. Mozna miec nawet wszystko o trochu.
#14
dash napisał(a):^ A jak do tego doszłaś, że nie masz fobii a to jednak coś innego?
Przez własną obserwację, autoanalizę, łączenie pewnych faktów, zachowań, tego, co się działo w szpitalu i co mi tam mówili. Odkrywam coraz więcej faktów, które coraz mniej pasują do nerwicy, a zbliżają się ku czemuś w stronę psychozy.
#15
magik napisał(a):To powiedz kto - niech nie zyje w nieswiadomosci.

Akurat przy tego typu zaburzeniach uświadamianie nie ma absolutnie żadnego sensu. Spodziewałbym się wręcz negatywnej reakcji.
#16
magik napisał(a):To powiedz kto - niech nie zyje w nieswiadomosci.

Ja tam twierdze ze nie ma twardej granicy miedzy ch. psychicznymi. Mozna miec nawet wszystko o trochu.

Bardzo trafne spostrzeżenie. Jak najbardziej można mieć wszystkiego po trochu. Wystarczy być wyjątkowo pechową jednostką. Nie widzę nic nadzwyczajnego w istnieniu osób, które chorują na schizofrenię, a jednocześnie mają nerwicę, złe samopoczucie wywołane grzybicą układu pokarmowego. Ja nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. Wystarczy mieć porypane życie, pokręcone, kłotnie domowe, utratę blskiej osoby, problemy z pracą, być bardzo słabo odpornym na stres i załapać schizofrenię a jednocześnie źle się odżywiać, wczesniej faszerując ogromną iloscia leków, spozywać cukier w rekordowych ilosciach i przy obniżonej odporności zalapać grzybicę. Dla mnie to nic irracjonalnego. Wystarczy mieć wyjątkowego pecha. Są tacy ludzie.

Nie rozumiem dlaczego co niektórzy robią ze schizofreni jakąś nieludzką, masakryczną chorobę. Nie pojmuję tego. Owszem są przypadki skrajne tej choroby. Natomiast jest wiele przypadków bez potęznych omamów, ale jednocześnie przy bardzo męczących objawach negatywnych, które czesto wykluczają człowieka z każdej pracy.
Ja np bez leków(fakt ktore mnie zamulają) nie potrafię dogadać się z ludźmi. I to nie tylko w pracy, ale nawet z kolegami. Przy zwykłej rozmowie w pracy, czy zwyklej rozmowie z kolegą jestem zupelnie w innym miejscu i nie wiem o czym jest rozmowa. Koncentracja=zero. Na lekach jakos funckjonuje.
"Liebowitz test > 125"
#17
w moim przypadku fobia okazala sie zla diagnoza.
na psychoterapii po kilku sesjach dowiedzialem sie ze mam zaburzenie osobowosci a dokladniej osobowosc paranoiczna i faktycznie to pasuje do mnie w 100%   :Obraził się:
odrazu wcisneli mi neuroleptyk risperidon czy jakos tak. czulem sie po nim jak roslinka, nie mialem na nic sily spalem po kilkanascie godzin masakra .postanowilem sie wogule nie leczyc
#18
xpiotrekx, może za szybko zrezygnowałeś? Czasem trzeba przeczekać trochę. A może dawka źle dobrana?
Długo się leczyłeś?
#19
xpiotrekx napisał(a):odrazu wcisneli mi neuroleptyk risperidon czy jakos tak. czulem sie po nim jak roslinka, nie mialem na nic sily spalem po kilkanascie godzin masakra .postanowilem sie wogule nie leczyc


Dostałem ten lek ale pod nazwą "Ryspolit", miałem brać na nerwicę natręctw.
Po nim nie czułem żadnych zmian, w ogóle. Tak jakbym nie brał.

Słabe organizmy musicie mieć skoro tak na was leki działają..
#20
PoCo napisał(a):Słabe organizmy musicie mieć skoro tak na was leki działają..
tja pocek ... kwestia znalezienia punktu zaczepienia, kombinacji jest wiele ... bez problemu znalazła by się substancja która położy cię szybciej i łatwiej niż przeciętnego słabeusza    :Wystawia język:
#21
Tak, Trash ma rację. Tolerancja na jeden lek (lub czynnik) nie oznacza, że względem innych leków (czynników) będziemy równie odporni.
Nie ma też mowy o określeniu "słaby organizm" w tym przypadku. Ktoś może mieć organizm odporny na działanie niskiej/wysokiej temperatury, na ból, stres itp. a mieć małą tolerancję na jakiś lek lub grupę (podobnie/w ten sam sposób działających) leków a z kolei na inne leki nie będą na niego "działać".
Ale nie odbiegajmy od tematu już.
#22
Oj bez przesady z tą schizofrenią. Takie cechy występują choćby w osobowosci schizoidalnej, a i urojen ksobnych czy prześladowczych w niej nie brakuje. Różniąsię one od urojeń w schizofrenii, chocby dlatego że po dluzszej chwili podlegaja korekcie. Polecam artykuł, jesli kto nie czytał:
http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/ps...dalna.html


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Schizofrenia (temat ogólny) Emilek1343 25 9 702 11 Maj 2018, Pią 18:42
Ostatni post: asleep
  Schizofrenia od fobii Ejdobra 3 559 20 Sie 2017, Nie 18:28
Ostatni post: trash
  fobia czy schizofrenia stokrotka20 27 11 237 14 Paź 2014, Wto 11:06
Ostatni post: away
  Myślę, że to coś poważnego(schizofrenia, padaczka, guz). panpanpan 12 5 251 10 Wrz 2010, Pią 9:53
Ostatni post: magik


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.