- Wasz stosunek do szkoły
#1
Jeżeli chodzi o mnie, to lubiłam chodzić do szkoły, gdy byłam w podstawówce. Jednak im człowiek starszy, tym więcej rzeczy zaczyna dostrzegać. W gimnazjum miałam dobre oceny i była to tylko i wyłącznie moja zasługa. Wielu nauczycieli bowiem nie potrafiło przekazać wiedzy. Za przykład może służyć moja fizyczka, która jedną ręką pisała na tablicy, drugą ścierała, niczego nie tłumaczyła, kazała jedynie czytać podręcznik. Lekcje fizyki okazały sie więc stratą czasu. Awersję do tego przedmiotu mam do dzisiaj.

Nadszedł dzień, gdy trzeba było wybrać szkołę ponadgimnazjalną. Mój wybór padł na jedno z najlepszych liceów w mieście, które na ulotkach i stronie internetowej ogłaszało wszem i wobec, że szczyci się najlepszą kadrą pedagogiczną. Oczywiscie zdawałam sobie sprawę z tego, że większość takich informacji okazuje się nieprawdą. Jednak z nadzieją wstąpiłam w mury nowej szkoły.

Okazało się, iż większość nauczycieli to ludzi, którzy całkowicie minęli się z powołaniem. Tak więc biologii uczy mnie kobieta, która tłumaczy nam nowe zagadnienia wymuszonym głosem, z miną cierpiętnicy, w sposób, który mógłby sugerować, że przeżywa katusze. Gdyby potrafiła opowiadać ciekawie, z pasją, może potrafiłaby kogoś zaiteresować. Biologia jest przecież taka ciekawa.
Inna sprawa jest z francuskim. Pierwszego dnia nauczycielka zaczęła mówić w języku obcym, mimo że nikt wcześniej się go nie uczył. Zasady gramatyki, czasy itp. również tłumaczy nam po francusku. Uwielbiam uczyć się języków obcych, zawsze dobrze mi to szło, ale lekcje francuskiego wywołały u mnie frustrację, bo po roku nauki, nie znam nawet podstaw.
Jeżeli chodzi o inne przedmioty, sytuacja nie przedstawia się lepiej. Zdecydowałam się uczyć tylko tych przedmiotów, Z których mam zamiar zdawać maturę. Resztą nie będę się już przejmowała. I w taki sposób z polskiego, wosu, matmy mam czwórki i piątki. Z reszty tróje lub dwóje. Często zdaża się, że omijam dni w szkole i w tym czasie uczę się np. wosu, zamiast marnować czas w szkole i patrzeć na tych nieszczęśliwych, skonanych życiem belfrów, którzy wydają się uczyć za karę. W taki oto sposób w tym miesiącu ominęłam już sześć dni. Nie czuję się z tym zbyt dobrze.

W swoim życiu spotkałam tylko jednego prawdziwego nauczyciela. Uczyła mnie w gimnazjum. Miała pasję, potrafiła sprawić, ze najgorsi uczniowie siedzieli na jej lekcjach jak urzeczeni. Chciała, aby każdy w klasie zrozumiał dany temat. Robiła to, co kocha, inni to czuli, i dlatego lubili jej lekcje.

A jak jest z wami? Jak wspominacie czasy liceum?
Odpisz

[-]
Brak dostępu



Niestety nie masz dostępu do postów w tym dziale. Zarejestruj lub zaloguj się, żeby zobaczyć resztę postów.



Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Wasz wygląd a wiek butterfly92 97 7 234 16 Lis 2018, Pią 19:38
Ostatni post: blair


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.