- wasz stosunek, wasze relacje z rodziną
Majorka moja rodzina mnie nie rozumie. Uwaza ze jestem niesmialy i ze to minie z wiekiem ale mija juz 3 lata. Doskonale cie nie rozumiem bo nie ma osoby ktora by rozumiala choc w jednej setnej to co czuje. Tzn to Moje cierpienie
Odpisz
Niestety nikt tego nie zrozumie. Takie jest życie.
Odpisz
rodzina hmmm   :Stan - Uśmiecha się - LOL: jestem przywiązana do rodziny, matka robi dobre ciastka, ciasta, rodzinna jestem, ale nie ma jakiejś bliskości, miłości tak jak to powinno być, w rodzinie musi być miłość, wierność, przywiązanie a ja jakoś nie widzę, żeby ktoś był wierny. Nie wiem czemu, ale oni są tak niezależni, że nie potrzebują nikogo, niepotrzebnie się poświęcałam a ja muszę mieć rodzinę, taką jaką chcę, wierną, ale najpierw musiałabym znaleźć odpowiedniego partnera, wiernego. Jak ktoś mnie dobrze traktuje mogę przebywać w takim towarzystwie, ale jak źle to już nie mogę, ta moja wrażliwość. Przez moją przeszłość i moje przejścia nigdy nie pozwolę się tak traktować, nigdy. Dlaczego oni dziwią się, że nikogo nie mam, ano właśnie dlatego, że wolę być sama niż w złym towarzystwie. Nie podobała mi się atmosfera tego domu, ale to indywidualiści, każdy myśli o sobie i swojej karierze, właśnie tak jest, przecież oni nic nie osiągnęli, tylko fizycznie robią, żadna kariera naukowa. Najlepiej wykształceni są lekarze i nauczyciele, nie wierzę w to, że tacy ludzie mogą być szczęśliwi żyjąc bez miłości, bez żadnego szaleństwa, wyprani z wszelkich uczuć, oni się poddali bo zauważyli, że są nielubiani przez innych, karierowiczów nikt nie lubi, ale ja nie wiem jak to możliwe, oni nawet w niedzielę harują, kiedy oni mają czas dla siebie? Nie, w ogóle nie mają czasu dla siebie, żeby zadbać o siebie, mówię o zwykłym dbaniu o siebie, ze mnie zrobili tanią siłę roboczą, mam ubranie robotnicze i specjalne rękawice. Z tego też powodu dziwnie się czuję jak nie mam pracy, jakbym nie miała co ze sobą zrobić. Co ja zrobię jak nie będzie pracy. Muszę organizować sobie inne zajęcia, w ogóle to nie jest rodzina tylko jakiś obóz koncentracyjny, więzienie, nigdzie nie mogę się wynieść, bo nie mam swojego mieszkania. Jakbym czekała na to aż będę mieć mieszkanie to bym była starą babcią a przecież nie o to chodzi, aby zniszczyć sobie całe życie. Zastanawiam się czy jakbym miała inną rodzinę, może gorzej by sobie radzili, może mniej sukcesów by mieli to by się tak nie wywyższali, naprawdę trochę pokory jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
Odpisz
Obecnie nie mieszkam z rodziną, ale nie mam pojęcia jak długo ten stan potrwa. Mówiąc brutalnie, nie potrzebuję teraz swoich rodziców. Albo raczej: nie potrzebuję być synem. Chcę być traktowany po partnersku. Przez wszystkich. Nie by ktoś wycierał mi przysłowiowy umorusany nosek.

A najlepsze relacje mam z najmłodszą siostrą, właściwie tylko z nią chętnie utrzymuję kontakt.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis shalafi:
  • Nowy555
Odpisz
Rodzina.. a co to w ogóle jest? Połowa mnie olała i nigdy nie widziałem ich na oczy. Co do reszty, nie wiem czy wgl wyczuwam do nich jakieś relacje, nawet do najbliższych... jakie to wszytko jest głupie.. ehh
Odpisz
O rodzicach mówić nie chcę.
Natomiast rodzeństwo, brat niewiele młodszy(o 10 miesięcy   :Stan - Uśmiecha się - LOL: ) Zupełnie inna osoba, przeciwległy biegun.
Nawet wygląd się nie zgadza(ja trupioblada on mulat).
I denerwuje mnie swoim cwaniactwem, swoim 'ja wiem lepiej, nie ruszaj, bo zepsujesz' i wieloma innymi cechami.
Źle nas w dzieciństwie wychowali, przez co trawiliśmy we wrogich i nienawistnych relacjach.
I jakoś mimo tego, to mój brat i zawsze go kryję, usprawiedliwiam i stawiam wyżej od siebie.
Odpisz
Kiedyś miałem dobre relacje z matką i babcią ze strony matki, najwięcej czasu spędzałem z matką. Rozmawiałem z nimi o wszystkim, o czym chciałem. Z ojcem rozmawiałem mniej niż z matką i babcią i nie o problemach. Moje zaufanie do matki i babci było duże, do ojca średnie. Mój lęk przed ojcem ogólnie był umiarkowany, przed matką lekki, babci się nie bałem i w efekcie podczas pobytów u niej robiłem czasem złe rzeczy. Za szefa domu uważałem ojca. Lubiłem babcię i rodziców. Najbardziej lubiłem babcię i pobyty u niej, na drugim miejscu lubiłem matkę, na trzecim ojca. Negatywne zachowania ojca wobec matki uważałem za sprawę nieistotną. Z pozostałymi członkami rodziny generalnie nie rozmawiałem, podczas spotkań rodzinnych zazwyczaj po prostu siedziałem, czasem grałem w coś z kuzynami, ale rzadko. Nie lubiłem tych spotkań, krępowały mnie. Nie lubiłem też zachowania ojca podczas powrotu ze spotkań. Gdy miałem 10 lat, spotkania się skończyły. Gdy miałem 14 lat, zaczęły psuć się relacje z babcią, po prostu zacząłem się jej krępować. Gdy miałem 20 lat, doszło do zdarzeń, które zmieniły mój stosunek do rodziców raz na zawsze, mój pogląd, że miałem/mam normalnych rodziców "runął wybuchowo". Ojca zacząłem mocno nie lubić, a po pewnym czasie nienawidzić się go brzydzić, przestałem z nim niemal w ogóle rozmawiać. Matki zacząłem nie lubić i mniej z nią rozmawiać. Mój lęk przed ojcem urósł do poziomu silnego, a przed matką do umiarkowanego. Byle co zaczęło mnie wkurzać u rodziców (ale nie okazywałem tego). Kilka lat później uświadomiłem sobie, jak wpłynęli na mnie rodzice i zacząłem czuć do nich jeszcze większą wrogość. Ani razu w życiu nie pokłóciłem się z rodzicami.
Odpisz
Z rodzicami mam dobry kontakt, gorzej już z rodzeństwem. Są o ponad 10 lat starsi ode mnie. Nie mamy zbytnio tematów do rozmów, mało z nimi rozmawiam. Rodzice bardzo nie lubią tego że nie lubię imprez rodzinnych i tego że z nimi nie siedzę. Mnie najwyraźniej w świecie nie interesuje milczenie oraz marnowanie na nim swojego czasu. Imprezy rodzinne są strasznie nudne, bez sensu tak siedzieć przy stole i tylko gadać...
Odpisz
Uważam za bardzo dobre. Kocham moją mamusie i czuję,że mogę na niej polegać, że zależy jej na mnie itp.
Moje siostry też mnie wspierają i chca dla mnie dobrze. Gdy byłam mała opiekowały się mną(są dużo starsze ode mnie-10 i 14 lat) a gdy zaczęły pracować to zawsze były chętne żeby mi coś kupić, zapłacić za jakąs szkolną wycieczkę, kupić książki do szkoły.
Co prawda teraz one mają już dzieci i nie czuje z nimi tej samej więzi co kiedyś ale to tylko ja tak czuje bo one to wciąż by chciały żebym często się odzywała i się im ze wszystkiego zwierzała   :Stan - Uśmiecha się - Szeroko: Szwagrów znam od małego więc też z nimi mam w porządku relacje.
To jest najbliższa rodzina, z którą mam najczęściej kontakt. O reszcie nie bede pisac bo tu bym musiała walnąć jakiś elaborat...
Odpisz
Z ojcem przed tym jak się wyprowadził to była po prostu tragedia. Nie znoszę nienawidzić ludzi ale w tamtym momencie to było chyba jedyne co do niego czułam. Nie zapomniałam i nie umiem mu tego wybaczyć, bo nie rozumiem jak można tak traktować swoją rodzinę ale o dziwo po jego wyprowadzce nie zerwałam z nim kontaktu. Stanowczo za często daje ludziom drugą szansę ale chyba nie potrafię inaczej. Nie wiem czy się naprawdę zmienił ale jak narazie realcje są w porządku.
Z matką się nie dogaduję, a z bratem właściwie nie mam żadnych relacji. Świetnie za to dogaduję się z siostrą i chwała jej za to.
Odpisz
(22 Lip 2018, Nie 13:28)HalfDead napisał(a): Z rodzicami mam dobry kontakt, gorzej już z rodzeństwem. Są o ponad 10 lat starsi ode mnie. Nie mamy zbytnio tematów do rozmów, mało z nimi rozmawiam. Rodzice bardzo nie lubią tego że nie lubię imprez rodzinnych i tego że z nimi nie siedzę. Mnie najwyraźniej w świecie nie interesuje milczenie oraz marnowanie na nim swojego czasu. Imprezy rodzinne są strasznie nudne, bez sensu tak siedzieć przy stole i tylko gadać...

W trakcie okresu szkolnego bardzo się pogarszają moje stosunki z rodzicami. Często kłócimy się o szkołę i moje oceny. Brat w stosunku do mnie jest bardzo złośliwy i wyśmiewa się ze mnie a w szczególności z moich niepowodzeń.
Odpisz
nie jestem lubiana w rodzinie, jedynie matka i ciotka mnie lubią
Odpisz
Tragiczne. Chciałabym być sama. Myślę, że wtedy byloby mi lepiej.
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis zwykladziewczyna:
  • Nowy555
Odpisz
Rodzinę trzeba sobie stworzyć - w co przynajmniej sam wierzę. Relacje są bez różnicy; świetne spowalniają, mierne przyspieszają, brak decyduje.
Odpisz
Z dalsza rodzina prawie nie mam kontaktu.
Ze starymi byloby ok gdyby nie to ze sa nadopiekunczy.
Tez chcialbym sie wyprowadzic ale do innego miasta zeby nikt mnie codziennie nie odwiedzal i nie dzwonil. Ogolnie czuje ze mieszkajac z nimi dopada mnie depresja brak pewnosci siebie niska samoocena itp. Wiem o tym bo ostatnie 2 lata bylem na studiach poza domem i bylem duzo innym czlowiekiem.. na szczescie moi rodzice wiedza o tym i juz sami chca mojej wyprowadzki
Odpisz
Moi rodzice nie żyją, oboje. Byłam pod opieką prawną siostry, szwagra i trójki jej dzieci.
Jakie są nasze relacje? Zależy z kim.
Siostra- nie dogadywałyśmy się jak byłam młodsza i mieszkałam jeszcze w domu, stałe kłótnie, rozmowy na tematy egzystencjalne, ktoś zawsze wychodził z płaczem. Dzisiaj kontakt mam dobry, dzwonię rzadziej, z reguły jak czegoś potrzebuję, ona tak samo ale ogólnie jest ok

Szwagier- kontakt zawsze był lipny, bo koleś chleje i jest agresywny. Dzisiaj jak w domu nie mieszkam za bardzo to on jedynie co to przesyła mi pieniądze i zawsze miałam z nim kontakt oparty na materializmie, jego dzieci zresztą też


Siostrzeńcy- z każdym z nich mam grzeczny kontakt, ale dość płytki. Sama unikam bliższych relacji, nie chadzam na imprezy z nimi, unikam dłuższych rozmów, zawsze mam wymówkę, jak trzeba pojechać na urodziny czy inną tego typu imprezę bo im zazdroszczę i zazdrościłam im zawsze, do czego nigdy żadnemu się ne przyznałam. Zazdroszczę im wszystkiego, w czasach szkolnych była między nami przepaść na zasadzie takiej normalnie przerysowanej jak z jakiegoś filmu, oni piękni, przystojni, charyzmatyczni, lubiani i szanowani, takie dusze towarzystwa i osoby bardzo popularne w szkole, ja brzydka, nudna, niemająca znajomych i prześladowana przez innych uczniów. Teraz jest podobnie, kazde z nich sukcesy odnosi, albo samemu, albo partnerów znajdują bogatych, siostrzeniec całkowicie naukę olał, a po znajomości u ojca robi za granicą na działalności i zarabia tyle, co ja nigdy po moich śmiesznych studiach nie zobaczę.
Odpisz
Ogólnie nie najgorszy.

Co prawda matce i jej nadopiekuńczości w dużej zawdzięczam swoją niską samoocenę, ale ostatnio całkiem nieźle się dogadujemy. Mam sama była lękowa i usiłowała chronić mnie przed światem, przestrzegając, że sobie nie poradzę i mnie wyręczając. Co ciekawe pomogło jej rozstanie z ojcem. Wyszła w szerszy świat i nabrała większej pewności. Pewnie też dzięki temu, udało odbyć mi się z nią rozmowę na temat przeszłości i mojego żalu o to, jak mnie wychowywała. Mama przyznała, że popełniła błędy i że sama się wtedy bardzo bała. Od tamtej pory nasze relacje są dobre. Czasem opowiadam mamie o swoich problemach, o fobii itp. Udało mi się pozbyć żalu i złości na nią i to mnie cieszy.

Z ojcem po prostu koegzystuje. Zawsze był nieobecny i trochę "odgrodzony" od rodziny. Nigdy nie rozmawiałem z nim poważniej o sobie.

Z siotrą początkowo dogadywałem się bardzo źle. Irytowała mnie sama jej obecność i to, co postrzegałem jako brak szacunku do siebie i innych. Jednak niedawno zbliżyły nas do siebie pewne wydarzenia i o wiele lepiej się znosimy ;p
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Jakie macie relacje z rodzeństwem? Kylar 37 2 733 13 Lis 2018, Wto 14:14
Ostatni post: nika32
  Ile czasu nie gadacie z rodziną? Xxxyyy 5 862 12 Wrz 2018, Śro 1:21
Ostatni post: Cytrynek
  Relacje z ojcem. Paula1998 10 2 356 15 Cze 2018, Pią 19:51
Ostatni post: Dziwna
  Badanie socjologiczne (mgr) - dysfunkcyjne relacje w rodzinie OSC 0 480 19 Cze 2017, Pon 21:07
Ostatni post: OSC
  Rodzina wielodzietna = patologia mar173 12 1 610 05 Kwi 2017, Śro 13:01
Ostatni post: dziewczyna z naprzeciwka
  Złe relacje z rodzicami Duke 47 5 564 02 Sty 2016, Sob 20:21
Ostatni post: karmazynowy książę
  Lęk przed rodziną Swango 13 2 292 12 Gru 2015, Sob 16:23
Ostatni post: RedIsABeautiful
  rodzina karmazynowy książę 16 2 014 10 Paź 2015, Sob 22:05
Ostatni post: pennylane8
  Rodzina to piekło Duke 13 2 465 25 Gru 2014, Czw 20:33
Ostatni post: lucasss
  rodzina stokrotka20 37 8 609 29 Sie 2008, Pią 12:53
Ostatni post: ZgarbionyFred


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.