- Witam i czesc
#1
Witam. Zmagam sie z tym (prawdopodobnie fobia) od 10 lat. Zaczelo sie od wydarzen z dziecinstwa, zawsze bylem niesmialy, ale nigdy raczej sie nie balem ludzi. Wtedy na wlasne zyczenie troche sie tego nabawilem, bo zaczalem chciec byc kozakiem i koledzy troche mnie zalatwili, uspokoili, az za bardzo, tak, ze juz nigdy nie poszedlem gdzies bez stresu i strachu. No trudno, stalo sie. Tylko teraz jak z tego wyjsc    :Uśmiecha się:
Aha i jeszcze boje sie strasznie osmieszenia i wystapienia pytan jak :
- co jestes taki smutny
- co tak nic nie gadasz
- mow, ze cos
Wtedy czuje sie jak przegraniec
Odpisz
#2
Cześć!

Na takie pytania odpowiadaj „twoja stara jest smutna” (tylko wcześniej się upewnij, że pytający nie weźmie tego na poważnie) i będzie dobrze    :Wystawia język:
Odpisz
#3
Cześć, Damianie Damianie!

damiandamianfb napisał(a):- co tak nic nie gadasz
- mow, ze cos
A ma ktoś dobre riposty na teksty o małomówności? Przydałyby mi się.
Odpisz
#4
Cześć Damian. Też nie lubię takich pytań i tutaj raczej nikt Ci ich nie zada    :Uśmiecha się:
Odpisz
#5
Damian,spójrz na to z pozytywnej strony-nikt Ci nie powie "Och,zamknij się (już)"    :Uśmiecha się szeroko:    :Wystawia język:
Koniec końców, każdy z nas może doświadczać życia tylko z swojej własnej perspektywy. Czasem ta perspektywa, styl doświadczania, staje się dla nas pułapką. Zamiast stanowić bezpieczne i elastyczne ramy dla naszego bycia, staje się nieznośnym, sztywnym gorsetem w którym ledwo możemy oddychać.
Wszystko w naszych rękach
Odpisz
#6
Co do ripost, moje propozycje:
Lepiej mało, a mądrze.
Jedynie słuchając można dowiedzieć się czegoś nowego.

Strasznie wkurzają mnie takie teksty. Pamiętam, jak kiedyś ktoś zapytał mnie, czy zawsze jestem taka cicha. Na początku spotkania w większym gronie. Chociaż wcześniej byłam w dobrym nastroju i raczej odzywałabym się sporo, to wtłoczenie takiego obrazu mojej osoby oczywiście sprawiło, że się do niego dostosowałam.
Odpisz
#7
Kgg napisał(a):Chociaż wcześniej byłam w dobrym nastroju i raczej odzywałabym się sporo, to wtłoczenie takiego obrazu mojej osoby oczywiście sprawiło, że się do niego dostosowałam.

Tak jest.Nie cierpię projekcji innych na mnie.Jak to jest jedna osoba to jeszcze idzie ogarnąć,ale jak trafisz na grupę w której w dodatku musisz być i ta grupa na siłę wtłacza cię w sztywną rolę...tragedia.Przekonałam się,że w takim wypadku można tylko wiać,bo jak ludzie mają klapki na oczach to ich nie przekonasz,że to ich projekcja,a nie ty.
Kurczę,lubię jak ludzie piszą takie celne,bo mądre uwagi.Masują mi się wtedy zwoje i odzywa moja słuszna złość na tych wszystkich baranów na których trafiłam w swoim życiu,a którzy z własnych,wypaczonych potrzeb wciskali mnie w różne sztywne gorsety.Niech no ich jeszcze kiedyś spotkam grrr....!!!!
Koniec końców, każdy z nas może doświadczać życia tylko z swojej własnej perspektywy. Czasem ta perspektywa, styl doświadczania, staje się dla nas pułapką. Zamiast stanowić bezpieczne i elastyczne ramy dla naszego bycia, staje się nieznośnym, sztywnym gorsetem w którym ledwo możemy oddychać.
Wszystko w naszych rękach
Odpisz
#8
Witaj Damian    :Uśmiecha się: Też mam problem z takim tekstami , ja jak coś takiego słyszę, to mówię albo, że jestem zmęczona albo: wydaje ci się. I zmieniam temat zadając jakieś pytanie. Często też ludzie mówią- a taka dziś pogoda, albo jestem śpiący/a lub po prostu mówią co im się nieprzyjemnego wydarzyło co uzasadnia ich nastój. Ci inni, bez fobii, też słyszą takie teksty, tylko wiadomo, że rzadziej niż my. Poza tym zauważyłam, że czasem ktoś tak pyta jak chce się dowiedzieć czy wszystko u nas w porządku.
Deszcz jest piękny na swój sposób, nie możesz go znaleźć? 
Odpisz
#9
Ja zawsze odpowiadalem ,,aa tak jakos''. Czasem sie ludzie smiali i troche zlagodzilo stres, ale mi w srodku nie bylo do smiechu.
Innym ludziom tez sie zadaje takie pytania, ale ich to nie ruszy, poprostu maja gorszy dzien, albo nawet podadza powod dlaczego. A mnie jak ktos zapyta to robie sie czerwony, swiat przewraca sie do gory nogami razem ze wszystkimi pomyslami, nadziejami itp i napewno nie odpowiem, ze sie boje, choc moze to by bylo najlepsze wyjscie.

Co do tych ripost to niezle, ale to nie bylo by prawda gdybym tak odpowiedzial, a tego tez nie chce. Bo ja chyba nie lubie byc cicho(nie mialem okazji tego sprawdzic, moze po wspomagaczach jedynie    :Uśmiecha się szeroko: ), ja bym chcial gadac, byc wysluchiwanym, dyskutowac i tak dalej, czuje, ze bym to lubial no, ale nie potrafie.


Nie wiem, tez co z zalami bo mam ich wiele. Naprzyklad do siostry, ze zawsze jak czegos sie balem to mowila na mnie ,,pizd**''. Nie probowala nigdy zrozumiec, pomoc, mowila, ze jestem chlopem, a nie baba i mam byc meski, kuzynka tak samo zreszta, zawsze do brata mnie porownywaly i mowily, ze musze byc taki jak on, przez co do niego tez jakies zlosci czulem, ze to przez niego troche. Chociaz on byl zawsze spoko i raczej mnie bronil i pomagal troche, jakby widzial, ze mi to sprawia przykrosc. Jak komus powiem o mojej chorobie to bedzie to najprawdopodobniej on. Mama czasem wydaje mi sie, ze cos widzi, ze jest nie tak, ale jakby jej brak odwagi, zeby zareagowac czy cos. Tata tez czasami nie rozumie nic, kiedys mi powiedzial, ze mam autyzm. Znalazl w gazecie fragment w ktorym pisalo, ze takie osoby sa ciche, niesmiale, zamkniete i nie maja zadnych kolegow i myslalem, ze wybuchne zaraz, uslyszec cos takiego i jeszcze tak normalnie rzucil mi gazete i poszedl sobie dalej cos robic, nic wiecej, masz sobie autyzm to miej i juz. Albo czasem mowi, ze chyba jakis niedorobiony jestem. No trudno, dla niego to zarty i pewnie teksty ktore maja mnie zmotywowac, tylko to chyba nie tedy droga.
I co z tymi zalami, czy da sie ich pozbyc, bez mowienia osobie do ktorej go mam o tym?


Czasem mysle, ze moze poprostu to zaakceptowac, ze taki jestem i dobra po cos tak mialo byc. Ale nie no, chyba trzeba walczyc, tylko ile to jeszcze bedzie trwalo.
Odpisz
#10
Zastanawiam sie czy w dobrym miejscu to napisalem, czy to tylko dzial do przywitania sie?
Odpisz
#11
Nie, spokojnie możesz tu rozmawiać ile chcesz o sobie    :Uśmiecha się puszczając oko:

Nawet nie wiesz jak w niektórych sprawach bardzo Cię rozumiem
Odpisz
#12
Ciężka sprawa , obojętność rodziny trochę przeszkadza a co dopiero hejt z jej strony , współczuję Ci stary ,brat wydaje mi się że zaakceptował by to a ponad to mógł by wytłumaczyć to reszcie rodziny by w końcu zaczęli Cie wspierać zwłaszcza że jest bardziej poważany i pewnie liczą się z jego zdaniem.Kumplom powiedz że takie pytania Cię wkurzają , że ,masz jakieś problemy w rodzinie i że oni jeszcze do tego dokładają takim zachowaniem np. może zrozumieją a co do tego że czujesz że lubisz rozmawiać itp mam takie kumpla co jak go nie ciągniesz za język to nic by nie mówił ale nie jest fobikiem tak mi się wydaje bo teraz jestem wyczulony na takie zachowanie i bym to zauważył , zachowuje się normalnie a jak właśnie ktoś się spina do niego że nic nie rozmawia to wtedy zaczyna się wkurzać , jeśli to dzieje się przy mnie zawsze stopuje gościa kto to by nie był , po prostu chamstwa nie znoszę.Jeszcze jedno o tym kumplu , jak się kiedyś dobrze napił to był duszą towarzystwa , normalnie aż nie wierzyliśmy ,super z tym że moim zdaniem to jest za duża różnica w stosunku do normalnego zachowania i nikt go nie brał poważnie bo widział że jest bardzo pijany i to przez alko ale jeśli to pamiętał to pewnie dla niego też było to fajne uczucie.
Odpisz
#13
damiandamianfb napisał(a):(...) Bo ja chyba nie lubie byc cicho(nie mialem okazji tego sprawdzic, moze po wspomagaczach jedynie    :Uśmiecha się szeroko: ), ja bym chcial gadac, byc wysluchiwanym, dyskutowac i tak dalej, czuje, ze bym to lubial no, ale nie potrafie.


Nie wiem, tez co z zalami bo mam ich wiele. Naprzyklad do siostry, ze zawsze jak czegos sie balem to mowila na mnie ,,pizd**''. Nie probowala nigdy zrozumiec, pomoc, mowila, ze jestem chlopem, a nie baba i mam byc meski, kuzynka tak samo zreszta, zawsze do brata mnie porownywaly i mowily, ze musze byc taki jak on, przez co do niego tez jakies zlosci czulem, ze to przez niego troche. Chociaz on byl zawsze spoko i raczej mnie bronil i pomagal troche, jakby widzial, ze mi to sprawia przykrosc. Jak komus powiem o mojej chorobie to bedzie to najprawdopodobniej on. Mama czasem wydaje mi sie, ze cos widzi, ze jest nie tak, ale jakby jej brak odwagi, zeby zareagowac czy cos. Tata tez czasami nie rozumie nic, kiedys mi powiedzial, ze mam autyzm. Znalazl w gazecie fragment w ktorym pisalo, ze takie osoby sa ciche, niesmiale, zamkniete i nie maja zadnych kolegow i myslalem, ze wybuchne zaraz, uslyszec cos takiego i jeszcze tak normalnie rzucil mi gazete i poszedl sobie dalej cos robic, nic wiecej, masz sobie autyzm to miej i juz. Albo czasem mowi, ze chyba jakis niedorobiony jestem. No trudno, dla niego to zarty i pewnie teksty ktore maja mnie zmotywowac, tylko to chyba nie tedy droga.
I co z tymi zalami, czy da sie ich pozbyc, bez mowienia osobie do ktorej go mam o tym?

Dobrze,że o tym wszystkim piszesz.Więc moim zdaniem to tu masz kilka różnych poplątanych wątków,które wzajemnie się wzmacniają.To,że nie odzywasz się w grupie prawdopodobnie ma swoje źródło i w tym,że być może z natury jesteś introwertyczny,ale też w tym,że Twoja rodzina tego nie rozumie i Cię obraża.Nie wiem czy jesteś introwertykiem czy nie,ale zakładając,że tak,to sam spójrz: z natury jesteś kimś kto potrzebuje więcej czasu by opanować umiejętności społeczne niż ekstrawertyk,a tu jeszcze przychodzisz na świat w rodzinie,która zamiast to zrozumieć i Cię tym bardziej wspierać to rzuca Ci kłody pod nogi na każdym kroku i wytyka Ci Twoje niepowodzenia.W efekcie,nie odzywasz się w grupie, nie umiesz nawiązywać relacji,co wzmacnia tylko negatywne przekonania,które już masz-sprzężenie zwrotne. Zamknięte,błędne koło.Tyle co zaobserwowałam.
Teraz bardziej w kwestii tego co poczułam czytając Twój wpis.ZŁOŚĆ. Po pierwsze to słowo "pizd**" jest obraźliwe i już ja bym kąśliwie tej Twojej siostrze i kuzyneczce na temat pizd odpowiedziała to i owo.NIKT NIE MA PRAWA CIĘ OBRAŻAĆ! N I K T !! To,że robi to Twoja rodzina, NIE ZNACZY,że ma do tego jakiekolwiek prawo.Po drugie,bardzo dobrze Cię rozumiem w kwestii bycia nieustanie porównywanym do kogoś.Ja akurat miałam na odwrót niż Ty,tzn. zarzucano mi,że sprawiam same problemy,bo byłam żywym,ciekawym świata dzieckiem z duszą eksploratora-taką mam naturę   :Śmieje się radośnie: .Byłam nieustanie porównywana do mojej kuzynki,którą jak posadzono tak siedziała bez ruchu przez 3 godziny i do tej pory mam uraz do bardzo spokojnych ludzi i mnie od nich odrzuca-jak więc widzisz Twoja reakcja na brata jest czymś co mają też inni przedstawiciele tego gatunku   :Uśmiecha się puszczając oko:.Zauważ,że w tym wszystkim wcale nie chodzi o to,że Ty czy ja byliśmy nie tacy jacy być powinniśmy,ale o to,że w ten zakamuflowany sposób,moja rodzina (podejrzewam,że u Ciebie jest identycznie) wyładowywała BEZKARNIE swoją nagromadzoną złość na najsłabszym,w pełni zależnym od nich członku rodziny.To obrzydliwe i oburzające!
Koniec końców, każdy z nas może doświadczać życia tylko z swojej własnej perspektywy. Czasem ta perspektywa, styl doświadczania, staje się dla nas pułapką. Zamiast stanowić bezpieczne i elastyczne ramy dla naszego bycia, staje się nieznośnym, sztywnym gorsetem w którym ledwo możemy oddychać.
Wszystko w naszych rękach
Odpisz
#14
Dziekuje, ze piszecie    :Uśmiecha się szeroko:
To z rodzina to stare dzieje, teraz jest lepiej, czasem tylko jakas docinka, a ze jestem juz mocno przewrazliwiony to sie nieraz szybko zdoluje. Te najgorsze czasy byly jak mialem 10- 13 lat, potem zaczelo sie troche poprawiac. Mam wrazenie jednak, ze gdybym im powiedzial o tym, kompletnie by nie zrozumieli, albo powiedzieli,ze wymyslam i musze wyjsc do ludzi. Nieraz mowili o kims, ze nigdzie nie wychodzi, jakas tam kuzynka, ze na wesela nie chodzi to dziwolag jakis i pazerna na pieniadze, nie chce nikomu dac. Nie maja chyba wgl pojecia, ze takie cos istnieje, dlatego gdy mysle o powiedzeniu komus to boje sie, ze bedzie jeszcze gorzej, wszyscy sie juz odsuna i beda wytykac. Teraz nie jest tak tragicznie z zewnatrz tak mi sie wydaje, czasem cos powiem, nie czerwienie sie az tak bardzo, ale najgorszy jest ten ciagly stres i strach, ze cos sie wydarzy, kazdy dzien czuje jak egzamin z zycia, probe przetrwania, a nie szanse na normalne zycie.
Macie jakies sposoby na to ciagle uczucie strachu i napiecia? oprocz lekow bo nie chce sie uzalezniac, juz mialem takie problemy z grami czy onanizmem i nie chce znowu wychodzic z czegos, a w samotnosci to lapiemy sie w to jak mucha w pulapke
Odpisz
#15
Damian- moim zdaniem,Twój strach i napięcie są NORMALNĄ reakcją na życie w tak stresującym środowisku jak Twoja rodzina.Cały system rodzinny jest chory.Sposób na lęk i napięcie? Wyprowadzić się od nich i to jak najszybciej-nie wiem ile Ci jeszcze czasu do studiów zostało,ale wykorzystałabym to i studiowała w innym mieście i od razu podejmowała się różnych prac by być jak najbardziej niezależną.Twoje problemy nie znikną dopóki jesteś w swojej rodzinie,bo biorą się,co najmniej po części,właśnie z tego,że ona jest zaburzona.
Pewnie ten pomysł odrzucisz,bo to ogromna zmiana i przerażające przedsięwzięcie.Ale spójrz na koszta jakie ponosisz każdego dnia będąc z nimi.
Koniec końców, każdy z nas może doświadczać życia tylko z swojej własnej perspektywy. Czasem ta perspektywa, styl doświadczania, staje się dla nas pułapką. Zamiast stanowić bezpieczne i elastyczne ramy dla naszego bycia, staje się nieznośnym, sztywnym gorsetem w którym ledwo możemy oddychać.
Wszystko w naszych rękach
Odpisz
#16
Mi sie wydaje jednak, ze nie sa takim problemem, bo ogolnie ich kocham, tylko czasem przychodza te zale. To jest calkiem normalna rodzina    :Uśmiecha się szeroko: Poprostu sa nieswiadomi, ze cos takiego istnieje. Taki paradoks, ze jak nie ma brata, to jest bardzo fajnie a konkretniej to bezpiecznie, bo wtedy jestesmy tacy bardziej odlaczeni, kazdy robi swoje, a jak jest brat to zawsze skurczybyk organizuje jakies tu ognisko z kuzynka, tutaj chce jechac do jakiegos wujka, jakis wypad nocny na rynek itp, niesamowicie sie wtedy stresuje, bo wiem, ze on w kazdej chwili moze cos wymyslic, albo zaprosic kogos itp i jestem tylko spokojny jak spi, albo koledzy go gdzies wezma. No a jak odmowie bo juz nie daje rady z tym stresem no to, ale jestes dziki, co Ci sie dzieje. Gdyby oni wiedzieli jak ja kazdego dnia z tym walcze, zeby isc gdzies z nimi, nie odwalac.
Odpisz
#17
A co myslicie z takim chodzeniem gdzies na sile mimo strachu. Wydaje mi sie, ze to nic nie daje bo czuje strach przed, w trakcie to jest roznie, taka hustawka, raz sie czuje jak zdrowy czlowiek, a za chwile zapadlbym sie pod ziemie, ale po zazwyczaj, o ile nie jest to wieczor to czuje sie wykonczony od tego stresu. No chyba wlasnie, ze to jest wieczor i juz wiem, ze to koniec na dzisiaj to jestem szczesliwy i wlasnie zadowolony, ze poszedlem mimo fobii i dumny z siebie, ze walczylem i bede mial jakies wspomnienia. Ogolnie mialem teraz taki okres roku odciecia sie od sytuacji stresowych, wiele zrozumialem i nawet myslalem, ze juz nie ma problemu, ale jednak on nie zostal zalatwiony, tylko bardziej rozumiem jego mechanizmy, kiedy wystepuje itp, jak przejmuje nade mna wladze, choc poradzic sobie dalej nie umiem, I generalnie ten okres byl bardzo bezpieczny, wiec fajny, ale czasami czulem jakbym sie poddal, ze przestalem chodzic w miejsca gdzie sie balem i niby nie bylo stresu, ale tez wspomnien zero. Natomiast na zdrowiu bardzo sie podnioslem przez ten czas i nie wiem co lepsze, czy tak sie odciac i byc zdrowym, tak sie czuc przynajmniej bo nie ma zagrozenia, czy walczyc i miec nadzieje, ze kiedys zniknie ten strach i bede sie cieszyl, ze te wspomnienia mam. W tym drugim wyjsciu niby przezywam cos, ale nie tak na biezaco, znaczy kiedy jestem gdzies to tylko mysl, zeby byl koniec i byc bezpiecznym, dopiero pozniej wieczor przed spaniem jak powspominam to tak jakby wtedy to przezywam dopiero.
Boze jakie to jest pojebane, chcialbym wierzyc, ze to ma jakis sens
Odpisz
#18
Ja jak mnie zapraszają to chodzę, mimo że zwykle wolałbym zostać w domu.

Bo dużo gorzej jest jak chciałoby się gdzieś wyjść, a nie ma na to szans, bo nikt się nigdy nie odzywa i nie ma żadnych znajomych w okolicy. Tak więc zdecydowanie polecałbym korzystać, póki w ogóle jest okazja.
Odpisz
#19
Racja , wcześniej gdy chodziłem ze znajomymi do szkoły to i dużo więcej wychodziłem a teraz gdy większość gdzieś powyjeżdżała to coraz mniej jest tych spotkań a to nie jest dobre bo najgorsze moim zdaniem w tej fobii jest odzwyczaić się od stosunków z innymi i ogólnymi sytuacjami , łatwo się mówi , gorzej robi ale wiem to ze swojego doświadczenia że odosobnienie może i jest dobre dla samopoczucia po nie wystawiasz się na lęk ale co potem...
Odpisz
#20
No ja wlasnie zrobilem sobie taki rok przerwy od wszystkiego po szkole i niby duzo zrozumialem, poukladalem sobie w glowie, wiem kiedy dziala fobia, bardziej ją ogarniam itp, ale teraz jak wrocilem do sytuacji z ludzmi to strach chyba ze zdwojona sila wrocil, niby rozumiem wszystko, ze to tylko ten umysl emocjonalny zle reaguje, irracjonalnie mysli i widzi zagrozenie tam gdzie go nie ma, ale zeby to poczuc tak to nie potrafie. Nie moge niczego przelknac, jem na sile, a caly ten rok zgrubnalem 15 kg i powstrzymalem bielactwo, czulem sie zdrowy i silny, a teraz po jakims tygodniu aktywnym z ludzmi wyszla mi kolejna plama, schudnalem 2-3kg i boje sie, ze wszystko strace co zyskalem przez ten rok, z tego powodu, ze zabralem sie nie za to co trzeba. Myslalem, ze jak nabiore masy to pewnosc sie zwiekszy i nie bede sie bal ludzi, a chocbym mial 100kg i 40cm w lapie to dalej bylbym fobikiem.


A co myslicie o metodzie na gleboka wode?
Bo kiedys bylem w sanatorium 3 tygodnie i byl tam potworny stres, ale jak wrocilem do szkoly to jakis czas nie balem sie do niej chodzic.
No i naprzyklad zeby robic jakies bardzo trudne wyzwania, ktorych prawdopodobnie nigdy nie bede musial powtorzyc i potem mniej sie moze bede bal tych bardziej zwyklych.
Odpisz
#21
Na tym polega chyba ta terapia poznawczo-bechawioralna z tym że na pewno nie od razu każą Ci wystąpić na scenie np tyl;ko po kolei małymi kroczkami , tak jak w przypadku lęku wysokości np.
Taka nagła zmiana może wywołać odwrotny skutek do zamierzonego.Z tą masą to po części masz racji bo wraz ze wzrostem akceptacji i atrakcyjności swojego ciała zwiększa się pewność siebie co przekłada się na zmniejszone uczucie lęku , przynajmniej zew mną tak jest.Też ćwiczę choć ciężko się do tego zmusić czasami ale jak przychodzą efekty to lepiej się czuję nie mówiąc już o zaletach zdrowotnych , bieganie , rower też są spoko , choć ja preferuję worek bokserski i siłownię, sport rozładowuje napięcie a ponadto uwalniane są endorfiny co poprawia samopoczucie.
Odpisz
#22
Kurcze no i brat wyjechal i wszystko wrocilo do normy jakby, stres zniknal, spokoj, mam wiecej czasu dla Siebie. Moze fobia to nie jest moj duzy problem, moze nawet to niesmialosc, a nie fobia. On jak jest to czuje sie ciagle gorszy, caly czas jakbym byl w rywalizacji, jego wszyscy uwielbiaja i co chwile za cos chwala, a ja sie czuje jak ktos zbedny, niechciany, ale nie chce uciekac od rodziny, zeby naprzyklad wyjechac gdzies i unikac takich sytuacji. Wole to naprawic, tylko teraz juz nie wiem co mi jest. On ogolnie jest bardzo podobny do mnie, tylko bardziej robotny, bardziej smialy, bardziej odwazny, bardziej smieszny, bardziej pomocny, jest lepsza wersja mnie, nie moge znalezc niczego w czym moglbym sie od niego rroznic jakos na plus, on chyba nie ma wad, przynajmniej nie widze w nim zadnych, jest strasznie zdrowy psychicznie, lubi ludzi, gada z nimi w kolko, ja wtedy czuje sie jak ten gorszy, chociaz nie wiem czy wgl ludzie tak ciagle nas porownuja, nie lubie gdzies z nim isc bo on zawsze gada takie rzeczy ktore ja tez mam gdzies na mysli, ale boje sie ich powiedziec, a on powie i zaraz sie ktos cieszy. A jak jest spotkanie rodzinne jakies, czy przyjdzie ktos z rodziny to zawsze do niego cos mowia, a do mnie nic juz wtedy, a jak ja sam jestem to zaraz ida, bo nie umie skleic rozmowy, ale juz wtedy sie czuje lepiej niz jak on jest i do mnie nikt nic nie powie, a z nim gadaja. Co mi tak w mozgu najebalo sie, jestem ciagle zazdrosny, ze on jest lepszy, jego lubia wszyscy, a mnie nie. Chociaz moze jak wyjde calkiem z fobii to te wariacje tez mina

Albo moze wgl nie mam zadnego problemu oprocz tego, ze chcialbym wszedzie byc idealny i najlepszy, a, ze sie nie da to wymyslilem sobie choroby.. glupi jestem juz z tego
Moze czuje sie gorszy i chcialbym sie podbudowac byciem w centrum, moze to egocentryzm, a moze to dar i da sie to wykorzystac do czegos? Nie mam pojecia
Odpisz
#23
Jakos nie czuje takiej wiezi z ludzmi, nie widze zeby mogli mi dac jakies szczescie, a raczej tylko zagrozenie przed osmieszeniem jakims, nie potrafie polubiec i zaufac, wiec moze to jest jednak fobia? a moze cos innego
tak jakbym tylko sobie ufal, no i moze raptem kilku osobom, a reszcie nie potrafie, wydaje mi sie, ze sa do mnie zle nastawieni. Nie wiem co mi jest w koncu, ma ktos pomysl?
Odpisz
#24
Jednak chyba sie pospieszylem z wydawaniem opini. Dzisiaj rano wstalem i znowu uczucie niepokoju i strachu, musze wytlumaczyc sobie, ze dzisiaj nigdzie nie ide wiec nie musze sie stresowac, spokoj zazwyczaj przychodzi pod wieczor, rano jest katorga, nie moge wytrzymac i rzygam zyciem ktore odbieram jak wyzwanie, a nie przyjemnosc.
Odpisz
#25
Ja z kolei jeśli wiem że tego dnia nigdzie nie muszę wychodzić , nawet do pracy gdzie też nie raz muszę sobie podnieść ciśnienie to jestem mega zadowolony ale to jest tak jak pisałem , to nic dobrego bo i tak potem musisz gdzieś wyjść to tak jak z odwlekaniem czegoś , prędzej czy później i tak to nastąpi , ja staram się obecnie nie denerwować nie potrzebnie np w pracy , przyjmować wszystko na spokojnie co nie jest łatwe ale wtedy pomaga mi prowadzenie wewnętrznego dialogu ,że to nic takiego , spokojnie bez nerwów , nie ma się czym denerwować , kim on jest żebyś się przez niego denerwował itp Również pomaga zwykły uśmiech i staranie się nawet udawać zadowolonego bo gdzieś tam czytałem że ludzie odbierają pozytywne i negatywne wibrację też ważne jest żebyś otaczał się wesołymi ludźmi bo przy smutasach człowiek się jeszcze gorzej czuje.
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.