- Wszyscy mnie denerwują!
#1
Mam 17 lat i mam ogromny problem. Wszyscy mnie denerwują, a szczególnie, kiedy ich dobrze znam. Kiedy poznaję nową osobę, wszystko jest w porządku. Ale im dłużej z nią przebywam, im bardziej ją poznaję - staje się to nie do zniesienia. Niby zawsze tak jest, ale w moim przypadku to jest za bardzo nasilone, aby było normalne. Z roku na rok jest coraz gorzej. Kiedy byłam dzieckiem, denerwował mnie tylko tata. Potem zaczęła mama. A teraz wszyscy inni ludzie. Nienawidzę mlaskania i ogólnie kiedy ktoś je. Rozsadza mi to głowę, nie mogę wytrzymać i muszę zamknąć się w pokoju - uciec jak najdalej od kuchni. Kiedy ktoś to robi, zaczynam wrzeszczeć. Wszystkie dźwięki związane z jedzeniem są dla mnie obrzydliwe. W mamie ostatnio okropnie denerwuje mnie samo mówienie. Nienawidzę, kiedy rozmawia przez telefon, kiedy rozmawia z osobą obok, kiedy rozmawia ze mną, kiedy krzyknie, jak coś się np. przewróci, nienawidzę jak kaszle albo się krztusi, jak kicha czy dmucha nos. Od razu zaczynam krzyczeć, żeby była cicho. Nie mogę też z nią normalnie rozmawiać od jakichś 3 lat, codziennie się kłócimy, ale z miesiąca na miesiąc to coraz bardziej się nasila. Już nie mogę przebywać w domu, każdy dźwięk mnie denerwuje, tłuczenie talerzami, wszystko. Teraz np. się krztusi i ciągle kaszle, a we mnie się wszystko gotuje, mam ochotę wybiec z domu i zatkać uszy. Nienawidzę, kiedy ktoś w domu coś ode mnie chce, o coś prosi, mama ciągle mi wchodzi do pokoju i mi głowę zawraca, a ja nie mogę już na nią patrzeć, do tego lata jak taka zaślepiona ćma obijająca się o wszystkie ściany. Jeszcze 2 lata temu ciągle się do niej przytulałam, ciągle mi jej brakowało, a teraz mogłabym wyjechać i nigdy więcej nie wrócić, nie chcę już żyć w tym domu, dopóki nikogo nie ma - jest wspaniale. Jestem już zmęczona tymi wszystkimi odgłosami, zachowaniami, gestami, nie potrafię tak funkcjonować, wszystko się we mnie skręca. Mama ciągle się czepia, że mi nic nie można normalnie powiedzieć, ale co ja poradzę, że mnie to denerwuje, nie mogę nikogo już słuchać. Nie chcę taka być, jestem okropna dla moich rodziców, ale nie potrafię być inna.
Tak samo denerwują mnie moi bliscy znajomi i przyjaciele. Jest to szczególnie okropne, bo przyjaźniąc się z drugą osobą nie powinnam w myślach jej wiecznie krytykować. Np. w klasie mam przyjaciółkę, która jest dla mnie kochana, a ja nie mogę czasami na nią patrzeć. Szczególnie denerwuje mnie na sprawdzianach - pisze z takim skupieniem, oblizuje usta, siedzi w taki a nie inny sposób, uśmiecha się, kiedy coś jej się uda napisać, a mnie to tak denerwuje, że nie mam ochoty już z nią dłużej przebywać. I tak jest z każdym - im mocniejsza więź, tym większe nerwy. Dlatego boję się, że nigdy nie znajdę sobie męża, bo żaden człowiek ze mną nie wytrzyma. Zacznie mnie denerwować i co wtedy? Zrobię się nie do zniesienia. Najgorsze jest to, że kiedy ktoś mnie denerwuje, wzbudza to we mnie ogromną agresję. Często mam ochotę kogoś pobić, jak np. ktoś się ze mną w czymś nie zgadza. Raz mi się nawet śniło, że zaczęłam drapać moją najlepszą przyjaciółkę po twarzy i byłam strasznie agresywna - boję się, że naprawdę kiedyś może do tego dojść, bo tracę nad sobą kontrolę.
U psychologa byłam raz (w sumie 2, ale kiedyś, jak byłam mała i tylko kolorowałam jakieś głupie obrazki) - ostatnio. Mama wysłała mnie tam, bo "nie radzę sobie z własnymi emocjami". I w sumie było bardzo miło, miała być kolejna wizyta, ale minęły już dwa miesiące, bo coś wypadało i teraz pewnie mama zapomniała. Ale nie sądzę, żeby to coś dało. Mam wrażenie, że ja już nigdy się nie zmienię i muszę wyjechać z dala od domu.
A, i jeszcze nie tylko denerwują mnie ludzie, ale też np. ubrania. Kiedyś potrafiłam chodzić w bardzo niewygodnych ubraniach i nie sprawiało mi to problemu, ale w ostatnim czasie nie mogę chodzić w żadnych normalnych ubraniach, bo od razu robię się jakaś wściekła, nie mogę nic robić, od razu mnie wszystko uwiera i gryzie, przebieram się kilka razy dziennie, bo nie mogę normalnie funkcjonować. Nawet w staniku już nie mogę chodzić po domu, a kiedyś to było dla mnie nie do pomyślenia. Jest mi dobrze tylko jak mam na sobie wygodną piżamę albo luźną koszulkę. Od razu się uspokajam. Do tego jeszcze ciągle obsesyjnie myślę o jedzeniu. Nie mogę się uczyć, bo odliczam czas do następnego posiłku. Kiedy zjem ogromny obiad, po 2 minutach zastanawiam się, co by tu jeszcze zjeść (ale nie mogę, bo gdybym ulegała takim pokusom, pewnego dnia nie zmieściłabym się w drzwiach - jestem szczupła, ale i tak bardzo przytyłam). Z nadejściem lata trochę się to uspokoiło, na szczęście, ale wcześniej zachowywałam się jak wariatka, bo po pół godzinie po posiłku ssało mnie w żołądku.
Mam jeszcze mnóstwo różnych fobii i natręctw. Coraz gorzej mi się z tym żyje, problem w tym, że nikt o tym nie wie, a mnie to przerasta. Ostatnio w wolnym czasie bardzo dużo śpię w dzień, żeby zabić czas i nie musieć się niczym denerwować.
Nie wiem co mam robić, pomocy    :Smuci się bardzo:
Odpisz
#2
Odnośnie matki mam podobnie, ale nei do tego stopnia, odnośnie innych rzeczy czasem też. Ale nie w stosunku do innych, których lub... a no tak, musieliby najpierw tacy być...    :Smuci się: Ale chyba wobec nich by tak nie było.

To co, kto wypisze receptę dla koleżanki? Ja już mam cukierki, tylko nie biorę...

Stawiam na stres i życie w ciagłym napięciu jako przyczynę. Nie wiem, czy to częściowo jakieś natręcrwa, ale u mnie i ZOK się w to chyba wbudowuje.
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#3
Niestety ja nie udzielę Ci pomocy choć bym szczerze chciała ,ponieważ jestem na tym forum nowa (od niedawna)A z skąd jesteś?-jeśli napisać Ci się chce .A tak ogólnie to mogę napisać ,że mam prawie takie same kłopoty jak ty.Pozdrawiam.
Odpisz
#4
Łjezu, jakbym czytała o sobie    :Zaskoczony:
Najgorsze jest ze ja sama nie wiem skąd te epizody furii na wszystko. U mnie tak było od dziecka - mam zaburzenia integracji sensorycznej (nadwrażliwości na dotyk, dzwięki i zpachy) - ale u ciebie zaczęło sie później, dziwne  :Stare - Przewraca oczami 2: Chyba koniecznie musisz sie wybrać do psychiatry, pomożesz nie tylko sobie, ale i nam. Mnie na to wkurwienie bardzo pomógł bupropion. Teraz kiedy odstawiłam wszystkie leki, to wszystko co opisujesz wróciło ze zdwojona siłą (albo już zapomniałam jaka to być na prawde wkurwioną), kilkadziesąt razy dziennie rzucam bluzgami, aż mam wyrzuty sumienia, ze tak sie zachowuje w obecności mamy
Odpisz
#5
Ja nie mam tak ciągle, ale jak mnie faza najdzie, to nie mogę znieść tego, że ktoś właśnie ćlamie, pociągnie nosem, chrząkanie,...Drapanie się też mnie doprowadza do szału. Mam ochotę zajebać takiemu albo nawrzeszczeć na niego. Potem oczywiście sobie nawrzucam, że jestem walnięta, że to normalne przecież ludzkie odruchy a ja się czepiam byle czego i to ja jestem nienormalna. Ale jak to wyciszyć...Nie wiem, ja muszę zostać przez jakiś czas sama, bez ludzi, nawet bez obrazków, plakatów z ludźmi, zając czymś innym myśli i zapominam o tej nienawiści ogromnej. Ale do psychologa idź lepiej, bo da się to zmienić. Trzeba pracować nad tym, zwracać uwagę na emocje, reakcje, bodźce i inne pierdoły, a ile się nagadasz o tym, na wkurzasz i naryczysz to aż do porzygu. Ale nie zostawaj sama z tym. Złą energię trzeba wypuścić, pozbyć się jej, nauczyć tłumić. Tylko dobrego psychologa podłap. Ja chodzę na terapię nie cały rok, ale babka jest świetna i trochę widzę, że się pozmieniałam w sobie. I jest mi odrobinę ale lżej.
I had a dream.
That I could fly from the highest tree.
I had a dream...
Odpisz
#6
Porozmawiaj z mamą, nalegaj by umówiła Cię na kolejną wizytę, to ważne. Od psychologa możesz dowiedzieć się przyczyny własnego zachowania. Wspominałaś o nadwrażliwości na wszelkie mlaskanie, przeżuwanie czy mówienie osób Ci bliskich. Cóż, mam to samo, choć w mniejszym stopniu. Nie mogę wytrzymać kiedy przyjdzie taka chwila złości to przełykanie śliny i ich oddech, dotyk, ruch palców, mnie denerwuje. Terapeutka powiedziała, że to rodzaj fobii, bardzo rzadkiej, której nazwy nie pamięta, mało o niej w ogóle wiadomo. Masz też inne objawy, które pod nią chyba nie podlegają, możliwe, że totalnie się mylę co do Ciebie, dlatego ważna jest konsultacja ze specjalistą, proszę Cię o to. Wiem jak jest ciężko gdy żyjesz sam na sam z własnymi problemami.
Duży plus, że je zauważasz. Daj znać jak wszystko się potoczyło. Trzymam kciuki    :Uśmiecha się:
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Oglądanie zdjęć z neta stresuje mnie nienormalnie. Fanka_Franco 41 5 659 25 Kwi 2018, Śro 0:19
Ostatni post: paranormal987
  fobia społeczna? to mnie przerasta mess 3 3 920 17 Mar 2012, Sob 16:48
Ostatni post: palula
  Prześladuje mnie uczucie duszności brak powietrza! Radoslaw 2 7 958 15 Lut 2011, Wto 11:22
Ostatni post: Radoslaw


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.