Ankieta: Czy zdarzało ci się być wyśmiewanym?
Nie masz uprawnień do głosowania w tej ankiecie.
Nie/nie przypominam sobie
3.82%
6 3.82%
Tak - pojedyncze przypadki
36.31%
57 36.31%
Tak - przez dłuższy czas
59.87%
94 59.87%
Razem 157 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

 - Wyśmiewanie
#1
To jest poważny temat, wolałabym, żeby nie robić tutaj syfu jak w innych; temat dla odważnych - jeśli możecie napiszcie jak to u was mniej więcej było, w jakim okresie życia się z tym zetknęliście? Gdzie (szkoła, dom, praca...)? Czy to nieśmiałość była przyczyną? Jak te doświadczenia na was wpłynęły? Jak sobie z tym poradziliście/radzicie?
F*ck a normal life, that’s lame 
~ Die Antwoord
Odpisz
#2
Po namyśle stwierdzam, że nie były to pojedyncze przypadki, ale też nie było to stricte wyśmiewanie - raczej zazdrość, niechęć, a potem pogarda, w miarę rozwoju sytuacji - wzajemna.
Podstawówka i gimnazjum. W liceum raczej zawoalowana niechęć/obojętność wobec przestraszonego, milczącego dziwaka.
Jeśli życie staje w gardle z każdym łykiem, a gdy trzeba to brakuje właśnie fartu,
Kiedy świt cię zrywa z łóżka bladym krzykiem - weź cokolwiek, weź cokolwiek...
Cokolwiek szkodliwego i się zatruj!
Odpisz
#3
Miałam różne przezwiska (m.in jednego wielkiego zielonego bajkowego ogra), z jakiś powodów niektóre osoby mnie nie lubiły. Często przypisywano mi zrobienie rzeczy, których nigdy nie robiłam, typu specjalnie podłożenie komuś nogi, przewrócenie krzesełka, nasypanie do butów kamieni. Działo się to w podstawówce i gimnazjum. Nie wiem co było przyczyną - pewnie emitowanie hasła "jestem ofiarą". A radziłam sobie tak, że to olewałam.
Odpisz
#4
Konkretne sytuacje pamiętam, ale przez mgłę. Rozmywają się..
Miłość jest silniejsza niż śmierć.
[Obrazek: JRbqoRy.png]
Odpisz
#5
U mnie to część rodzinnej "rozrywki", na szczęście nie wszyscy tacy są, z najblizszych to siostra i ojciec mają takie cechy, bardzo tępione przez mamę.
Chyba przez te ich szyderstwa (bezpodstawne oczywiście) do dziś nie toleruję jak ktoś się ze mnie naśmiewa. Ale teraz jestem dorosła i podchodze do tego z dystansem. Wg mnie to jedna z głównych przyczyn mojej nieśmiałości i braku wiary w siebie(nigdy nie wiedziałam skąd nadejdzie "cios", nie mam kompletnie takiego charakteru, nawet zripostować nigdy nie potrafiłam)
Nie ma nic złego w stawianiu czoła demonom
Odpisz
#6
Wyśmiewanie to jedno. Po trzech latach już nie bolało.
Pamiętam jak w podstawówce na wfie była wolna lekcja, siedziałam z przyjaciółką na podłodze pod ścianą. Jedna dziewczyna namówiła jakieś dziesięć kolejnych na obrzucenie nas piłkami. Jednocześnie i z całej siły. Do tego od podstawówki do końca gimnazjum męczyłam się z jednym chłopakiem. Raz przylepił mi kartkę wysmarowaną klejem do włosów, bo według jego opinii byłam nieuczesana. Albo odbił mi swoją łapę na plecach, bo się garbiłam. Zgłaszanie tego jeszcze pogarszało sytuację, więc zostało mi ignorowanie.
Chyba wszystko się zaczęło od ojca, który sukcesywnie podburzał moją samoocenę, a co wykorzystali ci, którzy szukali ofiary. Co ciekawe na początku byłam typowym ekstrawertycznym dzieciakiem.
Z jednej strony teraz wyśmiewanie/ bezpodstawna krytyka po mnie spływają, a z drugiej mam fobię.
Odpisz
#7
Przecież to wszystko nasza wina. Bo stawialiśmy im zbyt wysokie wymagania.
Człowiek naraża się na łzy, gdy raz pozwoli się oswoić
Odpisz
#8
"Albo odbił mi swoją łapę na plecach, bo się garbiłam"

Też rzucali u was przy tym hasłem "nie garb się, jest pajączek!"? (pozdrawiam TV Market)
Jeśli życie staje w gardle z każdym łykiem, a gdy trzeba to brakuje właśnie fartu,
Kiedy świt cię zrywa z łóżka bladym krzykiem - weź cokolwiek, weź cokolwiek...
Cokolwiek szkodliwego i się zatruj!
Odpisz
#9
Czasem się zdarzało.
Człowiek naraża się na łzy, gdy raz pozwoli się oswoić
Odpisz
#10
Ech, wspomnienia (pozdrawiam pewnego Krzysia, który raz przyp...ł mi naprawdę mocno)...
Aż się łezka w oku kręci...
Jeśli życie staje w gardle z każdym łykiem, a gdy trzeba to brakuje właśnie fartu,
Kiedy świt cię zrywa z łóżka bladym krzykiem - weź cokolwiek, weź cokolwiek...
Cokolwiek szkodliwego i się zatruj!
Odpisz
#11
Tak, w liceum, ale po latach uświadomiłem sobie, że to było głównie z zazdrości. Koleżka z klasy - typ towarzyski, rozgadany - nadał mi nawet ksywkę cipek    :Uśmiecha się:
Zaczęło się od tego, że on podbijał do ładnej dziewczyny z klasy, która nie wiedzieć czemu interesowała się mną nie nim. A ja oczywiście nie miałem nigdy jaj, żeby z nią zagadać konkretnie. Stąd gość zaczął nazywać mnie cipek. Nie ukrywam. Miał rację, trafna ksywa    :Uśmiecha się puszczając oko:
Rozum jest naszym przewodnikiem, często jednak pierwszy nas zdradza. - Vincent van Gogh
Odpisz
#12
...
Odpisz
#13
Może nie wyśmiewanie, ale dyskryminowanie ze względu na ułomność podczas zajęć WFu w podstawówce. To przełożyło się na niechęć do wysiłku fizycznego, a szkoda. Chciałbym się przełamać. Wyśmiewanie było z innych powodów. Bracia się śmiali z moich zainteresowań, koledzy za plecami obgadywali mój sposób bycia i zachowanie (np. za dzieciaka obiło mi się o uszy, że mam damski chód. Dowiedziawszy się o tym starałem się to zmienić. Dziś bracia się śmieją, że chodzę jak kaczka, albo, że się "wożę". Mam wrażenie, że co bym nie robił i tak moje zachowanie będzie powodem do śmiechu). Osiedlowi znajomi żartują sobie ze mnie, że siedzę w domu i że jestem taki aż nadto wygrzeczniony i mało rozrywkowy. Kiedyś próbowałem jak najczęściej wychodzić i z nimi coś robić, ale co się nie pojawiłem, to było wielkie halo i gadanie, żem wreszcie z domu wyszedł. Nie lubię być w centrum uwagi, więc mnie to peszyło i unikałem tego już później. Błędne koło.
Nostalgicznie wplotę Cię w monolog
Po godzinach trwania w nocnej ciszy
Zanim ruszę w podróż Mleczną Drogą
Zniknę w łapach Wielkiej Niedźwiedzicy
Odpisz
#14
W takich sytuacjach trzeba pamiętać, że przeważnie jest to próba tresowania rekina, jeżeli ktoś komuś próbuje na siłę udowodnić, że coś nie jest czymś.

Właściwie, to co z tego, że mówią, że mało wychodzisz, co z tego, że patrzą jak chodzisz.
Oni swoje opinie trzymają w swoim świecie, a Ty w swoim i jeżeli się przejmujesz tym, co się dzieje w ich samotni, to sam zapraszasz ich do swojego świata, tylko po to, by pozwolić im nie wytrzeć butów i wejść na dywan.
Przecież ich opinia na Twój temat nie ma żadnego znaczenia, lata sobie na autopilocie, znika i tak prędzej czy później samoistnie.
Pomyśl sobie o tym, gdy ktoś coś o Tobie powiedział i zadaj sobie pytanie "no i? I co w związku z tym?".
[-] 1 użytkownik polubił(o) wpis Judas:
  • ekstra_intro
Odpisz
#15
Kolor napisał(a):Może nie wyśmiewanie, ale dyskryminowanie ze względu na ułomność podczas zajęć WFu w podstawówce. To przełożyło się na niechęć do wysiłku fizycznego, a szkoda. Chciałbym się przełamać. Wyśmiewanie było z innych powodów. Bracia się śmiali z moich zainteresowań, koledzy za plecami obgadywali mój sposób bycia i zachowanie (np. za dzieciaka obiło mi się o uszy, że mam damski chód. Dowiedziawszy się o tym starałem się to zmienić. Dziś bracia się śmieją, że chodzę jak kaczka, albo, że się "wożę". Mam wrażenie, że co bym nie robił i tak moje zachowanie będzie powodem do śmiechu). Osiedlowi znajomi żartują sobie ze mnie, że siedzę w domu i że jestem taki aż nadto wygrzeczniony i mało rozrywkowy. Kiedyś próbowałem jak najczęściej wychodzić i z nimi coś robić, ale co się nie pojawiłem, to było wielkie halo i gadanie, żem wreszcie z domu wyszedł. Nie lubię być w centrum uwagi, więc mnie to peszyło i unikałem tego już później. Błędne koło.
Mam podobnie, jest to mega wkurwiające
Odpisz
#16
Judas napisał(a):"no i? I co w związku z tym?".

To stwierdzenie jest genialne i adekwatne do każdej sytuacji stresowej, uratowało mnie nie raz. Bardzo często je wygłaszam, jesli ktos mi coś bezsensownego zarzuca, jak styl chodzenia czy siedzenie w domu. Najczęściej następuje wtedy konsternacja u rozmówcy, milczenie i odwrót albo zmiana tematu.
Kolor, przecież gdybyś wyszedł powiedzmy 10 razy z tego domu to by juz sie nie dziwili, sam dołki kopiesz pod sobą.
Nie ma nic złego w stawianiu czoła demonom
Odpisz
#17
Anitax napisał(a):sam dołki kopiesz pod sobą.

Myślisz, że nie zdaję sobie z tego sprawy?! Masz rację, ale wiecie jak to jest, wydaje się, że łatwiej jest unikać kontaktu z ludźmi, którzy mają z ciebie bekę niż się pchać tam samemu po to, żeby się próbować dopasować. Zresztą średnio ich lubiłem/lubię.
Nostalgicznie wplotę Cię w monolog
Po godzinach trwania w nocnej ciszy
Zanim ruszę w podróż Mleczną Drogą
Zniknę w łapach Wielkiej Niedźwiedzicy
Odpisz
#18
No to jesli Ci na nich nie zależy, nie powinieneś tego traktować jako swojej porażki czy powodu do niezadowolenia z siebie. Nie byli warci uwagi, więc ich olałeś. Tyle. Piszesz jednak nam o tym, więc chyba typowo dla fobika wyolbrzymiasz sytuację, która nie powinna mieć znaczenia. Beznadziejni kolesie z osiedla zawsze sie do kogoś przypieprzają, taki ich styl. Nie ma sie co dołowac, że z nimi nie siedzisz, to zdrowa reakcja    :Uśmiecha się szeroko:
Nie ma nic złego w stawianiu czoła demonom
Odpisz
#19
Sam już nie wiem czy ten "etap" więcej mi dał czy dał to czego nie chciałem, po cześci był jedną z głównych przyczyn fobii, a po części dzięki niemu trochę się uodporniłem na krytykę innych.
śmieję się sam z siebie patrząc w kose jak w lustro
Odpisz
#20
Najbardziej pamiętny okres "wyśmiewania" mnie miał miejsce w liceum. Dla paru gówniarzy z młodszego rocznika mój sposób spędzania czasu na przerwach (samotność, brak rozmów z kimkolwiek, siedzenie z podkulonymi nogami, rękoma założonymi na nogi) wydał się komiczny. Raz jeden z nich usiadł obok mnie, dokładnie tak jak ja. Kolega który stał nad nim powiedział mu: "nie siedź tak, bo wyglądasz jak debil". "Poradziłem" sobie z tym problemem połowicznie. Dalej spędzałem przerwy samotnie, wciąż z nikim nie rozmawiałem, tyle tylko że stałem zamiast siedzieć. Swoją drogą - gdyby nie ten gość, to sam nigdy nie wpadłbym na to jak siedzieć, aby "wyglądać na debila"    :Uśmiecha się szeroko:
Odpisz
#21
Jak to mówią, co Cie nie zabije to Cie wzmocni    :Uśmiecha się szeroko:
Odpisz
#22
No to powiedzenie jest akurat nieprawdziwe i bardzo nietrafne. Chyba że napisałeś tak tylko dla żartu to spoko    :Uśmiecha się puszczając oko:
Odpisz
#23
Wycofany napisał(a):Jak to mówią, co Cie nie zabije to Cie wzmocni    :Uśmiecha się szeroko:

Też uważam to zdanie za nieprawdziwe.
W podstawówce paru chłopaków dawało mi w kość, nie wiem do dziś czemu. broniłam się jak umiałam - jednemu, dużo młodszemu, dałam kopa w jaja, potem ukrywałam się przed jego starszym bratem. Z innymi, rówieśnikami z klasy już tak łatwo mi nie poszło. Zebrali się w paru i mnie gnoili, zupełnie bez powodu. pójście do pani nic nie dawało.

Wydaje mi się, że od zawsze sprawiałam po prostu wrażenie słabej osoby. Obecnie sprowadza się to do nazywanie mnie zdrobniałym imieniem i brakiem asertywności z mojej strony. W ostatniej robocie jakiś dorosły koleś zakochal się we mnie (!!!!) i robił przy wszystkich maślane oczy, ale tak ostentacyjnie, że oczywiście wszyscy się smiali. Niestety nie z niego, tylko ze mnie. Brzmi zabawnie i miło - było starsznie żenujące. Nie bylam w stanie powiedzieć mu po prostu sp...j. Ani w ogole się zachować
Odpisz
#24
Cytat:co Cie nie zabije to Cie wzmocni
Jakby przenieść to powiedzenie na grunt typowo fizyczny to po wypadku po którym nie możemy nawet się podnieść jesteśmy silniejsi.  :Stare - Przewraca oczami 2:
śmieję się sam z siebie patrząc w kose jak w lustro
Odpisz
#25
U mnie wyśmiewanie zaczęło się w gimnazjum, kiedy zaczęłam się trzymać z dziewczyną odmiennego wyznania i innym kolorze skóry. A że jeszcze do klasy musiałam chodzić z okropną koleżanką z podstawówki, która zawsze była gwiazdą klasową, wyżywała się na nas i innych też do tego prowokowała. Już w gimnazjum moja fobia była dość poważna. Czasami niektórzy powinni się 2 razy zastanowić zanim zaczną kogoś gnębić...
"A gdy serce Twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto, z łez ocieraj cudze oczy, chociaż Twoich nie otarto..."
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.