- Zachowanie w miejscu publicznym. Jak przełamać kolejny etap?
#1
Siema wszystkim.

Od jakiegoś czasu poczytuję sobie co nieco na tym forum, muszę przyznać, że nie zdawałem sobie sprawy z tego jak wiele mogę się o sobie dowiedzieć (a raczej zdiagnozować to co wcześniej mnie w samym sobie niepokoiło/dziwiło).

Od jakiegoś czasu staram się walczyć z fobią, od razu mówię, że nie daję za wygraną. Do niedawna problemem było dla mnie pokazanie się w jakimkolwiek miejscu sfery publicznej: restauracja, przychodnia, autobus (co ludzie myślą? jak wyglądam?). Były to sytuacje w których czułem się niekomfortowo i nie oszukujmy się - zachowywałem nienaturalnie (nie mówiąc już o zaczerwienieniu itd). Gorzej jak przyszło w takich miejscach się odezwać, albo jeść... tragedia. Od jakiegoś czasu, wystawiając się na takie "ryzykowne sytuacje" muszę przyznać, że idzie mi coraz lepiej. Przyzwyczaiłem się. Nadszedł następny etap - mianowicie, nieszczególnie okazuję cokolwiek, rzucam pokerface'a albo sztucznie patrzę przez okno w autobusie i jest w miarę ok. Jendak zdaję sobie sprawę, że co jakiś czas ktoś wyłapie, że czuję się niekomfortowo. Często towarzyszy mi też wystraszona mina. Czasami próbuję przłamać nie tylko strach ale i tą obojętność, zachowywać się jakoś normalniej, ale często nie panuję nad wyrazem twarzy albo po chwili sukcesu zaraz przypominam sobie, że przecież wszyscy patrzą i w najlepszym wypadku cofam się do momentu obojętności na wszelkie bodźce. Z drugiej strony gdy pozwalam sobie specjalnie na jakieś luźniejsze zachowanie, zaraz zastanawiam się czy inni nie zauważają, że robię to jakoś sztucznie, nadmiernie, czy nawet z deka agresywnie... i weź tu opanuj ten złoty środek : /

Zauważam też, że z osobami przy których czuję się komfortowo rozmawiam w miarę normalnie.
Z obcymi rozmawiam szybko, niewyraźnie, a jeśli o dziwo uda mi się powiedzieć tak, że wszystko da się zrozumieć, to wyczuwalny jest mój szybki oddech, jak najszybsze zakańczanie każdego wyrazu. Jednym słowem - STRACH.

A najgorsze u nas jest chyba to, że nie zawsze to zauważamy, że się boimy i że to widać, przecież to dla nas normalne, stan który ktoś inny nazwałbym "niepokojem" to dla nas codzienność.
Odpisz
#2
"A najgorsze u nas jest chyba to, że nie zawsze to zauważamy, że się boimy i że to widać, przecież to dla nas normalne, stan który ktoś inny nazwałbym "niepokojem" to dla nas codzienność."

Faktycznie, nei myślałem chyba nigdy w ten sposób, ale coś w tym jest. Choć przecież obcy tak naprawdę mają nas gdzieś, prawda?
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#3
Mam wręcz identycznie tak jak piszesz i nie jest z tym łatwo chodź bywają dni w których fobia się zmniejsza a w innych nasila
Odpisz
#4
Ja mam tak, że każde nowe miejsce muszę oswoić. Przed 1 pójściem gdzieś potrafię długo się czaić zanim wejdę np. do kawiarni. Kilkurazowa wizyta oswaja miejsce, ale co z tego skoro to zawsze jest schematyczne. Przez lata popadłam w izolację, z której trudno mi teraz wyjść pomimo tego, że moje umiejętności społeczne poprawiły się.
Nie mogę sobie poradzić z nerwowymi zachowaniami np. rozglądaniem się, tikami itp. Gdy przechodzi duża grupa ludzi, to nie potrafię opanować potrzeby zejścia na bok i przeczekania aż przejdą. Jak sobie z tym radzicie?
Odpisz
#5
Ja po prostu sobie nie radzę.
Hmm, chyba rzadko słyszałem o tym oswajaniu, a zachowuję się podobnie...
Ostatnia nadzieja w palnej broni,
Wyceluje se do lewej skroni,
Zanim strzele "raz-dwa-trzy" odlicze
I spokój mi wyjdzie na oblicze.
Odpisz
#6
Znaju... Nie wiem, czy sobie potraficie wyobrazić, ile może trwać czekanie w kolejce do budki po zapiekankę, jeśli nie zstąpi jakiś anioł i nie zapyta, czy ja może istotnie także w tej kolejce stoję. Sposobem jest spontaniczność, ale wiadomo, że to bardzo trudne.
Odpisz
#7
U mnie fobia ma różne oblicza....mogę sam podróżowac pocioagiem po całej Polsce i nie czuje strachu,ale w sytuacji kiedy musze zasiąśc przy stole po prostu pękam i zaczynam dygotać,albo pojście do kogos nowo poznanego gdzie wszyscy sie znaja a ja jestem obcy....wtedy nie daję rady
Odpisz
#8
poczytajcie o hipoglikemi reaktywnej poposiłkowej czy jak tam chcecie a i Candida to samo  :Uśmiecha się i puszcza oko:

Ja mam już spokuj mi pomogła tylko dieta zero wysiłku

Tylko tyle i aż tyle  :Uśmiecha się i puszcza oko:
Odpisz
#9
Co mi pomogło najlepiej : Nie skupianie się na symptomach fobii społecznej
Myśl o czymś innym, walcz sam ze sobą
You'll never leave where you are until you decide where you'd rather be. /18
Odpisz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Zachowanie w autobusie- dziwne myŚlenie ktos200 3 2 417 18 Sty 2013, Pią 19:00
Ostatni post: stap!inesekend
  Zachowanie w towarzystwie ktos200 4 2 197 01 Sty 2013, Wto 12:58
Ostatni post: ktos200
  Zachowanie w kawiarni, restauracji itp. Jim 11 12 430 11 Gru 2011, Nie 3:23
Ostatni post: anikk


PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.