- Zakupofobia
#1
Wybrałam się dziś na zakupy, żeby kupić sobie jakiegoś ciucha i w związku z tym moje samopoczucie jest do d***, to już kolejne podejście w tym miesiącu i powrót z pustymi rękoma. Już wolałabym nie mieć kasy, przynajmniej nie miałabym problemu. Do 25 roku życia chodziłam jak obdartus - bezkształtne dżinsy, powyciągane swetry, za duże kurtki, ciężkie buciory, do tego rozczochrane włosy, trudno było odróżnić patrząc na mnie, czy to baba czy chłop. Od kiedy zaczęłam zarabiać, chcę wyglądać, jak człowiek i tu się zaczynają schody przez to, że jestem straszną perfekcjonistką, wszystko muszę mieć w pasujących do mnie kolorach i fasonach i najlepszej jakości, a to co widzę w sklepach, jest dla mnie beznadziejne, same szmaty, żeby kupić głupią bluzkę, tracę na to pół roku, to jest już jakaś obsesja. Za każdym razem, gdy coś przymierzam, mam doła, bo nic mi nie pasuje. Mimo, że przez 10 lat udało mi się jakoś zmienić wizerunek z babochłopa na kobietę i tak ciągle porównuję się w kobietami najlepiej ubranymi i ciągle wydaje mi się, że wyglądam jak Kopciuszek, wchodząc do sklepu, mam bardzo niskie poczucie wartości, niektóre sklepy te najdroższe markowe omijam szerokim łukiem, mam takie myśli, że gdybym tam weszła, zaraz by mnie z nich wywalili, albo... co by było najlepsze, zmierzyli by mnie wzrokiem, za którym ukryte by było pytanie: ,,A ty czego tu chcesz biedaczysko?!"

Czy Wy też macie jakieś obawy przed kupowaniem ubrań, czy tylko ze mną coś nie tak?
,,Załóż swój własny ogród i ukwieć swoją duszę, zamiast czekać, aż ktoś przyniesie ci kwiaty''
Odpisz
#2
Ja mam, ale na innej zasadzie.    :Uśmiecha się: Mianowicie nie lubię samego wychodzenia i wracania ze sklepu, bo samo kupowanie to jeszcze w miarę.
Odpisz
#3
Ja tam raz na jakiś czas zrobię większe zakupy i mam z głowy. Ostatnio też parę rzeczy kupiłem na allegro i też jestem zadowolony. No, ale nie jestem takim perfekcjonistą jak ty    :Uśmiecha się:
Odpisz
#4
post usunięty przez autora
Don't worry, be happy
In every life we have some trouble
When you worry you make it double
Don't worry, be happy
Odpisz
#5
u mnie chyba prędzej zakupoholizm niż zakupofobia    :Uśmiecha się puszczając oko:
tyle że z kasą coś ostatnio krucho.. :Stare - Przewraca oczami 2:
Odpisz
#6
No to ja się teraz czuję wyobcowana jakaś    :Uśmiecha się: Nienawidzę: łażenia po sklepach, oglądania ciuchów, przymierzania ciuchów, czyli ogólnie nienawidzę zakupów. Kiedyś się do tego przyznałam przy koleżankach. Dziwnie na mnie spojrzały. Hej, zakupoholiczki, przyznajcie się: czy w tej chwili dziwnie patrzycie na mojego posta? 8)
Odpisz
#7
Gilraen napisał(a):Hej, zakupoholiczki, przyznajcie się: czy w tej chwili dziwnie patrzycie na mojego posta? 8)
ja tam lubię mieć dużo szmat, ale jestem sobie w stanie wyobrazić, że są ludzie, których zakupy stresują  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
poza tym można jeszcze robić zakupy przez internet.
Odpisz
#8
Nie jestem zakupoholiczką. Wolę oglądać niż kupować. Ale wczoraj coś mnie napadło i przesadziłam z kupowaniem....   :Śmieje się nerwowo:
Pokonałam fobię. Żyję bez leków i lęków. To da się zrobić.
Odpisz
#9
Może nie tyle stresują, co wkurzają 8) Ale ja zawsze byłam odstępstwem od normy  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
Odpisz
#10
...
Odpisz
#11
Jak dobrze, że jest Allegro. Wystarczy sie wymierzyć i już można bezstresowo się ubrać. W sklepach to mnie irytują sprzedawcy i ich pytania w stylu 'Czy mogę w czymś pomóc?', 'Szuka Pan czegoś konkretego?'. Wiem, że im karzą to robić, ale to naprawdę stresuje. Nie lubię też kupować gatek czy kosmetyków, mam schizę, że mnie będą oceniać na podstawie tego, co kupuje.
Odpisz
#12
shade napisał(a):u mnie chyba prędzej zakupoholizm niż zakupofobi
haha, no to witaj w klubie shade    :Uśmiecha się szeroko: ja uwielbiam robić zakupy i przeważnie jak mam zły dzień to w ten sposób poprawiam sobie humor. Nawet małym drobiazgiem, ale jednak. Kiedyś jedynym miejscem, w którym kupowałam były tzw szmateksy więc dużo kasy mi nie szło, ale teraz...masakra   :Śmieje się nerwowo: muszę się jakoś ograniczać  :Stare - Przewraca oczami 2:    :Uśmiecha się szeroko:
jeśli chodzi o drogie sklepy, wchodzę tam czasami jak zobaczę coś fajnego na wystawie (choć i tak wiem, że tego nie kupie) albo po to, żeby poprostu tam wejść, w końcu mam prawo  :Stare - Uśmiecha się i puszcza oko:
[Obrazek: aMBO9.png]
Odpisz
#13
Nienawidzę zakupów, ubrań nie kupowałem już od wielu lat...
Odpisz
#14
A ja mam tak samo jak osoba,która napisała ten wątek,identycznie.czasami kupuję coś co mi sie za parę dni nie podoba,pod wpływem chwili,ale staram się to zmienić,no i dlatego teraz kupuje jedną rzecz bardzo długo,objeżdżam wszystkie sklepy i nic nie przynoszę.Nie potrafię kupować jakoś normalnie
Odpisz
#15
Nie lubię w ogóle zbytniej konsumpcji. Gdyby nie matka, która mnie wyciąga to w ogóle bym sklepów nie odwiedzał.
A kupowanie przez internet ubrań wydaje mi się dość ryzykowne.
Odpisz
#16
Ja nie chodze wcale na zakupy tylko jak matka zauważy że z jakiś ubrań wyrosłem to sama mi kupuje,przynosi do domu i wtedy mierze
Ostatnio byłem bodajże 3lata temu w sklepie odzieżowym wraz z mamą
bo chciała mi kupić nowe buty na zime
Najgorsze jest to że nie mam swojego stylu ubrania bo to matka mi kupuje co sie jej podoba dlatego zaakceptowałem że jestem nierozgarnięty
Odpisz
#17
aneczka36 napisał(a):Do 25 roku życia chodziłam jak obdartus - bezkształtne dżinsy, powyciągane swetry, za duże kurtki, ciężkie buciory, do tego rozczochrane włosy, trudno było odróżnić patrząc na mnie, czy to baba czy chłop.
buahahah to o mnie xD Z tym że nie wyglądam jak babochłop a raczej jak dzieciak T_T a przynajmniej ja tak siebie widze, i generalnie ubieram sie w stylu jak ja to mówie lumpo-menel 2008 XD Generalnie stałam się minimalistką jeżeli chodzi o rzeczy materialne (poza paroma wyjątkami) i jakoś już mi jest wszystko jedno...nie zależy mi na tym żeby ubierać się "modnie". Też jestem perfekcjonistką i rzadko natrafiam na ubrania, które mi sie rzeczywiście podobają. Co jeszcze... miłośnikiem zakupów nie jestem, stresują mnie, chodze jak musze.
mój boże, żeby ona była trochę młodsza
trochę ładniejsza, szła z duchem czasu
kołysała się w biodrach w takt modnej muzyki
może wówczas pokochali by ją
prawdziwi mężczyźni
generałowie, atleci władzy, despoci
ale od niej wionie zapach naftaliny
sznuruje usta, powtarza wielkie Nie
nieznośna w swoim uporze
śmieszna jak strach na wróble
jak sen anarchisty, jak żywoty świętych

a wokół huczy wspaniałe życie
rumiane jak rzeźnia o poranku
Odpisz
#18
Z moją fobią społeczną miałem podobne problemy. Nie przepadałem chodzić do markowych ekskluzywnych sklepów, bo wydawało mi sie że się na mnie dziwnie patrzą. Zakupy głównie robiłem na bazarach albo w internecie. A gdy już wybrałem się do normalnego sklepu to stresowałem się mocno, jak to na fobika przystało.

Do tego stopnia ze czasem kupiłem coś w czym potem po przyjściu do domu wyglądałem nienajlepiej, a miła pani czy pan w sklepie w cale mnie o tym nie poinformowali bo przeciez im zlaeży tylko na sprzedaży.

Poniewaz swoją fobię leczę, stres już nie towarzyszy zakupom. Staram sie je zawsze robić z głową, to znaczy planuje mniej więcej co mam zamiar zakupić. Wole takie sklepy gdzie nie ma nachalnych sprzedawców którzy gdy jeszcze sie nie podejdzie dobrze do półki juz chcą coś doradzać.

Dziękuje wtedy i mówię że narazie się rozglądam, jak będe potrzebował pomocy to Pania/Pana poprszę. Zawsze ide z kimś kto się zna na krojach, fasonach, materiałach, żeby mi doradził czy to dobrze na mnie lezy, czy mi pasuje, czy materiał będzie doby i dobrze sie prał. A panią eskpedientkę proszę jedynie o pomoc w dobraniu rozmiaru.

Najważniejszy jest spokój    :Uśmiecha się: Wiem że łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Ale ostatnio jestem zadowolony ze swoich zakupów więc chyba dziala....
Odpisz
#19
Gdy jeszcze byłam zależna od rodziców, nie miałam wpływu na to, co będę nosić, tylko mama szła ze mną do sklepu, nienawidziłam wtedy zakupów, bo zawsze kupiła mi to, co mi się nie podobało, mama traktowała mnie jak dziecko, nawet gdy miałam 18 lat, gdy szyłyśmy do hali odzieżowej, potrafiła krzyknąć w każdym sklepie na samym wejściu, (a miała donośny głos): ,,Czy są kurtki dla tej dziewczyny?!!!", po czym wyciągała z półek, co się dało, robiła bałagan, wchodziła w dyskusje z ekspedientkami, gadała jak najęta, ludzie się za nami oglądali, często traciłam cierpliwość i wskazywałam pierwsze lepsze ubranie, potem okazywało się, że moje dłonie całkiem chowały się w rękawach kurtki a nogawki od spodni ciągnęły się po ziemi. Pamiętam, jak w wieku 19 lat pierwszy raz pojechałam do obcego miasta na studia i poszłam na zakupy, miałam naciągniętą czapkę na uszy, a ekspedientka zapytała mnie: ,,Co chcesz chłopczyku?". Przez całe studia chodziłam we wstrętnych swetrach z kotkami, serduszkami i domkami robionych na drutach przez moją mamę, gdy ktoś za znajomych zapomniał, kim jestem, tłumaczyli mu: ,,Ta co ciągle w swetrach chodzi". Po studiach z satysfakcją wywaliłam swetry na śmietnik, od tej pory zmieniłam swój wygląd, ale ciągle mi się wydaje, że jestem tą 18-letnią dziewczynką, którą mama prowadzi do sklepu.
,,Załóż swój własny ogród i ukwieć swoją duszę, zamiast czekać, aż ktoś przyniesie ci kwiaty''
Odpisz
#20
Chodzenie po sklepach jest przyjemne    :Uśmiecha się:
Odpisz
#21
Ostatnio dla mnie coraz bardziej tak, tylko musze się nastawić na niezwracanie uwagi na ekspedietnki. Bo one to zawsze jakoś dziwnie patrzą    :Uśmiecha się: Jak je oleje to zakupy na prawdę są przyjemne, a przy kasie to i już nawet pożartować z nimi mogę.... Jest coraz lepiej!
Odpisz
#22
Myśle, że takie gadatliwe ekspedientki są lepsze, tzn ja jakiś czas temu taką napotkałam. Jak weszłam do sklepu to gadała z jakąs starsza pania wiec bez przeszkód mogłam sobie ogladać co chciałam, a potem jak płaciłam to sama sie z nia zagadałam o pogodzie bodajze i o zimowych płaszczach xD Sympatycznie było   :Uśmiecha się pogodnie: Bo generalnie wydaje mi sie, że takie osoby gadatliwe mniej zastanawiają się nad tym jaki ty jestes (uogólniam wiem, ale coś w tym jest chyba) i raczej skupiają sie na tej powierzchownosci (nie sa przenikliwe - cecha której sie boje w ludziach  :Stare - Przewraca oczami 2:), przez co nie obawiam sie, że ta osoba pomyśli że jestem taka a taka... przez co nie dręczą mnie takie różne uciażliwe myśli...czy coś  :Stare - Przewraca oczami 2:    :Wystawia język:
coś w tym jest w kazdym razie xE
mój boże, żeby ona była trochę młodsza
trochę ładniejsza, szła z duchem czasu
kołysała się w biodrach w takt modnej muzyki
może wówczas pokochali by ją
prawdziwi mężczyźni
generałowie, atleci władzy, despoci
ale od niej wionie zapach naftaliny
sznuruje usta, powtarza wielkie Nie
nieznośna w swoim uporze
śmieszna jak strach na wróble
jak sen anarchisty, jak żywoty świętych

a wokół huczy wspaniałe życie
rumiane jak rzeźnia o poranku
Odpisz
#23
Denerwujace sa takie ekspedientki,ktore wtracaja sie do wyboru klienta,a ich praca polega na tym,ze cos sprzedac...Ostanio mialam taka rozmowe,pani nie mogla zoruzmiec mojego wyboru...Ech.
Odpisz
#24
ja się przyznam... że "zakupofobia" dalej mi towarzyszy... wstydzę się kupowania, szczególnie.. a może TYLKO ubrań. Jak przez przypadek wpadłem (z mamą byłem) na koleżankę to myślałem że się ze wstydu spalę.. nie wiem dlaczego... po prostu, wstydze się że kupuje ubrania... zawsze chce jak najszybciej wyjsc. generalnie mam swój gust, bardzo cięzko żeby mi jakieś ubranie podpadło, ale jest to możliwe (lubie funkcjonalnośc i prostotę, a to w dzisiejszych czasach rzadka cecha)... jak już coś mam to chodzę w tym całe życie.. no ale wstydże i boję się sklepów odzieżowych... boję się że ktoś mnie w takim sklepie zobaczy.. nie wiem dlaczego..
Odpisz
#25
Nienawidze zakupów. (nie ma to jak produktywny post    :Śmieje się: )
Odpisz



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.