- Zimny prysznic.
#1
Co sądzicie o tym zeby po prostu wdac sie w jakies extremalne dla fobika dzialania typu wyjazd za granice,jakas moze krotkoterminowa praca w co tu duzo mowic strasznych warunkach?   :Stan - Uśmiecha się - Diabelsko:

Drugi motyw sporty extremalne,na wysokosciach itd. wywolujace skok adrenaliny i lęku w celu jak wyzej czyli przyzwyczajania,wiadomo ze bodziec slabnie z jego czestotliwoscia.   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:
#2
Wydaje mi się, SzukamMiłości lubi tego typu ekstremalne przeżycia, więc jego może zapytaj   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:
#3
...
#4
Wiem (z doswiadczenia   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając: ), ze to pomaga, ale jest niestety krotkotrwale. To znaczy, przynajmniej w moim wypadku, dziala ale nie pomaga na stale. W sumie, wydaje mi sie, ze nie mozna wyleczyc sie z fobii, ale mozna ja zaleczyc. Jakis tam lek czy wyobcowanie, w mniejszym czy wiekszym stopnu, zawsze bedziemy odczuwac.
Ale i tak warto w ten sposob dzialac. Podniesienie adrenaliny, pokonywanie trudnosci, walka z lekami, podnosi nam chociaz na jakis czas samoocene, a potem mamy ...mile wspomnienia. Lepiej miec jakies niz zadne, wiec bede na pewno jeszcze nie raz probowac ekstremalnych" rozwiazan.
#5
Ja bym chętnie wyskoczył z samolotu   :Stan - Uśmiecha się - Diabelsko: Oczywiście ze spadochronem   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając: Ewentualnie zagrał jakiś mecz piłkarski który zostałby wyemitowany przez największe telewizje Europy   :Stan - Uśmiecha się - Diabelsko:
#6
...
#7
Ja tam mogłabym wyskoczyć i bez spadochronu   :Stan - Uśmiecha się - LOL: .
A co do fobii- ekstremalne warunki to jest sposób... na zupełne załamanie się. Nic poza tym.
#8
  :Stan - Uśmiecha się - Szeroko:
#9
Racja, że dla każdego inna sytuacja może być trudna, dla mnie pobyt w strasznych warunkach to pryszcz, za to rozmowa w dużym gronie ludzi przy kawie to dopiero warunki ekstremalne. Może to nienormalne, ale w trudnych warunkach typu wypadek czy pożar, czy kłopoty podczas wyjazdu zagranicznego, gdy większość tzw. ,,normalsów'', którzy na co dzień błyszczą wigorem, traci grunt pod nogami, ja wtedy zachowuję spokój i potrafię działać, jestem w swoim żywiole, zapominam o nieśmiałości.
Dla mnie skok na głęboką wodę to spotkanie z nieznajomą osobą i przetrwanie w jej towarzystwie kilka godzin.
#10
Co do ekstemalnych sportów jak skoki ze spadochronu, czy wspinaczka to jak najbardziej. Ale rzucanie się na głęboką wodę do ludzi może(i raczej przyniesie) odwrotne od zamierzonych skutki. Z fobii nie da się wyjść na siłę, to jest proces, który trochę trwa   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:
#11
Sporty!? O nie !W życiu! Sport to jedna z rzeczy prze które siedze w tym bagnie   :Stan - Uśmiecha się - Diabelsko: .
Szczerze powiedziawszy na obecną chwile jakoś nic mi nie przychodzi do głowy jeśli chodzi o kwestię "wyzwań dla fobika z uczuleniem na sport" , nie wiem , może wy macie jakieś propozycje   :Stan - Uśmiecha się - Diabelsko:
#12
  :Stan - Uśmiecha się - Szeroko:
#13
Cytat:Drugi motyw sporty extremalne,na wysokosciach itd. wywolujace skok adrenaliny i lęku w celu jak wyzej czyli przyzwyczajania,wiadomo ze bodziec slabnie z jego czestotliwoscia.

Mogą to być ciekawe doznania, natomiast nie liczyłbym na stosowanie ich w celu trwałego pozbycia się fobii - sporty ekstremalne oraz inne czynności wymagające stuprocentowego skupienia na teraźniejszości wprowadzają cię w ten stan niejako siłą. Możesz się od nich uzależnić i karmić się pozornym szczęściem, ale gdy zdrowie kiedyś odmówi ci posłuszeństwa i nie będziesz mógł wykonywać ulubionych czynności, będziesz nieszczęśliwy. Nie szukaj bodźców, bo gdy ich zabraknie, będziesz się czuł jeszcze gorzej niz przedtem. Wiem co mówię, grałem 12 lat w kosza z czego 4 lata nazwijmy to profesjonalnie.
(moze nie ekstremalny sport, ale byl najwazniejszym elementem mojego zycia). Az do powaznej kontuzji, ktora zakonczyla moja przygode ze sportem w wieku 20 lat. Proba samobojcza, cierpienie, poczucie bezuzytecznosci, wscieklosc- znam to. Dodając do tego fobię społeczną, moje cierpienie osiągnęło próg wytrzymałości - aż w końcu bańka pękła   :Stan - Uśmiecha się: Czułem się jakby ktoś zdjął z moich pleców ogromny ciężar. A wystarczyło tylko porzucić fałszywą skorupę umysłu, która przesłaniała życie.



"Nie potrzebujesz dziesięciu tysięcy rzeczy, za którymi się uganiasz.
Nie obawiaj się nie mieć nic. Nie wahaj się być nikim.
Szczęście nie jest tym, co masz, lecz tym, kim jesteś.
A jesteś już dokładnie tym, kim potrzebujesz być. Zrozum to!"
Diogenes
#14
Od mniej więcej miesiąca uskuteczniam metodę przełamywania się na siłę i wyłażenia do ludzi, najpierw do kilku starych znajomych potem z nimi do jeszcze innych ludzi, których nie znam, knajpy i takie tam - co jest bardzo ekstremalne jak dla mnie. Z grubsza udało mi sie odbudowac kilka starych znajomości i zawrzeć powierzchownie ze dwie nowe, chociaż kosztuje mnie to cholernie dużo nerwów. Za dużo.
Perdida napisał(a):A co do fobii- ekstremalne warunki to jest sposób... na zupełne załamanie się. Nic poza tym.
Ano właśnie. Lek społeczny nie zmalał mi ani trochę, kiepsko śpię i ogólnie jestem psychicznie skatowany. Napady depresji, huśtawka nastrojów i takie tam, zupełnie jak kobieta w ciąży. Są też oczywiście plusy - np. mam z kim pogadac na żywo, odbudowa kilku kontaktów, mniej czasu przy kompie siedzę itp. ale minusy jednak bardziej mi doskwierają. Paradoksalnie.

Wnioski z własnej obserwacji: samo przełamywanie sie i wystawianie w sytuacje dla siebie ekstremalne nic nie daje, trzeba to połączyć z...no sam nie wiem, z jakąś terapią. U psychologa, czy też taką robioną samodzielnie. Żeby mieć zaprawę i wiedzieć, jak przez te sytuacje przebrnąć. Gdy robiłem autoterapię doktora Richardsa i siedziałem cały czas w domu to nic z tego nie wynikało, bo nie wychodziłem do ludzi. Z kolei poprzez to swoje wyłażenie do ludzi nic nie zrobiło z lękiem, ale za to wystawiłem się na nadmiar sytuacji lękogennych. Trzeba więc jedno z drugim połączyć.
Ameryki oczywiście nie odkryłem, bo czytając o róznych terapiach grupowych widziałem, że jest w tym zawarta ekspozycja na sytuacje lękogenne, czyli z grubsza to, co przed chwilą napisałem. Niestety jestem takim zakutym łbem, że nie przyjmuję na wiarę czegoś co jest na papierze. Sam muszę coś sprawdzić i wyciągnąc wnioski.
Trudno, będę brnął w to dalej, wezmę się raz jeszcze za terapię doktora Richardsa już od jutra i zobaczę, czy to coś da.
#15
  :Stan - Uśmiecha się - Szeroko:
#16
Raczej solidnie, tylko jak się siedzi non stop w domu i nie wychodzi to w czym mi ona ma pomóc?   :Stan - Zastanawia się: No ale były efekty, np. jak się kilka razy zawlokłem do sklepu itp. więc wydaje mi się, że jest ona skuteczna. Zatrzymałem się wtedy na trzecim, czy czwartym tygodniu. Teraz, jak się zacząłem na siłe ruszać tu i tam, będę miał okazję, żeby móc ją stosować w praktyce, że to tak ujmę. Przynajmniej tak mi się zdaje.
#17
Pierwszy i największy etap terapii Richardsa jest to terapia kognitywna(poznawcza), czyli zmieniamy nasze schematy myślenia, w tym automatyczne myśli, nastawienie, nasze wierzenia, to jak widzimy siebie i świat itd. Drugi etap to terapia behawioralna, czyli dopiero wtedy zaczynasz zmieniać swoje zachowanie, więcej wychodzić próbować nowych rzeczy itd. Chociaż nie do końca jest tak jak napisałem bo od początku są wprowadzane pewne elementy terapii behawioralnej   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając: Ale robienie starych rzeczy po nowemu to nie prosta sprawa i trzeba to robić pomalutku i z rozwagą. Rzucanie się na głęboką wodę nic nie daje...
#18
Cytat:Rzucanie się na głęboką wodę nic nie daje...
nie zgodze sie z tym
wszystko zalezy od problemu i do tego jak do tego podchodzisz
bo do ekspozycji dobrze jest podjsc z ciekawoscia i otwartoscia, zwracac uwage na swoje mysli i odczucia ale takze na reakcje innych ludzi
po fakcie trzeba to przeanalizowac i wyciagnac wnioski, zobaczyc co robie nie tak, co moglbym zmienic, jak chcialbym sie zachowac nastepnym razem, itd.

jesli tego brakuje to faktycznie moze to nic nie dac, a nawet podtrzymywac i poglebiac
ja np. nienawidzilem chodzic na imprezy bo czulem ze tam nie pasuje, skoro czulem ze tam nie pasuje to albo szybko sie upijalem sie albo stalem z boku, wycofany i zle sie bawilem
co oczywiscie tylko potwierdzalo moje przekonanie, ze tam nie pasuje
jak bym nawet poszedl na 10 imprez i kazdej zachowywal sie tak samo i wyciagal ten sam wniosek, ze jednak tam nie psuje to tylko bym sie utwierdzil w tym przekonaniu
#19
Mnie na terapii uczyli, że zmiana negatywnych przekonań i zmiany w otoczeniu trzeba robić jednocześnie.

Za każdym razem, gdy czuję się źle, muszę:
-zapisywać swoje myśli, wszystko dokładnie ze szczegółami
-odnaleźć w nich swoje negatywne przekonania
-negatywne przekonania zmienić na pozytywne
-powtarzać pozytywne przekonanie ze sto razy albo najlepiej tyle samo razy przepisać

Trzeba umieć szybko dostrzec i przeanalizować swój zły nastrój
Przez pół roku pisałam dziennik pozytywnych przekonań, ale jestem leniwa, zaprzestałam pisania.

Korred
-źle się czułeś na imprezie
-Twoje przekonanie było: nie pasuję do imprez
-można je zmienić na pozytywne: ,,mam takie samo prawo do zabawy jak inni, będę się dobrze bawił'' i powtarzać je sobie przed każdą imprezą

To się wydaje głupie i śmieszne, ale jak ktoś się w to zaangażuje, jest szansa na zmianę swego zachowania.
#20
damio napisał(a):Co sądzicie o tym zeby po prostu wdac sie w jakies extremalne dla fobika dzialania typu wyjazd za granice,jakas moze krotkoterminowa praca w co tu duzo mowic strasznych warunkach?   :Stan - Uśmiecha się - Diabelsko:

Drugi motyw sporty extremalne,na wysokosciach itd. wywolujace skok adrenaliny i lęku w celu jak wyzej czyli przyzwyczajania,wiadomo ze bodziec slabnie z jego czestotliwoscia.   :Stan - Uśmiecha się - Mrugając:

Ja wybrałem to pierwsze - pobyt zarobkowy zagranicą . Jestem poza krajem już parę lat i szczerze mówiąc nie sądzę że był to dobry krok . Pobyt tu ma swoje zalety - inna mentalność ludzi sprawia że nie zwracają tak bardzo uwagi na wygląd innych ( tu chodzą takie wynalazki że czerwona ,,morda,, ich nie przebije) Jednak żyjąc tu ciągle jesteś stawiany w stresujących sytuacjach ,a to dla NAS nie jest dobre - powiedziałbym nawet zabójcze . Człowiek ze słabszą psychą i z FS może tu złapać niezłą depreche i może się to skończyć nieciekawie . Ale to zależy od człowieka.



PhobiaSocialis.pl

Forum dla cierpiących na fobię społeczną (lęk społeczny, chorobliwa nieśmiałość, osobowość unikająca, hikikomori). Znajdziesz tu pomoc, informacje i porady, oraz poznasz podobnych ludzi, którzy zrozumieją twoje problemy! Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)!

This forum uses Lukasz Tkacz MyBB addons.