26 Lip 2012, Czw 10:00, PID: 310367
Lękliwy, w 100% się z Tobą zgadzam.
ja uważam, że jakieś ćwiczenia sprawnościowe, które są w programie, bo jakiś minister zdrowia czy ktoś tam tak opracował, że dzieci w danym wieku musza umieć to i to, powinny być nauczane każdego, ale nie na ocene. Na przykłąd skok przez skrzynię robi każdy - ale na ZAL. Tak samo stanie na rękach czy coś. Zwykłe zaliczenie i koniec i to jeszcze do tego - termin zaliczenia wszystkiego do końca semestru
Stawianie ocen na WFie jest po prostu głupie. O ile np na plastyce oceny są jeszcze do przyjęcia, bo można oceniać np kompozycję, staranność, estetykę - czyli rzeczy których każdy może się nauczyć bez względu na talent czy jego brak, o tyle jeśli chodzi o sprawność fizyczną to nie wszystko każdy da radę przeskoczyć... Są pewne ograniczenia, których sie nie pokona i koniec. Na przykład problemy z koordynacją i równowagą, które są wynikiem uszkodzenia błędnika. I co, może taka osoba ma chodzic po ławeczce i jakąś mini-akrobatrykę wykonywać?
oceny nie motywują na WFie wielu uczniów.
Ja do tego stopnia miałam zrytą psychikę przez nauczycieli WF że uciekałam od wszelkich ćwiczeń, a... ćwiczyłam w domu sobie. Był nawet czas, że chodziłam na ćwiczenia i basen poza szkołą (to była siła wyższa, takie korekcyjne, ale i tak całkiem mi sie podobało i nie mialam z tym problemu).
A w szkole - fu.
POtem miałam zwolnienie (nie "załatwiane") częściowe. Było dokładnie napisane czego nie moge wykonywać. Efektu możecie się domyślić
( musiałam wykonywac wszystko tak czy inaczej. Ale odmawiałam. Mówilam, ze jestem z tego zwolniona, miałam na tyle jaja, żeby to powiedzieć (tak, jestem z siebie dumna). Dostawałam za to jedynki i jeszcze jakieś upomnienia do wychowawcy że pyskuję
miałam z tego radochę.
Niestety pani nauczycielka WF miała swoje racje i była mądrzejsza od wszystkich lekarzy, więc jedyną radą na nią było całkowite zwolnienie z WF, tak też się stało, i ja po złych doświadczeniach i z obawy przed kolejnymi na takim zwolnieniu przebrnęłam przez wszystkie szczeble edukacji (ćwicząc przy tym zawzięcie w domu).
ja uważam, że jakieś ćwiczenia sprawnościowe, które są w programie, bo jakiś minister zdrowia czy ktoś tam tak opracował, że dzieci w danym wieku musza umieć to i to, powinny być nauczane każdego, ale nie na ocene. Na przykłąd skok przez skrzynię robi każdy - ale na ZAL. Tak samo stanie na rękach czy coś. Zwykłe zaliczenie i koniec i to jeszcze do tego - termin zaliczenia wszystkiego do końca semestru

Stawianie ocen na WFie jest po prostu głupie. O ile np na plastyce oceny są jeszcze do przyjęcia, bo można oceniać np kompozycję, staranność, estetykę - czyli rzeczy których każdy może się nauczyć bez względu na talent czy jego brak, o tyle jeśli chodzi o sprawność fizyczną to nie wszystko każdy da radę przeskoczyć... Są pewne ograniczenia, których sie nie pokona i koniec. Na przykład problemy z koordynacją i równowagą, które są wynikiem uszkodzenia błędnika. I co, może taka osoba ma chodzic po ławeczce i jakąś mini-akrobatrykę wykonywać?

oceny nie motywują na WFie wielu uczniów.
Ja do tego stopnia miałam zrytą psychikę przez nauczycieli WF że uciekałam od wszelkich ćwiczeń, a... ćwiczyłam w domu sobie. Był nawet czas, że chodziłam na ćwiczenia i basen poza szkołą (to była siła wyższa, takie korekcyjne, ale i tak całkiem mi sie podobało i nie mialam z tym problemu).
A w szkole - fu.
POtem miałam zwolnienie (nie "załatwiane") częściowe. Było dokładnie napisane czego nie moge wykonywać. Efektu możecie się domyślić


Niestety pani nauczycielka WF miała swoje racje i była mądrzejsza od wszystkich lekarzy, więc jedyną radą na nią było całkowite zwolnienie z WF, tak też się stało, i ja po złych doświadczeniach i z obawy przed kolejnymi na takim zwolnieniu przebrnęłam przez wszystkie szczeble edukacji (ćwicząc przy tym zawzięcie w domu).