16 Paź 2007, Wto 19:52, PID: 4694
czy znacie lub słyszeliście o osobach, ktore wyleczyły sie z fobii społecznej??
Martwię sie że ten koszmar nigdy sie nie skonczy...
Martwię sie że ten koszmar nigdy sie nie skonczy...

16 Paź 2007, Wto 19:52, PID: 4694
czy znacie lub słyszeliście o osobach, ktore wyleczyły sie z fobii społecznej??
Martwię sie że ten koszmar nigdy sie nie skonczy... ![]()
16 Paź 2007, Wto 20:36, PID: 4696
Tak moja była dziewczyna nawet wyszła z fobii społecznej. Nie miała bardzo mocnej. Jednak zawsze jakaś rysa zostaje.
16 Paź 2007, Wto 21:01, PID: 4701
dziękuję za nadzieję...pocieszyles mnie
![]() Ja osobiście stosowałam seroxat przez 3 miesiace.Od pół roku nie biorę i do niedawna było naprawde dobrze, ale ostatnio lęki zaczęły wracać... ![]()
16 Paź 2007, Wto 21:13, PID: 4708
Ja nie mówię, że sie całkiem wyleczyła, ale zaczęła sobie radzić, bo troszkę uwierzyła w siebie, dzięki terapii i dobrym ludziom. [Obrazek: kwadr.gif]
16 Paź 2007, Wto 22:12, PID: 4711
"dobrym ludziom" tylko gdzie takich znaleźć?Ja wogle znam mało ludzi, a "dobrych" to jeszcze mniej.Wszyscy są raczej "normalni", no powiedzmy.I wten oto sposób moje szanse maleją bardzo drastycznie prawie do 0.
![]()
16 Paź 2007, Wto 22:26, PID: 4715
Dla siebie też trzeba być dobrym.
![]()
16 Paź 2007, Wto 22:29, PID: 4718
Pamiętaj Maciek, że masz nas
17 Paź 2007, Śro 10:36, PID: 4737
Z fobii nie da się wyjść, tak jak z chorób psychicznych czy alkoholizmu... Można być niepijącym alkoholikiem, "wyleczonym" schizofrenikiem i niczego niebojącym się fobikiem. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo nigdy nie słyszałem, by ktoś się wyleczył z fobii, niestety.
17 Paź 2007, Śro 12:00, PID: 4743
Myślę, że po prostu można poprawić swój stan nawet do normalnego poziomu, czy to będzie już uleczenie, czy nie, nie jest takie istotne. Można, jak piszą niektórzy forumowiczowie.
![]()
16 Gru 2007, Nie 0:23, PID: 7719
Pani psycholog powiedziała że taka już jestem i do końca życia będę odczuwała dyskomfort w pewnych sytuacjach ale to już nie są stany lękowe, jak najbardziej można normalnie funkcjonować, cieszyć się życiem i tak dalej
![]() A że czasami koleżanka fobia nie daje o sobie zapomnieć.... trudno ![]()
16 Gru 2007, Nie 21:01, PID: 7783
to jest tak jak z niektorymi przypadkami raka ktore zanikaja w miare uplywu czasu ale nie usuwaja sie z organizmu....ale moga byc tez te zlosliwe ktore beda nas dreczyc az do smierci...
![]() ![]()
27 Gru 2007, Czw 1:37, PID: 8450
Powiem nieskromnie, że powoli udaje mi się powstrzymać fobię. Jeszcze trzy miesiące temu czułem się zupełnie inaczej.
10 Lut 2008, Nie 19:56, PID: 12167
Moze to Ty Miachal sie glownie to tego przyczyniles, ze twoja dziewczyna dala rade?
![]() ![]() ![]() ![]()
10 Lut 2008, Nie 22:26, PID: 12183
Może jej pomogłem, ale raczej w innych sprawach.
![]()
10 Lut 2008, Nie 22:50, PID: 12192
No raczej nie, teraz gdy to czytam widzę, że to głupie porównanie było
![]()
24 Lut 2008, Nie 4:17, PID: 13500
Koniec fobii jest chyba wtedy jak przestajesz tracić czas na myślenie o niej i czytanie takich forów jak to, dlatego tak trudno na nich spotkać tych wyleczonych
![]()
24 Lut 2008, Nie 15:28, PID: 13531
fahrenhe1t napisał(a):Koniec fobii jest chyba wtedy jak przestajesz tracić czas na myślenie o niej i czytanie takich forów jak to, dlatego tak trudno na nich spotkać tych wyleczonychJeżeli wyjdę z FS na pewno nie opuszczę tego forum. Wręcz przeciwnie - zostanę tutaj i będę zachęcał do walki innych.
24 Lut 2008, Nie 16:25, PID: 13539
Ja chyba zrobię to samo co Jim. Już nie mam wielkich lęków w towarzystwie (małe pozostają, ale jest ok) ze strachem przed urzędami można jeszcze życ w końcu nie bywam tam tak często. Sklepów się w ogóle nie boję więc jak na razie dobrze mi idzie
![]()
10 Mar 2008, Pon 15:51, PID: 15348
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10 Mar 2008, Pon 15:51 przez Sosen.)
Witam wszystkich
![]() Oczywiście pierwszy krok to leczenie farmakologiczne. Brałem różne dziadostwa przez okres około pół roku. Pomagały mi sporadycznie. Zadne mnie z fobii nie wyleczyło. Po odstawianiu zawsze fobia wracała z takim samym nasileniem. Więc myślę że leki to nie jest dobra metoda na wyjście z tej choroby. Oczywiście w pierwszym etapie są bardzo pomocne. Np. gdy występują myśli samobójcze jak w moim przypadku, wtedy trzeba działać szybko. Nie chodziłem na żadną terapie. O wszystkim co teraz stosuje dowiedziałem się z internetu i z książek które sobie kupiłem(również w internecie). Najważniejsza była dla mnie książka "Opanować lęk" Bronwyn Fox. Na początku podchodziłem z dystansem do słów w niej opisanych. Teraz widzę, że autorka ma 100 % racje i jeśli ktoś się zdecyduje czytać tą książkę może wierzyć w każde słowo w niej zawarte. Oczywiście przychodzi to z wielkim trudem bo na początku nic nie wychodzi, a przynajmniej nie ma namacalnych efektów. Książka opisuje dwie metody wyjścia z zaburzenia lękowego(może to nie jest dobre określenie - "dwie metody"). Chodzi o medytację oraz świadome myślenie(mindfullness). Na początku medytowałem przez okres około tygodnia. Nie widziałem rezultatów, więc przez wrodzone lenistwo odrzuciłem tą metodę. Zająłem się świadomym myśleniem. Nie będę tu opisywał dokładnie o co chodzi, wszystkie informacje możecie znaleźć w internecie. Oczywiście też mi to na początku opornie wychodziło. Musicie przyjąć, ze przez pierwszy miesiąc dwa będziecie stali w miejscu, a przynajmniej będzie się wam wydawać, że stoicie. Ale tak nie jest. Ważną pomocą był też poradnik Gilliana Butlera "Overcoming social anxiety and shynnes". Ale nie stosuję się do niego w chwili obecnej. Zająłem się na maxa medytacją. I tu polecam poradnik, który już ktoś wcześniej wrzucił na forum(za co mu serdecznie dziękuję((sorki że nie pamiętam kto ![]() http://www.astraldynamics.pl/artykul-126,,.html To jest medytacja Vipassana. Wiem, że wiele osób z forum jest krytycznie nastawiona do medytacji, ale pewnie nigdy nie spróbowali więc nie będę ich przekonywał, że jest inaczej. Jak ktoś naprawdę chcę z tego wyjść(a wierzę, że ogromna większość) to spróbuje. Co ma do stracenia? Ja łapałem się wszystkiego. Wracając do świadomego myślenia. Medytacja rozwija tą umiejętność. A sama umiejętność pozwala nam dostrzec nasze irracjonalne myślenie. Oczywiście samo dostrzeżenie tego myślenia niczego nie zmieni. Potrzebne są miesiące, jeśli nie lata. Jeśli chodzi o moją obecną sytuację to jest super. Znalazłem sobie dziewczynę. Zacząłem się spotykać z rodzinką. Przestałem się tak bardzo obawiać ludzi. Ale do końca nie jest jeszcze tak kolorowo. Każdą sytuację społeczną muszę przeżyć jeszcze raz po parę razy. Na początku występuję ogromny lęk. Ale widząc swoje myśli nie musisz się tym dołować i możesz próbować dalej. Za drugim razem jest już lepiej. Za 3,4 jest już bardzo dobrze. Przy 10 razie lęk praktycznie znika ![]() Ostatnio np. przejechałem specjalnie 5 razy samochodem koło przystanku PKS. Zawsze ogromnie się bałem idąc na autobus. Przy każdym przejeździe serce waliło mi jak po**bane. Ale kiedy próbowałem dalej lęk był coraz mniejszy. Na dzień dzisiejszy w ogóle nie boję się tego miejsca. Tak samo jest ze wszystkimi sytuacjami. Wszystko trzeba przeżyć jeszcze raz. Trzeba jeszcze raz uczyć się życia. Ale to nie jest katorga. Raczej przygoda. Serce zaczyna Ci walić, twarz robi się czerwona, zaczynasz się pocić ale mówisz sobie: "To tylko twoja reakcja lękowa. Zaraz Ci przejdzie. Poczekaj chwile". I zawsze przechodzi ![]() ![]() ![]() Jeśli macie jakieś pytania to chętnie odpowiem. Jeszcze miesiąc temu byłem innym człowiekiem. Nawet nie wiecie jaki jestem dzisiaj szczęśliwy ![]() ![]() WYJDZIEMY Z TEGO 8)
10 Mar 2008, Pon 16:14, PID: 15349
fahrenhe1t napisał(a):Koniec fobii jest chyba wtedy jak przestajesz tracić czas na myślenie o niej i czytanie takich forów jak to, dlatego tak trudno na nich spotkać tych wyleczonych Z tym się w pewnym stopniu zgodzę. Człowiekowi, który z tego wychodzi nie bardzo się chce siedzieć w dalszym ciągu na forum, ponieważ "świat za zewnątrz" jest o wiele ciekawszy i przyjemniejszy niż rozpamiętywanie swojej choroby na forum. Taka jest niestety prawda. Ludzie, którzy z tego wychodzą zazwyczaj nie zaglądają już na forum. Rozumiem ich doskonale. Kiedy zaczniecie z tego wychodzić pewnie też zrozumiecie ![]()
10 Mar 2008, Pon 19:27, PID: 15372
O, super sprawa. Nie zapominaj o nas i dawaj nam regularnie sprawozdania z dalszych postępów
![]() ![]() PS. Tutaj Kramb podawał inne materiały i nikt ich nie skomentował. Od dłuższego czasu zabieram się do nich, ale do tej pory się nie udało. Ale kiedyś to zrobię ![]()
10 Mar 2008, Pon 22:38, PID: 15384
Fajnie Sosen, ze wychodzisz na prosta. Czulem ze jest dobrze.Pozytywne przyklady sa nam bardzo potrzebne. Gratuluje dziewczyny i wpadaj czasami jakis dobry nius zarzucic
![]()
10 Mar 2008, Pon 22:51, PID: 15385
To zwycięstwa nad FS w moim wypadku trochę brakuję, ale ostatnio czynię postępy. Choć lęk jest, staram się nie unikać trudnych sytuacji. Zwiększam stopniowo poziom "trudności" sytuacji, z którymi się mierzę. Co najważniejsze - zmieniło się moje myślenie - nie tylko na FS.
Sosen - gratuluję Ci i cieszę się jednocześnie! Naprawdę! Dajesz wszystkim nadzieję! Świat jest piękny - mamy do niego prawo! Żyj dobrze! ![]()
11 Mar 2008, Wto 0:56, PID: 15396
BRAWO BRAWO BRAWO, brawo, bravissimo!!!!!
![]() ![]() ![]()
11 Mar 2008, Wto 11:12, PID: 15428
Przeczytalam wszystko co napisal Sosen i mam wrazenie, ze sile do walki z fobia czerpie glownie z radosci bycia z druga osoba, a nie z medytacji. Zasmakowal bycia "normalnym" i to daje mu energie. Poza tym...milosc dodaje skrzydel
![]() Ale co by to nie bylo, gratuluje i zycze zeby fobia nie wrocila! |
|